Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dr Edyta Biernat-Kałuża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dr Edyta Biernat-Kałuża. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 marca 2015

Wiemy co jemy - relacja pacjentki - lekarza psychiatrii



Artykuł z "Wiemy Co Jemy"

"Jako uzupełnienie naszego cyklu "Wojny dietetyczne", w którym od zeszłego tygodnia omawialiśmy Współczesną Dietę Paleolityczną (WDP), dziś prezentujemy przypadek jednej z pacjentek Małgorzaty Desmond, współzałożycielki naszej fundacji. Po zastosowaniu diety eliminacyjnej (typu Paleo Autoimmune Protocol, opisywanej przez nas dokładnie w czwartek 5 marca) odnotowano u tej pacjentki remisję seronegatywnego zapalenia stawów. Pacjentka ma 43 lata i jest lekarzem psychiatrą. Oto jej własna relacja:
"Przez całe dorosłe życie starałam się prowadzić zdrowy tryb życia tzn. uprawiałam regularnie sporty, jadłam warzywa, owoce, unikałam białego pieczywa, cukru oraz mięsa, spożywałam małe ilości mleka. Jednakże z powodu pracy od 15 lat byłam narażona na silny stres.
W 24 r.ż. rozpoznano u mnie niedoczynność tarczycy oraz chorobę autoimmunologiczną – Hashimoto. Byłam od tej pory pod opieką endokrynologa.
Miałam tendencję do wzdęć brzucha. Poza tym czułam się zdrowa.
W październiku 2012 r. zaszłam w ciążę i z tego powodu zmieniłam dietę: zaczęłam jeść mięso, nabiał w znacznie większych ilościach niż dotychczas. Badania wykazały znaczny niedobór wit. D, którą uzupełniałam podczas trwania ciąży z miernym efektem.
W I trymestrze ciąży pojawił się obrzęk stawu międzypaliczkowego dystalnego palca II prawej ręki z bolesnością miernego stopnia. W USG stwierdzono zwiększenie ilości płynu w pochewce ścięgien zginaczy palca ręki prawej z pogrubieniem błony maziowej do 5 mm i wzmożonym przekrwieniem – czyli objawy zapalenia. Za prawdopodobną przyczynę uznano przeciążenie ręki i zalecono zakaz pisania przez 6 tyg., okłady i żel z NLPZ (niesterydowych leków przeciwzapalnych), ale z powodu ciąży nie mogłam go stosować. Po zastosowaniu się do zaleceń objawy zmniejszyły się ale nie ustąpiły do końca ciąży, a po ok. 2 m-cach po rozwiązaniu nasiliły się oraz wystąpiły bardzo nasilone objawy zespołu cieśni nadgarstka obu dłoni.
Z powodu dolegliwości bólowych nie mogłam w nocy spać, nie byłam w stanie wziąć na ręce mojego synka. Z tego powodu zaplanowano zabieg chirurgiczny i 6 m-cy po urodzeniu dziecka przerwałam karmienie piersią i miałam zgłosić się na wyznaczony termin zabiegu. W tak zwanym międzyczasie wykonałam badanie USG u innego specjalisty, którego zaniepokoił niespecyficzny charakter zmian dla zesp. cieśni mogący sugerować stan zapalny w obrębie stawów i zasugerowano konsultację reumatologiczną.
Byłam u 6 reumatologów różnych ośrodków i wszyscy na podstawie objawów choroby i wyników badań stwierdzali spondyloartropatię seronegatywną (seronegatywne zapalenie stawów), a jako leczenie proponowali sterydoterapię do końca życia lub metotreksat. O diecie nie wspomniał żaden z lekarzy jako o metodzie, która byłaby być zalecona chociaż jako leczenie wspomagające proces leczniczy, a na moje pytanie (już po przeczytaniu wielu artykułów w medlinie na ten temat), wszyscy o zgrozo mówili, że to nie ma żadnego naukowego uzasadnienia!!!).
Wówczas trafiłam do pani dr Edyty Biernat-Kałuży (członka Rady Naukowej Fundacji WIEMY CO JEMY - przyp. red.), która zleciła szereg badań, w tym na nadwrażliwości pokarmowe, bad. czynników zapalnych, autoimmunologicznych, genetycznych i wiele in. oraz zaleciła kontakt z panią Małgorzatą Desmond celem ustalenia diety.
Badania nie wykazały predyspozycji genetycznych natomiast potwierdziły proces zapalny oraz wykazały znacznie podwyższone miano p/ciał Ig G dla Yersinii 47,0 u/ml (norma <10) oraz na górnej granicy normy antykoagulant tocznia – 39,2 sek (norma 30,5-40,6).
W badaniach pokarmowo-swoistych p/ciał IgG wysokie miana były m.in. dla: wszystkich produktów mlecznych, gliadyny, pszenicy, fasoli, manioku, grzybów.
W wyniku zastosowanej diety niskoantygenowej (typu Paleo) (bez zastosowania leków po konsultacji z lekarzem!) ustąpiły wszystkie dolegliwości bólowe stawów w ciągu 3 miesięcy.
Obecnie obraz w badaniu USG jest w zasadzie prawidłowy. Spadły również markery stanu zapalnego, p/ciała dla Yersinii są w normie (bez zastosowania antybiotyków), a także znacząco zmniejszył się poziom antykoagulantu dla tocznia. Zaś p/ciała dla tarczycy mają wyraźna tendencję spadkową. Nadmienię, że kiedy w Święta nieznacznie sobie pofolgowałam z dietą, od razu nawróciły dolegliwości bólowe stawów, co miało też odzwierciedlenie w wynikach badan - podwyższone markery stanu zapalnego i p/cial tarczycowych. Tak więc szybko wzięłam się w karby i myślę, że tak już zostanie. Oprócz diety zażywam też witaminę D3, probiotyk, oraz mikroelementy (Ca, Se).
Czuję się zdrowa, jestem pełna energii, nie mam dolegliwości bólowych i mogę bez przeszkód bawić się z moim małym synkiem.
Pozdrawiam serdecznie - wdzięczna pacjentka 
KOMENTARZ:
Ponieważ nie dysponujemy badaniami randomizowanymi w tym zakresie, nie możemy jednoznacznie stwierdzić, że ustąpienie dolegliwości u tej Pacjentki jest efektem zastosowanej diety. Jednakże jest to prawdopodobne, z racji na właściwości protokołu autoimmunologicznego diety Paleo (które omawialiśmy w zeszłym tygodniu). Nie ulega wątpliwości, że dieta zastosowana w tym przypadku przez Małgorzatę Desmond miała silne właściwości przeciwzapalne oraz korzystnie wpływające na szczelność bariery jelitowej, co samo w sobie jest jednym z priorytetów terapii chorób o podłożu zapalnym. I co najważniejsze - dieta Paleo w wersji proponowanej przez Małgorzatę Desmond (która uwzględniając wszystkie eliminacje protokołu autoimmunologicznego, nadal nosi cechy zmodyfikowanej diety śródziemnomorskiej, o czym szerzej pisaliśmy już w trwającym u nas cyklu "Wojny dietetyczne", do którego lektury serdecznie zapraszamy) jest bezpieczna, nie ma żadnych efektów ubocznych i może korzystnie wpływać na ryzyko wielu chorób cywilizacyjnych."

Zdjęcie:
© JustCurious








wtorek, 4 marca 2014

Medycyna żywienia - czy leczy RZS ?

Wywiad z Małgorzatą Desmond dietetyczką współpracującą z reumatologiem dr Edytą Biernat-Kałużą, do której z całej Polski zjeżdżają się pacjenci.
Wypowiada się między innymi pacjentka chora na RZS, której pomogła kuracja terapeutyczną dietą, oraz pacjentka chora na Hashimoto, której  również pomogła dieta bezglutenowa. Pacjentka z ZZSK również.
Małgorzata Desmond ma także pacjentów z łuszczycą , toczniem, zapaleniem wielomięśniowym , idiopatycznym zapaleniem stawów.

Naprawdę warto posłuchać do końca, to tylko 35 minut.:

http://www.rdc.pl/publikacja/wieczorne-polakow-rozmowy-o-medycynie-zywienia-i-rzadowym-programie-in-vitro/

"wszystkie schorzenia z autoimmunologii mają jakąś część przyczyny w naszym jelicie.
W naszym jelicie jest 70 % układu immunologicznego.!
Zaobserwowano, że u pacjentów z chorobami autoimmunologicznymi jelito nie jest tak szczelne jak u zdrowych osób. Ze środka jelita przedostają się na zewnątrz czyli do organizmu rzeczy, które nie powinny się przedostawać.
To pobudza układ immunologiczny , który zaczyna wariować. U niektórych atakuje tarczycę np. Hashimoto, u niektórych atakuje stawy (RZS) u innych inne narządy.
Okazuje się , że jedną z przyczyn powstawania nieszczelności jelit jest gluten. Jest to białko zawarte w pszenicy, życie, jęczmieniu,orkiszu , owies też jest zanieczyszczony glutenem .
Następuje wtedy reakcja kaskadowa. Organizm zaczyna źle reagować na inne białka.
W dietach terapeutycznych serwowanych pacjentom z chorobami autoimmunologicznymi zabiegiem nr 1 jest wyprowadzenie glutenu z organizmu.
Pacjenci przechodzą na dietę bezglutenową ale również na dietę silnie przeciwzapalną , czyli eliminujemy elementy diety, które działają prozapalnie czyli czerwone mięso,przetworzone cukry, duże ilości olejów roślinnych.
Wprowadzamy bardzo dużo owoców i warzyw, szczególnie kolorowych, kapustnych, cebulowych.
Eliminujemy również inne białka, które mogą rozdrażniać układ immunologiczny np białko mleka."

niedziela, 2 marca 2014

Leczenie dietą RZS i innych chorób autoimmunologicznych



Dr Edyta Biernat-Kałuża lekarz reumatolog wraz z Małgorzatą Desmond pracują obecnie w Centrum Medycyny Gamma. Za pomocą odpowiedniej terapeutycznej diety dobranej indywidualnie do każdego człowieka pomagają zwalczyć stany zapalne odpowiedzialne za np RZ i inne choroby autoimmunologiczne.
Tu  macie link do CM"Gamma" http://cmgamma.pl/pl/oferta/reumatologia/
Choć nie jestem ich pacjentką to spokojnie mogę polecić tę lekarkę i dietetyczkę , ponieważ stosuję z całkowitym powodzeniem terapie przez nie  zalecane.
A tu krótki artykuł zaczerpnięty z ich strony :

