Historia mojej choroby

"Wszystkie łąki i pastwiska, wszystkie góry i pagórki są aptekami."
-Paracelsus




Nie wiem czy komuś będzie się chciało to czytać, bo będzie długie ale chcę zapisać to sama dla siebie.

Pierwszymi symptomami mojej choroby były wczesnowiosenne 3-tygodniowe stany podgorączkowe, które jakoś dzielnie znosiłam, bo chociaż temperatura sięgała tylko ok.37,0 - 37,5 stopnia C, to po trzech tygodniach walki z niewiadomym przeciwnikiem mój organizm był dość wyczerpany. Nawet nie chodziłam z tym do lekarzy, bo dla nich taka temperatura to nie gorączka, szkoda było moich nerwów na użeranie się z lekarzami. Powtórzyło to się kilkakrotnie i zaniepokojona tym faktem poszłam dobrowolnie na prześwietlenie płuc. A wtedy prześwietlenia owe nie były już obowiązkowe ( niektórzy pewnie nie pamiętają nawet, że kiedyś prześwietlenia klatki piersiowej były obowiązkowe i coroczne :). Podejrzewałam u siebie "pewną" gruźlicę, jednak po odebraniu zdjęć rentgenowskich okazało się, na moje szczęście, że moje płuca są nieskazitelnie czyściutkie pomimo wieeeeloletniego palenia papierosów w ilości 20 sztuk dziennie. Mój mąż był zadziwiony tym faktem , bo według jego podejrzeń powinnam mieć już  dziury w płucach lub ewentualnie powinnam tych płuc już nie mieć wcale. Uznałam, że jestem zdrowa jak koń i przestałam sobie zawracać tym głowę. Dopiero po wielu latach i przeoraniu hektarów internetu dowiedziałam się, że to był pierwszy objaw RZS. No ale wtedy nawet najlepszy lekarz nie powiedziałby, że za kilka lat zachoruję na tą podstępną chorobę.

Był jeszcze incydent z lewym stawem barkowym. Ból, ograniczona ruchomość (nie mogłam sama zapiąć stanika), stan zapalny leczony już nie pamiętam czym. Trwało to pół roku, później staw powrócił do prawie normalnego stanu , nawet zapomniałam, że mnie bolał dopiero jak zachorowałam na RZS to sobie o tym przypomniałam.

Zdarzały mi się jeszcze powtarzające się kilka razy do roku grypy, 2-3 dniowe ale takie kładące mnie do łózka, bezsilną jak betka, przynajmniej na jeden dzień.

Przed Świętami Bożego Narodzenia w grudniu 2009 roku nad moim lewym obojczykiem (w dołku obojczykowym) pojawiła się mała opuchlizna. Nie bolało zupełnie ani nie było zaczerwienione tylko rosło z dnia na dzień coraz bardziej a razem z tym rósł mój strach. Jeszcze miałam cichą nadzieję, że samo się wchłonie, nie lubię łazić po lekarzach. Niestety kilka dni później moja siostra zwróciła uwagę na tą opuchliznę i pogoniła mnie do lekarza. Mąż miał znajomego świetnego diagnostę , do którego pojechaliśmy zrobić USG. Obejrzał sobie dokładnie moje wszystkie flaki, wykrył nawet jakiś piasek w nerce, ale w obojczyku nic ciekawego nie zobaczył. Stwierdził, że być może jakieś naczynie krwionośne przesiąka i daje objaw opuchlizny. Zalecił obserwację owego dziwnego zjawiska i nic więcej.  Jak już zaczęłam latać po lekarzach to już z rozpędu poleciałam do mojej pani doktor w przychodni domowej. To też na  szczęście nasza znajoma, potraktowała mnie więc dość wyjątkowo i poza kolejnością obadała razem z koleżanką doktorką w gabinecie obok aparatem USG. Panie badały mnie bardzo dokładnie bo owa koleżanka doktorka okazała się jakąś specjalistką od USG. Badanie nie wniosło nić ponad to to już powiedział mi poprzedni lekarz. Czyli nic się nie zmieniło, opuchlizna pomalutku się powiększała, druga zaczęła pojawiać się w drugim zagłębieniu obojczyka a ja miałam spokojnie obserwować sobie te zmiany. Czułam się zaopiekowana , ale nie ustatysfakcjonowana, bo  wierzyłam w lekarzy i sądziłam naiwnie, że od razu powiedzą mi co mi dolega, zapiszą tabletki, dadzą zastrzyki jednym słowem zaczną leczyć. Niestety diagnozy nikt mi nie porafił podać. Byłoby nieźle , gdyby potrafili mi zagwarantować , że to co dzieje się z moim organizmem nie doprowadzi do czegoś nad czym za chwilę nikt nie zapanuje. Mam na myśli to, że obawiałam się, że konsumuje mnie już jakieś ukryte raczysko. Gdyby nie to, to nie martwiłabym się zanadto, chociaż nie podobało mi się, że znikły moje chude dołeczki w obojczykach, które całkiem mi się podobały.

W marcu 2010 roku zawiało mi szyję, każdy pewnie wie jakie są objawy. Nie można kręcić głową, bolą ścięgna, boli kark jakby ktoś noże wbijał. Wybierałam się na imprezę więc zawinęłam sobie szyję szalikiem. Po kilku dniach przeszło, ale za dwa tygodnie niespodzianka - powtórka z rozrywki  - zawianie szyi i następna impreza w szaliku. Pomału podkurowałam się Ketonalem.

Dzień przed Świętami Wielkanocnymi 2010 roku w trakcie najbardziej gorączkowych przygotowań świątecznych rozbolał mnie duży palec u lewej nogi (największy staw). Przez święta jakoś przebrnęłam , ale po świętach coraz bardziej mnie bolało i puchło. Staw stał się czerwony, zaogniony, spuchnięty a skóra napięta i błyszcząca. Poszłam do lekarki, która zaleciła środki przeciw zapalne. Niestety nic nie pomagały stan nogi pogarszał się powoli ale uporczywie. Ból był nie do zniesienia a w nocy był jeszcze gorszy. Noga stała się niezwykle tkliwa tak bardzo, że nawet kołdra położona z największą delikatnością drażniła mnie niemiłosiernie. Pani doktor zmieniała leki p.zapalne, zwiększała dawki niestety nic nie pomagało. Nie mogłam już chodzić na tą nogę, nawet nastąpić piętą. Nie mogłam spać w nocy z bólu, byłam chora i niewyspana co bardzo źle wpływało na moją psychikę. Pani doktor podejrzewając DNĘ moczanową skierowała mnie na badanie mocznika we krwi. Jakie było zdziwienie, kiedy się okazało, że mocznik w normie a to wykluczało DNĘ.  W międzyczasie poczułam jakieś mrowienie w dwóch stawach paliczkowych i w nadgarstkuDwa stawy jeden we wskazującym palcu jednej ręki i drugi staw środkowego palca u drugiej zaczęły się dziwnie wyginać. Spytałam, czy mi się to wyprostuje.- Niestety nie,  Pani Doktor Domowa rozłożyła ręce i dała skierowanie do reumatologa.

