środa, 9 marca 2016

Fitoterapia chorób autoimmunologicznych Dr Henryk Różański

Zioła w terapii chorób autoimmunologicznych


Fitoterapia dysponuje nielicznymi ziołami, które można wykorzystać w leczeniu chorób autoimmunizacyjnych.
Choroby autoimmunologiczne powstają wskutek błędnego skierowania ataku immunologicznego na własne antygeny (np. własne białka, glikoproteiny, fragmenty komórek bakteryjnych, wirusy, a nawet kwasy nukleinowe). Antygen to substancja, która wprowadzona pozajelitowo powoduje wytworzenie przeciwciał w organizmie i reaguje swoiście z wytworzonymi uprzednio przeciwciałami. Antygeny są obiektem ataku układu odpornościowego. Są one absorbowane przez makrofagi i trawione do fragmentów o właściwościach immunizacyjnych (wywołujących reakcję odpornościową).
Przeciwciała to białka o właściwościach immunoglobulin, mające zdolność swoistego rozpoznania antygenu i wiązania się z jego determinantami (określaczami) poprzez antydeterminantę, znajdująca się w obrębie fragmentu Fab.P. Przeciwciała są wytwarzane przez plazmocyty, w odpowiedzi immunologicznej typu humoralnego pod wpływem stymulacji antygenowej.
Przyczyną chorób autoimmunizacyjnych jest przełamanie tolerancji na autogeny (np. własne białka, glikoproteiny, lipoproteiny). Choroby autoimmunizacyjne są uwarunkowane genetycznie, albo powstają wskutek migracji do krwi i limfy antygenów tkankowych, które w trakcie ontogenezy (rozwoju osobniczego) przestały się kontaktować z układem odpornościowym, wskutek czego nie została stworzona wobec nich efektywna tolerancja immunologiczna.
Może też dojść do modyfikacji antygenów własnych pod wpływem bakterii, wolnych rodników, w efekcie stanu zapalnego, zażywania niektórych leków, zatrucia toksynami, ponadto pod wpływem mutacji genomu komórek układu odpornościowego.
Do chorób autoimmunologicznych należą między innymi: pęcherzyca (Pemphigus), zapalenie opryszczkowe skóry – choroba Duhringa (Dermatitis herpetiformis) – nie mylić z opryszczką!; reumatoidalne zapalenie stawów, sklerodermia (twardzina, sclerodermia), bielactwi - Vitiligo, zespół Sjögrena, sarkoidoza, toczeń układowy i rumieniowaty – Lupus erythematosus LE (systemicus) SLE, łuszczyca - Psoriasis, rozmaite choroby kolagenowe (MCTD), niektóre pokrzywki (Urticaria) i przewlekłe wypryski (eczema), atopowe zapalenie skóry (Dermatitis atopica). Reakcje autoimmunologiczne towarzyszą także stwardnieniu rozsianemu (SM), cukrzycy, chorobom tarczycy (Hashimoto), wirusowemu zapaleniu wątroby, astmie atopowej, anafilaksji.
Dla przykładu, w przypadku Hashimoto głównym widocznym objawem jest przerost gruczołu tarczowego, natomiast celem ataku układu odpornościowego są tyreoglobulina i peroksydaza tarczycowa. W przypadku miastenii (myasthenia gravis) celem ataku są synapsy między neuronami, a komórkami mięśniowymi. W przypadku choroby Gravesa-Basedowa celem ataku układu odpornościowego są receptory tyreotropiny. W przebiegu stwardnienia rozsianego limfocyty i przeciwciała gromadzą się w mielinie nerwów, bowiem wykazują powinowactwo wobec białka zawartego w mielinie.
Standardowym leczeniem chorób autoimmunolicznych jest podawanie leków przeciwzapalnych oraz immunosupresyjnych. Leki immunosupresyjne - Immunosupressiva hamują odczyny immunologiczne poprzez hamowanie fagocytozy, chemotaksji, zmniejszanie wydzielania immunoglobulin Ig, hamowanie syntezy interleukin IL, czynników wzrostowych GM-CSF i czynnika nekrotycznego TNF. Zmniejszają również ekspresję cząsteczek zgodności tkankowej MHC (Major Histocompatibility Complex) klasy I i II i zdolność komórek do prezentacji antygenów. Dla wyjaśnienia, MHC-I występują na powierzchni wszystkich komórek zawierających jądro i w niewielkim stopniu na erytrocytach. Prezentują fragmenty białek wytwarzanych w komórce, umożliwiając limfocytom T kontrolowanie na zewnętrznej powierzchni błony komórkowej jakości wytwarzanych białek we wnętrzu komórki. Jeśli białka te będą się różniły antygenowo to limfocyty rozpoznają je jako obce i rozpoczną ich niszczenie (np. w trakcie odrzucenia przeszczepu).
MHC-II zlokalizowane są na makrofagach, na limfocytach B i komórkach dendrytycznych narządów. Prezentują limfocytom T antygeny pochłonięte przez komórkę (np. antygeny bakteryjne, grzybowe, wirusowe).
Do najczęściej stosowanych leków immunosupresyjnych należą: methotrexate, ciclosporine, chlormethine, chlorambucil, azathioprine, cytarabine, lefunomide, mercaptopurine, methylprednisolone, prednisolone, prednisone, sirolimus, tacrolimus, muromonab-CD-3, infliximab.
Do ziół mających zastosowanie w leczeniu chorób autoimmunologicznych należą:
1. Rdestowiec japoński, sachaliński i czeski – Reynoutria (Fallopiajaponica (Polygonum cuspidatum), Reynoutria (Fallopiasachalinensis (Polygonum sachalinensis) et Reynoutria bohemica (Polygonum bohemica).
2. Szczaw polny – Rumex acetosella L., szczaw zwyczajny – Rumex acetosa L., szczaw kędzierzawy – Rumex crispus L., szczaw domowy - Rumex longifolius DC.(R. domesticus Hartm.), szczaw lancetowaty – Rumex hydrolapathum Huds.
3. Harpagophytum procumbens DC. – hakorośl rozesłana.
4. Trzyskrzydlec - Trypterigium wilfordii Hook.F.
5. Rdest powojowy - Polygonum convolvulus L. i  rdest zaroślowy - Polygonum dumetorum L.
6. Mydlnica lekarska – Saponaria officinalis L.
7. Lukrecja gładka – Glicyrrhiza glabra L.
8. Kolcorośl – Smilax, sarsaparilla


Mieszanki ziołowe zalecane w fitoterapii chorób autoimmunologicznych

Mieszanki można stosować naprzemiennie.


Rp. Mieszanka immunosupresyjna i przeciwzapalna do terapii chorób autoimmunizacyjnych.
Korzeń szczawiu 2 części
Ziele rdestu powojowego lub zaroślowego 1 cz.
Korzeń mydlnicy 1 część
Zioła rozdrobnić i wymieszać. 1 łyżka ziół na 1 szklankę wody. Gotować 3-5 minut, odstawić na 30 minut. Przecedzić. Pić 1 raz dziennie wieczorem po 200 ml przez 1 miesiąc. Po miesiącu przerwy kurację powtórzyć.

Rp. Tonik wzmacniający
Nalewka lub intrakt z rdestowca 25ml
Nalewka lub intrakt z owoców lub kwiatów głogu 20 ml
Nalewka z liści konwalii 25 ml
Nalewka miętowa 5 ml
Nalewka z miłorzębu 25 ml
Miód naturalny spadziowy lub akacjowy 500 ml
Składniki wymieszać. Zażywać 1-2 razy dziennie po 1 łyżce, przez 1 miesiąc. Po miesięcznej przerwie leczenie można powtórzyć.
Poprawia krążenie krwi, wzmacnia serce, uszczelnia naczynia krwionośne, podnosi wydolność fizyczną i psychiczną, wzmaga diurezę, działa przeciwalergicznie.

Rp. Mieszanka do fitoterapii chorób autoimmunologicznych, immunosupresyjna.
Korzeń szczawiu 2 części
Korzeń lub ziele hakorośli 1 cz.
Ziele rdestu ptasiego lub ostrogorzkiego 1 cz.
Korzeń mydlnicy 1 cz.
Korzeń lukrecji 1 cz.
Zioła rozdrobnić i wymieszać. 1 łyżka ziół na 1 szklankę wody. Gotować 3-5 minut, odstawić na 30 minut. Przecedzić. Pić 1 raz dziennie wieczorem po 200 ml przez 1 miesiąc. Po miesiącu przerwy kurację powtórzyć.

Rp. Mieszanka przeciwnowotworowa i immunotropowa
Kłącze rdestowca 3 części
Ziele glistnika 2 części
Huba pospolita - Fomes fomentarius brzozowa, modrzewiowa, wierzbowa lub olchowa (albo włóknouszek Inonotus obliquus) 2 części
Kora lub gałązki brzozy, albo platanu 2 części
Ziele lub kwiat wrotyczu 1 część
Zioła rozdrobnić, wymieszać. 2 łyżki mieszanki zalać 1 szklanką wody, gotować 3-5 minut, odstawić na 40 minut, przecedzić. Pić 2 razy dziennie po 200 ml (w chorobach nowotworowych) lub 1 raz dziennie po 200 ml (w chorobach autoimmunologicznych) przez 1 miesiąc, po 2 tygodniach przerwy kurację powtórzyć.
Wskazania: choroby autoimmunologiczne, fitoterapia nowotworów.

Rp. Mieszanka do fitoterapii chorób autoimmunizacyjnych, immunosupresyjna
Kłącze rdestowca 2 części
Korzeń mydlnicy 1 cz.
Korzeń szczawu 1 cz.
Zioła rozdrobnić i wymieszać. 1 łyżka ziół na 1 szklankę wody. Gotować 3-5 minut, odstawić na 30 minut. Przecedzić. Pić 1 raz dziennie wieczorem po 200 ml przez 1 miesiąc. Po miesiącu przerwy kurację powtórzyć.

Rp. Mieszanka do fitoterapii chorób autoimmunizacyjnych wątroby i nerek
Kłącze rdestu powojowego lub zaroślowego 2 części
Ziele połonicznika 1 część
Mielone nasiona ostropestu 2 części
Ziele rdestu ptasiego lub ostrogorzkiego 1 część
Kłącze rdestowca lub korzeń szczawiu 2 części
Kłącze kurkumy (kurkuma mielona) 0,5 części
Ziele dymnicy – 1 część
Zioła rozdrobnić i wymieszać. 1 łyżka ziół na 1 szklankę wody. Gotować 3-5 minut, odstawić na 30 minut. Przecedzić. Pić 1 raz dziennie wieczorem po 200 ml przez 1 miesiąc. Po miesiącu przerwy kurację powtórzyć.


