środa, 8 października 2014

Barbara Połoczańska - pokonać chorobę

To wywiad,  co prawda nie o naszej chorobie, ale jak to powiedziała jego bohaterka - "choroby się różnią tylko nazwami" i " większość chorób zależna jest od czynników środowiskowych".
Bierzmy więc przykład i sprawy w swoje ręce :)
Przedstawiam Państwu wywiad z Barbarą Połoczańską (na zdjęciu poniżej) , który ukazał się w miesięczniku "Dobre Wiadomości" Nr 5/2009. Treść wywiadu nadal pozostaje aktualna. Nasze zdrowie to największy skarb. Warto o nie dbać. 

zdjecie p. Basi

Pani Barbaro, jaką ma Pani dobrą wiadomość dla naszych Czytelników?
Chciałabym przekazać Czytelnikom dobrą wiadomość, że stwardnienie rozsiane nie jest taką straszną chorobą. Można ją pokonać. Jest nadzieja, jednak od chorych zależy czy są gotowi zmienić swoje życie, bo na zdrowie trzeba ciężko pracować.
Kiedy Pani zachorowała?
Kiedy w 1994 roku usłyszałam diagnozę miałam 45 lat. Wcześniej nie miałam żadnych objawów. Jakieś przykurcze, drętwienia, dolegliwości związane z kręgosłupem tłumaczyłam dużą aktywnością zawodową i zmęczeniem. Pewnego ranka podczas urlopu u rodziny okazało się, że nie mogę stanąć na nogi. Sądziłam, że przepracowałam się w ogrodzie dzień wcześniej... Jednak problemy nie ustępowały, z trudem wróciłam do domu. Potem wizyta u lekarza, pobyt w szpitalu, wynik rezonansu magnetycznego i diagnoza - stwardnienie rozsiane (SM).
Jakie były te pierwsze dni?
Diagnoza była dla mnie straszna, to było jak spadająca winda. Byłam przerażona. Dużo płakałam nad sobą, nad wszystkim. Nie odwiedzali mnie znajomi. Potem dopiero odkryłam, że po prostu nie wiedzieli co powiedzieć, jak się zachować. Nie byli w stanie znieść widoku kobiety wcześniej aktywnej, roześmianej, tańczącej, a teraz pognębioną chorobą. Czułam się bardzo upokorzona, wstydziłam się, myślałam, że mam wypisane na czole, że jestem chora na stwardnienie rozsiane. Nie wychodziłam z domu. Kiedyś syn zawiózł mnie do przychodni, do koleżanki, lekarza psychologa. A ona powiedziała: Pan Bóg Cię wyróżnił, a nie napiętnował. Bo on wie, że Ty poradzisz sobie z tą chorobą. I rzeczywiście to mi się udało.
Jak zaczęła Pani walczyć z chorobą?
Przede wszystkim zaczęłam się zastanawiać dlaczego zachorowałam, szukałam przyczyn. Dużo czytałam. Uważam, że choroby należy leczyć przez usuwanie przyczyn. Skoro dieta jest bardzo ważna to trzeba zmienić tę dotychczasową. Trzeba zacząć od leczenia psychiki, od nastawienia do życia. Powoli zaczęłam wstawać. Chodziłam najpierw koło stołu, potem zaczęłam wychodzić z domu, szłam powoli, odpoczywałam, ale stopniowo zaczęłam chodzić.
Kto Pani podpowiedział taką metodę?
Lekarze najczęściej mówią chorym na SM - czeka pana/panią wózek. Zostawiają pacjenta samemu sobie. Ja musiałam pójść własną drogą i sama doszłam do tego jak radzić sobie z chorobą. Wiem jak trudno jest choremu samemu dźwignąć się. Chciałabym żeby każdy chory, bez względu na rodzaj choroby, dostał wsparcie od psychologa. U nas nie docenia się takiej możliwości.
Czemu zawdzięcza Pani sukces w pokonaniu choroby?