Do Pani Doktor Reumatolog nie zdążyłam dotrzeć, ponieważ wcześniej tzn dokładnie dnia 05.05.2010 r o godz 6 nad ranem, leki p.zapalne wyrąbały mi dziurę na wylot w moim żołądku (perforacja żołądka)  a kwasy żołądkowe zaczęły wylewać się do otrzewnej powodując jej zapalenie i ból jakiego nie zapomnę do końca życia. Później któryś z lekarzy powiedział, że to jest jeden z najgorszych bóli jakie może przeżyć człowiek.  Moje własne kwasy żołądkowe trawiły mnie osobiście od środka. Czyli sama  się zjadałam. Przypominało mi to wkręcanie żywcem moich trzewi w maszynkę do mięsa, jeżeli można sobie coś takiego w ogóle wyobrazić. Ból był stały, ciągły, upierdliwy nie ustępujący ani na sekundę. Chciałam umrzeć, żeby przestało mnie boleć i całkiem niewiele brakowało a znalazłabym się na lepszym, wymarzonym przeze mnie w tym momencie, świecie.
Dziurę dobry (i przystojny) Pan Doktor Chirurg  załatał bardzo ładnie, drugi Pan Doktor bardzo go chwalił, a ja cieszyłam się, że nie dokonano na mnie żadnego partactwa krawieckiego. Leżałam tydzień w szpitalu z dziurą w żołądku co prawda zgrabnie załataną, bolącym stawem u nogi, skrzywionymi palcami u rąk, puchnącym i rozgorączkowanym już nadgarstkiem prawym i dalszym brakiem diagnozy co mi jest w te moje stawy.
Co najciekawsze to, to że nie mogłam już łykać leków przeciwzapalnych przez najbliższe pół roku dopóki rana w żołądku się nie zagoi. Tak powiedział Pan Doktor Chirurg i wyraził tylko ciekawość jak sobie poradzi z tym  niewątpliwie ciekawym problemem Pani Doktor Reumatolog. Ja też byłam bardzo ciekawa.
Pani Doktor Reumatolog poradziła sobie w ten sposób, że najpierw postawiła diagnozę (uff a to już czerwiec był) - Reumatoidalne Zapalenie Stawów czyli RZS czyli Gościec Stawowy Postępujący czyli choroba, której zawsze się obawiałam, bo widziałam u koleżanki mojej mamy co robi z palcami u rąk i widziałam u mamy mojej koleżanki jak ją położyła do łóżka i unieruchomiła, całkowicie zdając na opiekę jej męża. Pani Doktor Reumatolog chytrze nie dała mi do łykania żadnych leków a zaleciła natomiast maści ze środkami przeciwzapalnymi, które miałam wsmarowywać sobie w bolące stawy a zwłaszcza w staw nadgarstkowy, który w tym momencie moich zmagań z rozpoznaną w końcu chorobą był najbardziej poszkodowany. Staw dużego palca u nogi miał się coraz lepiej w przeciwieństwie do nadgarstka, który był spuchnięty, czerwony, błyszczący i tkliwy jak poprzednio staw u nogi. Znowu w nocy nie mogłam spać z bólu. Przed snem układałam tą moją dłoń z największym pietyzmem na poduszce i delikatnie przykrywałam kołdrą jak dziecko, którego nie chce się obudzić. Najgorzej było jak chciałam odwrócić się na drugi bok . Echhh.... katorga to była.
I tak do listopada 2010 r walczyłam z moją chorobą maściami i okładami z kapusty a Pani Doktor uspokajała czasami mój staw nadgarstkowy zastrzykami sterydowymi, które powodowały blokadę stawu i prawie brak bólu co mnie bardzo cieszyło i dawało krótkie wytchnienie. Jednak sterydy nie leczą choroby a mają bardzo poważne skutki uboczne, na tyle poważne, że takich zastrzyków dostałam tylko trzy czy cztery i koniec. Staw jednak coraz bardziej oblewał się tkanką zapalną i stawał się coraz mniej ruchomy.
W końcu minęło pół roku i rozpoczęłam leczenie Metotrexatem  w dawce 15 mg jeden raz w tygodniu. Po tygodniu stwierdziłam, że nic się nie dzieje, Pani Doktor uświadomiła mnie uprzejmie, że to tak nie działa, leki te działają z opóźnieniem i efekty zaczną być widoczne najwcześniej po miesiącu a nawet dwóch i więcej. Byłam bardzo niepocieszona wręcz zasmucona, zła i rozczarowana ofertą medycyny alopatycznej. Postanowiłam więc wspomóc się medycyną niekonwencjonalną  i wypróbować w końcu po raz pierwszy na mojej skórze czy ona działa czy nie działa. Dlatego też udałam się z wizytą do Homeopatki poleconej mi przez koleżankę, której córka została wyleczona z poważnej choroby i teraz cała jej rodzina leczy się u tej pani. Wizyta w gabinecie homeopatycznym była ogromnie miła i dosyć długa. Trwała ok 1,5 godziny. Doktor Homeopatka, nota bene lekarka chorób dziecięcych, wypytała mnie o tysiąc dziwnych rzeczy, drugi tysiąc dziwnych rzeczy ja opowiedziałam jej sama, zachęcona przychylnym słuchaniem (zupełnie jak nie u lekarza, który normalnie poświęca pacjentowi raptem 10 minut razem z wypisaniem recepty). Wszystko zostało skrupulatnie zanotowane. Potem pani się zastanawiała dosyć długo. Na koniec pokazała mi lek , który u niej kupiłam a drugi zleciła kupić w aptece. Oczywista były to leki homeopatyczne. Dosyć drogie, no ale skoro miały mnie uleczyć...
Zjadłam wszystkie tableteczki-kuleczki w ciągu 2-3 miesięcy, ale nie zadziałały  (: .Drugi raz już nie poszłam, w sumie nie dlatego, że się zawiodłam, ale bardziej ze względów finansowych. Koleżanka wyjaśniła mi, że leki nie podziałały, bo nie zawsze uda się za pierwszym razem dobrać odpowiedni lek. Ja doskonale to rozumiem, w końcu zwykli lekarze też  się mylą, zmieniają sposób leczenia w trakcie choroby pacjenta, tylko dlaczego ja mam za to płacić. Hmmm.... chociaż nawet mój ulubiony dr.House też się co chwila myli... Kurczę nikomu nie można ufać...
W końcu  Metotrexat podziałał, ale nie do końca. Nadgarstek był dalej zgrubiały, zablokowany ale trochę mniej bolesny. Stan zapalny dalej się utrzymywał i w dalszym ciągu smarowałam staw maściami przeciwzapalnymi. Dodatkowo choroba pomimo przyjmowania Metotrexatu postępowała dalej. Zaczęły pojawiać się nowe objawy - ból kolan (utworzyły się torbiele Bakera pod kolanami) i biodra, sztywność poranna, chodzenie po ścianach. Dalej bolały mnie ścięgna na szyi, chrupało jak obracałam głowę, miałam obolałe i zesztywniałe barki i cały kark. A w nocy bolał cały kręgosłup, miałam trudności z obracaniem się na drugą stronę. Pani doktor powiedziała, że choroba postępuje agresywnie. Zmieniła mi lek.
Chodziłam jeszcze na krioterapię i prądy, efekt był mierny.

W całym tym czasie orałam internet w poszukiwaniu innych metod leczenia. Siedziałam przy komputerze całymi dniami i nocami. Zaczęłam znajdować pojedyncze informacje, które złożone do kupy razem z tym co już wiedziałam wcześniej, zaczęły składać się w jeden obrazek. Jak puzzle. Jak niteczki jednej przędzy. Dowiedziałam się, że choroby można leczyć dietą a właściwie prawidłowym odżywianiem, że jest mnóstwo lekarzy leczących żywieniem, że diety te różnią się trochę między sobą ale główna zasada jest jedna - powrót do natury w odżywianiu, odrzucenie pokarmów przetworzonych, jak najwięcej żywej żywności. A ja oprócz tego, że nie jadłam mięsa, odżywiałam się katastroficznie.

Tak trafiłam na dr.Ewę Dąbrowską i jej dietę owocowo-warzywną, dr.Gersona, dr.Bircher-Bennera, dr.Budwig, dr.Hankiewicz, dr.Biernat-Kalużę a także głodówkę, lewatywę, dietę bez glutenu i inne . Oni wszyscy mówią jednym językiem i to jest spójne, logiczne zrozumiałe na chłopski rozum. 

A skąd wiem, czy mówią prawdę ? 
Jeżeli nie masz pewności, kto mówi prawdę a kto kłamie, zadaj pytanie sławnego rzymskiego sędziego Luciusa Cassiusa Longinusa Ravilla (II w. p.n.e.) - "Cui bono" czyli "Komu to miało przynieść korzyść ?"




82 komentarze:

  1. Świetny blog, mnóstwo informacji, to, czego szukałam podane w spójny, przejrzysty sposób. Historia choroby, którą czyta się jednym tchem, jak dobrą powieść. Opowiadanie z którego ożna wyczytać niepokojące objawy oraz bezduszność, bezmyślńość i bezradność współczesnej medycyny nad Medycyną Prawdziwą. Tego potrzebowalam. Dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cierpisz na reumatoidalne zapalenie stawów?
      Jeśli tak, kliknij w link, możesz zakwalifikować się do nowego badania klinicznego
      www.kafeczytelnia.pl/rt_YkFnaqvzSc
      Badanie kliniczne dla kobiet i mężczyzn, którzy ukończyli 18 lat, z reumatoidalnym zapaleniem stawów leczonym metotreksatem. Dowiedz się więcej.

      Usuń
  2. Dzięki :)Jeszcze uzupełniam górne karty. Przez pół roku szukałam tych informacji dla siebie, szkoda byłoby nie podzielić się z innymi. Cieszę się , że mój blog spełnia oczekiwania poszukujących.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pani Alicjo, czy po poście i zmianie diety zachodziły u Pani zmiany już tylko na dobre? Ja mam spondyloartropatię niezróżnicowaną ... (od 2008 lekarze nie potrafią postawić jednoznacznej diagnozy. Być może wykluje się z tego rzs, może toczeń... Oprócz tego Hashimoto postanowiło się przyłączyć do bólu i uczucia pieczenia w stawach. Jestem po poście dr Dąbrowskiej i .... nie mam już hashimoto (zniknęły przeciwciała)!!! W czasie postu czułam się świetnie - nic nie dokuczało, aż do ostatniego tygodnia kiedy to "rozbujałay się" małe stawy u rąk i stóp, które wcześniej nigdy mi nie dokuczały :(. Ból jest straszny, czasami chodzić ciężko, albo chwycić. Dwie opuchlizny... Jestem na wegańskiej i stosuję przypominajki. Ogólnie odżywiam się inaczej od 3,5 miesiąca. jestem już bardzo zaniepokojona tym pogorszeniem i boję się, że ja jestem tym nielicznym przypadkiem, któremu dieta nie pomoże... Czy Pani miała również trudniejsze fazy w okresie dochodzenia do zdrowia? Będę wdzięczna za odpowiedź.
    Pozdrawiam
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj , Asiu,
      teraz jak piszesz o tym, że jest Tobie gorzej na zdrowym odżywianiu, przypominam sobie, że było u mnie podobnie ale nie aż tak mocno. po jakimś czasie dochodziło do normy. Raz tylko było tak, że zaczęłam brać Metothrexat , ale tylko przez miesiąc, jak tylko się poprawiło, znowu dieta i znowu bez leków. Wydaje mi się, że spowodowane jest to nietolerancją pokarmową na jakiś składnik odżywczy. Ja w tej chwili wiem , że nie mogę jeść glutenu. A cukier jesz? Czasami dieta wegańska to też za mało. Ja nie jem cukru (czasami słodycze jakieś i ciasteczka i zaraz jest gorzej) . Nie jedz tłuszczy utwardzonych, oleju raczej też nie oprócz lnianego. Troszkę tylko do smażenia albo wcale. Odstaw na jakiś czas zupełnie gluten czyli pszenicę,żyto,jęczmień,owies czasami ryż też może uczulać , ja ryżu też nie jem i kukurydzę też raczej odstawiłam. Jem za to kaszę gryczaną paloną i niepaloną i kaszę jaglaną. Jedz jej sporo bo to jest jedyna kasza , która odkwasza organizm. Można ją jeść na słono i na słodko. Jem nasiona zwłaszcza sezam mielony(posypuję nim kalafiora i fasolkę) nasiona dyni.
      Teraz jedz dużo surowizn , owoców, warzyw, surówek, pij zielone szejki są nieocenione.
      Być może Twoja dieta jeszcze nie jest zmieniona pod Twoje potrzeby, jak mocno boli, wróć na chwilę do leków, być może choroba się rozpędziła i trzeba zadziałać ostrzej,żeby ją przystopować a później jak się uspokoi pomału wracaj do diety.
      Przede wszystkim pilnie obserwuj swój organizm i reaguj na każdą zmianę. Obserwuj jakie potrawy mogą Ci szkodzić , a najlepiej zrób sobie test na nietolerancje pokarmowe. Wtedy nie będziesz działać w ciemno.
      Na załamanie się , zawsze przyjdzie jeszcze czas. W najgorszym wypadku spróbuj przejść na dietę witariańską. Nie poddawaj się tak łatwo, walcz. Jak choroba krok do przodu to Ty się troszkę wycofaj, jak odpuści to ty ją atakuj.
      Trzymam kciuki za powodzenie.
      W razie większych wątpliwości możesz napisać maila do dr Dąbrowskiej (jest na jej stronie internetowej)
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Dziękuję bardzo za odpowiedź!