Strona dr. Różańskiego:http://rozanski.li/





poniedziałek, 7 marca 2016

Naturalne sposoby leczenia chorób układu ruchu


Dr n. farm. Przemysław Rokicki
Choroby przewlekłe układu ruchu zaliczane są do grupy schorzeń reumatycznych. Dochodzi w nich do zniszczenia stawów i tkanek je otaczających na skutek długotrwałych procesów zapalnych i zwyrodnieniowych. Dominującym objawem tego typu schorzeń są bóle stawowe zwane reumatycznymi. Bóle takie mogą mieć różne nasilenie: od niewielkich, silnych do ostrych zmuszających nawet do unieruchomienia pacjenta w łóżku.

W okresie zimy, kiedy temperatura jest niska, a także w okresie wiosennych roztopów kiedy wzrasta wilgotność powietrza, dolegliwości związane z chorobami reumatycznymi nasilają się.

Ból, obrzęk, zaczerwienienie oraz sztywność stawów zmniejszająca zakres ruchu, mogą wskazywać na rozwijanie się choroby reumatycznej. Bardzo często ból w obrębie stawów pojawia się także w momencie ich przeciążenia.

Choroby reumatyczne dezorganizują codzienne życie pacjenta zarówno w sferze zawodowej jak i społecznej. Ból, uczucie zmęczenia oraz ograniczenie ruchu sprawiają, że pacjent zawęża kontakty towarzyskie, nie jest też w stanie spełnić wymagań pracy zawodowej. W konsekwencji, traci chęć do podejmowania nowych wyzwań i popada w depresję.

Natura a synteza chemiczna.
Nie ulega wątpliwości, że terapie z wykorzystaniem leków syntetycznych odnosiły i odnoszą zadziwiające sukcesy i często przynoszą niemal natychmiastową ulgę w cierpieniach. Bardzo szybko likwidując wiele chorób i często wywołując wręcz spektakularne efekty. Istnieje jednak druga strona medalu, jaką jest działanie uboczne wielu leków syntetycznych, m.in. alergogenne, neuro- i psychopatogenne, a nawet karcinogenne.

Zachęciło to do uznania i doceniania kompromisu pomiędzy środkami leczniczymi syntetycznymi a naturalnymi. Obecnie coraz częściej stwierdza się, że obydwie dziedziny mają swoje ogromne zalety.

W preparatach pochodzenia naturalnego dostrzeżono lekceważone dotychczas zalety, takie jak wielokierunkowość działania, dostarczanie organizmowi wielu cennych naturalnych witamin, enzymów oraz niezbędnych do jego prawidłowego funkcjonowania makro- i mikropierwiastków.

Coraz częściej wskazuje się na możliwość stosowania ziół nie tylko jako leków wspomagających, ale również w wielu przypadkach, zwłaszcza przewlekłych, jako leków zasadniczych, niewywołujących niekorzystnych skutków ubocznych, działających w sposób łagodny, zgodny z prawami biologicznymi. Godny podkreślenia jest również fakt, że w przeciwieństwie do leków syntetycznych, leki roślinne przywracają całemu organizmowi równowagę biologiczną, co przy obecnym nasileniu cywilizacyjnych zagrożeń życia ludzkiego ma ogromne znaczenie.

Mikroelementy
W przypadku chorób przewlekłych warto stosować preparaty zawierające ekstrakty roślinne wzbogacone o cenne minerały, jako uzupełnienia terapii. Takie preparaty sprawdzają się doskonale także w łagodzeniu bólu osób, które cierpią z powodu nadmiernego obciążenia stawów i niewłaściwej eksploatacji swojego organizmu.

Obecnie wiele osób cierpi na niedobory makro- i mikroelementów. Badania naukowców wykazały, że każdemu z nas brakuje przynajmniej jednego pierwiastka śladowego. Może to doprowadzić do rozregulowania pracy całego organizmu. Dlatego coraz częściej mamy problemy z układem kostnym, sercem, spada nasza wydolność fizyczna i umysłowa, pojawiają się anemie.

Minerały odgrywają bardzo ważną rolę w syntezie DNA, które jest odpowiedzialne za replikację i duplikację naszych struktur komórkowych. Są bardziej potrzebne naszemu organizmowi niż witaminy, ponieważ ich brak powoduje słabe wchłanianie witamin. Dlatego coraz częściej sięgamy po minerały w formie tabletek. Jednak przeprowadzone badania potwierdzają, że nie jest to najlepszy sposób na uzupełnienie niedoborów minerałów w organizmie. Jest to spowodowane z niską przyswajalnością mikroelementów. Dobrym przykładem takiego stanu rzeczy może być krzem.

Krzem
Krzem (silicum - Si) jest pierwiastkiem niezmiernie ważnym dla życia biologicznego na Ziemi. O dużej przydatności krzemionki w lecznictwie pisał już Pasteur w 1878 r., lecz dopiero w 1970 r. Schwarz wykazał fizjologiczną niezbędność krzemu w organizmach ssaków. Obecny jest we wszystkich częściach ludzkiego organizmu. Znajduje się w różnych organach i gruczołach, np. w płucach, wątrobie, sercu, śledzionie, mózgu, trzustce i tarczycy. Duże jego ilości można znaleźć także w skórze, paznokciach i we włosach. Krzem zawierają kości, jak również ścianki arterii krwionośnych i szkliwo na zębach. Krzem jest  ważną częścią tkanki łącznej, która jest najbardziej popularnym typem tkanek w ludzkim ciele. Odgrywa bardzo ważną rolę w pomnażaniu włókien kolagenu oraz elastyny, od których zależy elastyczność całego ciała a zwłaszcza naszej skóry.

Znajduje się w komórkach ludzkiego organizmu w różnych ilościach,  jak również jego ilość w organizmach ludzi zależy od miejsca zamieszkania oraz odżywiania danego społeczeństwa.

Noworodki posiadają pewną ograniczoną ilość organicznego krzemu. Niestety z upływem lat naszego życia ilość jego maleje w sposób nieodwracalny a wzrasta poziom wapnia. Pojawiają się wówczas procesy miażdżycowe. Niedobór krzemu powoduje między innym osteoporozę, deformację stawów, tkanki łącznej i zapalenie dziąseł. Przewlekle niedobory krzemu powodują także krwawienia z dziąseł i nosa, stany zapalne powiek i spojówek.

Niedobór krzemu w diecie wywołuje u szczurów zahamowanie wzrostu w 30-35% oraz zaburzenia rozwoju kośćca i szkliwa. Dodatek krzemu w ilości 0,003% do paszy kurcząt przyspiesza ich wzrost o ok. 35%. Stwierdzono również, że w procesie regeneracji kości występuje w strefie uszkodzonej niemal 50. krotny wzrost zawartości krzemu.

Do niedawna problemem była przyswajalność egzogennego krzemu. Krzem organiczny różni się od krzemu nieorganicznego obecnością jednego lub kilku atomów węgla połączonego z krzemem. W takiej formie jest niesłychanie skuteczną substancją poprawiającą przepływ informacji w organizmie człowieka, umożliwiając zaistnienie procesów naprawczych i odbudowujących.

Mineralna (nieorganiczna) krzemionka nie może być asymilowana przez ludzki organizm a organiczny krzem wykorzystywany jest przez niego prawie w całości. Nasz organizm nie potrafi niestety magazynować organicznego krzemu. Jednym z nielicznych organizmów będących w stanie przetwarzać krzem nieorganiczny w organiczny i go magazynować są okrzemki.

Krzem można też znaleźć w niektórych roślinach  np. w skrzypie i w bambusach oraz łuskach i nasionach. Cóż z tego, przyswajalność jego dla ludzkiego organizmu jest minimalna i absolutnie niewystarczająca, aby powstrzymać proces starzenia się.

Fitoterapia
W leczeniu chorób reumatycznych oprócz preparatów mineralnych stosuje się przede wszystkim zioła o właściwościach przeciwzapalnych i przeciwbólowych. Polecane są środki remineralizujące, rumieniące, wywołujące przekrwienie tkanek, uczucie ciepła i łagodzące ból. Do roślin wykazujących takie działanie należą: arnika górska, hakorośl rozesłana i skrzyp polny.

Hakorośl rozesłana
Jedną z niezwykle cenionych roślin w terapii chorób reumatycznych jest hakorośl rozesłana (Harpagophytum procumbens) inaczej diabelski szpon lub czarci pazur.

W korzeniu hakorośli występują glikozydy irydoidowe (do 3%, przeciętnie 1,5-2%): harpagozyd, harpagid, prokumbid, werbaskozyd, izoakteozyd, ponadto trójterpeny (kwas oleanolowy), flawonoidy (kwercetyna, kemferol, luteolina), fitosterole (w tym beta-sitosterol), woski, tłuszcze, fenolokwasy.

Korzeń tej występującej na półpustynnych sawannach Afryki byliny, wykazuje silne działanie przeciwzapalne oraz przeciwbólowe. Diabelski szpon ma działanie przeciwreumatyczne, przeciwzapalne, przeciwbólowe, rozkurczowe, żółciopędne, moczopędne, uspokajające, pobudzające mechanizmy obronne organizmu i przeczyszczające. Jest to lek goryczowy. Łagodzi niektóre dolegliwości górnego odcinka jelita cienkiego. Stosuje się go również w następujących przypadkach: choroby narządów wewnętrznych, jamy brzusznej, krwi i układu oddechowego, zapalenie wątroby, zapalenie jelit, zapalenie nerek, zapalenie pęcherza moczowego, zapalenie woreczka żółciowego, kamica żółciowa, niewydolność trzustki, zgaga, niestrawność, miażdżyca, reumatoidalne zapalenie stawów, zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa, choroba zwyrodnieniowa układu kostno-stawowego, dna moczanowa, liszaj rumieniowaty uogólniony, twardzina uogólniona, odczynowe zapalenie stawów, zapalenie kaletek maziowych, mięśniobóle, inne choroby reumatyczne i zapalenia, alergia, malaria, gorączka, zaburzenia odporności, otyłość, choroby metaboliczne, bóle głowy, nerwoból, miesiączkowanie bolesne, bóle ciążowe, inne bóle, nieprawidłowy przebieg ciąży, połóg, obrzęk, zatrzymanie wody, złe samopoczucie na tle nerwowym, osłabienie i dolegliwości osób starszych, zatrucie nikotyną.