Choroby autoimmunizacyjne


Jednym z głównych obszarów działalności Centrum Medycyny Żywienia i Stylu Życia jest intensywna terapia żywieniowa chorób o podłożu reumatycznym: reumatoidalnego zapalenia stawów (RZS), reaktywnego zapalenia stawów (REZS), łuszczycowego zapalenia stawów (ŁZS), zesztywniającego zapalenia stawów kręgosłupa (ZSSK), jak również łuszczycy, tocznia czy młodzieńczego idiopatycznego zapalenia stawów (MIZS). Chcemy wyjaśnić Państwu, zarówno tym z Was, którzy odnieśli już sukces terapeutyczny, jak i tym, którzy są zainteresowani tą formą terapii, jakie są mechanizmy terapeutycznego działania diety w tych schorzeniach.
Małgorzata Desmond
Dieta w chorobach autoimmunizacyjnych
Na temat roli diety w prewencji chorób autoimmunizacyjnych mówi i pisze się zdecydowanie mniej niż na temat znaczenia żywienia w prewencji chorób serca, cukrzycy, nadciśnienia. Najprawdopodobniej ani lekarz, ani dietetyk nie dostarczą Państwu takich informacji. Nie oznacza to, że nie mamy na ten temat danych naukowych. Co więcej, istniejące dane wskazują na silny terapeutyczny wpływ diety u wybranych pacjentów.
Badania epidemiologiczne kohortowe (czyli badania, które włączają duże grupy ludzi i pozwalają na zbieranie danych na temat ich stanu zdrowia, diety, nawyków, ale nie interweniują w ich styl życia) sugerują, że sposób odżywiania wpływa na ryzyko zachorowania na choroby autoimmunizacyjne. W dużym badaniu europejskim tego typu, w którym obserwowano 25 630 osób przez 4 lata, wykazano pozytywną zależność pomiędzy spożyciem czerwonego mięsa, mięsa i przetworów mięsnych oraz białka i ryzykiem zachorowania na choroby stawów o podłożu zapalnym (RZS, REZS, ŁZS) – im więcej spożywano tych produktów, tym większe było ryzyko tych chorób.
Od końca lat 70. opublikowano kilkaset badań terapeutycznego wpływu diety w chorobach autoimmunizacyjnych, w tym 15 badań z randomizacją (wysoko cenionych w medycynie badań, w których uczestników losowo dzieli się na dwie grupy – jedna grupa jest poddawana interwencji terapeutycznej, np. lekiem lub specyficzną dietą, natomiast w drugiej grupie stosuje się interwencję kontrolną, najczęściej placebo lub dietę tradycyjną), wiele innego rodzaju badań klinicznych oraz kilkanaście opisów pojedynczych przypadków (tzw. case reports) uzyskania znacznych efektów terapeutycznych, włączając w to remisję choroby, poprzez zmianę diety. Można przeczytać też na temat pozytywnych doświadczeń klinicznych wielu lekarzy z USA z powodzeniem stosujących interwencje dietetyczne w RZS, REZS, ŁZS, toczniu i innych schorzeniach autoimmunologicznych, które pokrywają się z moimi osobistymi doświadczeniami, gdzie stosując odpowiednie diety eliminacyjne u pacjentów ze schorzeniami reumatycznymi, widzę poprawę, a czasami zupełne ustąpienie dolegliwości u wielu, choć nie wszystkich z nich.
Nawet do 75% pacjentów ze schorzeniami reumatycznymi twierdzi, że pewne pokarmy pogarszają objawy ich choroby. W literaturze opisanych jest wiele przypadków poprawy objawów bądź całkowitej remisji choroby po zastosowaniu diety eliminacyjnej.
Choroby o podłożu reumatycznym charakteryzują się nadmierną produkcją prozapalnych substancji, które związane są z nasileniem objawów i destrukcją stawów u chorych. Przykładem takich substancji są m.in. tzw. eikozanoidy prozapalne, powstałe z kwasu arachidonowego (którego głównym źródłem są mięso, jaja i nabiał). Diety oparte o produkty roślinne charakteryzuje zazwyczaj mniejsza zawartość kwasów tłuszczowych o charakterze prozapalnym (kwasu arachidonowego i nasyconych kwasów tłuszczowych, których głównym źródłem są również nabiał i mięso). Suplementacja przeciwzapalnymi kwasami tłuszczowymi z rodziny Omega 3 lub/i zmniejszenie podaży prozapalnych kwasów arachidonowego i nasyconych kwasów tłuszczowych pozytywnie wpływa na objawy osób z zapalnymi schorzeniami tkanki łącznej. Jednakże, w większości tych badań, efekty samej manipulacji zawartości tłuszczu w diecie były umiarkowane i większe efekty uzyskiwano, stosując jednocześnie dietę z bardzo dużą zawartością warzyw i owoców. Przejście na dietę roślinną (składającą się z niskoprzetworzonych produktów) powoduje znaczące obniżenie stanu zapalnego organizmu już w kilka tygodni. Efekt przeciwzapalny następuje prawdopodobnie z powodu synergii wielu substancji roślinnych o działaniu przeciwzapalnym i antyoksydacyjnym. Przykładami takich substancji są kwercetyna, genisteina, epikatechiny, związki znajdujące się w wielu kolorowych warzywach i owocach, których działanie może polegać m.in. na blokowaniu aktywacji genów odpowiedzialnych za procesy zapalne. Dlatego też każdy pacjent dostaje ode mnie zalecenia jedzenia dużej ilości warzyw i owoców we wszystkich kolorach tęczy.
Trzecim filarem, na którym opiera się terapeutyczny wpływ diety w chorobach reumatologicznych, to manipulacja jelitową florą bakteryjną. Szacuje się, że liczba bakterii jelitowych 10-krotnie przekracza liczbę komórek człowieka, dając łącznie masę 1-2 kg około 800 gatunków zróżnicowanych drobnoustrojów, które mają ściśle określone funkcje. W stanie zdrowia mikroorganizmy spełniają wiele pożytecznych funkcji i są niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Co więcej, ostatnie badania wskazują na to, że korzystna mikroflora jelitowa pozostaje w ścisłej komunikacji z układem immunologicznym przewodu pokarmowego. Jest to o tyle istotne, że największa część (70%) naszego układu immunologicznego znajduje się w jelicie i nosi nazwę tkanki limfoidalnej związanej z jelitem – GALT (ang. gut-associated lymphoid tissue). Jej zadaniem jest obrona organizmu przed toksycznymi antygenami, które dostają się przez nabłonek.
Zmiana składu mikroflory jelitowej jest związana ze zmianą jej antygenów (np. produktów metabolizmu bakterii, części ich ścian komórkowych), na które nasz układ immunologiczny może zareagować tolerancją bądź atakiem. Udowodniono, że głównym czynnikiem warunkującym skład flory jelitowej jest nasza dieta (choć zaznacza się tu też i wpływ genów).
Badania na ssakach, w tym na ludziach, wykazują, że diety wysokobiałkowe i wysokotłuszczowe (z dużą zawartością mięsa, nabiału, jaj) zwiększają koncentrację pewnych niekorzystnych gatunków flory jelitowej, m.in. Clostridium i toksycznej bakterii Desulfovibrio (która produkuje toksyczny dla komórek jelita siarczek), a diety z dużą zawartością błonnika i niskoprzetworzonych produktów roślinnych zwiększają koncentrację pożytecznych Bifidobcaterium oraz gatunku Lactobacillus. Jednocześnie mikroflora osób na diecie wegetariańskiej i wegańskiej charakteryzuje się mniejszą zawartością gatunku Clostridium i większą zawartością bakterii Bifidobacterium, co jest korzystne.
W większości badań, które wykazały pozytywny wpływ diet wegetariańskich, a szczególnie wegańskich na objawy bólowe oraz stan zapalny osób z reumatycznymi chorobami stawów, wykazano, że dieta ta wpłynęła na zawartość jelitowej flory bakteryjnej u uczestników badania. Zanotowano znaczną różnicę pomiędzy składem kału z okresu klinicznej poprawy i z okresem jej braku. Stopień zmniejszenia przeciwciał przeciwko pewnym niekorzystnym bakteriom jelitowym był ściśle związany ze stopniem poprawy objawów, a spadek przeciwciał był znacznie większy u osób, u których odnotowano największą poprawę.
Wyniki te sugerują, że genetycznie i dietetycznie uwarunkowany profil mikroflory bakteryjnej wpływa na ilość i jakość bakteryjnych substancji, które przechodząc przez nabłonek jelitowy, stymulują układ immunologiczny i atak na stawy w RZS. Uważa się, że predyspozycja genetyczna w postaci posiadania genu HLA-B27, który predestynuje do chorób takich jak ZSSK, REZS, ŁZS, może również leżeć u podłoża nieprawidłowych reakcji układu immunologicznego w stosunku do niekorzystnej mikroflory jelitowej u pacjentów z tymi schorzeniami.
W przypadku pacjentów ze schorzeniami reumatologicznymi działanie diety opiera się na 3 filarach: eliminacji potencjalnych antygenów pokarmowych, które mogą „rozwścieczać” układ immunologiczny i przez to stymulować atak na stawy, zwiększenie przeciwzapalnego potencjału diety oraz zmianę jelitowej flory bakteryjnej. Pierwszy filar osiąga się poprzez eksperymentalną eliminację pokarmów na okres co najmniej 3 miesięcy. Jednakże efekty samej eliminacji są często ograniczone. Prawdopodobnie dlatego u wielu pacjentów samo zastosowanie się do wyników testu na nietolerancje pokarmowe nie daje pożądanych rezultatów i konieczna jest całościowa zmiana diety w celu optymalizacji terapii i uwzględnienia drugiego i trzeciego filara, który osiąga się poprzez wprowadzenie dużej ilości nieprzetworzonych produktów roślinnych oraz minimalizację podaży mięsa i innych produktów zwierzęcych w diecie. Dietę taką należy stosować pod ścisłą kontrolą specjalisty medycyny żywienia, ponieważ musi być ona tak skomponowana, aby osiągnęła efekty terapeutyczne oraz nie doprowadziła do niedoborów.
Efekty terapeutyczne u niektórych moich pacjentów (choć nie u wszystkich) są spektakularne, włączając w to pacjentów nie tylko z RZS, REZS, ZSSK, ŁZS, ale też osoby z łuszczycą i toczniem, autoimmunologicznym zapaleniem tarczycy (choroba Hashimoto) oraz dzieci z młodzieńczym idiopatycznym zapaleniem stawów. Jednakże należy zaznaczyć, że diety należy trzymać się w 95- 100%. W odróżnieniu od terapii dietetycznej w innych schorzeniach, reakcje autoimmunologiczne mogą się nasilać nawet przy najmniejszym spożyciu tzw. produktów zakazanych.