    Zrobiłam już test na nietolerancję i jest tego trochę ...
    Gluten, siemie lniane (nici z lnianego oleju, mleko i wszelkie przetwory mleczne, jaja, ananas i soja. Robiłam na razie test na 44 produkty, na więcej mnie nie stać!
    Wszystkie wyeliminowałam, jem przede wszystkim surówki. Dzięki Pani blogowi, który czytam regularnie :))dowiedziałam się o M. Desmond, do której jadę we wrześniu.
    Pocieszyła mnie Pani tą wiadomością, że fale bólowe mogą powrócić. Mam nadzieję, że nie jestem uczulona na warzywa, bo to byłby prawdziwy dramat!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś na stronie o diecie bezglutenowej czytałam, że glutenu pozbywamy się z organizmu nawet kilka miesięcy (7 i dłużej), więc cierpliwości :)
      Ten sam ,chyba, test robiłam , przydałby się jakiś większy :
      Jak dieta nie pomoże , zawsze można jeszcze spróbować głodówek, są bardziej restrykcyjne ale też mocniej działają.
      Ale to pod okiem lekarza raczej. Trzeba póki czas znaleźć sobie takiego, który przychylnym okiem patrzy na takie ekscesy jakie my wyprawiamy ;)
      Napisz co p.Desmond zaleciła
      :)

      Usuń
    2. Witam.Od prawie 20lat "leczę" się na Hashimoto.Chcę wyeliminować euthyrox,bo już najwyższy na to czas.Jak Ci sie to udało,że przeciwciała zniknęły?Czy tylko dieta?Sama od tygodnia zmniejszam dawkę.Jestem na surowej diecie od 4mies.Z endokrynologiem dałam sobie spokój,bo dotarło do mnie, że to bez sensu..Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Witam.
      Wiem, że bardzo długo milczałam, a obiecałam przecież, że napiszę o zaleceniach pani Małgosi Desmond. Pech chciał, że wracając z Warszawy po wizycie miałam wypadek samochodowy - poważny. Do tej pory nie wróciłam do pracy. Złamanie w kręgosłupie, zbicie, skręcenie moich już obciążonych stawów ...

      Jeśli chodzi o dietę - 60% dr Dąbrowskiej plus masła orzechowe, rośliny strączkowe. Zero zbóż!!! Jakichkolwiek (kasza jaglana w takim układzie również odpada!)
      Codziennie "zielone" soki warzywne - świeże, naturalnie!
      Owoców mniej niż warzyw! To ważne.

      Niestety, u mnie efektów nie ma!!!
      Jestem przypadkiem nietypowym, dziwnym ... tak mówią wszyscy.
      Ale nie poddam się, gdyż czuję, że ta dieta to coś właściwego!!
      Pani Małgosia każe uzbroić się w cierpliwość. U niektórych pierwsze efekty występują dopiero po 3-4 m-cach stosowania diety.

      Pozdrawiam


      Jeśli chodzi o Hashimoto - samo poszło po odstawieniu jaj, nabiału, glutenu.... Pierwsze wyniki robiłam po 40 dniach postu dr Dąbrowskiej

      Usuń
    4. Oooo,cieszę się, że wyszłaś z tego. Dopiero teraz piszę bo komp mi siada:(
      Próbuj dalej, może w końcu zadziała:)
      Właśnie dostałam maila od znajomej, że w jej rodzinie była podobna sytuacja, osoba chora na RZS oporna na diety. W końcu cierpliwość została nagrodzona :) choroba daje za wygraną !:)
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Witam

    natknęłam się na Pani stronę ponieważ tak jak i Pani przeczesuje internet w celu znalezienia informacji na temat RZS, jestem obciążona genetycznie RZS, całe nastoletnie życie walczyłam z młodzieńczym zapaleniem stawów, ale ból był do wytrzymania i nie stosowałam żadnej terapii zwykła aspiryna koiła moje bóle. W zeszłym roku rozpoczęło się od zapalenia stawu barkowego - choć diagnoza dotyczyła bardziej przeciążenia stawu niż powiązania z RZS - sztywność, ból pojawiał się i pojawia raz, dwa razy w miesiącu, ale jakoś nauczyłam się z tym żyć. W lipcu tego roku rozpoczęło się na dobre - ból nie wytrzymania stopy, kolana, łokcie, dłonie...Ból zaatakował na kilka tygodni przed zajściem w ciąże, obecnie jestem w w 15 tygodniu ciąży, szczęście w nieszczęściu, że nie rozpoczęłam terapii sterydowej. Moja Pani doktor reumatolog zaleca taka terapie po urodzeniu dziecka. Wszędzie czytam, że ciąża osłabia ból a ja się boje myśleć co byłoby gdybym nie była w ciąży skoro ból jest nie do zniesienia a ja nic nie mogę zażywać poza paracetamolem a i z tym nie chce przesadzać. Czy, któraś z Pań chorowała w czasie ciąży czy istnieje dieta, którą mogę stosować w tym stanie? Jestem na początku tej choroby ale nie chcę się poddać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj, gratuluję ciąży :)
    W obecnych czasach wiele kobiet ma problem z zajściem w ciążę, tym bardziej trzeba zadbać o to maleństwo.
    Nie chciałabym Ci źle doradzić w tym ważnym dla Ciebie czasie.
    Myślę, że na Twoim miejscu zrobiłabym testy na alergie pokarmowe i wyeliminowałabym na początek żywność , która może uczulać i dawać objawy RZS np mleko,jajka,gluten.
    Poważniejsze diety odłożyłabym na Po porodzie ponieważ odtruwanie związane jest z przejściowym zatruciem organizmu. Toksyny uwalniane z tkanek zanim opuszczą organizm dostają się do krwi i nie wiem jaki miałoby to wpływ na dziecko.,
    Nie zaszkodzi natomiast dostarczanie większej ilości surowych warzyw i owoców a zwłaszcza zielenin w dużej ilości.
    Możesz robić zielone szejki z jarmużem , sałatą, szpinakiem ,bananem, i innymi owocami.
    Życzę zdrowej ciąży
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam.
    Wiem, że bardzo długo milczałam, a obiecałam przecież, że napiszę o zaleceniach pani Małgosi Desmond. Pech chciał, że wracając z Warszawy po wizycie miałam wypadek samochodowy - poważny. Do tej pory nie wróciłam do pracy. Złamanie w kręgosłupie, zbicie, skręcenie moich już obciążonych stawów ...

    Jeśli chodzi o dietę - 60% dr Dąbrowskiej plus masła orzechowe, rośliny strączkowe. Zero zbóż!!! Jakichkolwiek (kasza jaglana w takim układzie również odpada!)
    Codziennie "zielone" soki warzywne - świeże, naturalnie!
    Owoców mniej niż warzyw! To ważne.

    Niestety, u mnie efektów nie ma!!!
    Jestem przypadkiem nietypowym, dziwnym ... tak mówią wszyscy.
    Ale nie poddam się, gdyż czuję, że ta dieta to coś właściwego!!
    Pani Małgosia każe uzbroić się w cierpliwość. U niektórych pierwsze efekty występują dopiero po 3-4 m-cach stosowania diety.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo bardzo mi przykro z powodu wypadku. Mam naadzieję że wyszłaś już z tego.
      Probuj co jakiś czas aż do skutku, wierzę, żże po kilkukrotnym oczyszczeniu, w końcu zadziała
      Klawiatura mi się knoci

      Usuń
  8. Tak się zbieram i zbieram żeby napisać... Na początku chciałam Ci Alicjo podziękować z całego serca za ten blog... Mama za sobą dietę Pani Dąbrowskiej i teraz jestem juz na wege bez Glutenu i wyeliminowaniu wszystkiego co mnie uczula - a jest tego sporo :-). Jestem pod opieką Pani Dr Biernat- Kałurza byłam też u Pani Desmont ale opieram sie bardziej na tym co powiedziała Pani Doktor. Niestety to wszystko kosztuje i to sporo same testy na 200 produktów ach... ale wiem że warto!!! Choćby pozyczyć na testy to wiele daje!!! A było ze mną kiepsko i w dodatku mam malutką kruszynkę Zosię... jak czytałam Twoja historie to zastanawiałam się czy to nie o mnie... Pozdrawiam Cię z całego serca i tak sobie myślę czy nie mogłybyśmy porozmawiać poza blogiem... I mam nadzieję że u koleżanki co jest w ciązy jest już lepiej... dla mnie na początku najgorszy był 1 trymestr było ciężko ale dałam radę bez niczego dla dobra dziecka... potem było jak ręka odjął cieszyłam się jak szalona :-) tylko ostrzegam nie popełniaj mojego błędu i nie karm dziecka piersią... po 6 tygodniach jak to mówi Pani Biernat ksiązkowo nastapił taki rzut że mogłam tylko swobodnie trzepotać rzęsami... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jesteś w dobrych rękach :) Oczywiście możemy pogadać na priv.