Stan mojego zdrowia nie ulega pogorszeniu od 2002 roku, jest to coś co graniczy z cudem. Mój sukces zawdzięczam temu, że przez cały czas nie brałam żadnych leków. Jestem hiperalergikiem - nie mogłam zażywać żadnych lekarstw, musiałam się wspierać metodami naturalnymi. Duże znaczenie ma zdrowa kuchnia, rehabilitacja i higiena psychiczna.
Jakie są główne zasady Pani diety?
Nie jadam czerwonego mięsa, tylko drobiowe oraz dużo ryb. Zrezygnowałam z białego pieczywa, makaronów, soli, cukru, słodyczy. Jeśli ryż to tylko brązowy. Nie używam śmietany, serów, mleka, bo jest szkodliwe. Jem bardzo dużo owoców, warzyw, piję soki. Warzywa przygotowuję na parze, bez soli tylko z przyprawami lub w postaci surówek. Staram się jeść jak najmniej ziemniaków i nie łączyć mięsa z ziemniakami. W kuchni używam oleju lnianego, który jest bogaty w kwasy Omega-3.
Jak wyglądają Pani posiłki?
Na śniadanie kawałek mięsa i surówki. Na obiad kawałek ryby lub mięsa, warzywa na parze, wśród nich jeden ziemniak jako dodatek, a nie danie główne, kilka rodzajów surówek. Jedzenie jest smaczne, lekkie i pożywne, a świadomość tego, że jest zdrowe naprawdę sprawia, że człowiek jest bardzo zadowolony. Do obiadu jeden kieliszek czerwonego wina, co też ma działanie lecznicze. Na deser mała kawa i trochę czekolady. Szczególnie upodobałam sobie gorzką z kardamonem firmy Terravita.
Co ułatwia Pani przygotowanie potraw?
Mam patelnię tytanową, na której smaży się rybę lub mięso bez tłuszczu. Do gotowania warzyw na parze mam specjalne dwa garnki oraz urządzenie do rozdrabniania warzyw na rozmaite surówki.
Jakie ćwiczenia fizyczne Pani wykonuje?
Dużo spacerujemy z mężem. Codziennie ćwiczę w domu na rowerze stacjonarnym, raz w tygodniu chodzę na basen oraz na ćwiczenia na ergonometrze do klubu wioślarskiego. Mamy ponton i latem wypływamy na jezioro. Korzystam z każdej okazji do ćwiczeń i ruszania się. Uwielbiam taniec.
Czego nauczyła Panią ta choroba?
Jestem szczęśliwym człowiekiem i tej chorobie dużo zawdzięczam. Moje życie jest teraz lepsze, poznałam i doceniłam świat na nowo - wąchałam kwiaty, oglądałam drzewa, słuchałam śpiewu ptaków. Cieszyłam się, że mogę pójść zrobić zakupy, posprzątać w domu i nie jestem skazana na pomoc innych.
Mówię o swojej chorobie, ale taki styl życia jaki teraz prowadzę może pomóc każdemu, bez względu na rodzaj jego choroby. Choroby różnią się tylko nazwami. Większość chorób zależna jest od czynników środowiskowych. W obliczu choroby ludzie nie polegają na sobie, nie dociekają jej przyczyn. Ślepo wierzą w cudowne działanie leków i nie zmieniają swojego dotychczasowego trybu życia.
Trwają w fałszywym przekonaniu, iż lek jest w stanie przywrócić im zdrowie. Sam lek nie wystarczy.
Często chorzy na stwardnienie rozsiane czekają na drogie leki, pokładają w nich wielkie nadzieje. A tymczasem pokonanie choroby jest w zasięgu ich ręki.
Co jeszcze chciałaby Pani przekazać Czytelnikom?
Chciałabym zwrócić uwagę na możliwość spotkania z doktor Joanną Woyciechowską, które odbędzie się 6 czerwca w Filharmonii na Ołowiance. Pani doktor od 40 lat mieszka w USA i przyjedzie na cykl spotkań do Polski. Jest bardzo zaangażowana w swoją pracę, uczy chorych na stwardnienie rozsiane jak żyć z tą chorobą, mówi o zdrowej diecie i zdrowym trybie życia.
Dziękuję za tę rozmowę, na pewno Pani doświadczenia mogą być bardzo pomocne dla wielu osób.

