Pokazywanie postów oznaczonych etykietą leczenie raka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą leczenie raka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 lutego 2014

Witamina "C" - duże dawki witamin w leczeniu chorób

WITAMINA C

Witamina C była odkrywana stopniowo. Najpierw w 1913 roku amerykański naukowiec E.V.Mc Collum stwierdził, że istnieją ważne dla zdrowia składniki żywności, które zostały nazwane pierwszymi literami alfabetu A,B,C,D. Równocześnie polski biochemik Kazimierz Funk nadał nazwę tym składnikom żywności, określając je mianem witamina czyli "ważna dla zdrowia amina". Ostatecznego odkrycia witaminy C dokonano w latach 1925-33. Jednak znaczenie witaminy C było znane na długo przed jej odkryciem. Starożytnych marynarzy greckich, rzymskich, marynarzy z galeonów Vasco da Gamy i Ferdynanda Corteza dziesiątkował szalejący szkorbut. Dopiero w XVII Cook zabrał na swoją wyprawę na Pacyfik kapustę i cytryny i podczas tej wyprawy ku zdziwieniu wszystkich nikt nie zmarł na szkorbut. Musiało minąć wiele wieków zanim odkryto i wyizolowano ów czynnik antyszkorbutowy, który nazwano witaminą C.

Witamina C – kwas askorbinowy jest substancją rozpuszczalną w wodzie, której brak w organizmie wywołuje szkorbut czyli gnilec, zmniejsza się odporność organizmu na infekcje, opóźnia się gojenie ran oraz zwiększa się skłonność do krwawień. Niedobory witaminy C sprzyjają wystąpieniu próchnicy zębów, paradontozie, chorobom alergicznym. Witamina C to także znany przeciwutleniacz czyli antyoksydant przeciwnowotworowy. 
Człowiek, w odróżnieniu od innych ssaków nie potrafi samodzielnie syntetyzować witaminy C – całe zapotrzebowanie musi być dostarczone wraz z pokarmem. 
Jedną z najważniejszych funkcji witaminy C jest funkcja antyrodnikowa – jest jednym z najsilniejszych przeciwutleniaczy, wychwytującym krążące w organizmie wolne rodniki, które uszkadzają nić DNA i inicjują proces nowotworowy. Dlatego bardzo ważna jest odpowiednia ilość witaminy C w diecie jako istotnego czynnika przeciwnowotworowego. 

Jest wiadome, że stosowanie podwyższonych dawek witaminy C nawet do ok.10 000-15 000 mg (1-1,5 gr.) sprzyja szybszemu zdrowieniu i zwalczaniu infekcji głównie dróg oddechowych. Ale co niektórzy by powiedzieli, gdyby zastosować dawkę 7,5g i to w dodatku dożylnie? Pionierem w stosowaniu dużych dawek witaminy C był Linus Pauling-laureat nagrody Nobla w 1954 roku w dziedzinie chemii i w 1962 roku nagrody,pokojowej.
Ze względu na swoje poglądy na temat stosowania wysokich dawek witaminy C Pauling miał wielu zaciekłych wrogów wśród naukowców, którzy uważali, że tak wysokie dawki są szkodliwe dla ludzkiego organizmu. 

Główny i decydujący wpływ witamina C wywiera na układ odpornościowy czyli immunologiczny(RZS!). Powoduje ona wzrost produkcji immunoglobulin czyli białek odpornościowych, interferonu oraz spadek histaminy. Dzięki wzrostowi białek odpornościowych organizm szybciej walczy z drobnoustrojami i infekcją. Poprzez spadek histaminy zmniejsza się przekrwienie skóry i błon śluzowych, zmniejsza się katar i stan zapalny, co ma znaczenie również w alergiach. Bardzo obiecujące wyniki dają badania nad podawaniem witaminy C w chorobach nowotworowych, a zwłaszcza u pacjentów po chemioterapii i naświetlaniach – lepiej tolerowali oni sam proces leczenia choroby nowotworowej niż pacjenci, którzy nie otrzymywali kuracji witaminą C.

 Efekt korzystnego wpływu witaminy C w chorobach reumatycznych udokumentował japoński lekarz Kodama, stwierdzając, że po dożylnym podaniu wysokich dawek witaminy 1x w tygodniu zmniejszyły się u jego pacjentów objawy stanu zapalnego – obrzęki stawów, nastąpiła redukcja bólu, co pozwalało na zmniejszenie dawek leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych. Nie było też potrzeby stosowania sterydów. 