      Usuń
    2. Witaj Alicjo :-) podam Ci maila laura123@poczta.fm

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda Karolino,że usunęłaś swój wpis. Byłby wspaniałym wsparciem dla tych, którzy jeszcze nie dowierzają, że mogą sobie sami pomóc

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam nadzieję, że teraz się uda. Chciałam poprawić poprzedniego posta, ale nie udało mi się dodać w nowej wersji na domowym komputerze. A tyle się opisałam :-)
    Reasumując, może teraz w większym skrócie.
    W pazdzierniku 2013 straszny ból jednego barku. Potem doszedł drugi wraz z niedowładem rąk. Po MRT okazało się, że mam dyskopatię szyjną, dehydratyzację krążków i ogólnie kicha. Trafilam do znakomitego osteopaty na początku listopada. Po pierwszej wizycie ból minął, niedowład pozostał. Po zbadaniu przez niego przewodnictwa nerwowego, okazało się że ten niedowład nie jest od kręgosłupa. Spuchły mi 3 palce u rąk, zauważył to i polecił badania jakie powinnam wykonać. Jeszcze przed badaniami zaczęlam pić zioła oczyszczające i przeciwzapalne. Nie mogłam spać w nocy, tak bardzo przeszkadzały mi ramiona.
    Badania zrobilam, okazało się że RF -20, CRP- 19,95 , odzcyn Waalera-Rosego 28, OB -56 i lekka niedokrwistość. Poza tym ok.
    Spuchły mi kolana, i wszystkie palce u rąk. Generalnie już byłam pewna, że to RZS. Wyłączyłam gluten i praktycznie całkowicie mięso. Doszły kąpiele oczyszczające, jakaś tam suplementacja i świeże soki warzywne. Przestały mi wypadać włosy, ale byłam osłabiona + ciagły stan podgorączkowy. Pociłam się sporo, dziwnym chemiczno-kwaśnym smrodkiem.W grudniu w końcu trafiłam do reumatologa. Zlecenie RTG i USG dłoni plus badanie anty CCP. Ale wstępna diagnoza RZS. Wyniki otrzymałam już po Nowym Roku. Zmian radiologicznych nie było, poza maziowką. Anty CCP 31. Przed Świętami rzut unieruchomił mnie praktycznie. Ból przy poruszaniu się w stawach biodrowych, kolanach, sztywne dłonie. Wymagałam pomocy przy wszystkim.Brałam tylko NLPZ x 2 dziennie. Powoli, powoli coraz lepiej było. Dieta : soki warzywne codziennie, jarzyny (bez psiankowatych), owoce (bez cytrusów), trochę ryb, olej lniany,bez glutenu zupełnie. Z suplementów : Wit C 1000, wit D, Wit E, glukozamina z chondroityna,
    zioła cały czas, kąpiele z igliwiem, słomą owsianą. Na drugiej wizycie u reumatologa była widoczna znaczna poprawa. Diagnoza RZS, metotreksat plus kwas foliowy. Nie biorę - wizyta trwała 10 min. Wykluczyłam kolejno nabiał i cukier. Suplementacja :
    2x1500 mg MSM
    3x5000 mg wit D3
    3x1000 mg wit C
    2x200 mg wit E
    koenzym Q10
    probiotyk 2 x dziennie
    i LDN , zaczęłam od 1 mg dziennie, teraz biorę 2,5 mg ( śpię jak suseł)
    Mój stan obecny : wieczorem lekko spuchnięte kolana, barki ok, lekka sztywność dłoni. Robię wszystko sama, nic mnie generalnie nie boli, jezdze znowu samochodem,wstaję bez problemu - brak sztywności gdziekolwiek poza dłonmi.
    Odebrałam wyniki badań : OB 42, odczyn Waalera Rosego <8 (hurrrrraaaaa), CRP 8, nerki, wątroba, minerały w normie, wit D3 72 - czyli super- więc odstawiłam, pozostał tylko niedokrwistość nad którą pracuję. NLPZ 1 x co 3 dni, mam nadzieję że odstawię całkowicie. Czeka mnie test na nietolerancje pokarmowe ( na 150 alergenów) plus badanie flory bakteryjne jelit.
    Generalnie cały czas do przodu i mam nadzieję, ze tak będzie dalej. Ćwiczę codziennie w domciu. Problemem największym była dla mnie na początku dieta, ale już się nauczyłam jeść zdrowo i smacznie.

    Pozdrawiam wszystkich życząc wytrwałości w leczeniu

    Karolina Madetko

    OdpowiedzUsuń
  12. Wielkie dzięki Karolino , takie historie są bardzo potrzebne wszystkim, którzy nie potrafią zaufać sobie, i nie wierzą, że zwykła zmiana odżywiania może leczyć tak ciężkie choroby jak np. RZS.
    Mam nadzieję ,że Twój przykład pomoże innym odnaleźć się na ścieżce do zdrowia.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę coraz lepszego samopoczucia.:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze co mi przyszło do głowy :
    Prawie się już nie pocę, nie używam anty-perspirantów - ważne przy odtruwaniu !!!
    Biorę jeszczę Omega-3 z serduszkiem ( konserwowane mixem tokoferoli)
    Zamówilam wit. E naturalną w formie mixu tokoferoli własnie, podobno ta syntetyczna dostepna w aptekach nie tylko nie pmaga, a nawet szkodzi.
    Wit. 1000 też biorę naturalną z flawonoidami i rutyną. Nie ma tych wszystkich wypełniaczy.
    LDN nawet jeśli nie pomaga na RZS - bo cieżko stwierdzić co mi najbardziej pomogło - śpi się po tym cudnie i dobry nastrój utrzymuje się w ciągu prawie całego dnia. Już nawet z tego powodu chyba warto.
    Dodam jeszcze podziękowaniu dla Ciebie Alicjo, bo Twój blog był jedną z pierwszych rzeczy na które trafilam, po podjeciu decyzji o naturalnym leczeniu. To prawdziwa skarbnica wiedzy.
    Polecam również forum ,,zdrowiej.vegie,, do którego chyba nawet zamieszczałaś linka. Można terapię konsultować z innymi użytkownikami. Można poczytać co komu pomaga. Ja dowiedziałam się tam wielu rzeczy.
    Napisz proszę jak u Ciebie z leczeniem. Czy bierzesz chemię lub sterydy ? Jak się czujesz i czym Ty się suplementujesz.
    Co prawda każdy organizm jest inny i niektórych sama dieta działa cuda, ale myślę że ważne jest aby dzielić się takimi informacjami.
    Na początku swojej przygody z RZS - prześledziłam wszelkie opracowania medyczne, dostępne metody,, leczenia,, - bo co to za leczenie skoro lekarze nie patrzą na organizm jak na całość i zalecza się tylko objawy, niszcząc inne rzeczy- nie znalazlam nic , co skłoniłoby mnie do podjęcia się takiej terapii. To oczywiście moje zdanie i mój wybor- nikogo nie zachęcam do naśladowania.
    Każdy z nas za to powinien decydować, co jest dla niego dobre.
    Poczytałam fora chorych na RZS, to też upewniło mnie w przekonaniu, że nie chcę iść tą drogą. Dopóty, dopóki naturalne leczenie będzie przynosiło efekty, choćby takie jak teraz. Udało mi się znalezć fantastyczną lekarkę, która będzie monitorować moje wyniki. Nie reumatolog niestety.