rozmawiała Marta Polak

Żródło tu:
http://www.dobrewiadomosci.eu/zdrowie/1198-barbara-pooczaska-pokona-chorob-

niedziela, 22 czerwca 2014

Przejadanie ziemi

http://video.anyfiles.pl/Przejadanie+Ziemi./Nauka+i+technologia/video/110103
Dokument dla wszystkich, którzy chcą zdrowo i odpowiedzialnie się odżywiać.
"Przejadanie Ziemi" to dokument o poszukiwaniach diety idealnej, dobrej dla zdrowia i środowiska. Nowatorscy szefowie kuchni, naukowcy i lekarze przekonują widzów do przemyślenia nawyków żywieniowych. Twórcy filmu przedstawiają m.in. przełomową pracę doktora T. Colina Campbella, który zajmuje się związkiem pomiędzy dietą a chorobami, badania dr Caldwell Esselstyn o powiązaniach odżywiania z leczeniem pacjentów z chorobami serca oraz teorie profesora Gidona Eshel o wpływie dokonywanych przez ludzi wyborów żywieniowych na atmosferę Ziemi. "Przejadanie Ziemi" pokazuje, w jaki sposób można jeść zdrowo i odpowiedzialnie, jedząc niekoniecznie tylko soczewicę i liście sałaty.

czytaj wiecej: http://www.planeteplus.pl/dokument-przejadanie-ziemi_42265#ixzz35P3XfzQf


Najbliższa emisja w niedzielę 29 czerwca o godz 18.55


środa, 16 kwietnia 2014

Nowalijki - jeść czy nie jeść

NOWALIJKI: PANIKA UZASADNIONA?

Co roku wczesną wiosną ożywa ten sam temat: „czy nowalijki są zdrowe, a może wręcz toksyczne, rakotwórcze etc”. Jak wiele innych kontrowersyjnych produktów spożywczych obrosły legendami, a jak to jest rzeczywiście?

Żyjemy w kraju o długim okresie niskich temperatur, które uniemożliwiają całoroczną, gruntową uprawę większości warzyw. Na przedwiośniu wyczerpane po zimie zapasy witaminowo-mineralne, no i kulinarna nuda, naturalnie kierują naszą uwagę i ochotę na nowalijki. No ale ich uprawa wymaga „extra” warunków – ciepła, słońca, wilgotności i składników odżywczych.
Potencjalne zagrożenie dla zdrowia wynika z azotanów kumulujących się w młodych roślinach. Gromadzą się głównie w korzeniu, pod skórką (rzodkiewka, marchewka), ale i w liściach wegetatywnych (liście zewnętrzne) np. sałat. Niektóre warzywa gromadzą duże (>3mg/g) ilości azotanów: szpinak, buraki, rzodkiewki, seler, sałata, kapusta.
Kumulacja związków azotu w młodych warzywach wynika z tego, że nie potrafią się one obronić przed nadmiarem nawozów azotowych – pochłoną tyle ile dostaną. Azotany w warzywach przekształcają się w azotyny, bardzo reaktywne związki, reagujące z amidami produkowanymi przez m.in. bakterie i tak powstają związki o działaniu rakotwórczym: N- nitrozoaminy. Związki te (ich metabolity) uszkadzają nić DNA, a konkretnie jeden z jej elementów – guaninę. Zmieniony zapis w nici DNA jest następnie powielany z błędem i tak powstaje mutacja, która może oznaczać początek powstawania nowotworu. Ten typ karcinogenów jest szczególnie związany z rakami przewodu pokarmowego. Nowalijki mogą też zawierać metale ciężkie: arsen, ołów, kadm, miedź, które biorą się z zanieczyszczonych nawozów wapniowych, magnezowych lub po prostu z towarzystwa ruchliwej drogi biegnącej przy polu uprawnym.

To jest jedna strona medalu, ale ……. Po pierwsze bądźmy świadomi, że dużo bardziej niebezpieczne dla zdrowia są N-nitrozoaminy, które powstają w produktach wędliniarskich i wędzonych. Dlaczego? Dlatego, że produkty mięsne w przeciwieństwie do nowalijek nie zawierają witaminy C, naturalnego związku, który chroni lub przynajmniej zmniejsza powstawanie N-nitrozoamin. Tu na marginesie uwaga: wielbicielu kiełbas, jeśli już je zjadasz popijaj lub przegryzaj takie posiłki innym produktem bogatym w witaminę C – np. sokiem pomarańczowym lub kawałkiem czerwonej papryki. Z drugiej strony azotyny w produktach wędliniarskich muszą być obecne, bo chronią przed rozwojem bakterii takich jak laseczka jadu kiełbasianego (zatrucie tą toksyną jest śmiertelne). Podobnie szkodliwe są N-nitrozaminy powstające w produktach serowarskich (tłustych serach), bo towarzyszą im nasycone kwasy tłuszczowe, czynnik zwiększający ryzyko zachorowania na niektóre nowotwory złośliwe. Najsilniejsze działanie rakotwórcze wykazują N-nitrozoaminy zawarte w …. dymie tytoniowym, tam do towarzystwa mają jeszcze ok. 400 substancji o działaniu rakotwórczym.