Witamina C występuje w roślinach w postaci kwasu askorbinowego – formy najbardziej odpornej na utlenianie. Rozpuszczalna w wodzie i alkoholu, ulega rozpadowi podczas długotrwałego gotowania, częściowo podczas suszenia roślin, wrażliwa na tlen z powietrza oraz światło.
Naturalna witamina C
Kwas L-askorbinowy pobudza utlenianie i oddychanie komórkowe oraz odgrywa ważną rolę w metabolizmie cukrów, kwasów tłuszczowych i aminokwasów; jest niezbędna do produkcji kolagenu i tworzenia kości oraz powstania energii. Witamina C to substancja bezpieczna i na wiele sposobów niezmiernie dobroczynna zarówno dla ciała jak i dla mózgu. Jej potencjał w zapobieganiu i leczeniu autyzmu został zaledwie ‘muśnięty’. W mózgu witamina C zgromadzona jest w wielkich ilościach, jednakże wciąż nie rozumiemy dokładnej roli, jaką odgrywa w jego funkcjonowaniu.

Nie trzeba rozumieć biochemii witaminy C, ażeby wiedzieć, że substancja ta ma dla funkcjonowania mózgu znaczenie kluczowe. Najwcześniejszymi objawami deficytu witaminy C są zmieszanie i depresja. Witamina C polepsza funkcje poznawcze, na co pokazują lepsze wyniki IQ u dzieci w normie i u dzieci z zespołem Downa. Inne badania wskazują również na poprawę wyników EEG i polepszoną czujność. W wyniku serii znakomicie wykonanych badań Hoffer i Osmond wykazali, że witamina C jest również efektywna w leczeniu schizofrenii. Ale obrona przed zarazkami jest tylko jedną z wielu ról, jakie witamina C odgrywa w organizmie.

 Jak duża może być zatem bezpieczna dawka witaminy C ? Bardzo duża
Robert Cathcart, ekspert w tej dziedzinie, zaproponował na określenie bezpiecznej dawki metodę tzw. „tolerancji jelitowej”. Należy po prostu przyjmować każdego dnia coraz to większą ilość witaminy C, aż organizm osiągnie stan nasycenia. Powyżej poziomu nasycenia witamina C staje się środkiem przeczyszczającym. W przypadku większości zdrowych ludzi dobrze tolerowana dawka mieści się w granicach od 10 (10 000 mg) do 15 (15 000 mg) gramów na dzień. Kiedy zaczynamy chorować nasz organizm potrzebuje więcej witaminy C i nasza „tolerancja jelitowa” może wzrosnąć do 30 lub 100, a nawet więcej gramów/dzień. Zdaniem Cathcarta i innych specjalistów, zwiększenie przyjmowania witaminy C w czasie choroby drastycznie skraca czas jej trwania. Chorzy na mononukleozę zakaźną pacjenci Cathcarta zaczynali normalnie funkcjonować już po kilku dniach przyjmowania 200 g witaminy C dziennie (aplikowanej doustnie lub domięśniowo), podczas gdy pacjenci innych lekarzy musieli być hospitalizowani przez kilka tygodni. Większość przypadków wirusa Ebola i z Marburga, ptasiej grypy, i gorączki zachodniego Nilu jak wszystkich ostrych i zakażeń mogą być leczone lub zaleczone wielokrotnymi dawkami askorbinianu sodu (witamina C aplikowana dożylnie). Dzieje się tak, ponieważ wszystkie te choroby powodują objawy i zabijają z powodu ogromnej ilości wolnych rodników. Witamina C (akorbinian) jako silny antyoksydant oczyszcza komórki z wolnych rodników, działając poprzez dostarczanie elektronów neutralizujących duże ilości wolnych rodników powodujących te choroby. Kluczowym zagadnieniem i zagadnieniem pomijanym nawet przez naukowców najbardziej zorientowanych w tematyce żywieniowej jest to, że przy pomocy większości antyoksydantów pochłaniających wolne rodników, elektrony wchłaniane w zwykłych, a nawet dużych dawkach są minimalne, a większość elektronów jest dostarczana przez proces metaboliczny u pacjenta. Te procesy są niestety lawinowe pod względem szybkości. Ilekroć pojawiają się objawy stanu zapalnego tempo, w jakim organizm może dostarczyć korzystne elektrony zostaje przekroczone. Witamina C jest jedynym czynnikiem zwalczającym wolne rodniki, który możemy przyswoić w dużych ilościach. Jest niezbędna do dostarczenia tej liczby elektronów, która zneutralizuje te ogromne ilości wolnych rodników, jakie są wytwarzane w większości chorób. Jednakże w przypadku Eboli, Marburga, gorączki zachodniego Nilu i ptasiej grypy, te ilości wolnych rodników, jakie są wytwarzane w tych procesach chorobowych, są za duże nawet dla dużych doustnych dawek witaminy C (kwasu askorbinowego). Ilość elektronów w askorbinianie sodu, która może być tolerowana dożylnie jest nawet większa niż elektronów w kwasie askorbinowym tolerowanym doustnie. Dlatego też, w tych ciężkich przypadkach niezbędne jest dostarczenie wystarczającej ilości elektronów przy pomocy askorbinianu sodu podanego dożylnie. Mówiąc wprost, wszystkie te informacje muszą być chowane w tajemnicy przed opinią publiczną, ponieważ mogłoby się stać oczywistym dla każdej myślącej osoby, że skoro witamina C może leczyć Ebole, Marburg, gorączkę zachodniego Nilu i ptasią grypę, to co w przypadku innych chorób zakaźnych i stanów zapalnych?
Jest to powodem, dla którego wyleczenie polio przez dr med. FrederikKlennera opublikowane w 1949 roku było trzymane w tajemnicy.