Dieta a prewencja
W innym badaniu obserwowano ponad 34 000 Kalifornijczyków przez 14 lat i wykazano zależność pomiędzy spożyciem mięsa a ryzykiem wystąpienia chorób reumatycznych. Większe ryzyko ww. chorób (1,3 razy dla kobiet i 1,2 razy dla mężczyzn) odnotowano nawet u osób spożywających mięso mniej niż raz w tygodniu (w porównaniu do osób niespożywających go w ogóle). Należy jednak zaznaczyć, że w innym obszernym badaniu epidemiologicznym na 84 000 amerykańskich kobietach nie potwierdzono takich zależności.
Badania ekologiczne (w których analizuje się tylko zbiorowe dane dotyczące całych populacji, a nie poszczególnych osób, tak jak w badaniach kohortowych lub klinicznych, co dostarcza nieco słabszych dowodów) również sugerują istnienie wpływu diety. Wykazano zależność pomiędzy spożyciem mięsa i tłuszczu mięsnego a występowaniem RZS w kilkunastu krajach europejskich. Kilka badań epidemiologicznych wykazało również, że osoby z niskim stężeniem antyoksydantów we krwi (które znajdują się głównie w warzywach i owocach) mają wyższe ryzyko zachorowania na RZS oraz toczeń układowy.
Dieta a terapia 
Przeglądy literatury, czyli uporządkowane analizy wszystkich istniejących badań dobrej jakości, sugerują, że ze wszystkich diet badanych to diety wegetariańskie, w niektórych przypadkach z eliminacją glutenu oraz produktów mlecznych, mogą pozytywnie wpływać na obiektywne oraz subiektywne objawy schorzeń o podłożu reumatycznym.
Efekt, który powtarzał się w prawie każdym badaniu, to istotne zmniejszenie dolegliwości bólowych, jak również wyciszenie nadreaktywności układu immunologicznego i co za tym idzie stanu zapalnego, potwierdzone w badaniach laboratoryjnych.
Jednakże nadal nie mamy jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jakie mechanizmy leżą u podłoża ww. efektów terapeutycznych. Jednakże istnieje kilka hipotez co do tego, jak dieta wpływa na poprawę stanu pacjentów z tymi schorzeniami. Najprawdopodobniej efekt diety opiera się na poniższych trzech filarach:
1) Alergie i nietolerancje pokarmowe
Pokarm jest największym źródłem ekspozycji człowieka na antygeny (substancje z pokarmów czy pochodzenia bakteryjnego, na które może reagować nasz układ immunologiczny). Antygeny mogą przechodzić poprzez nabłonek układu pokarmowego, następnie reagując z układem immunologicznym, który znajduje się tuż pod spodem. Nadmierna reakcja układu immunologicznego przeciwko antygenom pokarmowym, która u pacjentów ze schorzeniami reumatycznymi jest najprawdopodobniej uwarunkowana genetycznie, może stymulować produkcję autoprzeciwciał (przeciwciał skierowanych przeciwko własnym tkankom, w tym stawom) lub/i powodować powstawanie tzw. kompleksów immunologicznych (kompleksów przeciwciało-antygen), które mogą odkładać się w stawach i powodować reakcje zapalne niszczące stawy lub inne tkanki. Wykazano obecność komórek układu odpornościowego pochodzenia jelitowego w stawach z obecnym stanem zapalnym u osób z chorobami reumatycznymi. U niektórych pacjentów z udokumentowaną nietolerancją pokarmową wycofanie alergenów z diety powoduje znaczące wycofanie się komórek układu immunologicznego z wewnętrznej części stawu.
Co więcej, w chorobach reumatycznych jelitowa bariera nabłonkowa jest często przerwana i występuję tzw. zespół jelita nieszczelnego (ang. leaky gut syndrome) w większym stopniu niż u osób zdrowych. Ten stan jeszcze bardziej ułatwia dostęp alergenów czy innych antygenów i przez to nadmiernie stymuluje układ immunologiczny do ataku. Przerwanie bariery jelitowej może być spowodowane niesterydowymi lekami przeciwzapalnymi, jak również innymi czynnikami, w tym infekcjami bakteryjnymi czy np. glutenem (białkiem znajdujących się w pszenicy, życie, jęczmieniu) oraz innymi antygenami pokarmowymi, nadmiarem tłuszczu czy cholesterolu w diecie.
Powszechnie dostępne na rynku tzw. testy nietolerancji pokarmowych nie są jednak najlepszą metodą wykrycia pokarmów, które mogą nam szkodzić. W większości badań u pacjentów, u których stwierdzono wysokie miano przeciwciał przeciwko pewnym antygenom pokarmowym w surowicy krwi (co oznaczało, że pokarmy te na wynikach testu znalazły się w kolumnie czerwonej), fluktuacje w aktywności tych przeciwciał nie odzwierciedlały pozytywnych zmian w parametrach klinicznych osiągniętych przez zmianę diety. Naukowcy sugerują, że aby trafnie ocenić, które pokarmy wywołują nadmierną i niepożądaną reakcję układu immunologicznego, należałoby pobrać nie krew, ale wydzielinę z naszego jelita. Ponieważ jest to jednak badanie niepraktyczne, najefektywniej jest stosować dietę eliminacyjną pod kontrolą specjalisty. W przypadku moich pacjentów stosuję przez pierwszy miesiąc m.in. eliminację najbardziej podstawowych antygenów (gluten, nabiał, kukurydza) i jeżeli taka dieta nie przynosi zadowalających efektów (co się zdarza stosunkowo rzadko), wprowadzamy dalsze eliminacje na wizycie kontrolnej. Jednakże dieta eliminacyjna to tylko jeden z filarów terapii tych schorzeń. Następnym filarem jest przeciwzapalny potencjał diety.
2) Wpływ diety na stan zapalny organizmu
3) Zmiany jelitowej mikroflory bakteryjnej
Już ponad 40 lat temu zauważono, że skład bakterii jelitowych pacjentów z RZS, ZSSK oraz toczniem i REZS różni się od składu osób zdrowych. Zauważono m.in., że u pacjentów chorych występuje większy odsetek bakterii Clostridium perfringens. Naukowcy byli w stanie wywołać „chorobowy profil” jelitowej mikroflory bakteryjnej u świń już po tygodniu karmienia ich dietą wysokobiałkową (użyto sproszkowanego białka rybiego). Zmianom w składzie mikroflory towarzyszyły trudności w poruszaniu się zwierząt, spuchnięcie stawów (po tygodniu) i ich deformacja (po kilku miesiącach). Przebieg choroby był zadziwiająco podobny do przebiegu ludzkiego RZS.
Podsumowanie

Liczba pozycji piśmiennictwo do tego artykułu wynosi ponad 200 pozycji. Ze względów praktycznych oraz związanych z ochroną praw autorskich autorki nie są one publikowane na tej stronie.
Wybrane pozycje piśmiennictwa (całość piśmiennictwa u autorki):
Fasano A. Zonulin and its regulation of intestinal barrier function: the biological door to inflammation, autoimmunity, and cancer. Physiol Rev. 2011 Jan; 91(1):151-75
Hafström I, Ringertz B, Spångberg A, von Zweigbergk L, Brannemark S, Nylander I, Rönnelid J, Laasonen L, Klareskog L. (2001) A vegan diet free of gluten improves the signs and symptoms of rheumatoid arthritis: the effects on arthritis correlate with a reduction in antibodies to food antigens. Rheumatology (Oxford). 2001 Oct;40(10):1175-9
Hvatum M, Kanerud L, Hällgren R, Brandtzaeg P. The gut-joint axis: cross reactive food antibodies in rheumatoid arthritis. Gut. 2006 Sep; 55(9):1240-7
Kjeldsen-Kragh J. Rheumatoid arthritis treated with vegetarian diets. Am J Clin Nutr. 1999 Sep;70(3 Suppl):594S-600S
Müller H, de Toledo FW, Resch KL. Fasting followed by vegetarian diet in patients with rheumatoid arthritis: a systematic review. Scand J Rheumatol. 2001; 30(1):1-10
Parke AL, Hughes GR. Rheumatoid arthritis and food: a case study. Br Med J (Clin Res Ed). 1981 Jun 20; 282(6281):2027-9
Peltonen R, Kjeldsen-Kragh J, Haugen M, et al. Changes of faecal flora in rheumatoid arthritis during fasting and one-year vegetarian diet. Br J Rheumatol 1994; 33:638–43

środa, 12 czerwca 2013

Dieta a choroby reumatologiczne - wywiad z pacjentami , dr n.med.Edytą Biernat i Małgorzatą Desmond- specjalistą medycyny żywienia

Wywiad z pacjentką - pianistką Karoliną chorą na reaktywne zapalenie stawów:

" - Przeżyłam wielką tragedię życia, ponieważ fortepian był dla mnie zawsze najważniejszy, przestałam na pół roku grać.......
.....zaczęłam stosować się do diety. Musiałam zwiększyć ilość warzyw oraz owoców w swojej  diecie, zarówno surowych jak i gotowanych. 
Wyeliminowałam kompletnie ze swojej diety oleje roślinne oraz słodycze, a musiałam wprowadzić do swojej diety wszelkiego rodzaju fasole.
.......był to dla mnie szok kiedy po dwóch tygodniach stosowania diety, co wydaje się bardzo prostym rozwiązaniem , odstawienie pszenicy, odstawienie mleka, nagle mogłam grać......."

Jej ojciec chory na bóle kręgosłupa - reaktywne zapalenie stawów z podejrzeniem RZS, patrząc na efekty swojej córki , skorzystałem z tej diety. Wcześniej lubiłem oczywiście mięso, pieczywo, pizze , makarony , bardzo słodycze.
Natomiast po odstawieniu tych rzeczy sytuacja się diametralnie poprawiła. Efekty pojawiły się po około miesiąca czasu, ustąpiły bóle kręgosłupa. Na początku ciężko było powiedzieć czy to tylko dieta, czy też i farmakologia, dlatego, że stosowałem leki p.zapalne i p.bólowe. Jednak stosując ich coraz mniej a stosując więcej diety stwierdziłem, że stan mój zdrowia się poprawił .

Dr n.med. Edyta Biernat-Kałuża , reumatolog , internista:

" - Jedzenie może mieć charakter pro-zapalny i to jest udowodnione, że im więcej spożywamy mięsa czerwonego, im więcej tłuszczu to jest to działanie pro-zapalne. Drugi element dotyczy pobudzenia antygenowego. ....."