Nowalijki zawierają zazwyczaj witaminę C i/lub karotenoidy, które redukują szkodliwe działanie N-nitrozoamin. Jeśli pochodzą z upraw certyfikowanych (ekologicznych) związki takie nie powstają, a nowalijki są bezpieczne nawet dla małych dzieci. Warto więc mieć zaprzyjaźnionego rolnika czy sklep ekologiczny, albo po prostu wykorzystać własny parapet, balkon, taras, ogródek działkowy i uprawy pod folią tunelową. To naprawdę nie jest takie trudne! Wczesne odmiany rzodkiewki, wysiewamy do podłoża uniwersalnego i jedynie podlewamy wodą (bez nawożenia), do zbioru niektóre odmiany rzodkiewek potrzebują zaledwie 20 dni! Podobnie „damy radę” z sałatą, szczypiorkiem, pietruszką, kalarepką, marchewką. Źródło witamin i mikroelementów na wiosnę to także kiełkownica. Do tego plastikowego naczynia potrzebujesz jedynie codziennego podlewania i niezaprawianych nasion. Wspaniałe są: rzeżucha, brokuł, słonecznik, fasola mung, lucerna, a także czerwona kapusta i kukurydza. Kiełki to bogactwo witamin C, K, selenu, magnezu, wapnia, potasu, żelaza i wielu olejków lotnych o działaniu bakteriobójczym czy przeciwgrzybicznym.

Często w internecie pojawiają się rady jak rozpoznać „przenawożone warzywa”. Otóż nie da się tego rozpoznać. Zarówno wielkość warzyw jak i obecność żółtych przebarwień na liściach nie są 100%-wym dowodem obecności nawozów azotowych. Bardzo duże plony można otrzymać w warunkach naturalnych, nawet na słonecznym parapecie, a żółte listki mogą być oznaką, że warzywo trochę już leży na straganie. Myślę, że jak zawsze należy do sprawy podejść zdroworozsądkowo: tzn. rzodkiewki wyhodowane w styczniu, na pewno wymagają dodatków nawozowych (nie tylko ogrzewanej i doświetlonej szklarni), ale już w gruncie pod osłoną foliową można je sadzić w połowie marca i plony zebrać z początkiem kwietnia. Pod koniec kwietnia i z początkiem maja większość nowalijek może już być z gruntu i bez azotowych dodatków.

A co jeśli nie mam pewnego źródła, ekologicznego rolnika lub słonecznego parapetu?
Nie kupuj nowalijek w styczniu i lutym, myj je dokładnie, obieraj skórki tam gdzie można to zrobić i usuwaj zewnętrzne liście – np.sałat. Ilość 3-4 listków sałaty lub 3 rzodkiewek nie zaszkodzi ci. W takiej sytuacji lepiej wybrać sałatę, pomidory czy ogórki importowane z Włoch, Hiszpanii czy innego zdecydowanie cieplejszego kraju niż inwestować w polskie nowalijki, ale za to z pewnością nawożone. Uważaj też na przechowywanie. Nie zamykaj roślin w torebkach foliowych, bo wilgoć i niedostatek tlenu zwiększa wytwarzanie N-nitrozoamin. Stary babciny sposób na przechowywanie sałaty? Czysta bawełniana ściereczka lekko zmoczona wodą – zawiń w nią sałatę i przechowuj w dolnej szufladzie lodówki.

I jeszcze na koniec kwestia różnic w wartościach odżywczych między warzywami z gruntu, a tymi ze szklarni. Otóż prawie nie ma takich różnic! Warzywa ze szklarni mogą być mniej słodkie bo produkują mniej naturalnych cukrów – szyba czy folia zatrzymuje część widma promieniowania słonecznego. Ale już witaminy C czy innych związków zawierają tyle samo co warzywa z gruntu (ostatecznie różnice w składzie zależą od metody uprawy, jak i wyboru gatunków).