Jeżeli każdy wiedziałby, jak używać dużych dawek witaminy C doustnie i dożylnie, byłoby to finansową katastrofą dla przemysłu farmaceutycznego.

Dr hab. Linus Pauling był absolutnym fascynatem witaminy C. Za swoje entuzjastyczne poglądy na temat tej witaminy, przez całe dziesięciolecia był poddawany ostrej, niezasłużonej krytyce.
Donosił on bowiem, że witamina C jest niezbędna w organizmie dla prawidłowego przebiegu procesów fagocytozy (pochłaniania drobnoustrojów chorobotwórczych przez białe krwinki). Krwinki odżywione witaminą C działają energicznie, a te o niskim stężeniu witaminy C reagują niemrawo. Prawdopodobnie największa pogarda spotkała jego wczesne prace poświęcone antyrakowemu działaniu tej witaminy. Na próżno publikował dowody potwierdzające swoją teorię – lekarze alopaci ani o krok nie ruszyli się z wygodnie okopanych pozycji odrzucających świadectwo o potencjale witamin jako środków leczniczych. Na szczęście od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się zmieniać na korzyść zwolenników poglądów Paulinga



sobota, 27 kwietnia 2013

Leczenie RZS i innych chorób dietą - wywiad z dr Edytą Biernat-Kałużą

Jest reumatologiem, ale rozszerzyła swoją działalność o tzw. medycynę żywienia, czyli poza leczeniem farmakologicznym prowadzi leczenie dietetyczne z bardzo dobrymi efektami dla pacjentów. Jest zwolenniczką diety opartej na roślinach, czyli diety wegańskiej. W leczeniu stosuje również dietę warzywno-owocową opracowana przez dr Ewę Dąbrowską. Rezultat takiej terapii jest jeszcze efektywniejszy. Organizm na tej niskokalorycznej diecie zaczyna trawić sam siebie , w pierwszej kolejności spala niepotrzebne tkanki, blaszki miażdżycowe, tłuszcz, cholesterol, kwas moczowy,wytłumia również układ immunologiczny.

Wiedza ta została zweryfikowana w Stanach Zjednoczonych podczas międzynarodowych kongresów reumatologicznych.Na jednym z wykładów poświęconemu niefarmakologicznym metodom leczenia  chorób reumatologicznych, zadała pytanie prowadzącej pani profesor Kolasińskiej, jakie są w Stanach doświadczenia z dietami niskokalorycznymi. Usłyszała odpowiedź , że diety niskokaloryczne wytłumiają układ immunologiczny.

Podobne doniesienia są ze Skandynawii z Carolinska Institute , gdzie są publikacje w piśmiennictwie międzynarodowym, że dieta np. wegańska  niskotłuszczowa wytłumia proces reumatoidalnego zapalenia stawów, a poprawa jest związana z redukcją przeciwciał przeciwko antygenom żywieniowym (czyli nietolerancje pokarmowe) i dlatego stara się ustawić dietę dla każdego pacjenta.

Dr Biernat mówi, że dieta wegańska czyli warzywa, owoce, kasze i rośliny strączkowe dostarcza wszystkich składników pokarmowych oprócz wit B12, którą trzeba uzupełniać. W związku z pandemią  na całym świecie braku witaminy D , powinny uzupełniać niedobory również tej witaminy.

Taka dieta na 6 tygodni jest bezpieczna, mówi dr Biernat. Aby ustalić dietę wegańską czy nawet witariańską trzeba skonsultować się z doświadczonym dietetykiem, który zna takie diety.

W najnowszych badaniach przeprowadzonych w Centrum Zdrowia Dziecka wykazano, że współczesna dieta Polaków i dzieci prowadzi do miażdżycy ze względu na spożycie zbyt tłustego mleka. Dlatego zaleca poszukiwanie wapnia ze źródeł roślinnych np wszystkie kapusty plus kalafior, brokuł, brukselka, sezam, mak. Figi mają dobry stosunek wapnia do fosforu. A także orzechy i migdały. Dziennie wystarcza zjadać 1/4 szklanki orzechów , najlepiej każdego dnia innego gatunku, ponieważ orzechy są bardzo alergenne.

Zbyt duże spożycie nabiału i mleka może prowadzić do tzw. kwasicy metabolicznej, która doprowadza do wypłukiwania wapnia z organizmu. Przy zmianie diety ku warzywno-owocowej następuje poprawa gęstości kości.