Małgorzata Desmond specjalista medycyny żywienia , dietetyczka, w Centrum Medycyny Żywienia:

" - Taka dieta zmienia florę bakteryjno-jelitową po trzech czterech tygodniach takiej diety. Badania to wyraźnie pokazują.
Jak mamy bakterie pro-zapalne wywołane taką dietą typowo zachodnią, typowo polską : dużo cukru,dużo mięsa, dużo produktów przetworzonych, to te bakterie "mówią" układowi immunologicznemu "atakuj".
Bakterie, które tworzą się pod wpływem nisko-tłuszczowej diety roślinnej, są to bakterie anty-zapalne."

sobota, 1 czerwca 2013

Dieta roślinna leczy - efekty diety przy RZS !


Dieta roślinna leczy

21.05.2012
Z Małgorzatą Desmond, dietetykiem, rozmawia Maciej Müller
Dieta roślinna leczy


    Spójne wyniki pochodzące z badań na dziesiątkach tysięcy wegetarian wykazują, że mają oni niższą zachorowalność na chorobę niedokrwienną serca (o ok. 32 proc.), cukrzycę, nadciśnienie tętnicze, zespół metaboliczny, niższe stężenie cholesterolu i niższe BMI.

    Maciej Müller: Jak ocenia Pani społeczne podejście w Polsce do stosowania diet roślinnych? Dużo się różni od zachodniego?
    Małgorzata Desmond, specjalista w dziedzinie medycyny żywienia i dietetyki: Na Zachodzie kobiety w ciąży czy matki z dziećmi, kiedy informują lekarza o stosowaniu diet wegetariańskich czy wegańskich, zazwyczaj nie spotkają się ze sprzeciwem. Lekarze przyjmują to ze spokojem, sugerując wizytę u dietetyka. Tymczasem z rozmów z rodzicami dzieci biorących udział w moim badaniu w Centrum Zdrowia Dziecka wiem, że niektórzy spotkali się nie tyle z agresją, co nawet odmową prowadzenia ich jako pacjentów, a w skrajnych przypadkach nawet groźbą podania do sądu. Reakcje takie zdarzały się, choć oczywiście nie były regułą.

    Stanowiska wszystkich większych organizacji medycznych i żywieniowych na świecie są zgodne: diety roślinne można stosować na każdym etapie życia i przynoszą one korzyści zdrowotne.


    Skąd ten brak zrozumienia?
    Myślę, że częściowo z ignorancji. Studiowałam dużo za granicą i widzę, że w Polsce w programach studiów żywieniowych wegetarianizmowi poświęca się bardzo mało uwagi. Dlatego pokutuje powszechny pogląd, że on szkodzi i powoduje niedobory. To nieprawda, trzeba tylko wiedzieć, jak z takiej diety korzystać.
    Stanowiska wszystkich większych organizacji medycznych i żywieniowych na świecie są zgodne: diety roślinne można stosować na każdym etapie życia i przynoszą one korzyści zdrowotne. Od lat 50. XX wieku naukowcy prowadzą – na setkach tysięcy wegetarian – badania epidemiologiczne. Wykonuje się też więcej badań klinicznych poświęconych tym dietom. Wzrost popularności diet roślinnych to nieunikniony trend, bo korzyści z ich stosowania potwierdza coraz więcej badań. Na szczęście także w Polsce ukazuje się więcej artykułów, które raczej informują niż straszą.
    14-latka wraca ze szkoły i informuje mamę, że zamierza od dzisiaj przejść na wegetarianizm, bo tak zrobiły już wszystkie jej koleżanki. Jak powinna postąpić matka, żeby córka sobie nie zaszkodziła?
    Najgorsze co mogłaby zrobić, to na siłę zabronić jej przejścia na wegetarianizm. Wtedy córka pewnie i tak to zrobi, tylko na własną rękę i rzeczywiście sobie zaszkodzi. Więc warto podejść do sprawy spokojnie i wybrać się z nastolatką przede wszystkim do specjalisty w zakresie żywienia po poradę dietetyczną. Ale powinien być to dietetyk, który zna literaturę medyczną na temat wegetarianizmu.
    W wieku dojrzewania można sobie pozwolić na eksperymenty żywieniowe?
    Powtórzę, nie jako osoba prywatna, tylko przywołując stanowiska amerykańskich, kanadyjskich i brytyjskich stowarzyszeń dietetyków, amerykańskich i kanadyjskich stowarzyszeń pediatrów oraz Departamentu Zdrowia USA: prawidłowo zbilansowana dieta wegetariańska, w tym wegańska, jest odpowiednia dla człowieka na każdym etapie życia.
    Oczywiście zaleceń żywieniowych np. dla 14-latki nie można po prostu opublikować w sieci czy podyktować przez telefon. Dieta musi być ściśle dostosowana do wzrostu, masy ciała, aktywności fizycznej, płci itd. Możemy jednak mówić o ogólnych zasadach konstruowania diety roślinnej. Powinna się opierać na 4-5 grupach produktów: warzywach, owocach, produktach pełnoziarnistych, roślinach strączkowych oraz niewielkich ilościach orzechów i pestek. Tzw. laktoowowegetarianizm dopuszcza też mleko, sery i jaja. W przypadku produktów mlecznych, od drugiego roku życia powinno się spożywać produkty o obniżonej zawartości tłuszczu, ponieważ ich regularne spożywanie, szczególnie w formie pełnotłustej, skutkuje podwyższonym stężeniem cholesterolu.

    Odpowiednio zbilansowana dieta wegetariańska zapewni dziecku wszystkie potrzebne składniki odżywcze. Białko i żelazo znajdują się nie tylko w mięsie: to chyba największy mit dotyczący diet roślinnych.

    Wspomniała Pani, że na dietę roślinną można przejść w każdym wieku. Czy dotyczy to także dzieci?
    Stanowiska światowych towarzystw pediatrycznych są jednoznaczne: jest to całkowicie bezpieczne. Jednak musi to być dieta odpowiednio zbilansowana i zawsze należy się udać po poradę do wykwalifikowanego w tym temacie dietetyka. Według szacunków, w Stanach Zjednoczonych żyje ok. 7,5 mln wegan, w tym dzieci. Odpowiednio zbilansowana dieta wegetariańska zapewni dziecku wszystkie potrzebne składniki odżywcze. Białko i żelazo znajdują się nie tylko w mięsie: to chyba największy mit dotyczący diet roślinnych. Wspólnie z prof. Januszem Książykiem prowadziłam w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie badania dzieci 2-10-letnich stosujących diety wegańską, wegetariańską i tradycyjną. Okazało się, że w tych trzech grupach takie parametry jak morfologia krwi, stężenie albumin w surowicy (wskaźnik stanu odżywienia dziecka białkiem) były na takim samym poziomie. Potwierdzają to badania na dzieciach wegetariańskich z innych krajów.
    Może sprzeciw bierze się stąd, że małe dziecko kojarzy się z mlekiem – jak więc mu go odmawiać?
    Po pierwsze nie trzeba go odmawiać. Diety wegetariańskie zawierają w sobie też produkty mleczne. Ale jeżeli już ktoś decyduje się na dietę wegańską, można ją odpowiednio skomponować tak, aby nie brakło w niej niczego, co dostarcza mleko. Dla mnie skomponowanie wegańskiej diety właściwej dla małego dziecka jest łatwe, bo wiem, według jakich zasad się to robi. Ale rodzic absolutnie musi udać się do dietetyka. W naszym badaniu często obserwowaliśmy u dzieci wegańskich niedostateczną podaż wapnia w diecie. To wynikało nie tyle z braku nabiału, ale z tego, że rodzice nie wiedzieli, czym go zastąpić. Niestety w Polsce nie wydano do tej pory oficjalnych zaleceń na temat żywienia dzieci wegańskich i wegetariańskich. W wielu krajach zachodnich, m.in. w USA, takie zalecenia istnieją.
    A czy na wegetarianizm może sobie pozwolić kobieta w ciąży?
    Jak najbardziej. Stanowiska wyżej wymienionych towarzystw są w tej kwestii takie same, jak w przypadku małych dzieci. Tylko znowu: trzeba wiedzieć, jak to zrobić. Wstępne wyniki badań – wymagające jeszcze potwierdzenia – wskazują, że dieta roślinna obniża ryzyko stanu przedrzucawkowego i rzucawkowego.
    Jednak w ostatnim czasie wskazano na stosowanie diety wegetariańskiej (a zwłaszcza spożywanie soi) przez matkę w pierwszym i drugim trymestrze ciąży jako na jedną z przyczyn spodziectwa (wady układu moczowego cechującej się nieprawidłowym ujściem cewki moczowej na brzusznej powierzchni prącia) u noworodków.
    Do tej pory wykonano trzy badania, które oceniały ryzyko spodziectwa potomstwa związane z wegetariańską dietą matki. Dwa z nich wskazują na zwiększone ryzyko, jedno z nich nie wykazało żadnego związku. Niestety badania te nie były wykonane z dużą dokładnością, np. autorzy jednego z nich sugerowali, że zwiększone ryzyko może wiązać się z wyższym spożyciem soi przez matki wegetarianki, jednakże w badaniu tym nie mierzono spożycia soi przez jego uczestniczki. Inne z tych badań nie znalazło żadnego związku między spożyciem soi przez matki wegetarianki a ryzykiem tej przypadłości. Są one, więc w dużej mierze sprzeczne i na ich podstawie nie możemy wyciągnąć żadnych mocnych wniosków. Nie skłoniły one też żadnego dużego towarzystwa żywieniowego do zmiany pozytywnego stanowiska względem diet roślinnych w ciąży.
    Czy są jakieś składniki odżywcze, które trzeba suplementować?
    Owszem: witaminę B12, której w produktach roślinnych nie ma. Znajduje się ona wprawdzie w produktach mlecznych i jajkach, ale z badań wynika, że także u laktoowowegetarian jej stężenie we krwi jest zbyt niskie. W Polsce coraz częściej pojawiają się na szczęście w sprzedaży produkty fortyfikowane witaminą B12, np. mleko roślinne (sojowe czy ryżowe). Kwestię sposobu suplementacji dietetyk omawia z każdym pacjentem indywidualnie.
    Suplementuje się także witaminę D, ale to zalecenie (wydane przez konsultanta krajowego) dotyczy wszystkich, bez względu na przyjętą dietę, w okresie od października do marca, a w zależności od wyników stężenia witaminy D w surowicy – u niektórych też i w okresie letnim, choć to trzeba indywidualnie omówić z dietetykiem czy lekarzem.
    Czyli za pomocą diet roślinnych można osiągnąć korzyści zdrowotne?
    Tak, te diety pełnią ważną funkcję w prewencji pierwotnej chorób. Spójne wyniki pochodzące z  badań na dziesiątkach tysięcy wegetarian wykazują, że mają oni niższą zachorowalność na chorobę niedokrwienną serca (o ok. 32 proc.), cukrzycę, nadciśnienie tętnicze, zespół metaboliczny, niższe stężenie cholesterolu i niższe BMI.
    Ale niezwykle istotna jest również kwestia prewencji wtórnej. Niskotłuszczowa dieta wegańska oparta o niskoprzetworzone produkty jest w stanie obniżyć stężenie cholesterolu w stopniu porównywalnym do leków (o ok. 40 proc.), a także cofnąć zmiany miażdżycowe. Terapia taką dietą została obecnie zaaprobowana przez Amerykański Departament Zdrowia i Amerykanie, którzy kwalifikują się do operacji wszczepienia by-passów czy angioplastyki, są uprawnieni do jej refundowania jako opcji terapeutycznej. Tego typu dieta jest też skuteczniejsza niż diety tradycyjnie zalecane przez towarzystwa diabetologiczne w terapii cukrzycy typu 2 (potwierdzono to w wielu badaniach klinicznych, w tym w dwóch badaniach bardzo wysoko cenionych w medycynie, tzw. badaniach z randomizacją )

    Niskotłuszczowa dieta wegańska oparta o niskoprzetworzone produkty jest w stanie obniżyć stężenie cholesterolu w stopniu porównywalnym do leków (o ok. 40 proc.), a także cofnąć zmiany miażdżycowe.