Nie zapominajmy, że na przedwiośniu źródłem witamin i zdrowia są kiszonki (kapusta, ogórki), warzywa korzeniowe a także warzywa mrożone!

Lek.med. Aleksandra Kapała
Szpitalny Zespół Żywieniowy
Centrum Onkologii Instytut Warszawa
www.dietetykamedyczna.pl

czwartek, 27 marca 2014

"The Living Matrix" - rewolucja w leczeniu chorób

Coś się zaczyna dziać w medycynie.... dobrego

dokument w TVN 24, Ewa Ewart poleca:
niesamowity film do obowiązkowego obejrzenia :)
"The Living Matrix - nauka uzdrawiania "


Tu link:
https://www.youtube.com/embed/RZx32GF4vwI

kompletnie stawia na głowie to co do tej pory proponowała nam medycyna tradycyjna.
Grupa naukowców, niezależnych badaczy przedstawia nową, nowatorską definicję choroby.
Naczelna idea tego filmu, wokół  której obraca się cała narracja, polega na nowej definicji materii jako najbardziej skondensowanej formy energii.
My jesteśmy tą materią czyli energią, a nasze choroby i niedomagania wynikają z zaburzeń przepływu energii, te z kolei mają źródło w naszych emocjach ,w naszych myślach .
Bliższe poznanie energii i procesów energetycznych - w tym leży przyszłość medycyny.

Kilka wniosków z filmu:

  • „Geny nie kontrolują naszej biologii”.
  • „Kontroli w naszym ciele nie sprawują geny ani chemia, lecz informacja”.
  • „Choroba to uszkodzony przekaz informacyjny”.
  • „Najważniejszy jest zewnętrzny system informacji, to na nim powinniśmy się skupić, a nie na genach”.
  • „Zamiast koncentrować się na chorobie, powinniśmy skupić się na leczeniu. Wtedy zaczniemy wysyłać sygnały, które będą wspierać proces leczenia”.

Uważajmy na niedokrwistość w RZS


Za eReumatologią:

Niedokrwistość w RZS- niedoceniony marker aktywności choroby

W codziennej praktyce u chorych z RZS należy zwrócić szczególną uwagę na współistniejąca niedokrwistość. Wyniki przytoczonego badania wskazują, iż anemia może być wskaźnikiem agresywnej postaci choroby, a niedokrwistość koreluje (niezależnie od innych mierników aktywności choroby) z powstawaniem nadżerek stawowych. Chorzy z RZS i niedokrwistością chorób przewlekłych mogą wymagać bardziej agresywnego leczenia.

Niedokrwistość należy do obrazu klinicznego reumatoidalnego zapalenia stawów (RZS). Ma ona związek z toczącym się procesem zapalnym i przyjmuje postać niedokrwistości chorób przewlekłych. Grupa badaczy ze Szwajcarii przeprowadziła badanie, w którym u chorych z RZS analizowano związek niedokrwistości z aktywnością choroby, stosowanym leczeniem i progresją zmian radiograficznych. Analiza dotyczyła danych zebranych w latach 1996-2007, średni czas obserwacji to 2,2 lata. Wartość hemoglobiny świadcząca o niedokrwistości to (zgodnie z definicją WHO) u kobiet <12 g/dl u mężczyzn <13 g/dl.
Progresję zmian radiologicznych oceniono na podstawie 9731 rentgenogramów od 2681 chorych.
Przed rokiem 2001 niedokrwistość stwierdzano u 24% chorych, natomiast w 2007 roku u 15%. Powstawanie nadżerek było istotnie szybsze w grupie pacjentów z niedokrwistością. Efekt ten był obserwowany także po wyeliminowaniu czynników takich jak: kliniczna aktywność choroby (DAS28, CDAI) i innych znanych wskaźników złego rokowania w RZS. Progresja zmian radiologicznych miała związek z nasileniem anemii wykazując związek "efekt zależny od dawki". Korelację między niedokrwistością i progresją zmian radiologicznych wykazano także w grupie leczonej inhibitorami TNF.
W codziennej praktyce u chorych z RZS należy zwrócić szczególną uwagę na współistniejąca niedokrwistość. Wyniki przytoczonego badania wskazują, iż anemia może być wskaźnikiem agresywnej postaci choroby, a niedokrwistość koreluje (niezależnie od innych mierników aktywności choroby) z powstawaniem nadżerek stawowych. Chorzy z RZS i niedokrwistością chorób przewlekłych mogą wymagać bardziej agresywnego leczenia.
 