Mówi również o nietolerancji pokarmowej na mleko.
Spożywanie dużych ilości mięsa zwłaszcza czerwonego prowadzi do wielu chorób cywilizacyjnych.
Dwóch głównych zabójców to choroby krążenia - zawały udary, oraz choroby nowotworowe.
Największa instytucja badań nad rakiem - World Cancer Research Fund wykazała, że spożywanie mięsa czerwonego prowadzi do nowotworów jelita grubego. Są nowotwory dietozależne np rak sutka u kobiet u mężczyzn rak prostaty.
Co do chorób krążenia - przełomem stała się  publikacja dr Dean Ornisha z Harwardu w czasopiśmie medycznym Lancet dotycząca efektu rocznej pracy nad badaniem diety u pacjentów z zaawansowaną chorobą wieńcową. Okazało się, że zalecana przez Harward piramida żywienia,  dała postęp choroby czyli pogorszenie , nawet o 186% dusznicy bolesnej . Natomiast dieta roślinna spowodowała obniżenie cholesterolu i nawet na 3 lata nie było potrzeby stosowania takich procedur jak bypasy czy angioplastyka.

W mediach amerykańskich było pytanie czy dieta dr Ornisha stanowi przełom w medycynie? Przez 20 lat badano jaki jest wpływ diety bazującej na roślinach, W rezultacie Departament Zdrowia Stanów Zjednoczonych w grudniu 2010r uznał metodę bazującą na roślinach jako porównywalną do bypassów, do angioplastyki i wszczepiania stentów. Od tego czasu firmy ubezpieczeniowe finansują leczenie dietą roślinną. Ta wiedza powoli będzie do nas docierała.Warto więc już skorzystać z tego co tu przekazujemy, że im bardziej prowadzimy dietę opartą na roślinach tym będziemy zdrowsi.

Dieta wegańska oparta na roślinach najprawdopodobniej da zmniejszenie rozwoju takiej choroby, która jest bardzo popularna czyli reumatoidalnego zapalenia stawów. Ostatnie badania pokazują , że na 10 lat przed wystąpieniem reumatoidalnego zapalenia stawów , mamy bardzo wysokie  stężenia cholesterolu i jest duża zależność między tym co się dzieje z cholesterolem a rozwojem procesu reumatoidalnego.

Podsumowując:

  • musimy nauczyć się wypijać duże ilości wody najlepiej z cytryną, która daje odczyn zasadowy w organizmie.
  • spożywamy dużą ilość warzyw i owoców przy każdym posiłku, każda porcja ok 80 g
  • spożywamy dużą ilość kasz i produktów pełnoziarnistych najlepiej bezglutenowych a gluten jest w takich zbożach jak pszenica, żyto, jęczmień i owies ( w/g badań amerykańskich co 4 osoba na świecie ma nietolerancję glutenu) dlatego jadamy takie produkty jak kasza jaglana , którą produkuje się z prosa, kasza gryczana, ryż niełuskany, kukurydza w kolbach,
  • źródłem białka mają być rośliny strączkowe - groch, fasola, soczewica, ciecierzyca
  • unikamy olejów nawet oliwy z powodu tego, że u niektórych pacjentów bardzo rośnie cholesterol
  • ziarna i orzechy około garści.


Nie jemy tyle ile potrzebujemy, jemy za dużo i z otyłością są związane również choroby metaboliczne , układu krążenia, cukrzyca, dna moczanowa, choroby dotyczące narządu ruchu, choroby nowotworowe.

Popularne diety białkowe np dieta Dukana owszem odchudzają , ale jest określona jako zawał na talerzu.

Natomiast proponowana dieta warzywno-owocowa - leczy i odchudza.

Dr Biernat sama od 19 roku życia choruje na tzw reaktywne zapalenie stawów i 15 lat na stwardnienie rozsiane i ma duże doświadczenie bycie także pacjentem , nie tylko lekarzem. Przed 3 laty miała bardzo ciężki rzut zapalenia stawów w przebiegu jej choroby reumatologicznej. Musiała zastosować sterydy i chemioterapię, nie mogła wziąć leczenia biologicznego ponieważ głównym przeciwwskazaniem było stwardnienie rozsiane. Poruszała się z trudem o kulach. Mąż ją woził po domu na foteliku na kółkach. Miała poczucie że leczenie farmakologiczne plus codzienne kroplówki, zastrzyki przez wiele miesięcy nie dawały poprawy. Wreszcie zdecydowała się pojechać na dietę warzywno-owocową dr Dąbrowskiej do ośrodka. Odstawiła tam leki, schudła wiele kilogramów, układ immunologiczny się wytłumił  i od tamtej pory jak to nazywa, od uzdrowienia , prowadzi leczenie pacjentów z bardzo dobrymi efektami.
Jej współpracownikiem jest Małgorzata Desmond, która ukończyła studia Medycyna Żywienia w Anglii.
Obecnie dr Biernat jest bez leków i porusza się swobodnie.