Używany zewnętrznie leczy także zapalenia skóry, owrzodzenia, czyrak, rany, wysypki, plamice, inne zmiany chorobowe organiczne skóry, bóle mięśniowe, utrudniony poród. Preparaty hakorośli korzystnie działają również w przypadku trądzików (hamują stany zapalne) i przewlekłych schorzeniach oczu oraz uszu na tle infekcji bakteryjnych i stanów zapalnych z wysiękiem.

W korzeniu hakorośli występują glikozydy irydoidowe (do 3%, przeciętnie 1,5-2%): harpagozyd, harpagid (C15H24O10), prokumbid, werbaskozyd, izoakteozyd, ponadto trójterpeny (kwas oleanolowy), flawonoidy (kwercetyna, kemferol, luteolina), fitosterole (w tym beta-sitosterol), woski, tłuszcze, fenolokwasy.

Arnika górska
Arnika górska (Arnica Montana) inaczej kupalnik lub pomórnik górski to wspaniałe, naturalne lekarstwo. Związki czynne kwiatów arniki są dobrze wchłaniane przez naskórek, docierają do naczyń włosowatych, wzmacniają ich ścianki i w przypadku uszkodzeń (np. kontuzje, obrzęki) zapobiegają przenikaniu osocza poza łożysko żylne. Zmniejszają również ciśnienie na zewnątrz i wewnątrz drobnych naczyń podskórnych, sprzyjają stopniowemu wchłanianiu się płynu wysiękowego, zmniejszają sam obrzęk i jego bolesną.

Arnika jest często pierwszym środkiem leczniczym wybieranym przez homeopatów i fitoterapeutów w wielu przypadkach obrażeń sportowych, takich jak groźne zwichnięcia, brzydkie siniaki, nieładnie wyglądające rany, lub nawet szok. Zioło to zwiększa odporność organizmu na infekcje (listerie, salmonella), przyspiesza gojenie się ran po operacjach, siniaki, urazy stawu z naderwaniem wiązadeł, ból i opuchnięcia jak również złamania. Arnika górska znana jest również jako zioło obniżające gorączkę, pobudzające krążenie oraz wchłaniające wewnętrzne krwawienia.

Arnika górska zawiera olejek eteryczny, flawonoidy, fenolokwasy, alkohole trójterpenowe, goryczki, karotenoidy i garbniki.
Ekstrakty z arniki górskiej dobrze wchłaniają się przez naskórek, przez co mają szerokie zastosowanie w przemyśle kosmetycznym. Jako składnik kosmetyków do skóry z rozszerzonymi naczynkami krwionośnymi, dociera do naczynek włosowatych, które wzmacnia i obkurcza, dzięki czemu zmniejsza zaczerwienienie skóry. Działa przeciwzapalnie i kojąco. Zmniejsza obrzęki, likwiduje cienie pod oczami.

Skrzyp polny
Bogactwo związków mineralnych i wielu substancji biologicznie czynnych zawartych w skrzypie polnym ma także ogromny wpływ na działanie ogólnoustrojowe. Metaboliczne właściwości surowca są związane z obecnością krzemu. Pierwiastek ten występuje w roślinach w postaci połączeń krzemoorganicznych, związków nieorganicznych oraz nierozpuszczalnych polimerów. Zawarty w roślinie krzem nie tylko zapewnia zdrowy wygląd skóry, włosów i paznokci, ale także utrzymuje elastyczność naczyń krwionośnych i zapobiega odkładaniu w nich związków tłuszczowych.

Aktywność tego pierwiastka wspierana jest dodatkowo obecnością flawonoidów i witaminy C, które uszczelniają naczynia krwionośne oraz zapobiegają niekorzystnym przemianom tłuszczu w krwiobiegu. Wyciągi skrzypu polnego ze względu na swój złożony i bogaty skład odgrywają także istotną rolę w leczeniu wielu schorzeń układu pokarmowego, jak: zgagi, wrzody, zapalenia błony śluzowej, nadmierne krwawienia wewnętrzne (także miesiączkowe), ponadto ułatwiają gojenie się ran a także zapobiegają pękaniu naczynek.

Zawarte w skrzypie krzemiany mogą łączyć się z wieloma związkami. Między innymi, tworząc w moczu substancje koloidalne hamują krystalizację minerałów i zapobiegają uciążliwym schorzeniom dróg moczowych.

Krzem odgrywa także istotną rolę w procesie mineralizacji kośćca, zapobiega jego odwapnianiu oraz przyspiesza regenerację po urazach. Świadczy o tym fakt, że na miejscu złamania kości, poziom krzemu podnosi się aż kilkadziesiąt razy.

Żele
W leczeniu chorób układu ruchu bardzo ważna jest również forma stosowanego preparatu.
Preparaty przeznaczone do stosowania zewnętrznego stanowią liczną grupę wśród preparatów dostępnych na rynku. Mogą występować pod postacią maści, kremów, żeli, roztworów, emulsji, past, plastrów, pudrów, zasypek, zawiesin oraz aerozoli. Dobór postaci leku dla konkretnej substancji leczniczej ma zapewnić jej jak najlepsze parametry (np. uwalnianie, wchłanianie substancji leczniczej) warunkujące efekt terapeutyczny.

W przypadku leczenia chorób związanych w układem ruchu z zastosowaniem ekstraktów roślinnych oraz mikroelementów wskazane jest zastosowanie preparatów miejscowych w postaci żelu. Żele zapewniają wnikanie substancji do najgłębszych warstw skóry i skórnych naczyń krwionośnych. Proces ten nazywamy resorpcją. Dzięki temu możliwe jest wywieranie działania ogólnego na organizm poprzez leki podawane zewnętrznie. Taki schemat terapeutyczny działa ochronnie na żołądek pacjenta.

Aby zwiększyć ilość substancji wnikającej przez skórę z żelu w głąb tkanki stosuje się zabiegi manualne (np. specjalne masaże okolic stawów) lub fizykoterapeutyczne tj. jonoforeza gdzie cząsteczki leku intensywniej wnikają dzięki zjawisku przepływu prądu elektrycznego, czy fonoforeza, gdzie efekt ten osiąga się dzięki ultradźwiękom. Metody te stosuje się przy podawaniu np. preparatów roślinnych.


Literatura źródłowa u autora.





wtorek, 16 lutego 2016

Głodówka - za i przeciw

Coraz więcej jest programów o leczeniu za pomocą diety i postów. Co ciekawe i napawające optymizmem jest to , że do głosu zaczynają dochodzić lekarze, którzy zrozumieli, że jedzenie  może leczyć, że głodówka nie jest szarlatanerią. W programie "Pytanie na śniadanie" wystąpił dr Tadeusz Kurdyjski , lekarz internista z Kamiennej Góry na Dolnym Śląsku i opowiedział o tym jak przez 4 lata jego koledzy lekarze leczyli go bezskutecznie z choroby wieńcowej. Pan doktor usłyszał wykład  dr.Dąbrowskiej  i teraz regularnie stosuje jej dietę a także 2 - 3 tygodniowe głodówki dwa razy w roku. Taką terapią można wyleczyć wszystkie choroby cywilizacyjne m in.nadciśnienie, cukrzycę typu II, alergie,   a także RSZ .Ogromne brawa dla pana dr. Tadeusza Kurdyjskiego za odwagę w głoszeniu tych informacji.

Audycję można obejrzeć tu:
http://pytanienasniadanie.tvp.pl/23983133/glodowka-za-i-przeciw










poniedziałek, 20 kwietnia 2015

MIZS


Powstała nowa grupa MIZS, osoba która ją utworzyła poprosiła mnie o udostępnianie linku do tej strony i pomoc w zrzeszaniu rodziców dzieci z MIZS 

czwartek, 26 marca 2015

Betaina HCL - wszechstronnym lekiem

Przełyk posiada trzy zwieracze jeden z nich umiejscowiony jest tuż nad żołądkiem. Kiedy zjemy posiłek zwieracz ten zamyka światło przełyku aby sok żołądkowy zmieszany z masą pokarmową nie podrażnił błony śluzowej przełyku, która nie jest odporna na kwas jak wyściółka żołądka. Żołądek to duży mięsień, który ciężko pracuje aby dokładnie mieszać pokarm z sokiem żołądkowym. Proces ten powinien przebiegać sprawnie i zwieracz nie powinien być narażony na długi skurcz. Jednak czasami, a właściwie bardzo często etap trawienia w żołądku przedłuża się i pokarm z kwasem dostaje się do przełyku przez osłabiony zwieracz. W takiej sytuacji mamy objawy zwane zgagą. 
Dlaczego tak się dzieje?
Kiedy ilość enzymów trawiennych w żołądku jest niewystarczająca to pokarm przebywa w żołądku zbyt długo i zwieracz przepuszcza. Wniosek jest taki, że zgaga jest objawem małej ilości kwasu, a nie jego nadmiaru.
W żołądku dzięki HCL i pepsynom białka zostają rozłożone i w tej formie trafiają do dwunastnicy. Dzięki temu mamy do dyspozycji mnóstwo aminokwasów ale o tym będę pisał później. Kiedy jest zbyt mało enzymów żołądkowych w tym HCL to białka w całości trafiają do dalszej obróbki. Większość z nich będzie wydalona jednak część stanie się pokarmem patogenów, a jeszcze inne przedostaną się przez powiększone pory do układu krwionośnego. Taka sytuacja pustoszy organizm. Z powodu obecności resztek pokarmowych takich jakie nie powinny znajdować się w jelicie zmienia się skład flory bakteryjnej. W dużej części bakterie te są patogenne, zatruwające nasz organizm, powodujące perforację jelit. Powiększone pory jelit zaczynają przepuszczać do krwioobiegu zbyt duże cząsteczki, które nie powinny tam trafić. Białka i peptydy zakwaszają krew, degenerują całe ciało, a nawet zastępują w receptorach naturalne opioidy. To często prowadzi między innymi do tzw. chorób psychicznych. 
Kwaśna krew również jest koszmarem dla organizmu ponieważ prowadzi do wielu chorób poprzez wypłukiwanie wapnia, magnezu czy innych mikro i makro elementów. 
Organizm nasz produkuje tylko te aminokwasy jakie występują niezbyt często.
Ten, który nas projektował to niezwykle mądra istota, która doszła do wniosku, że aminokwasy występujące powszechnie w pokarmach nie muszą być produkowane w naszym ciele. Do takich aminokwasów należy tryptofan. Kiedy nie strawimy białek w żołądku to nie otrzymamy np. tryptofanu, a bez tryptofanu zabraknie nam składnika do budowy wielu hormonów oraz neurotransmiterów. Tryptofan posłużył mi tu jako przykład gdyż chodzi o 300 różnych aminokwasów, a wiele z nich jest niezbędnych. Łatwo sobie wyobrazić co dzieje się w organizmie, który cierpi na brak enzymów żołądkowych. 
Moim zdaniem najgroźniejszymi białkami są gluten i kazeina.
Zamieszczam poniżej tekst, który moim zdaniem każdy kto ma jakikolwiek problem zdrowotny powinien przeczytać.
Ja osobiście stosuję Betaine HCL firmy Now Foods gdyż ma ona dobry skład, a mianowicie 648mg betainy HCL i 150mg pepsyn.
Biorę po 4 do 6 kaps przed każdym posiłkiem. Ilość kaps zależy od wielkości i składu posiłku. Stosuję betaine HCL od 5 stycznie br. i dzięki temu pozbyłem większości problemów zdrowotnych. Nie wszystko jeszcze rozumiem ale cieszę się, że to tak działa. Od kilku tygodni nie muszę brać hydrokortyzonu, a mimo to ciśnienie mam bardzo dobre. Cukier w normie, samopoczucie doskonałe, zero problemów. 
Cholernie się cieszę. 