    W jednym z programów telewizyjnych powiedziała Pani kiedyś, że dieta roślinna wycisza układ immunologiczny.
    Z badań w dziedzinie reumatologii wynika, że diety roślinne, wegetariańskie, wegańskie, czy wręcz surowe wegańskie (witariańskie), skutkują korzystnymi efektami np. przy reumatoloidalnym zapaleniu stawów(!). Przegląd badań sugeruje, że zmniejszają się pod ich wpływem dolegliwości bólowe, i towarzyszy temu wyciszenie nadreaktywności układu immunologicznego poprzez zmniejszenie stanu zapalnego.
    W moim poradnictwie żywieniowym współpracuję z reumatologiem dr n. med. Edytą Biernat-Kałużą. W leczeniu pacjentów reumatologicznych stosujemy najczęściej dietę roślinną (choć niekoniecznie w 100 proc. wegańską) ale eliminacyjną – bezglutenową, wykluczającą często też inne antygeny (jak np. białko mleka krowiego, kukurydzę, ryż).
    Badania w tej dziedzinie sugerują, że efekt terapeutyczny osiągany jest na trzech poziomach. Po pierwsze następuje wyciszenie reakcji zapalnych organizmu poprzez dietę bogatą w warzywa i owoce, zawierające substancje przeciwzapalne, jak również poprzez unikanie produktów nasilających reakcje zapalne (np. czerwone mięso). Po drugie ze względu na brak stymulacji układu odpornościowego przez antygeny (na które niektóre osoby reagują z racji uwarunkowań dziedzicznych) organizm produkuje mniej autoprzeciwciał i kompleksów immunologicznych, co skutkuje zmniejszeniem nasilenia procesu chorobowego. Po trzecie zachodzi zmiana bakteryjnej flory jelitowej z prozapalnej na przeciwzapalną. Dziś wiemy, że bakterie w naszym jelicie pozostają w ścisłej komunikacji z naszym układem odpornościowym. Możemy to osiągnąć za pomocą eliminacyjnej diety roślinnej.
    Mówię to podstawie nie tylko opublikowanych wyników badań, ale także klinicznych efektów u naszych pacjentów. Diety takie stosujemy z korzystnymi efektami terapeutycznymi w przypadkach wspomnianego reumatoidalnego zapalenia stawów, ale także łuszczycowego i reaktywnego zapalenia stawów, zesztywniającego zapalenia stawów kręgosłupa, a nawet tocznia rumieniowatego układowego. Na naszej stronie internetowej można posłuchać samych pacjentów, którzy po przejściu terapii dietą opowiadają o swoich sukcesach terapeutycznych: http://www.carolina.pl/pacjent/1028-historie_sukcesow_terapeutycznych_pacjentow_cmz_filmy.html
    Czy dietę wegańską ocenia Pani wyżej niż laktoowowegetariańską?
    Większość badań długoterminowych, kohortowych nie daje jednoznacznej odpowiedzi, która dieta jest najkorzystniejsza z punktu widzenia prewencji chorób. Jednak najnowsze wyniki badania Adventist Heath Study II, prowadzonego na 90 tys. osób ( w tym w dużej części na wegetarianiach i weganach) wykazują, że weganie dzięki stosowanej diecie w największym stopniu ograniczają u siebie ryzyko wystąpienia cukrzycy, nadciśnienia i zespołu metabolicznego, jak również nadwagi i otyłości. Na kolejnych miejscach plasują się wegetarianie, potem tzw. fish-eaters, a na końcu „wszystkożercy”.
    Wróćmy do diety stosowanej prewencyjnie. Czy można przejść na wegetarianizm zarabiając średnią krajową?
    To zależy, na jakie produkty się zdecydujemy. Jeśli do diety włączymy papaję, mango i daktyle medjool, to rzeczywiście musimy zarabiać ponadprzeciętnie. Ale takie produkty jak kasze, rośliny strączkowe, soczewica, jabłka, gruszki itp. są niedrogie. Trudniej jest z warzywami i owocami poza sezonem, ale można z powodzeniem stosować mrożonki. Podobną „inwestycję” muszą jednak wykonywać także osoby na diecie tradycyjnej, chcące się zdrowo odżywiać.
    Proszę na koniec zaproponować coś zdrowego i smacznego na wegańskie śniadanie.
    Warto zjeść np. owsiankę na mleku sojowym, ryżowym czy migdałowym z dodatkiem cynamonu, owoców suszonych albo startego jabłka. Spróbujmy też coraz popularniejszego na zachodzie koktajlu owocowego na mleku roślinnym z dodatkiem zielonych warzyw liściastych. Miksujemy mleko sojowe, mrożone jagody albo maliny, dwa banany, a do tego dodajemy garść szpinaku sałatkowego. A jeśli wolimy coś na słono, proponuję kanapkę z chleba pełnoziarnistego z humusem (pastą z cieciorki) z dodatkiem warzyw albo omlet z tofu.
    Muszę wspomnieć, że pacjenci, którzy przechodzą u mnie na dietę w dużej mierze roślinną czy nawet wegetariańską w większości twierdzą, że odkryli zupełnie nowe smaki, a ich żywienie stało się o wiele bardziej urozmaicone.

    Mgr Małgorzata Desmond jest specjalistą w dziedzinie medycyny żywienia i dietetyki. Studiowała w University of West London i na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, ukończyła także kurs epidemiologii żywienia w Imperial College London oraz kurs zdrowia publicznego w Harvard School of Public Health. Pracuje w Carolina Medical Center w Warszawie, gdzie współtworzy pierwsze w Polsce Centrum Medycyny Żywienia. W ramach doktoratu prowadzi również badania dotyczące wpływu diet roślinnych na czynniki ryzyka chorób krążenia w Institute of Child Health, University College London oraz w Klinice Pediatrii Centrum Zdrowia Dziecka.

    sobota, 27 kwietnia 2013

    Leczenie RZS i innych chorób dietą - wywiad z dr Edytą Biernat-Kałużą

    Jest reumatologiem, ale rozszerzyła swoją działalność o tzw. medycynę żywienia, czyli poza leczeniem farmakologicznym prowadzi leczenie dietetyczne z bardzo dobrymi efektami dla pacjentów. Jest zwolenniczką diety opartej na roślinach, czyli diety wegańskiej. W leczeniu stosuje również dietę warzywno-owocową opracowana przez dr Ewę Dąbrowską. Rezultat takiej terapii jest jeszcze efektywniejszy. Organizm na tej niskokalorycznej diecie zaczyna trawić sam siebie , w pierwszej kolejności spala niepotrzebne tkanki, blaszki miażdżycowe, tłuszcz, cholesterol, kwas moczowy,wytłumia również układ immunologiczny.

    Wiedza ta została zweryfikowana w Stanach Zjednoczonych podczas międzynarodowych kongresów reumatologicznych.Na jednym z wykładów poświęconemu niefarmakologicznym metodom leczenia  chorób reumatologicznych, zadała pytanie prowadzącej pani profesor Kolasińskiej, jakie są w Stanach doświadczenia z dietami niskokalorycznymi. Usłyszała odpowiedź , że diety niskokaloryczne wytłumiają układ immunologiczny.

    Podobne doniesienia są ze Skandynawii z Carolinska Institute , gdzie są publikacje w piśmiennictwie międzynarodowym, że dieta np. wegańska  niskotłuszczowa wytłumia proces reumatoidalnego zapalenia stawów, a poprawa jest związana z redukcją przeciwciał przeciwko antygenom żywieniowym (czyli nietolerancje pokarmowe) i dlatego stara się ustawić dietę dla każdego pacjenta.

    Dr Biernat mówi, że dieta wegańska czyli warzywa, owoce, kasze i rośliny strączkowe dostarcza wszystkich składników pokarmowych oprócz wit B12, którą trzeba uzupełniać. W związku z pandemią  na całym świecie braku witaminy D , powinny uzupełniać niedobory również tej witaminy.

    Taka dieta na 6 tygodni jest bezpieczna, mówi dr Biernat. Aby ustalić dietę wegańską czy nawet witariańską trzeba skonsultować się z doświadczonym dietetykiem, który zna takie diety.

    W najnowszych badaniach przeprowadzonych w Centrum Zdrowia Dziecka wykazano, że współczesna dieta Polaków i dzieci prowadzi do miażdżycy ze względu na spożycie zbyt tłustego mleka. Dlatego zaleca poszukiwanie wapnia ze źródeł roślinnych np wszystkie kapusty plus kalafior, brokuł, brukselka, sezam, mak. Figi mają dobry stosunek wapnia do fosforu. A także orzechy i migdały. Dziennie wystarcza zjadać 1/4 szklanki orzechów , najlepiej każdego dnia innego gatunku, ponieważ orzechy są bardzo alergenne.

    Zbyt duże spożycie nabiału i mleka może prowadzić do tzw. kwasicy metabolicznej, która doprowadza do wypłukiwania wapnia z organizmu. Przy zmianie diety ku warzywno-owocowej następuje poprawa gęstości kości.