                                                          Tu jest film i reszta informacji:

Dieta w chorobach - wywiad z dr n med Edyta Biernat Kałuża















piątek, 5 kwietnia 2013

Jedzenie ma znaczenie - Bill Clinton uratował życie dzięki programowi dra Deana Ornisha


Bill Clinton przeszedł na VEGANIZM!
Następny dowód dla niedowiarków na to , że jedzenie ma znaczenie! Może powodować choroby , ale również może leczyć , wszystko zależy od tego co jesz i ile jesz i czego nie jesz ;)
Zobaczcie jak historia się powtarza - prawie w każdej z chorób cywilizacyjnych, leczenie jest takie samo -  czy to choroby serca czy RZS czy rak.
Są, jak widać, mądrzy lekarze - słuchajmy więc ich . Umiejmy oddzielić ziarno od plew.

Bill Clinton miał zaawansowaną miażdżycę, wstawiono mu stent, który znowu zaczął mu zarastać blaszką miażdżycową. Nie chciał przechodzić zabiegu ponownie i ponownie i zaczął szukać innych metod zapobiegania miażdżycy.
Dzięki programowi odwracania miażdżycy dra Deana Ornisha,  przeszedł na dietę całkowicie roślinną, bez mięsa. Je fasolę i inne rośliny strączkowe, warzywa ,owoce. Nie je również nabiału - pije mleko migdałowe. Zabronione jest spożywanie rafinowanych olejów - oleju ze słonecznika,sojowy z kukurydzy, oliwę z oliwek.
Schudł 12 kilo i wrócił do figury jaką miał na studiach. Ale nie zrobił tego dla schudnięcia ale dla zdrowia. Po przejściu na zaleconą dietę organizm zaczął się sam leczyć ; blaszka miażdżycowa i złogi wapnia w tętnicach zaczęły znikać.
Dr Caldwell Esselstyn także  nie ma wątpliwości, że nikt nie musi chorować na chorobę niedokrwienną serca, a jeśli już na nią choruje jego stan nie musi się pogarszać. Wystarczy odejść od pokarmów, które niszczą wnętrze naszych tętnic - tak niezwykły jest potencjał naszego organizmu do samoleczenia.
Dr. Esselstyn przyznaje również , że to  lekarze za bardzo kładą nacisk na środki farmakologiczne(!), zabiegi i operacje, które są tak naprawdę tylko leczeniem objawów a nie przyczyn choroby.
Ma także nadzieję, że za dobrym przykładem Billa Clintona pójdą inni ludzie wykazano bowiem , że prawie 82% osób, które zdecydowało się na takie zmiany było w stanie cofnąć niedokrwienną chorobę serca. Bez tego bowiem problem będzie wciąż wracał. Operacja bypassowa nie rozwiązuje problemu.
Dr Esselstyn kładzie też nacisk na zapobieganie chorobom serca poprzez stosowanie diety nawet przez dzieci w szkole. Nie czekajmy aż choroba się pojawi. Musimy zacząć już od dzieci i młodzieży u której już pojawia się blaszka cholesterolowa.
Dr Ornish mówi, że należy wprowadzić kompleksowe zmiany w żywieniu - jak pokazały badania, jeżeli chce się odwrócić chorobę serca, miażdżycę, odwrócić cukrzycę i nadciśnienie,  a nawet zatrzymać progresję nowotworów !. Najważniejsze jest to co wprowadzimy do diety , najważniejsze są warzywa i owoce, w których zawarte są setki tysięcy substancji, które mają działania ochronne. Niezbędne są także oleje rybie zwłaszcza kwasy tłuszczowe Omega3.
Najważniejszym przesłaniem, mówi Dr.Ornish, jest to, że jedząc nieprzetworzone produkty roślinne, unikając produktów przetworzonych, unikając nabiału i wszystkiego na naszym talerzu co ma matkę i twarz - czyli mięsa, ryb i drobiu, nasz organizm może się zregenerować w stopniu wręcz niewiarygodnym! Mozg dostaje więcej tlenu myślisz jaśniej, masz więcej energii. Skóra jest w lepszym stanie, czujesz się lepiej , zmienia się motywacja ze strachu przed śmiercią do radości życia.
Najciekawsze jest również to, że amerykański system ubezpieczeń zdrowotnych płaci za zastosowanie tego programu u chorych.! 
A nasz ZUS ? kiedy się obudzi ? , kiedy będzie płacił za sposób leczenia, które my sami chcemy wybrać dla siebie?