    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  14. Cieszę się, że mój blog przyczynił się do znalezienia potrzebnych Ci informacji :) O to właśnie mi chodziło, żeby ludzie nie musieli od nowa szukać informacji rozsianych po całym necie.
    Też mój pot nie pachnie i pozbyłam się niemiłego zapachu z ust ,z ktorym zmagałam się od dziecka.
    Nie używam żadnych leków ani MTX ani sterydów ani p.bólowych zero chemii.
    Wszystko załatwia mi odpowiednia dieta. Zaczynałam od kilkukrotnego stosowania diety leczniczej dr Dąbrowskiej, która uchroniła mnie przed operacją stawu, który chcieli mi usztywnić z powodu zaniku i dużego stanu zapalnegochrząstki stawowej. Po diecie co prawda ręka nie powrociła do stanu pierwotnego, zbyt duże były już zmiany, ale stan zapalny prawie się cofnął, zniknęła prawie zupełnie bolesność, chrząstka stawowa prawdopodobnie się odbudowała bo mogę prawie bezboleśnie zginać ten staw.
    Na co dzień stosuję dietę bezmięsną,beznabiałową, bezcukrową, bezglutenową.
    Jem duuużo warzyw i owoców, kasze bezglutenowe , zwłaszcza jaglaną, fasole groch soczewicę, soi raczej mało bo w dobie GMO nie cieszy się dobrą sławą.
    Pestki, nasiona, orzechy, trochę oleju lnianego do sałatek i rzepakowego do smażenia. Rano wypijam 2 szklanki soku marchewkowo-buraczkowo-jabłkowego, wypijam duże zielone szejki z kilkoma garściami zieleniny 2 bananami i siemieniem lnianym.Ogólnie jak najwięcej surowizn zero żywności marketowej.
    Dla mnie market to skład trucizn , jak patrzę na te półki pełne pseudożywności to sama się sobie dziwię , że kiedyś uważałam to za jedzenie.
    Teraz w marketach zmierzam prosto do stoiska warzywnego. A najlepiej jak kupuję warzywka na bazarze.
    Staram się zachować linię i nie przejadać się , bo każdy nadmiar jedzenia organizm próbuje upchnąć w wolnych przestrzeniach organizmu w formie złogów lub tkanki tłuszczowej, która też służy jako magazyn wszelkich niepotrzebnych rzeczy i toksyn..
    Gdy popełniam grzeszki żywieniowe to na drugi dzień staram się zastosować jeden lub dwa dni diety dr.Dąbrowskiej. A gdy tego nie zrobię , zaczynają pobolewać mnie stawy lub zaczynają lekko puchnąć i to zmusza mnie do trzymania się diety.
    Po powrocie do prawidłowej diety wszystko się cofa.
    Co roku na wiosne stosuję 6 tygodni leczniczej diety dr.Dąbrowskiej, i jeszcze kilka razy w ciągu roku po 2-3 tygodnie.
    Lub zamiennie stosuję 10-15 dniowe głodówki. Czasami łatwiej jest nic nie jeść niż stosować niskokaloryczną dietę.
    Głodówki działają szybciej i dokładniej oczyszczają organizm. Moja najdłuższa trwała 21 dni, czułam się świetnie tylko rodzina odmówiła mi swojego wsparcia i namawiali mnie do zaprzestania. W tej chwili 10 dniowe głodówki przechodzę lekko bez sensacji.
    Z suplementów biorę wit B12, D3 a ostatnio od kilku dni megadawki wit C. Nie odczuwam jednak znaczącej poprawy po zażywaniu wit C , może jeszcze za krótko biorę.
    Myślę nad przejściem na witarianizm, ponieważ zauważyłam, że gdy jem dużo surowizn a mało gotowanego to moje stawy czują się najlepiej.
    Trochę ćwiczę ale stanowczo za mało . troch ę spaceruję , trochę bigam , kupiłam sobie domową trampolinę i gdy nie chce mi się wychodzić z domu to sobie podskakuję :)
    Rano sztywność mam tylko w palcach u rąk a także lekką opuchliznę. Wszystko znika po kilku minutach od wstania. Inne stawy w zależnosci czy trzymam dietę.
    Ogólnie jestem zachwycona, że udało mi się powstrzymać chorobę, która zbiera tak okrutne żniwo na całym świecie.
    Widziałam na właasne oczy co ta choroba potrafi zrobić z człowiekiem, z matki mojej koleżanki po kilkudziesięciu latach pozostawiła szczątek ze zdrowym i błyskotliwym mózgiem, zależny całkowicie od innych a potem bolesne długie konanie. Latami modliła się o śmierć. Zawsze bardzo bałam się , żebym tylko nie zachorowała na RSZ , ale los czasami jest przewrotny, dostajesz to czego najbardzej się boisz..
    Ja już się nie boję.

    Pozdrawiam serdecznie , życzę wytrwania i dużo cierpliwości na drodze do zdrowia
    Ala

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jak spojrzę w przeszłość, wiem że choruję od 20 lat. Były to dolegliwości na tyle nie utrudniające życia, że nie zwracałam na nie uwagi. Dopiero od 2 lat zaczęłam czuć, że coś się dzieje - przy czym nie potrafiłam określić co. Jak nigdy nie chodziłam do lekarzy, 3 x zamęczałam rodzinnego o badania na różne rzeczy. Tyle, że badania były super. Powiększony i bardzo bolesny węzeł chłonny pod pachą, nocne poty, suchość oczu, kłopoty z jelitami. Miałam też wstręt do miesa, więc jego brak w diecie zupełnie mi nie przeszkadza. Teraz w lutym węzeł znikł. Moja babcia chorowała na RZS i to cieżko. Wykończyło ją leczenie solami złota i sterydami. Zmarła w wieku 62 lat. teraz rehabilituję barki, z uwagi na nie pełną jeszcze rotację. Jeszcze w styczniu ,,trzeszczałam,, we wszystkich prawie stawach. Wszystko to znikło. Największym wyzwaniem była dla mnie sama dieta, tym bardziej, że zawsze byłam bardzo szczupła. W ciągu tych 4 miesięcy schudłam 5 kilo. Pewnie też z powodu braku umiejetności bilansowania posiłków. No ale nie wygląd jest teraz ważny :-) A dieta idzie mi w końcu coraz lepiej. Dzisiaj ostatki - mogłam tańczyć i wrócić samochodem do domu. Takie nic, a jak cieszy -tylko 2 miesiące terapii naturalnej.

    Dobrej nocy

    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  16. W mojej rodzinie nie było przypadków RZS. Moja ciotka choruje na zwyrodnienie stawów, ale to nie RZS , przynajmniej tak twierdzą jej lekarze. Moja babcia z kolei zmarła na raka piersi, tak , że ja jestem rówwnież zagrożona tą chorobą. Dlatego bardzo ale to bardzo nie chciałam zażywać leków takich jak MTX, ktore osłabiają układ immunologiczny. To tak jakbym się wystawiła na tego raka. Jeden bezsens.
    A teraz jestem szczęśliwa, że choroba prawie odpuściła i parę dodatkowych dolegliwości też.
    Dieta czasami jest troszkę męcząca, więc zdarzają się i grzeszki, które później staram się nadrobić.
    Na szczęście mój organizm szybko daje się obłaskawić kilkoma dniami ostrzejszego reżimu.
    Jak chcesz przytyć to jedz więcej orzechów, ja szybko po nich tyję i nie mogę jeść tyle ile bym chciała :)
    Pa, oby tak dalej !

    OdpowiedzUsuń
  17. Moja druga babcia zmarła na raka wątroby, więc tym bardziej nie chciałam chemii.
    Zaczęłam testować olej z wiesiołka w dawce 10 ml dziennie. Polecono mi też L-histydynę, zdam relację.
    Generalnie na każdym kroku widzę postępy, np. zaczynam bez problemu wykonywać ćwiczenia które wcześniej sprawiały mi dużą trudność. Łapki też coraz lepiej :-)

    Trzymaj się cieplutko

    Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że u Ciebie działa, podobno są osoby, u których nie ma poprawy po zastosowaniu diety. Może ich organizmy potrzebują więcej czasu.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  18. Dieta, owszem działa - nie tak spektakularnie w moim przypadku jak u innych osób, które dzięki niej w bardzo szybkim tempie pozbyły się opuchlizny i sztywności. Dlatego właśnie chcę zrobić ten rozszerzony test na nietolerancje. Może nie muszę sobie odmawiać niektórych produktów , generalnie jakikolwiek nabiał mam na myśli -:) Chociaż jogurt naturalny, hehee.
    Największa poprawę uzyskałam stosując dietę i suplementację większymi dawkami wit. D3, wit C i MSM razem z wcześniejszym oczyszczaniem organizmu. Ten powiekszony wezęł chlonny, o ktorym pisałam wcześniej, bolał głownie od jajeczkowania do menstruacji. Potem malał. Myślę, że miało to związek również z hormonami, teraz znikł więc być może mam w końcu równowagę hormonalną. Nie wiem nie badałam jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  19. Każdy organizm jest jednak inny i dlatego musimy obserwować co nam pomaga a co nie.
    Widocznie u Ciebie bardziej zadziałała suplementacja plus dieta.
    Najważniejsze, że jesteś świadoma tego co robisz i nie dajesz się bezsensownie truć lekami kiedy można obyć się bez nich.
    Jeżeli chodzi o nabiał to nie należy przesadzać ale jogurt czy biały ser naturalny od czasu do czasu pewnie nie zaszkodzi o ile nie jesteś uczulona na białko mleka krowiego.
    Ja z kolei słono płacę za moją słabość do glutenu. Później muszę swoje odpokutować.
    A

    OdpowiedzUsuń
  20. Alicjo, te szejki to cudna sprawa. Robię takie kaloryczne bardziej, jako że zawsze byłam szczupła, a przez chorobę i dietę ubyło mnie 5 kg. Co do mleka, to na pewno wiem że mi szkodzi, bo zawsze bardzo zle się po nim czułam. Jogurty były ok, sery też.
    Wolę jeszcze pociągnąć dietę bez - jak jest dobrze nie chcę psuć. Wczoraj zrobiłam pyszny pasztet wege, uwielbiam zupy-kremy. Ale teraz szejki ponad wszystko. Jarmuż zasadzę sobie w ogrodzie, zielnik już mam, tylko go powiększę.
    Przyznam, że na nowej diecie energię mam potężną, włosy i cera super, no i zadowolenie z bycia eko.

    Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MMmmm, szejki pychotka, czekam na koniec diety dr. Dąbrowskiej (jeszcze jakieś 2-3 tyg.) , kiedy będę mogła się nimi uraczyć :)

      Usuń
  21. Blog jest świetny, bardzo Pani dziękuję za tyle cennych informacji w jednym miejscu - rewelacja! będę tu stale zaglądać , sama mam poważne problemy zdrowotne na tle immunologicznym , Pani Alicjo dodała mi Pani siły ze warto jest walczyć o zdrowie, z całego serca Pani dziękuje, mam nadzieje ze czuje sie Pani świetnie i choroba odpuściła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam :)
      Mam nadzieję, że znajdziesz tu informacje których szukasz ,
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Kto ma walczyć o nasze zdrowie jak nie my sami... nikomu tak nie zależy na wyzdrowieniu jak mnie samej.
      Służba zdrowia schodzi na psy, kiedyś wierzyło się lekarzowi, teraz nie wiadomo komu wierzyć.
      Zwracam się do natury, ona nas stworzyła i ona nam oferuje to czego potrzebujemy.
      Leki owszem , ale wtedy kiedy już wyczerpię wszelkie możliwe naturalne sposoby.
      Lekarze niezastąpieni są w nagłych wypadkach , temu nie przeczę, ale w chorobach cywilizacyjnych jesttrochę inaczej :)

      Usuń
  22. Dzieki Pani dowiedziałam sie o pani dr Biernat-Kałuży , mam wizyte niestety dopiero we wrzesniu, ale bardzo licze na panią dr , liczę ze mi pomoze

    OdpowiedzUsuń
  23. Pani Alicjo, witam. Mam 28 lat, od tygodnia straszne bole rąk-, nadgarstka, nóg, kolan, łokci. Nie byłam jeszcze u żadnego lekarza ale.. obawiam się ze to moze byc pierwszy rzut.. Czuje sie zrozpaczona, ledwo posługuje sie klawiatura- moje rece sa jakby niesprawne- nawet nie umiem tego wytlumaczyć.. Dzis i wczoraj bardzo duzo czytałam o diecie. I tak zastanawiam się.. ogólnie mam jakas tam alergie na koty, psy i kojarze ze na pokarmy tez mi coś wyszło- jednak jadłam wszystko. Ostatnio przeszłam na zdrowsze odżywianie- jadłam paste z awokado, soczewice, i to w sumie wtedy ujawniły się te problemy.. Nie wiem czy to ma jakiś związek czy nie..W kazdym badź razie.. bardzo chce przerzucic sie na picie soków- ale tu moje pytanie: czy nie powinno sie najpierw zrobic testu dokladnego na nietolerancje pokarmowa? Bo.. jesli jestem ucuzlona na cos, a jest to zdrowe i zaczne jesc tego w duzych ilosciach to.. moge sobie zaszkodzic..Tak to sobie tłumacze,nie wiem czy tak rzeczywiscie jest. Ale.. wydaje mi się, że bardzo wazne jest przed taka dieta własnie wyeliminowanie wszystkiego na co jestesmy uczuleni. Jak Pani uwaza? Jaki test na nietolerancje by Pani zrobiła? Cztałam ze jest cos takiego jak Foot Print na 200 składników pokarmowych- nie wiem na ile to jest wiarygodne i czy warto, bo koszt to cala moja wypłata miesieczna. Ale.. tak sobie mysle, ze jak juz robic taki test to juz konkretnie na duzo składników. Prosze o Pani zdanie i porade w tej sprawie. I drugi temat: jaka wyciskarke wybrać, aby była dobra- taka za 2 tys czy moze byc tansza za 600 zl? Czy moze Pani polecic jakis konkretny model?

    Dodam, że jestem zrozpaczona, nie wiem jak bede pracować, co bedzie ze mna dalej, straciłam sile w rekach, czuje jakby w rekach mi gdzies coś się wykręcało, jedna noge mam tak słabą, że staje na podłodze bardzo niepewnie bojąc się, że coś mi się z nia stanie.

    Mój sens zycia zmalał o 99 % ;(((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj,
      Po pierwsze to idź jak najszybciej do lekarza. Przede wszystkim musisz się zdiagnozować. Trudno leczyć się kiedy nie wiadomo co się tak na prawdę dzieje.
      Z testem masz rację , najlepiej go zrobić zanim podejmiesz jakąś dietę , ponieważ test wychodzi najlepiej wtedy kiedy alergen jest jeszcze we krwi.
      Nie potrafię Ci powiedzieć jakie testy są najlepsze, sama robiłam taki za 350 zł (brak kasy) na 49 alergenów.
      Wyniki wyszły mi takie blade, że nie wiem na pewno jakie nietolerancje u mnie występują. Wychodzi dopiero w praniu :) Wiem już , że mam nietolerancję glutenu i okazało się równiez na paprykę. Zjadłam po prostu dwie duże papryki na raz i na następny dzień popuchły stawy i było gorsze samopoczucie. Po mniejszych ilościach np w sałatce , nie było takich silnych objawów.
      Najpewniej jest zastosować dietę eliminacyjną , tzn odstawiać na dłuższy czas jakiś produkt i poźniej go wprowadzić i obserwować organizm jak reaguje. To jest najpewniejsze. Ale jak masz pieniądze to warto zrobić również testy.
      Wyciskarki nie mam . Soki robię w zwykłej sokowirówce. Ale lepsze są wyciskarki. Kup taką na jaką Cię stać. Te droższe mają dłuzsze gwarancje i na pewno nie będziesz musiała kupować nowej np. po roku użytkowania.

      Nie załamuj się tylko bierz sprawy w swoje ręce i jak najprędzej pędź do lekarza , być może to nie jest jakaś straszna choroba, to może być borelioza czy cokolwiek innego. Diagnozowanie czasami trwa dosyć długo , więc nie zwlekaj. Lepiej jak najszybciej wiedzieć na co się leczyć.

      Pozdrawiam, życzę , aby to nie było nic takiego ,
      Dużo zdrówka i powodzenia :)

      Usuń
    2. Witam. Przy tym wrednym choróbsku nie wolno się poddawać.Zrobić badania, żeby było wiadomo z czym trzeba powalczyć:) Ja to zrobiłam i chodzę i to dobrze, a nie chodziłam wcale przez parę dni/działo się to w tamtym roku w maju/nawet zaliczyłam szpital-reumatologia.Przy słabych nerwach trzeba coś brać/najlepiej coś ziołowego/ bo to również szkodzi na to wredne choróbsko.Jest Pani młodziutką osobą i leczenie będzie łatwiejsze.Mnie jak byłam w szpitalu wszyscy się pytali jak ja się uchowałam do tej pory? a mam już trochę lat.Już w domu sama sobie odpowiedziałam....mam też podagrę/dna moczanowa/ no i troszkę dbałam o stawy, ale nie za dużo :)Tak jak już wcześniej pisałam biorę oprócz tego co lekarka-reumatolog przepisała choć już mniej- 2 sterydy/całe międzynarodowe, "ziołowe towarzystwo" na stany zapalne i to ...działa!Ja bazuję na hinduskich preparatach ziołowych...i to działa.Lekarka też mnie pochwaliła/zaniosłam wszystko co biorę lekarce/Bałam się interakcji z diabelskimi sterydami....Będzie dobrze...proszę się nie poddawać....ja wiem co mówię, a przeszłam koszmar.....straszne bóle a na koniec nie chodziłam wcale/warzywo/ a teraz nikt mi nie wierzy że mam RZS.Pozdrawiam

      Usuń
  24. Pani Alicjo, dziękuję bardzo. Jutro pędzę do lekarza internisty. Myslałam również, aby zrobić jakieś badania na własną rękę. Czy może mi coś Pani doradzić w tej kwestii? Bardzo dziekuje, za to, że prowadzi Pani tego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie szkoda pieniędzy, niech lekarz zleci odpowiednie badania na pewno czynnik reumatoidalny , i da Ci skierowanie do reumatologa. Reumatolog też da zlecenie na badania.
      Trzymaj się i bez paniki :)

      Usuń
  25. Póki co zdecydowałam się na testy alergiczne- 200 alergenów- koszt 1600 złotych ! :O

    OdpowiedzUsuń
  26. Super ! Ciekawe co wyjdzie .. Ale koszt diabelnie drogi ..

    OdpowiedzUsuń
  27. Witam. Na Pani bloga trafiłam szukając informacji na temat bolesnego barku. W historii swojej choroby pisze Pani o incydencie bólu barku nie wiedząc jeszcze o RZS. Od kilku m-cy mam problem z tym problemem, w końcu postanowiłam zrobic z tym porządek. W badaniu USG wyszło : pogrubiała błona maziowa z niewielkim wysiękiem oraz drobnymi zwapnieniami w kaletce podbarkowo-podnaramiennej, skupiska zwapnień są też w ścięgnie mięsnia nadgrzebieniowego w miejscu przyczepu guzka większego. Obawiam się, że takie zmiany mogą występować też w innych stawach. Czy to może zwiastować jakies poważniejsze problemy? Mam Hashimoto, PCOS. Ogólnie interesuje się od dawna zdrowym odżywianiem, ostatnio zastanawiałam się nad wprowadzeniem diety roślinnej, mleko krowie niedawno odrzuciłam całkiem. Piję zielone koktajle, używam olej kokosowy. Mam skierowanie do ortopedy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poniższy komentarz mówi wszystko.
      Przede wszystkim diagnoza. Warto wiedzieć z czym ma się do czynienia. A blog rzeczywiście wart polecenia , sama czytam każdy wpis Moniki , ma dużą wiedzę i ciekawe wnioski, chociaż z jej sposobem odżywiania nie bardzo się zgadzam ;)
      Oprócz ortopedy na pewno warto zaliczyć reumatologa.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  28. O bolącym barku to chyba ja pisałam, nie Alicja. Jak masz wątpliwości zrób sobie badanie anty-CCp na przeciwciała. Wychodzą nieraz kilka lat przed chorobą. Ponadto często fakt posiadania jednej choroby autoimmunologicznej znaczy, że możemy mieć też drugą niestety. O hashimoto i PCOS poczytaj na fajnym blogu prowadzonym przez Monikę :
    http://www.tlustezycie.pl/2014/02/pcos-czyli-zespo-policystycznych.html


    Pozdrawiam

    Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. To jeden z moich ulubionych blogów. Co do mojego barku to jak na razie mam diagnozę : zespół ciasnoty podbarkowej.

      Usuń
  29. Aneta Maciejewska-Durlik pisze - https://www.facebook.com/autismlowcarbdietdietetyklodz/posts/4343789610948 :

    Witam. Mając 18 lat przeszłam na żywienie O z 6 letnim już RZS. Dziś mam 36 i ani śladu po chorobie, a przecież lekarze mówili że to jest nieuleczalne, kazali nauczyć się żyć z bólem i pogodzić się z wizją wózka za kilka lat."