    Mówi również o nietolerancji pokarmowej na mleko.
    Spożywanie dużych ilości mięsa zwłaszcza czerwonego prowadzi do wielu chorób cywilizacyjnych.
    Dwóch głównych zabójców to choroby krążenia - zawały udary, oraz choroby nowotworowe.
    Największa instytucja badań nad rakiem - World Cancer Research Fund wykazała, że spożywanie mięsa czerwonego prowadzi do nowotworów jelita grubego. Są nowotwory dietozależne np rak sutka u kobiet u mężczyzn rak prostaty.
    Co do chorób krążenia - przełomem stała się  publikacja dr Dean Ornisha z Harwardu w czasopiśmie medycznym Lancet dotycząca efektu rocznej pracy nad badaniem diety u pacjentów z zaawansowaną chorobą wieńcową. Okazało się, że zalecana przez Harward piramida żywienia,  dała postęp choroby czyli pogorszenie , nawet o 186% dusznicy bolesnej . Natomiast dieta roślinna spowodowała obniżenie cholesterolu i nawet na 3 lata nie było potrzeby stosowania takich procedur jak bypasy czy angioplastyka.

    W mediach amerykańskich było pytanie czy dieta dr Ornisha stanowi przełom w medycynie? Przez 20 lat badano jaki jest wpływ diety bazującej na roślinach, W rezultacie Departament Zdrowia Stanów Zjednoczonych w grudniu 2010r uznał metodę bazującą na roślinach jako porównywalną do bypassów, do angioplastyki i wszczepiania stentów. Od tego czasu firmy ubezpieczeniowe finansują leczenie dietą roślinną. Ta wiedza powoli będzie do nas docierała.Warto więc już skorzystać z tego co tu przekazujemy, że im bardziej prowadzimy dietę opartą na roślinach tym będziemy zdrowsi.

    Dieta wegańska oparta na roślinach najprawdopodobniej da zmniejszenie rozwoju takiej choroby, która jest bardzo popularna czyli reumatoidalnego zapalenia stawów. Ostatnie badania pokazują , że na 10 lat przed wystąpieniem reumatoidalnego zapalenia stawów , mamy bardzo wysokie  stężenia cholesterolu i jest duża zależność między tym co się dzieje z cholesterolem a rozwojem procesu reumatoidalnego.

    Podsumowując:

    • musimy nauczyć się wypijać duże ilości wody najlepiej z cytryną, która daje odczyn zasadowy w organizmie.
    • spożywamy dużą ilość warzyw i owoców przy każdym posiłku, każda porcja ok 80 g
    • spożywamy dużą ilość kasz i produktów pełnoziarnistych najlepiej bezglutenowych a gluten jest w takich zbożach jak pszenica, żyto, jęczmień i owies ( w/g badań amerykańskich co 4 osoba na świecie ma nietolerancję glutenu) dlatego jadamy takie produkty jak kasza jaglana , którą produkuje się z prosa, kasza gryczana, ryż niełuskany, kukurydza w kolbach,
    • źródłem białka mają być rośliny strączkowe - groch, fasola, soczewica, ciecierzyca
    • unikamy olejów nawet oliwy z powodu tego, że u niektórych pacjentów bardzo rośnie cholesterol
    • ziarna i orzechy około garści.


    Nie jemy tyle ile potrzebujemy, jemy za dużo i z otyłością są związane również choroby metaboliczne , układu krążenia, cukrzyca, dna moczanowa, choroby dotyczące narządu ruchu, choroby nowotworowe.

    Popularne diety białkowe np dieta Dukana owszem odchudzają , ale jest określona jako zawał na talerzu.

    Natomiast proponowana dieta warzywno-owocowa - leczy i odchudza.

    Dr Biernat sama od 19 roku życia choruje na tzw reaktywne zapalenie stawów i 15 lat na stwardnienie rozsiane i ma duże doświadczenie bycie także pacjentem , nie tylko lekarzem. Przed 3 laty miała bardzo ciężki rzut zapalenia stawów w przebiegu jej choroby reumatologicznej. Musiała zastosować sterydy i chemioterapię, nie mogła wziąć leczenia biologicznego ponieważ głównym przeciwwskazaniem było stwardnienie rozsiane. Poruszała się z trudem o kulach. Mąż ją woził po domu na foteliku na kółkach. Miała poczucie że leczenie farmakologiczne plus codzienne kroplówki, zastrzyki przez wiele miesięcy nie dawały poprawy. Wreszcie zdecydowała się pojechać na dietę warzywno-owocową dr Dąbrowskiej do ośrodka. Odstawiła tam leki, schudła wiele kilogramów, układ immunologiczny się wytłumił  i od tamtej pory jak to nazywa, od uzdrowienia , prowadzi leczenie pacjentów z bardzo dobrymi efektami.
    Jej współpracownikiem jest Małgorzata Desmond, która ukończyła studia Medycyna Żywienia w Anglii.
    Obecnie dr Biernat jest bez leków i porusza się swobodnie.

                                                              Tu jest film i reszta informacji:

    Dieta w chorobach - wywiad z dr n med Edyta Biernat Kałuża















    niedziela, 14 kwietnia 2013

    Jedzenie może leczyć również RZS


    Wywiad z lekarką reumatologiem Edytą Biernat-Kałużą ordynator Oddziału Reumatologii i kierownik Centrum Medycyny Żywienia, która sama chora na chorobę reumatyczną, po nie zadowalającym leczeniu lekami, zaczęła poszukiwania innych metod leczenia. Znalazła metodę leczenia dietą, którą z wielkim powodzeniem zastosowała u siebie a teraz stosuje  również u swoich pacjentów.Od kilku lat prowadzi (poza leczeniem farmakologicznym) terapię dietetyczną u chorych nie z tylko problemami reumatologicznymi.


    Towarzyszy jej dietetyczka Małgorzata Desmond,  która ukończyła Medycynę Żywienia na University of West London w Wielkiej Brytanii, studia magisterskie na kierunku dietetyka na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Obecnie udziela konsultacji żywieniowych w Carolina Medical Center oraz prowadzi badania w Klinice Pediatrii Instytutu Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu.

    Jedzenie może leczyć

    Wojciech Moskal

    25.01.2011 ,
    Jedząc nieprzetworzone pokarmy roślinne szybciej się nasycamy.
    Jedząc nieprzetworzone pokarmy roślinne szybciej się nasycamy. (Fot. Szymon Rogiński / AG)
    Jesteśmy w stanie cofnąć zmiany miażdżycowe bez użycia leków czy zabiegu chirurgicznego. Wystarczy się zdrowo odżywiać
    Według Światowej Organizacji Zdrowia 90 proc. osób umierających na chorobę niedokrwienną serca prowadzi niezdrowy styl życia, w tym źle się odżywia. Z kolei według Światowego Funduszu Badań nad Rakiem, poprzez zmianę diety i zwiększoną aktywność fizyczną można byłoby zapobiec od 30 do 60 proc. nowotworów. Nasze złe nawyki żywieniowe obwiniane są również za epidemię cukrzycy (liczba zachorowań w krajach uprzemysłowionych od II wojny światowej wzrosła o prawie 700 proc.!).

    Z drugiej strony naukowców od dawna intrygował fakt, że jeszcze niedawno w Japonii, Tajlandii, Papui-Nowej Gwinei czy Meksyku choroby krążenia, cukrzyca, rak jelita grubego występowały niezwykle rzadko lub prawie w ogóle. Wszędzie tam dieta oparta jest na niskoprzetworzonych produktach roślinnych: warzywa, owoce, rośliny strączkowe i pełne ziarna zbóż.

    Mieszkańcy wyspy Okinawa w Japonii, gdzie zachorowalność na chorobę niedokrwienną serca należała do najniższej na świecie, odżywiali się do niedawna głównie patatami, ryżem, warzywami, owocami, soją i niewielką ilością ryb.
    Obserwacje te zainspirowały wiele ośrodków w USA, m.in. Uniwersytet Harvarda, do przeprowadzenia długoletnich badań i stworzenia medycyny żywienia.
    W Polsce zaczęło właśnie działać pierwsze Centrum Medycyny Żywienia przy warszawskiej klinice ortopedii i medycyny sportowej Carolina Medical Center. Kieruje nim dr Edyta Biernat-Kałuża i mgr Małgorzata Desmond.

    Wojciech Moskal: Co to jest medycyna żywienia?

    Dr n. med. Edyta Biernat-Kałuża*: To kluczowy element tzw. Medycyny Stylu Życia (Lifestyle Medicine). Badania ostatnich lat wykazały, że odpowiedni styl życia, w tym odżywianie, działa nie tylko prewencyjnie. Odpowiednią dietą można także leczyć, niekiedy uzyskując efekty porównywalne z terapią farmakologiczną. W USA wielu uważa dziś takie podejście za istotę medycyny XXI wieku. Pacjentem zajmuje się zespół, w którym lekarz zleca terapię żywieniem, a specjaliści od żywienia ustalają, jak trzeba zmienić nawyki żywieniowe. I jest to leczenie przyczyn, a nie tylko objawów choroby. Ale tego nie da się osiągnąć po pojedynczej 15-min wizycie u lekarza. Nowego stylu życia trzeba się nauczyć, konieczna jest wielotygodniowa praca z pacjentem.
    Czym się to różni od tradycyjnej dietetyki?

    Mgr Małgorzata Desmond**: W skład zespołu medycyny żywienia, oprócz lekarza, musi wejść dietetyk. Ważne jest jednak, aby orientował się w literaturze medycznej z zakresu Lifestyle Medicine i był świadomy, że zmiany żywieniowe, które są konieczne aby uzyskać efekt terapeutyczny, muszą być bardziej kompleksowe niż te powszechnie zalecane.

    Dla przykładu: za pomocą tradycyjnie zalecanej diety chorym z miażdżycą można obniżyć stężenie "złego cholesterolu" (tzw. LDL) maksymalnie o 5 proc. A dzięki medycynie żywienia spadek ten może wynieść nawet do 36 proc., czyli podobnie jak przy użyciu leków.

    W chorobach krążenia, cukrzycy czy 
    w reumatoidalnym zapaleniu stawów staramy się zupełnie wyeliminować produkty wysoko przetworzone oraz ograniczyć do minimum te pochodzenia zwierzęcego. To tradycyjna dieta społeczeństw Azji Wschodniej, ale nie tylko. Większość Polaków i mieszkańców Europy Zachodniej odżywiała się w ten sposób jeszcze przed wojną, gdy takie produkty jak masło czy mięso były na talerzach rzadkością. Wysokotłuszczowa, wysoko przetworzona dieta zachodnia, jaką dzisiaj znamy, zagościła u nas na dobre dopiero po II wojnie światowej.

    Czyli nasz tradycyjny schabowy tak naprawdę nie jest tradycyjny?

    M.D.: Właśnie. Gdy rozmawiałam ze swoją babcią i pytałam, jak jej rodzina odżywiała się przed wojną, okazało się, że mięso gościło na stole od święta, ewentualnie w niedzielę. Na co dzień to były różnego rodzaju żury, barszcze, ciemny chleb, ziemniaki, kasze, kapusta z grochem itd. Potrawy z mięsa, takie jak schabowy, były codziennością tylko dla najbogatszych (i dlatego też na serce chorowali wtedy tylko oni).