piątek, 22 marca 2013

Dr Ewa Hankiewicz - lekarz


Zbawienne oczyszczanie

Śmierć pojawiła się u Ewy miesiąc po porodzie. Stanęła przy łóżku i czekała na jej duszę. Była pewna swego: spowodowała raka macicy i dwa ciężkie krwotoki.
No i proszę, po trzecim dusza Ewy uleciała w górę. Ale medycy łaps duszę za nogi. To śmierć ją za głowę. Tak się szarpali, aż dusza wróciła do ciała. Przy czwartym wylewie krwi lekarze również się uszarpali z kostuchą. Ta pomyślała ze złością: "Jako chcesz tak się wierć, wszędzie cię dosięgnie śmierć. W końcu twoja choroba jest nieuleczalna. Poczekamy." Nie doczekała się śmierć. Ewa Hankiewicz, lekarka, poprosiła w szpitalu o separatkę. W tajemnicy przed całym światem odstawiła leki i jedzenie. Piła tylko własną urynę, którą się również nacierała. Minął tydzień, drugi, wciąż żyła, a nawet nabierała sił. Po 5 tygodniach postu urynowego wstała. Uleczona. Przyglądała się bezradności lekarzy na co dzień. Przed czternastu laty ukończyła lubelską Akademię Medyczną. Zrobiła specjalizację z neurologii. Pracowała w szpitalu, jeździła z pogotowiem. Medycyna konwencjonalna nie umiała wyleczyć wielu schorzeń neurologicznych. Ba nie radziła sobie ze zwykłymi korzonkami. Goryczy dopełniła w Ewie śmierć jej brata. W ciągu dwóch miesięcy zmarł na nierozpoznanego chłonniaka złośliwego. A może zabiła go chemia? Dzisiaj Ewa myśli, że chemia. 
Straciła wiarę w sens medycyny. Chciała nawet zrezygnować z zawodu. Wybrała jednak inną drogę. Zaczęła uczyć się medycyny niekonwencjonalnej na różnych kursach. Wszystkie techniki lecznicze i diety próbowała na sobie. Pewnego dnia zrozumiała, skąd bierze się medyczna bezradność. Lekarze widzą każdy organ osobno i każdy osobno leczą. Ona patrzyła na chore miejsce w zestawieniu z całym organizmem.
Była pierwszą swoją pacjentką - sama sobie uratowała życie mimo dwukrotnej śmierci klinicznej. Od tego czasu doktor Ewa wykorzystuje całą wiedzę medyczną i niekonwencjonalną do diagnozowania i terapii. W lecznictwie tradycyjnym samo gruntowne przebadanie pacjenta bywa drogą krzyżową - długą, męczącą i kosztowną. A mądre urządzenia zawodzą. Ofiarą błędu w badaniu padł ojciec Ewy. W miejscu dwukrotnego operowania przepukliny pojawił się nowotwór o kształcie kalafiora. Córka namówiła ojca na post urynowy. Po siedmiu dniach badania szpitalne nie wykryły śladu guza. Mężczyzna jednak bardziej wierzył "szkiełku i oku" niż córce. Przerwał post. Wkrótce guz przebił się do jamy brzusznej. Ojciec żył jeszcze pół roku. Z pokorą pił urynę, dzięki czemu nie musiał brać morfiny i nie cierpiał.
Badanie pacjentów i diagnoza zabiera Ewie kilkanaście minut. Robi to radiestezyjnie (wahadełkiem) oraz akupresurą (badaniem punktów na stopie). Nie można oddzielić serca od jelit - mawiał profesor Garnuszewski - wybitny specjalista od akupunktury. Ewa Hankiewicz lubi powoływać się na tę myśl. Podczas pierwszej wizyty pacjenta przeprowadza bardzo długi wywiad. Po latach praktyki stwierdziła parę prawidłowości. Na przykład większość pacjentów, bez względu na rodzaj choroby, cierpi na zaparcia. Z kolei astmatycy lubią mleko i jego przetwory. Tymczasem tylko do czwartego roku życia nasz organizm produkuje enzymy umożliwiające trawienie mleka. Potem, połowicznie rozłożone, wędruje z krwią zostawiając w naczyniach wieńcowych rodzaj śluzu, który szkodzi oskrzelom, płucom i sercu. Pewien mężczyzna dostał zawału po 10 latach wypijania 2 litrów mleka dziennie. A jeśli chodzi o raka piersi, Ewa stwierdziła, że wszystkie jej pacjentki z tą przypadłością nosiły staniki z fiszbinami! Metalowe druty zakłócają energię tych delikatnych części ciała.
Najpierw trzeba oczyścić organizm. Dzisiaj przeciętny człowiek ma mało ruchu, kupuje żywność przetworzoną i skażoną chemią, więc nosi w jelitach od 6 do 20 kilogramów kału! W ich poskręcanych załomkach latami odkładają się kamienie kałowe. Potrafią zalegać tam 20, a nawet 30 lat i promieniują na najbliższe narządy toksynami. Są jak bomba jądrowa, wywołująca łańcuch reakcji. Powstaje nawet trupi jad.
Zapomnieliśmy o lewatywach, które do końca dziewiętnastego wieku powszechnie stosowano jako zdrowe czyszczenie jelit. Modne dzisiaj tabletki na przeczyszczenie niszczą wyściółkę jelit, ale nie ruszają kamieni kałowych. Tymczasem nawet Biblia nakazuje, by dynię wydrążoną i napełnioną wodą zawiesić na drzewie, a rurkę bambusową dołączyć... Należy również oczyszczać wątrobę. Medycyna tybetańska uważała ją za królową, która karmi wszystkie narządy puste i pełne. Prawie każdy człowiek, choć o tym nie wie, ma kamienie w drogach żółciowych, a jego wątroba gorzej przez to pracuje. Przynajmniej raz w roku powinno się ten organ wypłukać. Nie jest to przyjemny sposób, ale czego się nie robi dla zdrowia? Kuracja ta trwa miesiąc i polega na wypijaniu określonych ilości oliwy z oliwek oraz świeżego soku cytrynowego, a także okładaniu brzucha ciepłymi kompresami z rycyny. Wątroba podnosi wówczas larum i produkuje ogromne ilości żółci, która usiłuje się przedostać kanałami do żołądka. Ale drogę tamują jej kamienie. W przewodach wytwarza się duże ciśnienie. Sok z cytryny zmiękcza kamienie (wyglądają jak grudki z ciemnozielonego wosku), ciepły kompres rozszerza drogi żółciowe i w końcu żółć przepycha kamienie do jelit, skąd wydostają się na świat. Przez dwa dni człowiek czuje się, jakby mu przejeżdżał po brzuchu walec drogowy, który wyciska wszelkimi otworami całe świństwo z wątroby, jelit i żołądka. Kiedy pacjeny zobaczy, jakie paskudztwo miał w sobie, zaczyna rozumieć, na czym polega zdrowie.