 Źródło:http://www.ereumatologia.pl/Niedokrwistosc-w-RZS-niedoceniony-marker-aktywnosci-choroby,12259.html

niedziela, 9 marca 2014

Oskoła czyli sok z brzozy - właściwości i działanie

Zbliża się termin pozyskiwania oskoły, czyli soku z brzozy. Warto sobie przypomnieć co takiego fajnego ma dla nas - RZS -owców.Sok brzozowy leczy reumatyzm, artretyzm, oczyszcza wątrobę, co ma niebagatelne znaczenie zwłaszcza gdy trujemy się Metotrexatem , reguluje układ trawienny - też super!- też przecież mamy z nim problemy. Zawiera luteolinę i kwercetynę będącymi flawonoidami ,hamującymi powstawanie stanów zapalnych, wzmacniającymi układ odpornościowy.

Monika Kamińska

mgr inż. Monika Kamińska, 
dietetyk, specjalista żywienia

Najbardziej popularny jest świeżo wyciśnięty sok z brzozy, ale właściwości lecznicze mają także liście i dojrzewające pączki. Organizm oczyścimy dzięki naparom z tego drzewa.


Sok z brzozy na kamienie nerkowe

Pączki oraz liście brzozy szczególnie korzystnie wpływają na zdrowie osób ze skłonnościami do kamieni nerkowych. Drzewo to od wieków było uznawane za głównego „czyściciela” toksyn w organizmie oraz jako specyfik zapobiegający powstawaniu piasku i kamieni w moczowodach i pęcherzu moczowym. Jego główną zaletą jest oczyszczanie organizmu ze złogów w przewodach moczowych. Pomaga w wydalaniu moczu.
Domowym sposobem:
Wystarczy 1-2 łyżki stołowe suszonych liści lub pączków zaparzyć w pół litrze wrzątku. Gotować 3 minuty, a następnie popijać.

Brzoza na przemianę materii i wzmocnienie

Kiedyś sok z brzozy otrzymywano wczesną wiosną, kiedy tylko natura budziła się do życia. Ma on działanie wzmacniające i uodparniające na wszelkie infekcje, szczególnie nasilające się na przedwiośniu. Sok można pozyskiwać samemu. Najlepszym czasem jest początek roku: koniec lutego, marzec i kwiecień. Szczególnie powinny się nim zainteresować osoby ze skłonnością do przeziębień, po przebytych przewlekłych chorobach, rekonwalescenci, a także seniorzy. Taki sok reguluje przemianę materii, wzmacnia, pobudza życiową energię.
Sok z brzozy pomaga przede wszystkim wydalić z organizmu niebezpieczne dla naszego organizmu jony sodu i chloru. Znajdziemy je głównie w konserwantach i środkach chemicznych polepszających smak potraw!


Specyfik z drzewa zawiera przede wszystkim:
Sok z brzozy - właściwości

  • kwas cytrynowy,
  • kwas jabłkowy,
  • wapń,
  • fosfor,
  • potas, 
  • magnez,
  • żelazo,
  • witaminy z grupy B,
  • miedź,
  • związki żywiczne,
  • garbniki.
Ze względu na liczne sole mineralne, aminokwasy i unikalne pierwiastki sok z brzozy nie toleruje wysokich temperatur. Nie należy go podgrzewać, ani wystawiać na mocne działanie promieni słonecznych.