Znaczenie kwasu solnego

Zapomnij o zwodniczych reklamach - potrzebujesz kwasu a nie leków zobojętniających!
Entuzjaści zdrowia powtarzają to od dziesięcioleci: „Jesteś tym, co jesz". Problemem w tym, że się mylą! Nie jesteśmy tym, co jemy, ale tym, co przyswa¬jamy. Nawet najlepsza na Ziemi dieta nie będzie w stanie zapewnić nam zdrowia, jeśli będzie brakowało nam ważnego składnika: kwasu żołądkowego. Tak jest - kwasu. W tym przypadku jest to kwas solny. Nie możemy wchłaniać istotnych dla zdrowia substancji odżywczych, jeśli ta istotna część układu pokarmowego jest niszczona przez leki zobojętniające lub jeśli urodziliśmy się ze skłonnością do nie¬doboru kwasu solnego w soku żołądkowym, bądź jeśli nasz żołądek został uszkodzony przez śmieciowe pokarmy, alkohol, tytoń, stres i narkotyki.
Propaganda firm farmaceutycznych wmawia nam, że „nadmiar kwasu" musi być zneutralizowany. To jest bezczelne, wyrachowane kłamstwo! Kłamstwo wycenione na siedem miliardów amerykańskich dolarów, jest to bowiem kwota, jaką firmy farmaceutyczne zarabiają co roku, sprzedając swoje mocno szkodliwe leki zobojętniające sok żołądkowy i środki zobojętniające kwas. Ich zyski rosną z roku na rok - problemów z górną częścią układu pokarmowego przybywa i leki na żołądek stanowią największą pulę leków sprzedawanych w Stanach Zjednoczonych.
W profesjonalnym magazynie Orthopedic Surgeon {Chirurg ortopeda) czytamy: „Leki zobojętniające sok żołądkowy, które tak wiele osób często przyjmuje, są tak niebezpieczne, że zostałyby wycofane z rynku, gdyby kartele farmaceutyczne nie były tak silne. Od dziesięcioleci wiadomo, że za każdym razem, kiedy są przyjmowane, pozbawiają kości od 130 do 300 mg wapnia. Zawierają aluminium, i przyczyniają się do choroby Alzheimera".
Natura nie wprowadziła kwasu do naszych żołądków po to, by firmy farmaceutyczne mogły zarabiać miliardy, ograniczając jego działanie. Natura miała dobry powód umieszczając go tam - jest on absolutnie niezbędny dla zdrowia. Nasz kwas żołądkowy jest tak silny, że może w ciągu godziny zredukować najtwardszy stek do mięsnej zupy. Proszę wyobrazić sobie, co dzieje się z nim, gdy trafi do żołądka z niedoborem kwasu solnego w soku żołądkowym: niestrawność, złe wchłanianie pokarmu, a czasem nieprzyjemne objawy, takie jak wzdęcia, pieczenie, gazy i od¬bijanie - wszystko to nie dlatego, że kwasu jest za dużo, ale że za mało. Ponieważ istnieje niewiele objawów ostrzegawczych, zespół złego wchłaniania może nara¬stać przez wiele lat, co prowadzi do powolnego zagłodzenia. W rezultacie kości rozpadają się, pojawiają się choroby zwyrodnieniowe, ostre i przewlekłe zakaże¬nia wywoływane przez bakterie, które są łatwo zabijane przez normalny kwas żołądkowy, oraz nowotwory.
Tak, nawet rak, i jest to logiczne, kiedy się nad tym zastanowi. Kiedy żołądek ma normalny poziom kwasu, jest w stanie przeciwstawić się inwazji mikroorganizmów i zneutralizować niebezpieczne dodatki do żywności, ale jeśli żołądkowi brakuje tego podstawowego elementu, dodatki mogą doprowadzić do wytworzenia rakotwórczych nitrozoamin.
Niedobór kwasu solnego w soku żołądkowym
Moje pierwsze spotkanie z kwasem żołądkowym udzieliło mi lekcji, której ni¬gdy nie zapomnę. W latach 1960. mieszkałam w Europie i po sześciu miesiącach nierozsądnego obżerania się makaronem we Włoszech poczułam się wyczerpana. Lekarz, do którego udałam się po poradę, nie miał pojęcia, co robić, więc pojechałam do Londynu i tam zaniemogłam. Znajomi zabrali mnie do lekarza, który zbadał mój puls i powiedział mi, że jest niebezpiecznie niski. Potem zapytał mnie
0 moich krewnych i wtedy zdałam sobie sprawę, że jestem w poważnych tara¬patach. Przeprowadzono badania i postawiono diagnozę: złośliwa anemia. Przez dwa miesiące musiałam przyjmować witaminę B-kompleks, żelazo w zastrzykach
1 jeść dużo czerwonego mięsa, jednak, jak się okazało, bez żadnej poprawy.
Przypuszczalnie bojąc się, że umrę na skutek jego bezradności, mój lekarz zawiózł mnie do specjalisty przy ulicy Harley. (Byłam zbyt osłabiona, aby dostać się tam o własnych siłach - czy dzisiaj jakiś lekarz zdobyłby się na coś takiego?) Pierwsze pytanie, jakie zadał mi ów specjalista - lekarz starej szkoły - brzmiało: „Czy próbowała pani kwasu solnego?"
Nie miałam klasycznych objawów niedoboru kwasu solnego w soku żołądkowym, choć pamiętam, że pytałam mo¬jego lekarza, kiedy miałam 16 lat, dlaczego moje paznokcie pękają, dlaczego mocno mrużę oczy w słońcu i czemu cierpię na nocną ślepotę. Wiedziałby dlaczego, gdyby zadał sobie trud zapoznania się z podręcznikiem z zakresu podstawowej opieki lekarskiej. Zamiast tego zasugerował mi jedynie, że muszę nauczyć się z tym żyć. Te i inne trapiące mnie problemy zdrowotne były wyraźnymi oznakami, że potrzebuję dodatkowego kwasu. Gdyby ten człowiek posiadał elementarną wiedzę medyczną, mógłby zaoszczędzić mi wielu lat borykania się z problemami, które omal nie doprowadziły do mojej śmierci. Prawie wszyscy lekarze popełniają dziś ten sam błąd.
Specjalista z ulicy Harley z miejsca zrozumiał, o co chodzi. Prze¬pisał silną formę kropli kwasu solnego. Krople należało rozcieńczać i sączyć przez szklaną słom¬kę w celu uniknięcia uszkodzenia szkliwa. Eliksir musiał być pity przed każdym posiłkiem. Po dwóch
tygodniach odzyskałam siły i od tego momentu aż do dziś przyjmuję kwas solny, tyle że obecnie w kapsułkach.
W roku 1970 postępowy zaprzyjaźniony lekarz z Los Angeles powiedział mi, że kwas solny w żołądku jest tak cenny, że każdy lek zobojętniający go powinien być prawnie zakazany. Powiedział mi również coś, co okazało się wyjątkowo przydatne ludziom, którym doradzałam w ciągu wielu lat, jako że lekarze w tamtych czasach często nie przepisy¬wali kwasu solnego bez uprzedniego włożenia do żołądka rurki przez nos w celu sprawdzenia w nim jego poziomu. Kiedy przeraziłam się tym, roześmiał się i powiedział, że ta procedura nie jest konieczna i że najprostszym sposobem na określenie, czy uzupełnienie kwasu jest potrzebne, jest przyjęcie tabletki z posiłkiem. Jeśli nie potrzebuje się kwasu solnego, dojdzie do nieznacznego pieczenia w żołądku, któ¬re łatwo zneutralizować pijąc dużą ilość wody.
Obecnie istnieją inne testy. Jedną z opcji jest analiza mineralna włosów, w ramach której dokonuje się pomiaru makroelementów i pierwiastków śladowych. Jeżeli ilości pięciu lub więcej soli mineralnych są niewystarczające, zwłaszcza tych, o których wiadomo, że są słabo wchłaniane w stanach niskiej kwasowości (np. wapń, cynk i żelazo), wówczas najprawdopodobniejszą przyczyną jest niedobór kwasu solnego w soku żołądkowym. Kolejny test to analiza chemiczna stolca pod kątem nie strawionych białek. Dobrze wyszkolony irydolog również potrafi rozpoznać niedobór kwasu żołądkowego.
Należy pamiętać, że pH służy do oceny kwasowości lub zasadowości danego środowiska (w tym przypadku naszego żołądka). Skala zaczyna się od zera i kończy na 14. Odczyn pH wynoszący 7 oznacza odczyn neutralny, poniżej 7 mamy do czynienia z kwasami a powyżej z zasadami. Przy normalnym poziomie kwasu w żołądku odczyn pH wynosi od 2 do 3.
Niektórzy lekarze zalecają kapsułkę Heidelberga. Jest to mały czujnik pH z nadajnikiem wielkości dużej kapsułki witaminowej, który jest uwiązany do długiej nici i połykany. Nić służy do usuwania go z żołądka zaraz po przekazaniu wyniku pomiaru drogą radiową do odbiornika. Ta metoda jest kosztowna i nieprzyjemna, poza tym nie uwzględnia godzinnych zmian pH w żołądku. Jednakże „Wielka Medycyna" i „Wielka Far¬ma" (farmacja) kocha ją, bo jest to „naukowa" i opłacalna procedura.
Oprócz tego jest jeszcze me¬toda „spróbuj i jeśli nie padniesz, to znaczy, że jest ci to potrzebne". Jest szybka i tania, a wynik natychmiastowy. Nie jest jednak naukowa, chociaż, jak już wspomniałam, zaprzyjaźniony lekarz powiedział mi, że jest dokładna i bezpieczna. Tego testu nie powinien robić ktoś, kto cierpi na wrzód żołądka lub korzysta z jakichkolwiek leków przeciwzapalnych, takich jak na przykład aspiryna, ibuprofen (np. Advil, Motrin), kortykosteroidy (np. prednizon), Indocin, Butazolidin i wiele innych NSAID-ów (nonsteroidal anti-inflam¬matory drug - niesteroidowy lek przeciwzapalny). Mądrzy ludzie i tak unikają NSAID-ów, zważywszy na to, co na swo¬jej stronie internetowejwww.mercola.com podaje dr Jo¬seph Mercola: „w roku 1993 ze 140000 przypadków hospitalizacji z powodu choroby zwyrodnieniowej bezpośrednią przyczyną 25000 zgonów było przyjmowanie dużych dawek lub długotrwałe stosowanie NSAID-ów".
Jeśli pacjent przyjmuje jakieś leki, przed rozpoczęciem eksperymentów z kwasem solnym powinien skontaktować się z lekarzem, albowiem lekarze przepisują wiele niebezpiecznych leków, które są usilnie reklamowane. Co chwilę pojawiają się nowe, w związku z czym mogłam pominąć jakieś z tych, które kolidują z kwasem solnym. Proszę pamiętać, że wszelkie leki przeciwzapalne mogą powodować krwawienie i wrzody żołądka. Łącząc je z kwasem solnym zwiększa się to ryzyko. Ludzie na kortyzonie, przyjmujący nawet niewielkie dawki (fizjologiczne), muszą podchodzić do kwasu solnego ostrożnie, korzystając z pomocy profesjonalnego doradztwa. Jeśli uzupełnianie jest konieczne, bezpieczniej jest przyjąć kwas solny w dużym odstępie czasu od kortyzonu.
Przez wszystkie lata, w czasie których zajmowałam się naturalnymi metodami przywracania i dbania o zdrowie, nie natknęłam się na nikogo, kto by nie skorzystał z przyjmowania dodatkowego kwasu solnego. Jego niedobór może być spowodowany przez wiele czynników: długotrwały stres, w jakim większość z nas żyje, śmieciowa żywność, antybiotyki, aktywne lub bierne palenie, duże spożycie ziarna, wegetarianizm, wiek, silnie alkaliczna dieta itp. większość ludzi jest jednak nieświadoma roli kwasu żołądkowego, z wyjątkiem sytuacji, w których mają okazję oglądać reklamy telewizyjne straszące sponsorowanymi przez Wielką Farmę ostrzeżeniami przed „nadmiarem kwasu".
Monitorowanie dozowania kwasu solnego może być trudne. Wyniki są oczywiście dobrym przewodnikiem. Jeśli wzdęcia, gazy itp. stanowiły problem, to po przyjmowaniu kwasu solnego powinny szybko stać się rzadsze lub ustać. Jeśli mamy po¬dłużne linie na bladych, miękkich paznokciach, to w miarę suplementami powinny one powoli zaniknąć - paznokcie powinny się wzmocnić i stać różowe. Martwe włosy i problemy skórne również powinny ulec poprawie po pewnym czasie, podobnie jak ogólne samopoczucie.
W przypadku długotrwałego niedoboru kwasu żołądkowego odzyskanie zdrowia nie może ograniczyć się do przy¬jęcia kilku pigułek. Konieczny jest tu oświecony naturopata, który musi przeprowadzić detektywistyczne dochodzenie: powinien zamówić analizę mineralną włosów, która jest nie¬zwykle przydatna. Nasz poziom żelaza może być poważnie uszczuplony, co prowadzi do wyczerpania. Ważne jest też sprawdzenie, czy nasz dentysta nie zatruwa nas rtęcią. Czy nasze witaminy z grupy B oraz/lub enzymy są wyczerpane? Gdy znamy już prawdę, wówczas możemy podjąć właściwe działania mające na celu usunięcie tych niedoborów.
Przez dziesięciolecia czułam, że mój głos jest głosem wołającego na puszczy. Tymczasem dwóch wybitnych amerykańskich lekarzy, dr Jonathan V. Wright i dr Lane Lenard, na¬pisali znakomitą książkę Why Stomach Acid Is Good For You (Dlaczego kwas żołądkowy jest dla nas korzystny) (M. Evans & Co., 2001), która powinna znaleźć się na biurku każdego lekarza, który dba o dobro swoich pacjentów. Gorąco polecam ją wszystkim tym, którzy sądzą, że mogą mieć „kwasową niestrawność" i zażywają leki w celu uwolnienia się od niej. Książka zawiera dokładny opis tego, co należy zrobić, aby uzdrowić swój żołądek z uszkodzeń, które spowodowały te okropne leki. Kiedy już wyzdrowiejemy, będziemy mogli przyjmować potrzebny mam kwas solny w celu umożliwienia naszemu organizmowi wchłaniania składników odżywczych, których rozpaczliwie potrzebujemy.