Organizm oczyszczony i wzmocniony sam zaczyna się uzdrawiać.
Pacjenci czasem zgłaszają się z inną chorobą, a leczy się inną. Do gabinetu Ewy w Łomży, wniesiono mężczyznę, który nie chodził. Cierpiał na świąd skóry. Ewa stwierdza zator w tętnicach udowych. Na miejscu kompleksowo stosuje akupresurę, bioterapię i pole elektromagnetyczne. Zadaje "pracę domową" pacjentowi i jego żonie: czyszczenie wątroby, dieta i masaże. Na następną wizytę "w sprawie świądu" pacjent wszedł na trzecie piętro o własnych siłach. Ludzie przychodzą tu zazwyczaj, gdy wszystkie inne metody zawiodą. Kobieta z gośćcem przewlekłym straciła już nadzieję na wyzdrowienie. Po 10 dniowym poście urynowym oraz nacieraniu i okładach moczem zapomniała o chorobie. Podobnie jak stary rolnik z ciężką astmą: po 11 dniach całkowitego postu urynowego zadzwonił, że nie bierze już leków i właśnie robi sianokosy. 
Zgłosiła się raz młoda kobieta z nowotworem piersi. Czekała ją amputacja i chemioterapia. Z wywiadu okazało się, że całe życie cierpiała na zaparcia. Doktor Ewa stwierdziła złogi w drogach żółciowych oraz zmiany w macicy i jajnikach. Zaleciła odtrucie organizmu, zmianę diety, lewatywy, codzienną akupresurę (masaż stóp), okłady z moczu na piersi, okłady na brzuch z rycyny. Następnie zrobiła fantomową, bezkrwawą operację. Półtora miesiąca później guzy piersi zmalały o połowę, a kobieta wyglądała dziesięć lat młodziej i wróciła jej radość życia. Inna młoda kobieta trafiła do Ewy po kilkuletnim, bezskutecznym leczeniu lęków. Strach tak ją paraliżował, że nie ruszała się z domu bez obstawy i telefonu komórkowego. Okazało się, że miała zmiany w nerkach i kręgosłupie. Ewa przeprowadziła zabieg regresingu: w poprzednich wcieleniach kobieta była torturowana, przebita nożem, tonęła, płonęła. Lekarka do swej terapii dołączyła wizualizacje i afirmacje. Polega to na pisaniu codziennie jakichś pokrzepiających zdań. Na przykład: Ja Anna, jestem zdrowa, szczęśliwa i bezpieczna, mam wymarzoną pracę i miłość. Potem 10 razy: Ty Anno, jesteś zdrowa... Wreszcie 10 razy: Ona, Anna, jest zdrowa....
Często uleczeni już pacjenci przynoszą całe zeszyty zapisane różnymi afirmacjami. Do Ewy przyjeżdżają również lekarze. Przywożą pacjentów, którym nie potrafią już pomóc. Niekiedy sami są chorzy. W czasie długiej wizyty Ewa tłumaczy im jak bardzo serce zależy od jelit, i co leki niszczą, zamiast leczyć. Pod koniec spotkania lekarze wykrzykują: I co ja mam teraz zrobić? Przecież ja truję a nie leczę! Ewa uzdrawia przypadki mniej i bardziej zaawansowane. Ale rokowania są tym lepsze, im mniejsza była ingerencja w organizm. Chemia i operacje, nawet biopsja (czyli pobranie wycinka guza do badań) zmniejszają zdolność organizmu do regeneracji. Niedowiarki mówią, że ludzi leczy autosugestia. Jeśli nawet: dlaczego ironicznie mówić o sile, która ratuje życie? Skoro to proste, to czemu lekarze nie potrafią u swoich pacjentów uruchomić takiej siły? Czy szlachetniej jest umrzeć na stole operacyjnym, niż uratować życie autosugestią? Ale siła autosugestii nie wyczerpuje tematu. Dowodzą tego przykłady uzdrawiania zwierząt. Pewien hodowca poprosił Ewę do chorej krowy, której nie goiła się rana po cesarskim cięciu. Lekarka zobaczyła, że zwierzę leży na gumowym materacu i w miejscu napromieniowanym. Wystarczyło przenieść legowisko, materac zamienić na słomę i doładować zwierzę bioenergią. Inną krowę dr Ewa wyleczyła z opuchlizny kończyn. Mając tylko kępkę włosów z jej ogona leczyła zwierzę na odległość wahadłem, tak zwanym dużym Izisem. A pewien sznaucer cierpiący na brucelozę, któremu groziło już uśpienie, wbiegał do niej na 3 piętro, kładł się i leżał spokojnie, póki wahadło kręciło się nad chorym miejscem. Gdy się zatrzymywało, wychodził. Pies żyje do dzisiaj.
Ewa uważa, że jedną z najskuteczniejszych kuracji jest urynoterapia. Mocz wykorzystuje się do picia, okładów i nacierań. Ale po uprzednim poście. Nie należy tego robić samemu i bez konsultacji z Ewą Hankiewicz, która pracuje ze swoim asystentem, Grzegorzem Szymańskim, naturoterapeutą. Oboje wiele wysiłku wkładają w wytłumaczenie ludziom, że mogą się leczyć sami. Skończyła wiele kursów i nabyła wiele umiejętności, dzięki którym może leczyć nie tylko ciało człowieka, ale również jego myśli i otoczenie. Akupunktury uczył ją profesor Garnuszewski, chirurgii fantomowej - Nora Nix. Stosuje hipnozę, radiestezję medyczną, laseroterapię, ziołolecznictwo, homeopatię, olejoterapię, akupresurę, bioterapię, chromoterapię (leczenie kolorami). Włącza również inne, subtelniejsze metody. Na przykład wiedzę o feng shui i kwiatach. Pewna pacjentka miała raka macicy z przerzutami do płuc. Rozmowa ujawniła, że w jej sypialni rozpanoszył się bluszcz. Pokrywał cały sufit. Wyrastał z małej doniczki, więc czym żył? Energią kobiety. Leczenie trzeba było zacząć od wyrzucenia rośliny. W rodzinnej kamienicy Ewy w Lublinie ponad 40 osób zmarło na raka. To nie przypadek. Dom stoi na silnej żyle wodnej. Zawsze trzeba zbadać radiestezyjnie otoczenie, w którym żyjemy - powtarza lekarka każdemu ze swych pacjentów. Uwaga! Terapie oliwą i uryną można przeprowadzać tylko pod okiem lekarza lub terapeuty.