Należy ją przeprowadzać w odstępach czasowych, stosować regularnie w ciągu kilkunastu dni. Najlepiej przez 2-3 tygodnie pić sok z brzozy 2-3 razy dziennie. Soku z brzozy nie trzeba wypijać dużo, wystarczy ćwiartka szklanki każdorazowo. Dla osób szczególnie osłabionych można zastosować podwójną dawkę i dziennie spożywać szklankę soku, najlepiej rozkładając picie na 3-4 razy w ciągu dnia.
Kuracja sokiem z brzozy

Ze względu na bogactwo mineralne i witaminowe soku z brzozy nie należy łączyć z niektórymi substancjami. Szczególnie w czasie kuracji należy zrezygnować z:
  • czarnej herbaty,
  • kawy,
  • alkoholu,
  • szpinaku,
  • czekolady,
  • szczawiu.
Warto w czasie kuracji także ograniczyć ilość zjadanych wędlin!
Wymienione powyżej produkty zawierają w nadmiarze substancje, które mogą wchodzić w reakcje chemiczne i generować odkładanie toksyn w naszym organizmie lub po prostu działać niekorzystnie na ciało.

Sok z brzozy - skąd?

Taki sok nazywamy bzowiną lub oskołą. Najlepiej oczywiście pozyskiwać preparat samemu. Odpowiednim terminem jest wiosna. Drzewo powinno mieć co najmniej 10 lat. Gałęzie przeznaczone na sok powinny mieć grubość około 3-5 cm. Łatwo sprawdzimy czy brzoza nadaje się już na sok - nakłuwamy korę szpikulcem. Gdy pojawi się kropla to ewidentny znak, że to odpowiedni moment na ściągnięcie soku. Można ręczną wiertarką wykonać otwór na głębokość ok. 5 cm. Do niego wkładamy rurkę, a jej drugi koniec w pojemnik do gromadzenia soku. Preparat spływa powoli, ale po 2 dniach powinniśmy otrzymać około 3 litrów substancji. Miejsce po otworze zabijamy kołkiem, można także posmarować je pastą ogrodniczą do leczenia ran kory i pnia drzewa. Soku z brzozy nie filtrujemy. Przechowujemy go w lodówce do 4 dni. W tym czasie pijemy pół lub jedną szklankę w ciągu całego dnia. Dla polepszania smaku możemy dodać odrobinę miodu lub soku malinowego.

Sok z brzozy - przechowywanie

Preparat jest w stanie po ściągnięciu wytrzymać w lodówce do 4 dni. Aby jednak przedłużyć jego walory zdrowotne możemy dolać do soku odrobinę spirytusu. Taka nalewka zachowa na dłużej wartościowe składniki mineralne.

Brzoza na okłady

W chorobach skóry możemy stosować zewnętrzne przemywania i okłady z liści brzozy. Znane są właściwości wybielające np. piegi. Dobrym roślinnym lekiem są także pączki brzozy stosowane na rany i przy problemach skórnych.

Płukanka na włosy z brzozy

Na wzmocnienie i puszystość włosów dobrze jest stosować płukankę z liści brzozy. Szklankę ususzonych liści brzozowych zalewamy szklanką spirytusu i szklanką wody. Macerat trzymamy w ciemnym pomieszczeniu około 10 dni. Po tym czasie specyfik przecedzamy. Koniecznie powinniśmy go przelać do nieprzezroczystego naczynia. Preparat wcieramy we włosy po każdym myciu. Dzięki temu nadamy włosom blasku, objętości i energii.

środa, 5 marca 2014

Wskazania i przeciwwskazania do stosowania diety warzywno-owocowej dr Ewy Dąbrowskiej

Wskazania do stosowania diety owocowo-warzywnej dr Ewy Dąbrowskiej


Oczyszczenie organizmu z toksyn podczas diety owocowo-warzywnej przywraca do normy główne układy „sterownicze”, czyli układ immunologiczny, nerwowy i hormonalny, dlatego też dieta okazała się skuteczną metodą leczenia u osób z:

osłabioną odpornością: 

częste infekcje :
  • bakteryjne, 
  • wirusowe, 
  • grzybicze, 
alergie :
  • katar sienny, czy 
  • astma, 
nietolerancje pokarmowe  :
  • migrena, 
  • mięśniobóle, 
choroby z autoagresji takie jak:
  • gościec reumatoidalny, 
  • zapalenie tarczycy Hashimoto, 
  • zapalenie wątroby, 
  • toczeń trzewny, 
  • zespół „suchego oka”,
choroby skóry takie jak: 
  • łuszczyca, 
  • trądzik, 
  • skórna porfiria, 
  • sucha skóra, 
  • egzema itp.,
schorzeniami neurologicznymi:
  • padaczka, 
  • udary niedokrwienne mózgu, 
  • zaburzenia pamięci, 
  • nerwica, 
  • pobudzenie, 
  • choroba Parkinsona, 
  • stwardnienie rozsiane,
chorobami endokrynologicznymi takimi jak:
  • zaburzenia miesiączkowania, 
  • klimakteryczne, 
  • niedoczynność tarczycy, 
  • guzki tarczycy, 
  • wysoka prolaktyna, czy 
  • nadmiar estrogenów, 
  • torbiele jajników.
Dieta ta okazała się także skuteczną metodą w przypadkach 
  • niepłodności;
Szczególnym wskazaniem do diety jest zespół metaboliczny X, który dotyczy osób z: 
  • otyłością, 
  • nadciśnieniem, 
  • cukrzycą typu II, 
  • chorobą wieńcową, 
  • zarośniętymi by-passami, 
  • zakrzepicą, 
  • obrzękami, 
  • cukrzyca typu I, która wiąże się z insuliną, wymaga warunków szpitala.
Dieta ta może być również korzystna w przypadku: 
  • choroby zwyrodnieniowej stawów, 
  • w leczeniu i profilaktyce osteoporozy
  • paradontozy,  
  • zaćmy, 
  • żylaków, 
  • wrzodów żołądka, 
  • polipów itp.
  • poprawy wzroku
Stosowanie diety u ludzi zdrowych jest celem: 
  • wzmocnienia zdrowia, 
  • oczyszczenia z toksyn, 
  • zwiększenia energii, 
  • poprawy snu, 
  • odmłodzenia, 
  • większej wydolność psychofizycznej organizmu, 
  • poprawy pamięci, 
  • kojarzenia, 
  • wyciszenia, 
  • większej duchowości, radości itp. 
Badania naukowe udowodniły, że diety restrykcyjne kalorycznie są skuteczną metodą 
  • wydłużania życia, 
  • zapobiegania powstawaniu nowotworów i 
  • innych chorób cywilizacyjnych.

Ponadto jako, że zostaje uruchomione odżywianie wewnętrzne ,organizm zaczyna spalać i usuwać :
  • nieprawidłowe i chore tkanki
  • uszkodzone, zwyrodniałe lub martwe komórki, 
  • zakrzepy, 
  • guzy, 
  • ropnie, 
  • blizny
zmniejszają się
  • guzki tarczycy, 
  • guzki przy stawach palców, 
  • cofają przykurcze 
  • sztywność stawów 
  • poprawia się sprawność ruchowa.
  • ustępują zwłóknienia (blizny) w płucach

W innych przypadkach dzięki wielokrotnym powtarzaniu kilkutygodniowej diety i zastosowaniu testów na nietolerancje pokarmowe  udało się :
  • odtworzyć zanik chrząstki w stawie kolanowym, dzięki czemu pacjentka uniknęła operacji wymiany kolana na protezę.
  • zniknęły przeciwciała przeciwtarczycowe, a tarczyca, która była w zaniku odtworzyła się.
  • u pacjentki z zakrzepicą tętnicy szyjnej i kręgowej zaczął się cofać paraliż ręki i nogi, cofnęły się też zaniki mięśni barku i ramion

Przeciwwskazania do stosowania diety owocowo-warzywnej dr Ewy Dąbrowskiej


Głównym przeciwwskazaniem jest 
  • trudny do opanowania lęk przed dietą, który wyzwala w organizmie reakcje stresowe, które uniemożliwiają włączenie się własnych samoleczących mechanizmów.

Innym przeciwwskazaniem do diety jest 
  • stosowanie leków hamujących układ immunologiczny takich jak na przykład hormony sterydowe czy cytostatyki, 
  • również posterydowa lub autoagresyjna niedoczynność nadnerczy (choroba Adisona)
  • choroby wyniszczające jak krańcowa niewydolność narządów, 
  • choroba nowotworowa w stadium zaawansowanym, 
  • stany związane ze wzmożonym metabolizmem jak nadczynność tarczycy, 
  • okres ciąży, 
  • karmienia, 
  • u małych dzieci, 
  • u dziewcząt w okresie dojrzewania. 
Dieta jest przeciwwskazana w przypadku 
  • transplantacji narządów np. nerek i 
  • w ciężkich depresjach.


Więcej informacji i jak stosować dietę :   na stronie domowej dr Ewy Dąbrowskiej