    OdpowiedzUsuń
  30. Witam, dziękuję za tego bloga, moja córeczka zachorowała na MIZS (młodzieńcze idiopatyczne zapalenie stawów) jak miała 1,5 roku. Czy gdzieś w swoich poszukiwaniach spotkała się Pani z tematem działania tych wszystkich sposobów na tę chorobę u dzieci? Trafiłam tu nie tyle z niemożności wyleczenie jej, co dlatego, że szukam zależności, informacji, chcę ustawić dietę nie tylko jej, ale całej rodzinie, tak, żeby nasze niezdrowe nawyki wykorzenić i żeby ją w dobre wyposażyć. A może przy okazji chorobę uda się przegonić :) Córka teraz ma 3,5 roku, bierze Methotrexat i Encorton. Jest znaczna poprawa, zareagowaliśmy szybko i nie ma żadnych trwałych zmian. Dobrze reaguje na leczenie, ale mi cały czas nie daje spokoju coś do czego niedawno doszłam, że zachorowała pół roku po tym, jak rozszerzyłam jej dietę o mleko krowie. Byłam w ciąży z druga córką i oprócz mojej piersi dostawała mleko modyfikowane. Zastanawiam się czy to możliwe, że zaszła na tyle silna reakcja alergiczna, bez żadnych innych objawów? Nie mogę nic znaleźć na temat diety i dzieci z MIZS, wszędzie tylko piszą, że nie ma szczególnych wskazań. O diecie dzieci jest dużo przy innych chorobach, autyzm, świąd, ale MIZS - nie. Mało dzieci choruje na to. Mam taki plan: najpierw alergolog i zrobić jej testy uczuleniowe, potem umówić się z nią na wizytę do dr. Kubata, potem znaleźć dietetyka, który pomoże mi to co wyjdzie ogarnąć. Jeśli może mi Pani coś doradzić, proszę dać znać: nathija@o2.pl Z góry dziękuję. Pozdrawiam Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry,
      mój syn też choruje na MIZS. Wczoraj trafiłam do dietetyka, zalecił wykonanie testu na nietolerancje pokarmowe. I zamierzam to uczynić. Jeśli ma Pani jakieś informacje nt. "leczenia" u dzieci, to proszę uprzejmie o wysłanie na maila. Będę bardzo wdzięczna. Pozdrawiam, Monika (wenga@op.pl)

      Usuń
  31. Wyślę na maila :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. Witam!
    O chorobie dowiedziałam się , gdy zaszłam w pierwszą ciążę rok temu w wieku 26 lat, na Rzs choruje również moja mama. Ciąży niestety nie donosiłam, nie zdecydowałam się od razu na leczenie z myślą, że chcę najpierw urodzić. Obecnie jestem w 10 t.c, moje bóle obecnie koncentrują się na nadgarstkach i palcach, nie są one jednak aż tak silne, więc nie wspomagam się zadnymi lekami. Dzisiaj trafiłam na ten blog, który bardzo mnie zainspirował. Jestem przerażona tym co podobno jest nieuniknione po porodzie (silny rzut choroby), a bardzo zalezy mi na karmieniu piersią, gdyż wyczytałam, że karmienie piersią zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób autoimmunologicznych u dziecka, które niestety od początku jest na nią narażone. Moje pytanie jest takie, czy jeżeli wyeliminuje produkty, na które mogę mieć nietolerancję, bez przeprowadzenia wcxześniejszego odtruwania , to czy ta dieta może przynieść oczekiwane skutki? Przepraszam za chaotyczną wypowiedź, ale jestem przerazona sytuacją i chcialabym znowu zyc normalnie

    OdpowiedzUsuń
  33. Mi obiło się o uszy, że przy RZS bardzo dobra jest kurkumina spożywana w każdy sposób, tylko czy orientuje się ktoś jak wygląda kwestia przyswajania w różnych produktach albo jak efektywnie ją zwiększyć . Podobno sama kurkuma się nie chce wchłaniać wszystko to sprawką naszej wątroby , ale czy na suplementy nie będą działać tak samo? Muszę jeszcze dużo poczytać
    zanim zadecyduje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Licurze przyswajanie jest bardzo wysokie , sama go biorę i pomaga mi na stawy także coś w tym musi być

      Usuń
  34. od ponad 20 lat naukowcy badali malza perna caniculus -gasi stan zapalny stawów- reumatyzm ,zwyrodnienia ,wskazany dla sportowców ,osób z nadwagą
    od 2009 w POlsce dostępny lyprinol-ole z małza perna caniculus -cena zbyt wysoka 120żł
    w badaniach była przebadana inna postać małza -mączka perna caniculus -podawana z tranem -wyciszała stan zapalny ,tylko małż zielony ma kwasy p/zapalne powstrzymujące reumatyzm i w 100% bezpieczny bo naturalny
    w Polsce dostępne wersje green lipped mussel lub grunlipmuschel -cena 150 kapsułek po500mg -czyli cena dostępna dla nas -do kupienia na eperna.pl
    poczytać-jest tam też dieta ............

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam.Ja od maja 2015 mam problem - po badaniach, po szpitalu/reumatologia/ nazywa się R Z S niestety....już nie chodziłam. Ze szpitala wróciłam na własnych nogach i chodzę do tej pory, nikt mi nie wierzy że mam tę wstrętną chorobę.Po szpitalu zalecono mi Metypred 4mg/3 tabl rano i Methotrexat 10 mg raz w tygodniu rano i wieczorem, już biorę 2 tabl. metypredu.Dołożyłam do tego Omułek zielonowargowy/małż/ firmy SanctBernhard, hinduski preparat Herbal Antybiotyk Organic India, i Herbal Joint Care Swansona.....i całe to międzynarodowe towarzystwo łykam do tej pory/wszystkie te preparaty są ziołowe i przeciwzapalne.Czasem dokładam Immunity Organic India.I to wszystko działa jak należy, czasem mnie gdzieś coś strzyknie, ale to pryszcz.Nie stosuję żadnej diety.Lekarka nie wierzyła w to co widzi na wizycie kontrolnej i zaleciła żeby nic nie zmieniać/skoro działa/Teraz znowu mam wizytę kontrolną, mam nadzieję że będzie znowu 1 metypred mniej:)Najważniejszy jest hart ducha, nie wolno się poddawać.Skoro ja dałam radę a mam już trochę lat, trzeba walczyć i nie dać się.Wanda M.

      Usuń
    2. informacje o omułku zielonowargowym, czyli grunlipmuschel (po niemiecku)lub perna caniculus (po łacinie) znajdziecie na stronie www.omulek.info

      Usuń
  35. Witam! Czy seronegatywne zapalenie stawów - to jest moja choroba stwierdzona przez lekarza - to to samo co RZS?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu jest odpowiedź na Twoje pytanie:
      http://reumatologia.mp.pl/lista/show.html?id=75353

      Pozdrawiam wszystkich obolałych (też obolała, ze sztywnością poranną, bez podwyższonego RF, z inną autoimmunologią, z potwornymi bólami kręgosłupa mięśni i kości, niezdiagnozowana od 2009)

      Usuń
  36. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  37. Witaj Ala co u Ciebie, jak się czujesz? Pozdrawiam serdecznie - Ula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, Ula :}
      Raz lepiej raz gorzej, zależy czy przestrzegam diety i nie za bardzo się objadam.
      A Twoje kosteczki sprawują się dobrze ?

      Usuń
  38. PROSZE O PRZYKŁADOWE MENU DR DABROWSKIEJ NA 10 DNI
    DZIEKUJE

    OdpowiedzUsuń
  39. Witam,
    Z zaciekawieniem czytam co piszecie, by dla siebie też coś z tego wydobyć i zacząć leczyć sie dieta.
    Od roku cierpie na róznego typu bóle (stawy, kości, mięśnie). Stawy bolą praktycznie wszystkie, ból jest wędrujący i nie ustępuje. Od roku nie było dnia, żeby nie bolało, a zaczęło sie od kregosłupa lędżwiowego. Czuje sztywność poranną i po dłuższym braku ruchu. Stawy bolą bardziej i są bardziej zesztywniałe, przy zimnie i wilgotnym powietrzu.
    Szczgólnie uciążliwe sa stawy biodrowe, kolanowe i barkowe. Sztywnośc tez mam w dłoniach. Był tez szczękościsk i silny ból stawów żuchwowych.
    Rano jak wstaję - nie mogę normalnie iść, wszystko boli...
    Od ponad roku próbuje zdiagnozować co mi jest, robię badania i jak dotąd nie mam postawionej diagnozy. Oto moje wyniki:
    Ob 8,
    RF <20 20
    HLA-B27 ujemny
    przeciwciała przeciwjądrowe ANA - nie stwierdzono
    przeciwciała przeciw cyklicznemu cytrulinowanemu peptydowi (IgG) <1
    W morfologi neurolfile ponizej normy, reszta OK.
    Wyniki raczej OK, wiec odpuściłam i bóle wiązałam z przemęczeniem.
    Jednak dolegliwości nie ustępują, a raczej dochodzą nowe.
    Czy wszystkie te dolegliwości mogą byc poczatkiem RZS, ale jeszcze nie wychodzą w badaniach (Ana, anty CCP, RF, OB)
    Czy ktoś z Was miał podobną sytuacje?
    Będę wdzięczna za każdą odpowiedź.
    Dziekuję
    IGA



    Od roku cierpie na róznego typu bóle (stawy, kości, mięśnie. Stawy bolą praktycznie wszystkie, ból jest wędrujący i nie ustępuje. Od roku nie było dnia, żeby nie bolało, a zaczęło sie od kregosłupa lędżwiowego. Czuje sztywność poranną i po dłuższym braku ruchu. Stawy bolą bardziej i są bardziej zesztywniałe, przy zimnie i wilgotnym powietrzu.
    szcezgólnie uciążiwe sa stawy kolanowe i barkowe. Sztywnośc tez mam w dłoniach. Rano jak wstaję - nie mogę normalnie iść, wszystko boli...
    Od ponad roku próbuje zdiagnozować co mi jest, robię badania i jak dotąd nie mam postawionej diagnozy. Oto moje wyniki:
    Ob 8,
    RF <20 20
    HLA-B27 ujemny
    przeciwciała przeciwjądrowe ANA - nie stwierdzono
    przeciwciała przeciw cyklicznemu cytrulinowanemu peptydowi (IgG) <1
    W morfologi neurolfile ponizej normy, reszta OK.
    Wyniki raczej OK, wiec odpuściłam i bóle wiązałam z przemęczeniem.
    Jednak dolegliwości nie ustępują, a raczej dochodzą nowe.
    Czy moze sie zdarzyć, ze jak teraz ANA i anty CCP w normie, moze sie to zmnienić w przyszłości? Czy wszystkie te dolegliwości mogą byc poczatkiem RZS, ale jeszcze nie wychodzą w badaniach?
    Czy ktoś z Was miał podobną sytuacje?
    Będę wdzięczna za każda odpowiedź.
    Dziekuję
    IGA



    OdpowiedzUsuń
  40. IGA jeśli zgłaszasz dolegliwości chorobowe, które nie mają potwierdzenia w wynikach badań lekarze traktują cię zazwyczaj jak hipochondryka. Mimo, że cierpisz: masz opuchnięte stawy, poblokowane kolana i nadgarstki, wszystko cię rwie, tracisz siły, męczą cię stany podgorączkowe, pocisz się to reumatolog stwierdza nie ma podstaw do leczenia. Choróbsko cię toczy, stajesz się wrakiem człowieka. Nie masz na nic siły.
    Mija 7 lat udręki zaczyna wykrzywiać ci palce u rąk. Symetrycznie zaczynają puchnąć i rwać stawy. Boli dzień i noc. W wieku 30 lat zdjęcia rtg wykazują osteoporozę okołostawową i zwężenie szpar międzystawowych paliczków palców obydwu rąk, płyn w stawach kolanowych, cieśnie nadgarstka. Wyniki badań lekarskich powtórnie w normie. Reumatolog stwierdza trzeba panią bezwzględnie leczyć. Diagnoza RZS seronegatywny. Leczenie: sterydy, arechin, olfen. Gdyby nie zdjęcia rtg pewnie kolejny raz odesłano by mnie z kwitkiem. Więc widzisz, że choróbsko człowieka może toczyć mimo wyników w normie. Na szczęście nie doszło u mnie do nadżerek stawów, ubytków kośćca i zwyrodnień. Leki powinny wyhamować i spowolnić postęp choroby. Stwierdzenie lekarza zgłosiła się pani w odpowiednim momencie… hehe, co za ironia losu. Rada dla Ciebie nie poddawaj się, musisz wychodzić sobie diagnozę. Zmieniaj lekarzy nie daj się zaszufladkować jako przewrażliwiona hipochondryczka!!! Serdeczne pozdrowienia Edyta.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  42. Witam,mam wielką prośbę,jakie powinnam wykonać badania laboratoryjne, aby potwierdzić ew. RZS. Mój lekarz, na postawie badań podstawowych, twierdzi, że to nie jest RZS i kieruje mnie do ortopedów a ci na operację. Cierpię na bóle kolan, bóle są silne i uporczywe (palenie , pieczenie, rozrywanie) w nocy śpię jako tako, ale jak tylko wstaję rano zaczyna się ...i tak codziennie, nie mam już siły.Czytam ten blog i rozmyślam jak sobie pomóc. Dziękuję za pomoc.

    OdpowiedzUsuń
  43. Moi siostry i bracia w chorobie.Nie sluchajcie i nie stosujcie tych bzdur o leczeniu rzs dieta.Ja probowalam,o maly wlos zostalabym kaleką.Odstawilam metotrexat i sterydy i zaczelam stosowac diete weganską wg ksiazki.Zycze tej kobiecie tego co ja przeszłam.Przestalam chodzic a cierpienie straszne.Wstyd,moze jej pomogło ale pisac i robic innym nadzieje.To naganne moralnie.

    OdpowiedzUsuń
  44. Tobie być może nie pomogło , ale tylko dlatego odbierać innym nadzieję - to naganne moralnie.

    OdpowiedzUsuń
  45. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  46. Polecam przejsc na diete sokami. Soki najlepiej spozywac swiezo wyciskane.Oczywiscie owoce i warzywa powinny byc z dobrego zrodla.Wazna jest tez wyciskarka,najlepiej wolnoobrotowa np:terapiasokami.pl/wyciskarka-kuvings-c9500.Wowczas dostarczamy organizmowi niezbednych witamin i enzymow.Tego soki ze sklepu ci nie dadza.Wszelkie prady odnosnie chorob zapraszam na:http://terapiasokami.pl/pomoc-w-terapiach Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  47. To prawda co piszesz. Od zawsze uważałem, że nic tak nie uleczy, nie poprawi samopoczucia jak dobra i przede wszystkim naturalna dieta. Ty oczywiście jesteś tego najlepszym przykładem. Gratuluję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  48. Witam ! Moj problem z RZS zacżął się od 2 miesiecy. Tak na prawde zaczeło się od plamki na wenętrznej stronie pięty - wyglądało to jak ukaszenie .Po tygodniu plamka zaczeła się powiększać , gdy poszłam do lekarza stwierdził że to uczulenie.No ale niestety po tygodniu podobna sytuacja z drugą piętą .Wtedy lekarz zaczął się mocno zastanawiać co to może być -zaczął się ból pięt nie mogłam się dotknąć .Lekarz zlecił mi usg pięt i prześwietlenie .No ale wyniki nic nie pokazały, dostałam na badanie morfologiczne- wtedy dopiero okazało się że są okropne OB-76 , CRP-54 ,RF-90 ,odczyn Waalera-Rose -1024 . Skierowana zostałam do reumatologa który stwierdził RZS i przepisał leki metypred mg na dobe , zastrzyk ebetrexat 20mg 1 raz w tygodniu -biore leki od 5 tyg.na dzień dzisiejszy czuje sie dobrze oczywiście jestem na zwolnieniu lekarskim więc nogi oszczędzam ( prace mam stojącą).Nie robiłam nowych wyników więc nie wiem jak się zmieniły- czy wogóle się zmieniły.Czytałam właśnie o diecie - zaczne ją stosować aby złagodzić chorobe.Odezwe się jak będą jakieś zmiany.Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  49. Witam!! Po 2 miesiącach leczenia zrobiłam badania chcąc dowiedzieć sie czy skuteczne jest leczenie i ob-8 CRP-0,49 .RF -<20 czyli wróciło do normy jedynie odczyn Waalera_Rose -512 jest jeszcze wysoki ale spadł o połowe to dużo.Zniejszyłam dawke Metypretu z 8 na 6 a teraz na 4 mg na dobe .Czuje sie dobrze bule prawie całkiem ustąpiły oby tak dalej Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pomogło:) Spróbuj jeszcze suplementacji. Ja obecnie biorę dużee dawki wit D3 tzn 8 tys jednostek i muszę powiedzieć , że jest dużo lepiej. Pozdrawiam

      Usuń
  50. Ok. Biore wit D3 ale w miejszych dawkach zaczne brać więcej.Cieszę sie że Alu że jest taki blog i dużo dowiedziałam sie z niego.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  51. Witam
    Szukam pomocy, zaczęło się od bólu palca środkowego ręki, później ból wszystkich kości, lekarz przepisał Apo-Napro trochę pomogło, nie boli aż tak ale za to boli już cała ręka aż po bark. Ob 14 morfologia ok RF <10. Temperatura podwyższona. Podejrzenie RZS czekam na wizytę u reumatologa. Bardzo się boję. Boli mnie bardzo ta ręka, kolana i kostki, ogólnie wszystkie kości mi strzelają. Wczoraj ortopeda powiedział że to na pewno RZS nie zlecając żadnych dodatkowych badań. Co myślisz o tym wszystkim? Proszę o pomoc. Agnieszka 34 lata

    OdpowiedzUsuń
  52. Witam mam hashimoto, na ścięgnie palca lewej ręki wyrósł niewielki guzek, lekarz stweirdził ze to ganglion.Mam skierowanie do ortopedy. Myśle zeby jeszcze prywatnie zrobić badania panel reumatyczny bo strasznie boję się rzs. Dwa miesiące temu robiłam przy badaniach tarczycy OB i wyszło 4. Jakbie badania zrobić bym miałą z czym iść do reumatologa? Jakie badania poleca pani by wykryć nietolerancje? Od czego zacząć tzn gdzie szukać przepisów dr Dąbrowskiej. Jak panie wyrabiają się czasowo z przyrządzaniem soków i potraw?

    OdpowiedzUsuń
  53. Witam,
    cała masa wątków to spam wszelkiego typu, szczególnie zachwalanie czegoś cudownego, co ma wpływ na poprawę naszego zdrowia, ale z reguły rujnuje nie tylko zdrowie, ale i portfel.
    Dlatego jeżeli zależy Tobie na zdrowiu, a masz naprawdę chorą tarczycę, lub cierpisz na Hashimoto, RZS, to zajrzyj na stronę http://dietomat.pl/hashimoto i porozmawiaj z nami na czacie, poczytaj artykuły, a może zdecydujesz się na naprawę tego co nie działa w Twoim organizmie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  54. Witam
    Mam pytanie mój maż choruje na rzs i bierze mtx, a ja jestem w ciąży, Czy ktoś był w takiej sytuacji?cy urodze zdrowe dziecko?Ciąża rozwija się bardzo dobrze. Proszę o odp

    OdpowiedzUsuń
  55. Zapytaj ginekologa. A jak dawno twój mąź bierze te leki? Współzyliscie w trakcie leczenia?

    OdpowiedzUsuń