Żródło: TU

Agata Bleja
Fot. autorka

piątek, 8 marca 2013

Film, który trzeba obejrzeć

Lekarstwo na raka zostało wynalezione!
...w 1928 roku!

Oto film o terapii, którą nazwać można Świętym Graalem leczenia nowotworów.

Ale nie tylko. Terapia ta, z powodzeniem leczy 57 innych schorzeń, z których wiele uznano za "nieuleczalne".
Rak, choroby serca, nadciśnienie, cukrzyca, migreny, reumatyczne zapalenie stawów, stwardnienie rozsiane, depresje, uzależnienie od narkotyków, gruźlica, zespół przewlekłego zmęczenia, czy osteoporoza to tylko niektóre z nich.

Na czym polega terapia? 

Konwencjonalna zachodnia medycyna "leczy" wszystko środkami chemicznymi, które często nie powodują poprawy, a zwykle jedynie zatruwają dodatkowo organizm. Musi się on wtedy oprócz walki z chorobą zmagać z usuwaniem trujących chemikaliów.
W przeciwieństwie do standardowej medycyny, terapia Gersona zapewnia ciału odpowiednie warunki, w których ma ono okazję wyleczyć się samo. Dostarcza się mu potężną dawkę naturalnych substancji odżywczych w postaci świeżych soków, a z drugiej (dosłownie :-)) strony oczyszcza się organizm ze wszelkich toksyn robiąc lewatywy z organicznej kawy. 

Oglądając film, niechybnie dochodzimy do wniosku, iż standardowa medycyna i stojące za nią potężne multimiliardowe koncerny farmaceutyczne nie są zainteresowane terapiami, które faktycznie działają, a co gorsza zaangażowane są czynnie w ich zwalczanie. Liczą się bowiem zyski, a na te przy terapii Gersona trudno liczyć, gdyż każdy w zaciszu domowym może leczyć się sam używając powszechnie dostępnych warzyw, owoców i kawy.

Dr Gerson do lat 50' XX wieku wyleczył wiele tysięcy osób, a wyniki swoich badań przedstawił przed rządową komisją Stanów Zjednoczonych. Sprawę wyciszono. Dr Gerson zdążył opublikować wyniki swoich badań przed śmiercią.
Jak łatwo się domyślić, został zamordowany.




Cud Terapii Gersona 1/9

Cz.1

Film składa się z 9 części. Następne pojawiają się po zakończeniu poprzedniej.