    Czym wasze zalecenia różnią się od oficjalnych?

    M.D.: Już ponad 10 lat temu badania prowadzone na Uniwersytecie Harvarda w USA wykazały, że przestrzeganie zaleceń żywieniowych według oficjalnej piramidy praktycznie nie zmniejszało ryzyka zachorowania na choroby krążenia czy nowotwory. Ryzyko to było prawie takie samo jak u osób, które jadły, co chciały.

    Dlatego takie instytucje, jak Światowy Fundusz Badań nad Rakiem czy Uniwersytet Harvarda, zalecają trochę odmienny model żywienia, bardziej oparty na niskoprzetworzonych produktach roślinnych. Jest to zgodne z postulatami Medycyny Stylu Życia.

    Z badań wiadomo, że jedyną dietą, która jest w stanie nie tylko zatrzymać, ale nawet odwrócić chorobę wieńcową, jest niskotłuszczowa dieta oparta na produktach roślinnych. Ale takiej diety oficjalnie się w Polsce nie zaleca.

    Specjaliści o tym nie wiedzą? Przecież ktoś tę piramidę układał i akceptował?

    E.B.K.: Naukowcy od dawna o tym wiedzą, ale w grę wchodzi kilka skomplikowanych mechanizmów. Wiadomo, że np. amerykańskie zalecenia odnośnie do diety, za którymi idzie reszta świata, są kompromisem pomiędzy tym, co chcą lekarze, naukowcy i pacjenci, a tym czego domaga się przemysł spożywczy i rolniczy. W USA zalecenia żywieniowe akceptuje tamtejszy Departament Rolnictwa. Od razu mamy więc konflikt interesów.

    Prof. Marion Nestle, która w latach 90. była członkiem rady naukowej tworzącej piramidę żywienia, opisała później w swojej książce, że gdy weszła po raz pierwszy do ministerstwa rolnictwa, na samym początku usłyszała, że nie wolno jej używać takich sformułowań jak "jedz mniej mięsa", "jedz mniej cukru" czy "jedz mniej soli".

    A to dlaczego?

    - Wolno jej było mówić "jedz mniej tłuszczu nasyconego czy jedz mniej cholesterolu". Nie można było nazwać po imieniu tych produktów, które należałoby ograniczyć w diecie. Choć ostatnia piramida żywieniowa z USA (z 2010 r.) jest już o wiele lepsza, naukowcy tacy jak prof. Walter Willet z Uniwersytetu Harvarda, nadal mają do niej zastrzeżenia.

    Kiedy narodziła się medycyna żywienia?

    M.D.: Już pod koniec lat 50. badacze z USA sprawdzali, czy to, że w niektórych społeczeństwach nie ma chorób krążenia czy cukrzycy, może być efektem stylu życia, w tym diety. Przełom nastąpił w 1990 r., kiedy dr Dean Ornish z Harvardu dowiódł, że niskotłuszczowa dieta oparta na produktach roślinnych może zatrzymać, a nawet cofnąć zmiany miażdżycowe.

    W eksperymencie Ornisha wzięły udział osoby z zaawansowaną chorobą niedokrwienną serca. Naukowiec podzielił ich na dwie grupy. Jedna odżywiała się dietą roślinną o bardzo niskiej zawartości tłuszczu, druga - oficjalnie zalecaną dietą dla osób z chorobą wieńcową.

    Po roku okazało się, że stan zdrowia w drugiej grupie, tej na oficjalnie zalecanej diecie, nie polepszył się - miażdżyca postępowała. Tymczasem u prawie 80 proc. osób z pierwszej grupy zauważono wyraźne obniżenie stężenia cholesterolu i częściowe cofnięcie się zmian miażdżycowych w tętnicach wieńcowych, które odżywiają serce.

    Wnioski były dla wielu szokujące - jesteśmy w stanie cofnąć zmiany miażdżycowe bez użycia leków czy zabiegu chirurgicznego. W następnych latach podobne eksperymenty przeprowadzili inni, również w przypadku innych schorzeń, np. cukrzycy.

    Po prawie dwóch dekadach w 2010 r. program Ornisha uzyskał aprobatę amerykańskiego Departamentu Zdrowia i jest refundowany jako jedna z form leczenia dla pacjentów z niedokrwienną chorobą serca, kandydatów do operacji wszczepienia by-passów oraz dla pacjentów po zawale serca.

    Jak zamierzacie leczyć chorych za pomocą diety?

    E.B.K.: W Centrum Medyny Żywienia pacjenci będą mieli możliwość skorzystania z wielotygodniowych programów terapii żywieniowej chorób układu krążenia, otyłości, cukrzycy czy chorób o podłożu reumatologicznym. Nasz pierwszy program nosi nazwę „Przez żołądek do zdrowego serca”. Pacjent będzie prowadzony „za rączkę” - powiemy mu dokładnie, co ma jeść i dlaczego, jak ma przygotowywać produkty itp. Będziemy również monitorować postęp terapii za pomocą badań.

    Czy całkowicie wyeliminujecie mięso z diety pacjentów?

    M.D.: Chcemy przede wszystkim uczyć pewnego stylu życia. Dla każdego jadłospis będzie inny, indywidualnie dostosowany do choroby, branych leków i zapotrzebowania na składniki odżywcze. Będziemy stosować dietę opartą na produktach roślinnych - ale taką, którą będzie można stosować przez długi czas, a może całe życie. W zależności od schorzenia będą w niej od czasu do czasu ryby, drób czy nabiał.

    * Dr n. med. Edyta Biernat-Kałuża - ordynator Oddziału Reumatologii i kierownik Centrum Medycyny Żywienia w Carolina Medical Center w Warszawie. Od kilku lat prowadzi (poza leczeniem farmakologicznym) terapię dietetyczną u chorych nie z tylko problemami reumatologicznymi.

    **Małgorzata Desmond ukończyła Medycynę Żywienia na University of West London w Wielkiej Brytanii, studia magisterskie na kierunku dietetyka na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Obecnie udziela konsultacji żywieniowych w Carolina Medical Center oraz prowadzi badania w Klinice Pediatrii Instytutu Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu.

    Więcej o medycynie żywienia, będzie można dowiedzieć się podczas wykładu, który odbędzie się 29 stycznia w Carolina Medical Center w Warszawie


    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75476,8993227,Jedzenie_moze_leczyc.html?as=2#ixzz2QHJ9kdZL
    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75476,8993227,Jedzenie_moze_leczyc.html#ixzz2QHIEm16d

    czwartek, 11 kwietnia 2013

    NIE MA DIETY-CUD, JEST DIETA-FAKT

    Lekarka reumatolog, która leczy RZS dietą ! To dla tych , którzy są zapatrzeni tylko w lekarzy, jak im lekarz diety nie przepisze to nie uwierzą, że dietą można leczyć. Dr Edyta Biernat-Kałuża sama jest chora na chorobę reumatyczną. Jest na Youtube kilka filmików z wywiadami dr.warto poszukać i obejrzeć.