Lek w postaci octu z jabłek
Wielu ludzi rodzi się z niskim poziomem kwasu żołądkowego albo nabywa tę dolegliwość we wczesnym dzieciństwie.
Oczywiście, w idealnym świecie dzieci będą miały obfite do¬stawy kwasu solnego. Póki co przeciętne wózki w supermarkecie są nafaszerowane przerażającą ilością śmieci, niebezpiecznych produktów sojowych i najgorszego rodzaju olejów. Nic dziwnego, że nasze dzieci mają złe wchłanianie z powodu niedoboru kwasu żołądkowego i cierpią na inne choroby wy-wołane przez bardzo niezdrową śmieciową dietę, którą ich biedne organizmy mają metabolizować! Nic dziwnego, że mają cukrzycę, astmę, wszelkiego rodzaju nawrotowe zakażenia, niedokrwistość, pasożyty, celiakię i skórę w okropnym stanie. Dr Wright i Lenard wyjaśniają w swojej książce, jak przychodzące do ich Kliniki Tahoma w Kent w stanie Waszyngton dzieci uwalniają się od tych nieszczęść za sprawą zmiany diety i uzupełniania niedoboru ich kwasu solnego.
Zrozpaczona matka powiedziała mi, że jej czteroletni syn od urodzenia cierpi na biegunki, że nigdy nie miał normalne¬go wypróżnienia. Lekarze, którzy go badali, przepisywali mu leki, które okazywały się bezużyteczne. W końcu polecono jej wizytę u specjalisty, który miał wprowadzić do odbytu dziec¬ka odpowiedni aparat. Po tym badaniu miano przeprowadzić operację - zapewne bolesną, szkodliwą i niepotrzebną. Kiedy zapytałam o jego inne objawy, matka powiedziała mi, że jest anemiczny i ma Giar-dię1. W tym momencie wiedziałam już, na czym polega problem: brak kwasu solnego.
Trudno pojąć, jak lekarze mogli nie zauważyć tego, co powinien wiedzieć każdy student pierwszego roku medycyny! Pierwszym podejrzanym w przypadku stwierdzenia anemii powinien być poziom kwasu żołądkowego, zaś pierw¬szą rzeczą, której należy szukać, gdy zachodzi podejrzenie występowania pasożytów, jest, oczywiście, kwas solny.
Ponieważ nie jestem lekarzem i nie wolno mi przepisywać leków, zasugerowałam staroświeckie i bezpieczne lekarstwo: łyżkę octu jabłkowego na szklankę wody pitą pół godziny przed posiłkami. No i udało się, chłopiec po raz pierwszy w swoim życiu jest już normalny. Gdyby nie mała porcja jabłkowego octu, to bezbronne dziecko mogłoby zostać nieodwracalnie uszkodzone przez zbędne procedury medyczne. Gdy matka powiedziała lekarzowi, że jej syn czuje się teraz dobrze za sprawą tego środka, arogancko od¬rzekł: „Och, proszę się nie ośmieszać! "
Ostrzeżenie: nie należy dawać dzieciom kapsułek z kwa¬sem solnym, gdyż mogą one uwięznąć im w gardle, lub ta¬kim, które są za małe, aby można byłoby im wyjaśnić, dla¬czego ich brzuch nagrzewa się od nich.
W innym przypadku pewien górnik z Zachodniej Australii zadzwonił do mnie, aby podziękować mi za ten środek, o którym przeczytał w piątym wydaniu mojej książki. Powie-dział, że przez 20 lat dokuczały mu chorobowe objawy po jedzeniu, czemu nie potrafił zaradzić żaden lekarz. Ostatni z nich powiedział mu, że powinien się cieszyć, że jeszcze żyje! Ponieważ przebywał w australijskim buszu, nie mógł udać się do apteki. W rezultacie spróbował octu i po raz pierwszy od 20 lat jego objawy zniknęły!
Są to zwyczajne historie i pomoc, jaką mogę zaoferować ludziom, nie wynika z tego, że jestem geniuszem, ale z tego, że lekarzom przekazuje się wiedzę o farmaceutykach, a nie o przyrodzie i zdrowym rozsądku.
Jak już wspomniałam, kiedy suplementacja kwasem solnym nie jest możliwa, łyżka octu jabłkowego rozpuszczone¬go w szklance wody pita 30 minut przed posiłkami często uwalnia od niektórych lub nawet wszystkich objawów. Jak piszą doktorzy Wright i Lenard: „W niektórych kultu¬rach zaleca się leczenie dolegliwości żołądkowych sokiem z cytryny lub octem. Ale nie jest to idealny sposób. Cho¬ciaż objawy mogą częściowo ustąpić, rzeczywiste trawienie składników odżywczych i ich przyswajanie nie poprawiają się w takim stopniu jak przy przyjmowaniu kwasu solnego".
Spróbowanie octu na początek jest doskonałym sposobem na ocenienie, czy należy wziąć kwas solny. Bądźmy ostrożni z sokiem z cytryny, ponieważ może on doprowadzić do erozji szkliwa zębów. Ponadto sok z cytryny oraz ocet mogą przyczynić się do rozwoju Candidy albicans (grzybicy).
Doktorzy Wright i Lenard zalecają rozpoczęcie od jednej kapsułki betainy kwasu solnego przyjmowanej tuż po rozpoczęciu jedzenia. Jeśli nie wstąpią żadne problemy, na¬leży zwiększyć dawkę do dwóch kapsułek na początku posił¬ku. Następnie, pod warunkiem braku pieczenia w żołądku, po kilku dniach ponownie zwiększa się dawkę, przyjmując dodatkowe kapsułki podczas spożywania posiłku.
Ilość kwasu solnego w kapsułkach różni się w zależności od kraju. W celu znalezienia właściwej dawki konieczne jest racjonalne eksperymentowanie. Jeśli na przykład pięć kapsułek po¬woduje uczucie ocieplenia, należy wrócić do czterech kapsułek z każ¬dym posiłkiem tej samej wielkości. Ostatecznie, po tym jak brzuch „naprawi się", potrzeba będzie mniej kapsułek. Odkryliśmy, że większość ludzi poprzestaje w końcu na jednej lub dwóch kapsułkach przyjmowanych wraz z każdym istotnym posiłkiem. Ci, którzy cierpią na zakażenie układu moczowego, muszą pamiętać, że przedawkowanie kwasu solnego może podrażnić pęcherz.
Zagrożenia powodowane przez leki zobojętniające kwas
Czy którykolwiek kardiolog ostrzegał was, tak jak podają doktorzy Wright i Lenard, że „niewystarczająca produkcja kwasu solnego i pepsyny w żołądku wiąże się z utwardze¬niem tętnic, wysokim poziomem cholesterolu, wysokim po¬ziomem trójglicerydów, nadciśnieniem, a nawet otyłością, która może oznaczać kłopoty sercowe?" Prawdopodobnie nie. On i jego koledzy są zbyt zajęci rozdawaniem recept na statyny i skierowań na wykonywanie przepływów omijają¬cych (bypassów), żeby myśleć o tych prostych, nieinwazyjnych i tanich środkach.
A co na to nasz internista? Czy wspomniał, że świat za¬chodni jest bliski epidemii pasożytów, która wynika w dużej mierze z zażywania leków zobojętniających kwas? Jeśli nie, to powinien dokształcić się, biorąc pod uwagę spostrzeżenia doktorów Wrighta i Lenarda, którzy piszą w swojej znako¬mitej książce, że niedobór kwasu żołądkowego czyni z nas ofiary „salmonelli, cholery, czerwonki, tyfusu i gruźlicy, nie wspominając o ogrodowej odmianie zgagi, biegunce, zapar-ciach, wzdęciach i pasożytach".
Mieszkałam przez trzy lata na Haiti, gdzie ludzie są nę¬kani przez pasożyty i gdzie „leki", które nie działają, były częstym tematem rozmów przy kolacji. Nie wiedziałam wtedy, że kwas solny, który przywiozłam ze sobą i przyjmowałem z nabożeństwem, był jedyną rzeczą, która pozwoliła mi uniknąć tego przykrego losu. Później, kiedy mieszkałam w Afryce, Indiach i na Sri Lance, byłam w stanie rozpowszechniać swoją wiedzę i pomóc wielu chorym.
Kolejna wiadomość z książki Why Stomach Acid Is Good For You brzmi: „...nie ma wątpliwości, że zobojętnienie kwasu promuje przerost bakterii a nadmierny wzrost bakterii wytwarzanie rakotwórczych związków nitrozoaminy. Nie ma też wątpliwości, że leki zobojętniające kwas zwiększają postęp i ostrość zanikowego zapalenia żołądka u osób zakażonych H. pylon2 i że zanikowe zapalenie żołądka jest głów¬nym czynnikiem ryzyka raka żołądka". To rak.
Co z tymi, którzy mówią: „Tak, ale mam refluks i/lub GERD i muszę przyjmować środki zobojętniające kwas?" Odpowiadam na to: „To błąd!" Chociaż środki zobojętniające kwas mogą zmniejszyć objawy, są jak dolewanie benzyny do ognia i ostatecznie prowadzą do poważnych schorzeń.
Refluks (w przypadku którego kwas wraca do przełyku) i/lub bardziej poważne zaburzenie żołądkowo-przełykowe (lub przełyku) w postaci choroby refluksowej (GORD lub GERD) nie są spowodowane przez nadmiar kwasu, ale przez jego niedobór. Jeśli ktoś ma GORD/GERD, nie po¬winien nazywać go „niestrawnością kwasową". Lepiej nazywać to „niestrawnością z braku kwasu".
Oto, jak to działa. Jeśli podczas jedzenia poziom kwasu solnego jest niski, nasz żołądek przetrzymuje żywność dłużej i obecny w nim cały kwas solny miesza się z żywnością. Żołądek podjeżdża nam do gardła i ponieważ nie ma wystarczającej ilości kwasu, zamiast przemieścić jego zawartość do jelita cienkiego zwraca część pokarmu do przełyku. Następnie, nie chronione przed kwasem taką samą barierą w po¬staci błony śluzowej jak żołądek gardło zaczyna piec. Stąd termin „zgaga". Jeśli potraktujemy to pieczenie środkiem zobojętniającym kwas, pieczenie ustanie, ale problem po¬zostanie i w ostatecznej konsekwencji staniemy się kandy¬datem do operacji. Aby uniknąć tego losu, należy podać żołądkowi to, czego rozpaczliwie potrzebuje: kwas solny z pepsyną oraz Lactobacillus acidophilus (gatunek bakterii z rodzaju Lactobacillus) i enzymy trawienne. Zanim to jednak zrobimy, zapoznajmy się wcześniej z przeciwwskazania¬mi (np. nie należy przyjmować go, jeśli cierpimy na chorobę wrzodową lub przyjmujemy NSAID-y). Należy poważnie zastanowić się nad ograniczeniem spożycia cukru i zbóż, które są prawdopodobnie pierwotną przyczyną problemu.
Jeżeli lekarz przepisał nam jeden z inhibitorów pompy protonowej lub blokery H2, takie jak Prilosec, Prevacid, Zan-tac, Pepcid i Tagamet, to prawdopodobnie nie zabiją nas one od razu. Proszę jednak pamiętać, że Propulsid powodował to, co ostatecznie zmusiło władze do wycofania go z rynku.
Jeżeli lekarz zdecydował się na opcję zobojętniania kwasu, zamiast powiedzieć pacjentowi, jak leczyć żołądek w naturalny sposób, wówczas pacjent powinien znaleźć lekarza, który nie został całkowicie indoktrynowany przez Wielką Farmę. Taki lekarz powinien ostrzec pacjenta, że są to jedne z najbardziej zabójczych leków. Na przykład Prilosec praktycznie eliminuje kwas w żołądku na całą dobę. To oznacza, że konieczna asymilacja nie odbywa się i pacjent powoli umiera z głodu.
Jeśli poinformowano go o konieczności operacji w przypadku tego łatwego do skorygowania stanu, należy rozważyć to, co powiedział dr Joseph Mercola i w numerze z grudnia 2002 roku zamieścił magazyn Men's Journal: „Chirurgiczne rozwiązanie nie powinno mieć miejsca w radzeniu sobie z tym czysto fizjologicznym problemem. Przyszłe pokolenia będą zdziwione tym, jak głupio nasz obecny system medyczny starał się leczyć przy pomocy operacji problem, który jest głównie biochemicznej natury".
W Centrum Zdrowia Hipokratesa (Hippocrates Health Centre) zaobserwowaliśmy wręcz niezwykłe przypadki uwolnienia się od tego schorzenia za sprawą samej tylko diety oczyszczającej organizm. Nie ma wątpliwości, że to schorzenie powoduje zła dieta, a to oznacza, że jest dobra dieta, która potrafi je wyleczyć. Ta oczywista prawda nie do¬tarła jeszcze do gabinetów przeciętnych lekarzy. Aby osobiście złagodzić ten stan, należy przede wszystkim przestać zatruwać organizm byle jakim pokarmem, unikać cukru, wyeliminować wszystkie ziarna aż do czasu całkowitego wy¬leczenia, a być może nawet na stałe, przyjmować Lactobacillus acidophilus i enzymy trawienne, pozyskiwać witaminę D poprzez wystawianie się na działanie Słońca, a także z po¬żywienia lub suplementów, oraz pić dużo czystej wody. Gdy żołądek zostanie uzdrowiony, można przystąpić do przyj¬mowania kwasu solnego w opisany wcześniej sposób.
Należy jednak pamiętać, że autodiagnozowanie jest nierozsądne. W przypadku wątpliwości należy zajrzeć do książki doktorów Wrighta i Lenarda Why Stomach Acid Is Good For You. To wspaniały poradnik pokazujący drogę do wyzdrowienia.
Dla tych, którzy zastanawiają się, jak to możliwe, że lekarze nie wiedzą o tym prostym remedium, proszę wziąć pod uwagę, że Wielka Farma:

• zarabia ponad 7 miliardów dolarów rocznie, sprzedając leki zobojętniające i blokujące kwas solny;
• finansuje i kontroluje szkoły medyczne;
• w morderczym uścisku trzyma agencje nadzorcze, takie jak amerykański Urząd ds. Żywności i Leków (Food and Drug Administration; w skrócie FDA) i australijski Zarząd Dobrami Terapeutycznymi (Therapeutic Goods Admini¬stration; w skrócie TGA);
• przekazuje politykom ogromne sumy pieniędzy;
• wydaje miliardy na zachęty dla lekarzy. Czy muszę mówić dalej?
Wykrywanie blokady nerwów
Na przestrzeni wielu lat, w czasie których moja książka została szeroko udostępniona, otrzymałem setki opinii od osób, których trawiennym i innym problemom zdrowotnym znacząco pomogło przyjmowanie kwasu solnego.
Niektórzy z nich stwierdzili, że nie udało się im uzyskać diagnostycznego sygnału „ciepła" w żołądku bez względu na ilość przyjmowanych kapsułek kwasu solnego. W takim przypadku należy przerwać przyjmowanie kwasu solnego do czasu zdiagnozowania i naprawienia problemu. Zwykle jest to spowodowane blokadą nerwów w kręgosłupie.
Istnieje prosty test na ustalenie, czy taka blokada istnieje. Należy nabyć butelkę kwasu nikotynowego (ale nie niacyny ani amidu kwasu nikotynowego) ze sklepu ze zdrową żyw-nością. Niewykluczone że trzeba będzie zamówić go gdzie indziej, ponieważ wersja wywołująca „uderzenia gorąca" nie zawsze jest dostępna w Australii i innych krajach (należy skontaktować się z New Zealand Nutritionals pisząc na adres enquiries @vita-fit.nz). Następnie należy rozwiązać problem w bezpieczny sposób, zaczynając od przyjęcia pół tabletki przed śniadaniem. To powinno wywołać „niacynowe zaczerwienienie", jeśli ta dawka okaże się odpowiednia. Jeśli nie, trzeba wziąć trochę więcej następnego dnia rano. Kiedy pojawi się zaczerwienienie, należy sprawdzić, czy czerwony kolor rozciąga się na palce rąk i nóg. Jeśli nie, wskazuje to na istnienie blokady nerwów kręgosłupa i wówczas trzeba zamówić wizytę u wykwalifikowanego kręgarza. Dr John Whitman Ray z Body Electronics powiedział mi, że pierwszy kręg szyj¬ny powinien być ustawiony jako pierwszy. Potem, kiedy kręgosłup zostanie skorygowany, kwas solny będzie bezpieczny i skuteczny, poza tym przyjmowane przez nas inne składniki odżywcze będą wprowadzone na poziom komórkowy.
Trzeba wiedzieć, że kwas nikotynowy jest tak mocny, iż wzmacnia działanie wszelkich leków i suplementów, jakie zażywamy. Należy bardzo uważać na stosowane dawki. Na przykład wiele osób przyjmuje duże ilości magnezu w celu pozbycia się zaparć. Bardzo szybko odkrywają, czasami w przykry sposób, że potrzeba do tego znacznie mniej magnezu, ponieważ kwas nikotynowy powoduje rozszerzenie naczyń krwionośnych, pobudzając nerwy w całym ciele, w tym jelita. Wnętrzności, które działały opieszale przez dziesiątki lat, u niektórych nawet od dzieciństwa, nagle ożywiają się i są w stanie poruszać się normalnie bez żadnej po-mocy środków przeczyszczających, które są jedyną pomocą oferowaną przez lekarzy akademickich. Ta kombinacja jest najlepszym lekarstwem na uporczywe zaparcia, jakie znam.
Istnieją, oczywiście, przeciwwskazania: nie należy przyjmować kwasu nikotynowego, jeśli przygotowujemy się do operacji lub cierpimy na wrzody żołądka albo na zapalenie uchyłków. Jeśli chodzi o dawkowanie, wskazana jest porada eksperta, o ile można go znaleźć. Jeśli nie, trzeba wsłuchiwać się w swój organizm. Niektórzy ludzie odkrywają, że muszą mieć wypieki przez kilka dni, aby przyswoić składniki odżywcze. Innym wystarczają zaledwie dwa lub trzy razy w tygodniu"


niedziela, 15 marca 2015

Witamina D w reumatoidalnym zapaleniu stawów



Witamina D, obok klasycznego oddziaływania na gospodarkę mineralną, może wykazywać działania immunomodulujące, w tym mieć pewien związek z aktywnością i przebiegiem RZS.


Moda na witaminę D jest w medycynie coraz bardziej zauważalna. Plejotropowe działanie witaminy D i entuzjazm dla jej stosowania są równocześnie coraz lepiej potwierdzane wynikami badań naukowych. Obecnie prowadzone badania koncentrują się na znaczeniu stosowania witaminy D w profilaktyce pierwotnej wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych, nowotworowych, autoimmunologicznych oraz na jej wpływie na przebieg tych chorób. Yehuda Shoenfeld w pracy pt. Przewidywanie i zapobieganie autoimmunizacji, mit czy rzeczywistość? wymienia witaminę D jako potencjalnie mogącą wpływać na ujawnianie się chorób autoimmunologicznych. Trudno powiedzieć, czy znajdzie ona szerokie zastosowanie w profilaktyce lub jako lek modyfikujący przebieg chorób reumatycznych. Warto jednak prześledzić obecny stan wiedzy na temat znaczenia witaminy D w reumatoidalnym zapaleniu stawów (RZS) i przypomnieć zalecenia co do jej stosowania.

Działanie witaminy D można podzielić na klasyczne i nieklasyczne. Do klasycznych funkcji witaminy D należy dość dobrze poznany wpływ na gospodarkę wapniowo-fosforanową. Nieklasyczne działanie jest związane z jej wpływem na proliferację, różnicowanie i apoptozę komórek oraz produkcję cytokin. Może być on wywierany na drodze auto- i parakrynnej. Niskie stężenie witaminy D w surowicy ma związek z występowaniem osłabienia siły mięśniowej, bólu kości i stawów, zaburzeniami równowagi. Częsty u ludzi starszych niedobór witaminy D może więc sprawiać trudności diagnostyczne wynikające z podobieństwa jego objawów do objawów RZS wieku starszego. Występowaniu wyższych stężeń witaminy D i stosowaniu jej suplementacji przypisuje się skojarzenie ze zmniejszeniem ogólnej umieralności pacjentów i umieralności z powodu chorób sercowo-naczyniowych. Efekty te obserwowano w prospektywnych badaniach na dużych grupach pacjentów, niezależnie od występowania chorób towarzyszących i stopnia aktywności fizycznej.

Odkrywane są nowe, nieklasyczne efekty działania witaminy D w chorobach autoimmunologicznych. Wykazano, że:
  • hamuje ona zapalenie wysp trzustkowych, zapobiegając wystąpieniu cukrzycy typu 1, łagodzi przebieg RZS i wywołanego doświadczalnie zapalenia mózgu (badania in vitro i na zwierzętach), zmniejsza ryzyko zachorowania na stwardnienie rozsiane (badania prospektywne na ludziach);
  • jej niedobór grozi zwiększeniem ryzyka chorób autoimmunologicznych, np. cukrzycy typu 1, stwardnienia rozsianego (badania epidemiologiczne), oraz ma związek z wysoką aktywnością tocznia rumieniowatego układowego, choć inne badania nie potwierdzały tej obserwacji.

Rozwój badań diagnostycznych pozwala coraz wcześniej rozpoznawać choroby autoimmunologiczne lub określać prawdopodobieństwo ich wystąpienia w przyszłości. W takiej sytuacji niezmiernie cenne byłoby zastosowanie leku zapobiegającego rozwojowi choroby. Duże nadzieje wiąże się z praktycznym wykorzystaniem doniesień na temat możliwej roli witaminy D w profilaktyce wystąpienia chorób autoimmunologicznych. Immunomodulujące właściwości witaminy D mogą pełnić rolę w modyfikacji procesów autoimmunologicznych.


Stężenie witaminy D w surowicy chorych na choroby autoimmunologiczne
W Polsce występuje niedostateczne nasłonecznienie przez większość miesięcy w roku i związane z tym niskie stężenie witaminy D w populacji. Badania epidemiologiczne wskazują na skojarzenie niedoborów witaminowych w danym rejonie ze zwiększoną zapadalnością na choroby autoimmunologiczne, takie jak cukrzyca typu 1, stwardnienie rozsiane, a także RZS. Praca Bogaczewicza i wsp. dowodzi, że obniżenie stężenia witaminy D w surowicy chorych na toczeń rumieniowaty układowy (TRU) w populacji polskiej wystąpiło u 98% badanych. Niedobór witaminy D mógłby być jednym z czynników środowiskowych prowadzących u osób predysponowanych do rozwoju tych chorób, brak na to jednak bezpośrednich dowodów. W niektórych pracach wykazywano związek niskiego stężenia witaminy D z wysoką aktywnością TRU, choć inne nie potwierdzały tej obserwacji.

Znaczący procent chorych na RZS ma niskie stężenie witaminy D w surowicy. W województwie zachodniopomorskim wykazano występowanie niskiego stężenia witaminy D w surowicy zarówno chorych na RZS, jak i osób zdrowych. Niektórzy badacze przypisywali zmniejszenie stężenia 1,25(OH)2D u tych chorych zaburzeniom przemian 25(OH)D w postać aktywną, szczególnie w starszym wieku. Bierze się również pod uwagę mniejszą ekspozycję na światło słoneczne związaną z mniejszą aktywnością ruchową chorych. Prace epidemiologiczne nie uwzględniają jednak najczęściej aktywności fizycznej, która u chorych na RZS może być ograniczona i poprzez zmniejszenie ekspozycji na światło słoneczne wpływać na stężenie witaminy D w surowicy.


Witamina D a zapadalność na RZS i jego aktywność
U wielu chorych na RZS wykazano niskie stężenie witaminy D w surowicy w porównaniu z osobami zdrowymi. Merlino i wsp. wykazali, że zwiększona podaż witaminy D, oceniana za pomocą kwestionariuszy żywieniowych, jest związana z mniejszą zapadalnością na RZS. Te entuzjastyczne doniesienia nie zostały potwierdzone w później przeprowadzonych dużych badaniach. Nielen i wsp. zbadali mniejszą grupę chorych na RZS, u których dostępny był zapas surowicy sprzed rozpoznania choroby. Wyniki retrospektywnego oznaczenia stężenia witaminy D nie różniły się istotnie od uzyskanych w grupie kontrolnej. Również Costenbader i wsp. w badaniu obejmującym 186 389 kobiet, podczas którego u 722 rozwinęły się objawy RZS, nie potwierdzili wpływu przyjmowania witaminy D i różnic w stężeniu witaminy D w surowicy badanych osób na ryzyko wystąpienia RZS. Podstawowy zarzut wobec pracy Merlino i wsp. dotyczył opierania się głównie na kwestionariuszach żywieniowych.

Badania na temat wpływu witaminy D na przebieg RZS były przeprowadzane głównie in vitro i na modelach zwierzęcych. Podobnie ukierunkowane były pojedyncze badania przeprowadzone u ludzi. Analizowały one zwykle ograniczoną liczbę zmiennych związanych z chorobą. Tylko w badaniu, które prowadzili Andjelkovic i wsp., badano szereg parametrów, takich jak: liczba bolesnych i obrzękniętych stawów, OB, stężenie CRP, obecność RF i inne wskaźniki aktywności choroby. Chorym opornym na stosowane leczenie dodawano alfakalcydol w dużej dawce (2 µg na dobę przez 3 miesiące). Po włączeniu witaminy D wyniki leczenia były lepsze. Wyniki tego badania są najczęściej cytowane jako potwierdzające związek stężenia witaminy D w surowicy z aktywnością RZS. Analiza zastosowanej w nim metodyki pokazuje jednak, że okres obserwacji był krótki, liczba pacjentów niewielka, a wyników nie porównywano z wynikami grupy kontrolnej. Nie pozwala więc ono na jednoznaczną ocenę roli witaminy D w modyfikacji procesu zapalnego w RZS. Zdecydowanie brakuje więc badań klinicznych potwierdzających entuzjazm co do łagodzenia przebiegu RZS przez witaminę D. Badania populacji Pomorza Zachodniego również wykazały niewielki związek stężenia witaminy D w surowicy chorych na RZS z aktywnością i przebiegiem RZS.


Badania nad nieklasyczną rolą witaminy D in vivo
Wyniki wspomnianej pracy Merlino i wsp. wywołały dyskusję na temat metodologii określania niedoborów witaminowych. Badania nad witaminą D są trudne z uwagi na konieczność uwzględnienia wielu czynników wpływających na jej stężenie. Wadą wykorzystywania oznaczania stężenia witaminy D jest konieczność wzięcia pod uwagę wpływu wielu czynników (nasłonecznienia, ekspozycji na światło słoneczne, diety) na wynik oznaczenia. W kwestionariuszach żywnościowych należy uwzględniać stosowanie przez chorych witaminowych suplementów diety oraz diety bogatej w olej rybi. Wpływ diety bogatej w kwasy omega-3 na przebieg RZS był przedmiotem wielu badań, w których wykazywano korzyści ze stosowania takiej diety dla przebiegu choroby. Należy pamiętać, że tran jest naturalnym źródłem witaminy D.

Na stężenie aktywnej postaci witaminy D wpływ ma stężenie PTH, które wzrasta przy niedoborze cholekalcyferolu i przyspiesza przemiany formy nieaktywnej.


Suplementacja witaminy D
Wątpliwości na temat wpływu witaminy D na zapadalność i aktywność RZS nie zmieniają faktu, że chorzy bardzo często mają jej niskie stężenie w surowicy i wymagają suplementacji z tradycyjnych wskazań. Jak więc stosować witaminę D? Najlepszą drogą dostarczania witaminy D jest endogenna synteza w skórze pod wpływem światła słonecznego. Naturalna synteza nie grozi przedawkowaniem, ponieważ nadmiar zarówno prowitaminy, jak i witaminy D jest rozkładany w wyniku nadmiernej ekspozycji na światło słoneczne.

Wskazania do stosowania witaminy D oparte są na jej działaniach klasycznych, jednak coraz częściej sugeruje się stosowanie witaminy D w związku z jej działaniami nieklasycznymi.

W aktualizowanych zaleceniach co do suplementacji witaminy D widać tendencję do zwiększania zalecanych dawek witaminy D. Według aktualnych zaleceń profilaktyki występowania niedoborów witaminy D, oprócz aktywnego nasłoneczniania, należy stosować z żywnością i preparatami farmakologicznymi łącznie 800–1000 j.m. witaminy Dlub D3 na dobę w okresie od października do marca. U osób starszych należy stosować suplementację cholekalcyferolu przez cały rok lub alfakalcydolu 0,5–1,0 μg na dobę. Problem witaminy D w RZS jest jednym z głównych obszarów zainteresowania grupy roboczej EULAR do spraw neuroendokrynologii i immunologii chorób reumatycznych (NEIRD, Neuro Endocrine Immunology of the Rheumatic Diseases). Grupa NEIRD powołuje się na prace sugerujące zalecanie większej podaży witaminy D u osób zagrożonych ryzykiem rozwoju chorób autoimmunologicznych, uzależniające zakres substytucji od stężenia 25(OH)D w surowicy indywidualnych pacjentów. Powinno ono wynosić 50–125 nmol/l. Wytyczne Amerykańskiego Towarzystwa Reumatologicznego (ACR, American College of Rheumatology) zalecają u wszystkich chorych na RZS przyjmujących glikokortykosteroidy (GKS) suplementację witaminy D w dawce 800 j.m. na dobę. W zaleceniach amerykańskich podkreślono również konieczność utrzymywania stężenia 25(OH)D w surowicy tych chorych na górnej granicy normy. W zaleceniach co do suplementacji witaminy D u ludzi starszych podkreśla się konieczność stosowania aktywnych postaci witaminy D. Za przyczynę obniżania się stężenia 1,25(OH)2D z wiekiem uważa się upośledzenie przemian witaminy D w postać aktywną. Zaletą stosowania alfakalcydolu jest to, że nie wymaga on hydroksylacji w nerkach. Jest to istotne u chorych na RZS, u których mogą częściej występować choroby nerek.

Stosowanie i badanie roli witaminy D w chorobach autoimmunologicznych napotyka problem w postaci braku możliwości zwiększania dawki aktualnie stosowanych preparatów in vivo, ponieważ niesie to ze sobą niebezpieczeństwo przedawkowania. Dawka kalcytriolu konieczna do utrzymania prawidłowej gospodarki wapniowo-fosforanowej jest dużo mniejsza niż dawka określona w badaniach laboratoryjnych jako skuteczna do wywierania działań nieklasycznych. W dotychczasowych badaniach nad immunosupresyjnym działaniem witaminy D z zastosowaniem jej wysokich dawek (alfakalcydol 2 µg/dobę) jedynie u pojedynczych pacjentów osiągano stężenia witaminy D wymagające obniżenia dawki. Trwają prace nad zsyntetyzowaniem analogów witaminy D pozbawionych działania hiperkalcemizującego przy zachowanym znaczącym działaniu genomowym. Z obecnie dostępnych preparatów witaminy D korzystny pod tym względem profil wydaje się mieć alfakalcydol, ponieważ w dawkach wywierających niewielkie działanie hiperkalcemizujące może wywierać pewne działania nieklasyczne. W lecznictwie stosowane są już analogi witaminy D ze względu na swoje działania antyproliferacyjne, np. w dermatologii używane są miejscowo pochodne witaminy D w łuszczycy skóry.

Witamina D, obok klasycznego oddziaływania na gospodarkę mineralną, może wykazywać działania immunomodulujące, w tym mieć pewien związek z aktywnością i przebiegiem RZS. Otwarte pozostaje pytanie, czy obiecujące wyniki badań prowadzonych in vitro i na modelach zwierzęcych zostaną potwierdzone u ludzi. Trzeba pamiętać o ograniczeniach metodologicznych dotychczasowych doniesień na temat nieklasycznego działania witaminy D u chorych na RZS. Odpowiedź na pytanie, czy witamina D ma szansę zostać zaliczona do leków modyfikujących przebieg RZS, powinny dać dalsze badania. Konieczność stosowania witaminy D nie ulega jednak wątpliwości z uwagi na jej niskie stężenie w populacji Polski.


Piśmiennictwo
1. Andjelkovic Z., Vojinovic J., Pejnovic N., et al. Disease modifying and immunomodulatory effects of high dose 1 alpha (OH) D3 in rheumatoid arthritis patients. Clin Exp Rheumatol, 1999, 17, 453–456.

2. Bogaczewicz J., Sysa-Jędrzejowska A., Arkuszewska C., et al. Potrzeba suplementacji witaminy D u chorych na toczeń rumieniowaty układowy. Reumatologia, 2008, 4, 223–229.

3. Cantorna M.T., Mahon B.D. Mounting evidence for vitamin D as an environmental factor affecting autoimmune disease prevalence. Exp Biol Med (Maywood), 2004, 229, 1136–1142.

4. Costenbader K.H., Feskanich D., Holmes M., Karlson E.W., Benito-Garcia E. Vitamin D intake and risks of systemic lupus erythematosus and rheumatoid arthritis in women. Ann Rheum Dis, 2008, 67, 530–535.

5. Cutolo M., Otsa K., Uprus M., Paolino S., Seriolo B. Vitamin D in rheumatoid arthritis. Autoimmun Rev, 2007, 7, 59–64.

6. Harel M., Shoenfeld Y. Predicting and preventing autoimmunity, myth or reality? Ann N Y Acad Sci, 2006, 1069, 322–345.

7. Holick M.F. Sunlight and vitamin D for bone health and prevention of autoimmune diseases, cancers, and cardiovascular disease. Am J Clin Nutr, 2004, 80, 1678S–1688S.

8. Jones G., Calverley M.J. A dialogue on analogues Newer vitamin-D drugs for use in bone disease, psoriasis, and cancer. Trends Endocrinol Metab, 1993, 4, 297–303.

9. Jones G., Strugnell S.A., DeLuca H.F. Current understanding of the molecular actions of vitamin D. Physiol Rev, 1998, 78, 1193–1231.

10. Kendrick J., Targher G., Smits G., Chonchol M. 25-Hydroxyvitamin D deficiency is independently associated with cardiovascular disease in the Third National Health and Nutrition Examination Survey. Atherosclerosis, 2009, 205, 255–260.

11. Lewicki M., Kotyla P., Kucharz E. Wielonienasycone kwasy tłuszczowe a reumatoidalne zapalenie stawów. Lek w Polsce, 2006, 16, 36–39.

12. Merlino L.A., Curtis J., Mikuls T.R., Cerhan J.R., Criswell L.A., Saag K.G. Vitamin D intake is inversely associated with rheumatoid arthritis: results from the Iowa Women’s Health Study. Arthritis Rheum, 2004, 50, 72–77.

13. Milchert M. Związek polimorfizmu BsmI genu receptora dla witaminy D oraz stężenia witaminy D w surowicy z przebiegiem reumatoidalnego zapalenia stawów. Rozprawa doktorska. Pomorska Akademia Medyczna,Szczecin, 2010.

14. Nielen M.M., van Schaardenburg D., Lems W.F., et al. Vitamin D deficiency does not increase the risk of rheumatoid arthritis: comment on the article by Merlino et al. Arthritis Rheum, 2006, 54, 3719–3720.

15. Płudowski P., Wójcik M., Lorenc R., Karczmarewicz. E. Aktywny metabolit witaminy D – 1,25-dwuhydroxywitamina D – interpretacja kliniczna badań, standardy diagnostyczne 2008. Stand Med, 2008, 5, 184–191.

16. Ponsonby A.L., Lucas R.M., van der Mei I.A. UVR, vitamin D and three autoimmune diseases – multiple sclerosis, type 1 diabetes, rheumatoid arthritis. Photochem. Photobiol, 2005, 81, 1267–1275.

„Przegląd Reumatologiczny” 2010, nr 4 (33), s. 9-10.