    dieta
    Czy ból stawów może być skutkiem nieodpowiedniej diety? Co to jest dna moczanowa i jak jej zapobiegać? O leczeniu chorób reumatologicznych rozmawiamy z dr Edytą Biernat-Kałużą, ordynator Oddziału Reumatologii Carolina Medical Center w Warszawie, kierowniczką pierwszego w Polsce Centrum Medycyny Żywienia.
    Od jak dawna stosuje Pani dietę owocowo-warzywną oraz wegańską w terapii pacjentów z chorobami reumatologicznymi?
    Dr E.Biernat- Kałuża: To zależy od tego, o jakich jednostkach chorobowych mówimy. Dietę bazującą na warzywach i owocach oraz wegańską zaczęłam wprowadzać około 1,5 roku temu, natomiast już wcześniej w leczeniu np. dny moczanowej zalecałam pacjentom ograniczenie spożycia czerwonego mięsa. Od wielu lat, a właściwie od starożytności, wiadomo, że spożycie dużej ilości mięsa może stymulować rozwój dny moczanowej i pogarszać stan chorego.
    Co Panią skłoniło do tego, żeby wprowadzić terapię dietą w leczeniu swoich pacjentów?
    Tak naprawdę przyczyną było to, że sama miałam problemy reumatologiczne i niestety nie satysfakcjonowało mnie leczenie sterydami, chemioterapią, dużą liczbą antybiotyków i niesteroidowymi lekami przeciwzapalnymi. Zdecydowałam się na tzw. post Daniela, czyli pobyt w ośrodku doktor Ewy Dąbrowskiej, z dietą owocowo-warzywną. Mój stan zdrowia znacznie się poprawił. Notabene dietę tę poznałam już kilkanaście lat wcześniej, pracując jeszcze w Instytucie Reumatologii. Wówczas zalecałam ją niektórym pacjentom jako leczenie uzupełniające w przypadku chorób układowych tkanki łącznej.
    Na czym polega ta terapia?
    W mojej praktyce lekarskiej stosuję przede wszystkim sześciotygodniowy cykl oczyszczający organizm dietą warzywno-owocową. Ponieważ duża część chorób z dziedziny reumatologii czy ogólnie chorób cywilizacyjnych, w tym miażdżyca, cukrzyca czy nadciśnienie, ma związek z dietą, pacjent tak naprawdę nigdy już nie powinien wracać do dotychczasowego sposobu odżywiania. Pacjent, wspólnie ze mną, podejmuje decyzję o zmianie diety i rozkładamy terapię na etapy.
    Pierwszym jest właśnie sześciotygodniowe oczyszczenie organizmu za pomocą diety warzywno-owocowej. Później zalecam jeden, dwa dni diety warzywno-owocowej w tygodniu, ale najbardziej zachęcam do przejścia na stałe na dietę wegańską, bogatą w owoce, warzywa, pełnoziarniste produkty zbożowe, takie jak kasze, ryż, ciemne makarony oraz rośliny strączkowe, w tym soczewicę, fasolę, ciecierzycę, soję itp.
    Czy pacjentom trudno się przystosować do takiego sposobu odżywiania i zrezygnować ze starych przyzwyczajeń?
    Zazwyczaj zmiana starych przyzwyczajeń żywieniowych jest heroicznym wydarzeniem dla pacjenta, ale bardzo dużo zależy od motywacji. Jeśli ktoś cierpi przez wiele lat, ma duże nasilenie różnych objawów choroby i nie chce wciąż łykać tabletek, a tym bardziej jeśli ma objawy niepożądane po dotychczas stosowanym leczeniu farmakologicznym, zwykle jest bardziej skłonny zdecydować się na zmianę diety.
    Czy u takich pacjentów przy terapii dietą możliwe jest zmniejszenie dawek albo wręcz wyeliminowanie leków?
    W mojej praktyce tak. Pacjenci często po pierwsze zmniejszają dawki niesteroidowych leków przeciwzapalnych, a czasem decydują się spróbować, jak zadziała dieta bez leczenia farmakologicznego. Cześć pacjentów nie decyduje się jednak na dietę i preferuje leczenie farmakologiczne. Wiele osób mówi mi początkowo, że trudno jest im uwierzyć, że dieta może przynieść takie efekty, ale dzięki dużemu zaufaniu decydują się na zmianę. Przed oczami mam mojego pacjenta – młodego, trzydziestokilkuletniego mężczyznę z łuszczycowym zapaleniem stawów. Mówił mi: Pani doktor, nie wierzyłem. A już po kilku dniach przejścia na owoce i warzywa nastąpiła u niego tak duża poprawa kliniczna, że teraz nie używa określenia dieta-cud, tylko dieta-fakt.
    Proszę opowiedzieć o swoich najciekawszych przypadkach klinicznych.
    Przede wszystkim chciałabym opowiedzieć o przypadku pewnej pacjentki, który był dla mnie pierwszym dużym zaskoczeniem. Dietę owocowo-warzywną można podejmować samemu w domu, można wyjechać na wczasy terapeutyczne lub na rekolekcje, tzw. post Daniela. Kiedy sama uczestniczyłam w takim poście, spotkałam kobietę od wielu lat cierpiącą na reumatoidalne zapalenia stawów. Stężenie CRP (białko C-reaktywne, którego stężenie wzrasta w przebiegu procesów zapalnych, przyp. redakcji) w jej krwi wynosiło około 30, przy normie 5 mg/L. Po powrocie z postu przyjechała do mnie na konsultację. Była to moja pierwsza pacjentka na diecie owocowo-warzywnej. Stężenie CRP po 35 dniach tej diety, przy niezmienionej terapii, zmniejszyło się do około 4,5 mg/l, czyli wróciło do normy.
    To było moje pierwsze zaskoczenie. Zobaczyłam wtedy konkret, dowód – wysokie wskaźniki zapalne przed dietą i ich zmianę po zastosowaniu diety. Bo czym innym jest subiektywne odczucie pacjenta i poprawa samopoczucia, a czym innym dowód medyczny, poprawa określonego parametru. Kolejnym wyjątkowo ciekawym dla mnie przypadkiem była pacjentka cierpiąca na chorobę Hashimoto, czyli autoimmunologiczne zapalenie tarczycy, z wysokim stężeniem przeciwciał przeciwtarczycowych. Pacjentka ta zdecydowała się zastosować sześciotygodniową dietę owocowo- warzywną. Po jej zakończeniu wykonała badanie. Steżenie przeciwciał, które przed rozpoczęciem zmiany diety przekraczało pięciokrotnie górną granicę normy, były podwyższone jedynie o 20-30 proc.
    Drugi parametr (przekraczający normę o 50 proc. przed terapią) znormalizował się. Pacjentka przychodziła na kolejne wizyty, jej stan coraz bardziej się poprawiał. Przy ostatniej wizycie poziom przeciwciał przeciwtarczycowych był poniżej poziomu oznaczalności. To było dla mnie niesamowite i cały czas jestem pod wrażeniem tego, ile dobrego przynosi pacjentom diametralna zmiana diety.
    Czy po powrocie do starych przyzwyczajeń żywieniowych dochodzi do nawrotów choroby?
    Zazwyczaj tak. Trudno wytrwać przy dobrym postanowieniu. Część pacjentów wraca do starego sposobunodżywiania i obserwuje nawrót choroby, wówczas często chcą wrócić do zaleconej diety. Jeśli pacjenci pamiętają o głównych zasadach, czyli wypijaniu dużej ilości płynów z cytryną, która daje metaboliczny efekt odkwaszenia, spożywaniu dużej ilości warzyw i owoców – pięciu porcji warzyw, czterech porcji owoców (porcja rozumiana jako 80 g) – oraz dużej ilości kasz, a jedynie okazjonalnie pozwalają sobie na mięso czerwone (chociaż zalecam, aby wybierali raczej białe mięso i ryby), to często nawroty nie mają dużego nasilenia.
    Czy są znane mechanizmy powstawania zaburzeń reumatologicznych na skutek nieprawidłowego odżywiania?
    W przypadku dny moczanowej sprawa jest jasna, ponieważ przyczyną choroby jest krystalizacja kwasu moczowego. Kwas moczowy powstaje na ostatnim etapie metabolizmu puryn, a puryny zawarte są głównie w białku zwierzęcym, zawartym w dużej ilości w mięsie czerwonym, a w mniejszym stopniu, chociaż również, w owocach morza i rybach, np. w łososiu czy węgorzu. W tkankach (zwłaszcza w stawach) pojawia się nadmierna ilość kwasu moczowego, który krystalizuje, gdy stężenie we krwi wynosi 6-7 mg%.
    Krystalizacja jest zjawiskiem biochemicznym. Mają na nią wpływ m.in. kwasica, związana z dietą bogatą w białko zwierzęce, spożycie soli, czyli chlorku sodu (ponieważ krystalizują kryształy sodowe) oraz temperatura (im niższa, tym łatwiej powstają kryształy). Norma stężenia kwasu moczowego we krwi dla mężczyzn i kobiet po menopauzie wynosi do 6 mg%. Stężenie przekraczające tę wartość traktujemy jako hiperurykemię. Nie zawsze musi ona prowadzić do rozwoju dny moczanowej. Jest wielu pacjentów z hiperurykemią, ale nie wszyscy mają dnę moczanową. Jednak według doniesień naukowych ze Stanów Zjednoczonych, tzw. bezobjawowa hiperurkemia nie istnieje, ponieważ wysoki poziom kwasu moczowego ma również inne działania niepożądane.
    Niekorzystnie wpływa na nerki i może być źródłem wystąpienia nadciśnienia tętniczego, a później zatorów i zakrzepów oraz wylewów do mózgu. Co ciekawe, w przypadku warzyw wysokobiałkowych, takich jak fasola czy groch, nie wykazano częstszego występowania ataków dny moczanowej. Trzeba więc podkreślić, że czym innym jest spożywanie białka zwierzęcego, bogatego w puryny, które może doprowadzić do ataku dny moczanowej, a czym innym spożywanie roślin strączkowych, które mimo dużej zawartości puryn nie podwyższają ryzyka wystąpienia podagry.
    A inne choroby reumatologiczne?
    Nie mamy jeszcze pewności. Publikacje naukowe zwracają uwagę, że szereg aminokwasów w białku mleka krowiego ma budowę podobną do szeregu aminokwasowego kolagenu, co może odgrywać dużą rolę w mechanizmie powstawania m.in. reumatoidalnego zapalenia stawów. Prawdopodobnie dochodzi tutaj do tzw. mimikry antygenowej, kiedy przeciwciała wytworzone w trakcie reakcji immunologicznej przeciwko białku mleka są kierowane przeciwko kolagenowi, ze względu na jego podobną budowę aminokwasową. Przeciwciała te niszczą kolagen, który wchodzi w skład chrząstek stawowych. Jest to jeden z mechanizmów. Z drugiej strony okazuje się, że diety niskokaloryczne wytłumiają układ immunologiczny i mogą wspomagać leczenie np. reumatoidalnego zapalenia stawów.
    Czy można powiedzieć, że dieta wegetariańska czy wegańska pomaga zapobiegać chorobom reumatologicznym?
    Bardziej można to powiedzieć o diecie wegańskiej niż wegetariańskiej, ze względu na to, że w diecie wegetariańskiej znajduje się również białko zwierzęce. Zgodnie z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia dorosła osoba powinna spożywać zaledwie 0,8 g białka na kg należnej masy ciała. Oczywiście również dieta wegetariańska wykazuje działanie zapobiegawcze.
    Czy w literaturze medycznej można znaleźć publikacje na temat leczenia pacjentów reumatologicznych dietą wegańską i owocowo-warzywną?
    Oczywiście. Są to liczne publikacje w fachowej literaturze medycznej, głównie amerykańskiej i skandynawskiej, nie tylko związanej z tzw. medycyną alternatywną i uzupełniającą. Wiele artykułów na ten temat można znaleźć w prestiżowych czasopismach medycznych, takich jak „Lancet” czy „Rheumatology”. Jako przykład podam publikację z Karolinska Institute ze Szwecji, przedstawiającą wyniki badań wpływu diety niskokalorycznej, wegańskiej z ograniczeniem spożycia glutenu w leczeniu reumatoidalnego zapalenia stawów.
    Polskie tłumaczenie tytułu tej pracy brzmi „Dieta wegańska bezglutenowa poprawia objawy RZS – efekt koreluje ze stężeniem przeciwciał przeciwko antygenom żywieniowym” (RZS – reumatologiczne zapalenie stawów, przyp. red.). Wobec tak wielu dowodów naukowych świadczących o pozytywnym wpływie diet wegetariańskich na ludzkie zdrowie aż trudno uwierzyć, że w Polsce nadal duża część lekarzy krytykuje ten sposób odżywiania.
    Z czego to może wynikać?
    Przeważnie krytykujemy te zagadnienia, których nie znamy, a problem tkwi w wiedzy. Generalnie nieznajomość zasad leczenia dietetycznego w ramach najnowszych badań poświęconych diecie wegańskiej i wegetariańskiej plus przyzwyczajenia, dotychczas zebrana wiedza i sposób kształcenia lekarzy są przyczyną tego, że większość z nas stosuje głównie farmakoterapię. Mamy dużą wiedzę w dziedzinie farmakoterapii, natomiast w zakresie zagadnień diety nie jesteśmy właściwie kształceni. Tak jak wspomniałam wcześniej, w moim przypadku zainteresowanie dietą wyniknęło z moich własnych problemów zdrowotnych.
    Jak koledzy po fachu odnoszą się do Pani sukcesów terapeutycznych?
    Nie jestem w stanie odpowiedzieć bezpośrednio, bo prawdopodobnie większość nawet nie wie o moich sukcesach terapeutycznych. Chociaż muszę przyznać, że część z nich, patrząc na fantastyczną poprawę mojego zdrowia, była zaskoczona, że uzyskałam ją dzięki zmianie diety na warzywno-owocową, a nie poprzez leczenie farmakologiczne immunosupresją i sterydami. Koledzy ortopedzi z Carolina Medical Center bardzo mnie zachęcają, żebym opublikowała moje wyniki leczenia chorób reumatologicznych, w tym równocześnie dobrych efektów redukcji masy ciała, które towarzyszą najczęściej leczeniu dietą owocowo-warzywną i wegańską.
    Rozmawiała: Urszula Rzeszutek
    Źródło tu: