Coraz więcej jest programów o leczeniu za pomocą diety i postów. Co ciekawe i napawające optymizmem jest to , że do głosu zaczynają dochodzić lekarze, którzy zrozumieli, że jedzenie może leczyć, że głodówka nie jest szarlatanerią. W programie "Pytanie na śniadanie" wystąpił dr Tadeusz Kurdyjski , lekarz internista z Kamiennej Góry na Dolnym Śląsku i opowiedział o tym jak przez 4 lata jego koledzy lekarze leczyli go bezskutecznie z choroby wieńcowej. Pan doktor usłyszał wykład dr.Dąbrowskiej i teraz regularnie stosuje jej dietę a także 2 - 3 tygodniowe głodówki dwa razy w roku. Taką terapią można wyleczyć wszystkie choroby cywilizacyjne m in.nadciśnienie, cukrzycę typu II, alergie, a także RSZ .Ogromne brawa dla pana dr. Tadeusza Kurdyjskiego za odwagę w głoszeniu tych informacji.
Audycję można obejrzeć tu:
http://pytanienasniadanie.tvp.pl/23983133/glodowka-za-i-przeciw
Strony
- Strona główna
- RZS - Reumatoidalne Zapalenie Stawów
- Historia mojej choroby
- Terapia Dr.Gersona
- Dieta Dr.Ewy Dąbrowskiej
- Dieta Bircher-Bennera
- Dieta Dr.Budwig
- Dieta Alleluja
- Dr Ewa Hankiewicz
- Dr Biernat-Kałuża
- Germańska Nowa Medycyna
- Głodówka-największe lekarstwo
- Lewatywa
- Bez glutenu, bez cukru, bez nabiału i mięsa
- W radiu o zdrowiu
- EKO-sztuczki
- Linki
- Książki
- Filmy
- Cytaty
- JA WEGANKA
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lekarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lekarz. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 16 lutego 2016
niedziela, 14 lipca 2013
Lekarze, którzy leczą
Czy nie wierzę lekarzom? Ależ tak wierzę , ale tym lekarzom:
Lekarze:
Lekarze:
- Dr Max Gerson i jego córka Charlotte, która tak żywi się od dziesiątek lat i prowadzi słynny Instytut Maxa Gersona, klinikę leczącą taką dietą chorych na „śmiertelne” choroby.
- Dr Fred Bisci, żywieniowiec, który jako osiemdziesięciolatek przyznaje w dokumencie pt. „Jedzenie ma znaczenie”, że dietę surowej żywności stosuje od blisko 50 lat?
- Dr Graham i jego Dieta 80/10/10 - dr. który opierając się na badaniach, od ponad 20 lat leczy ludzi słynną dietą 80/10/10? To odmiana surowej diety, okrzyknięta ostatnio najzdrowszą, w której 80 proc. kalorii pochodzi z węglowodanów, a po 10 proc. z tłuszczów i białka
- Dr Cousens, lekarz, jego dieta też jest bliska Diecie Alleluja.Cukrzycę pokonano u chorych w miesiąc (sic!), żywiąc tak dziesięciu diabetyków losowo wybranych z terenu USA, a eksperyment dr. Cousensa uwieczniono w filmie dokumentalnym pt. „Po prostu na surowo. Cofanie cukrzycy w 30 dni”
- Dr Ewa Dąbrowska , opracowała nowatorską dietę warzywno–owocową odtruwającą i wspomagającą własne, samoleczące mechanizmy. Inspiracją stały się publikacje doc. dr Kingi Wiśniewskiej – Roszkowskiej dotyczące głodówek zdrowotnych. Zachęcające wyniki uzyskane dzięki tej diecie skłoniły ją do upowszechnienia tej metody w praktyce z rewelacyjnymi skutkami
- Dr Hankiewicz-Miącz - lekarz neurolog,witarianka, oprócz metod tradycyjnych stosowała lczenie dietą, głodówkami, terapiami manualnymi, propagowała oczyszczanie organizmu lewatywami
- Dr Johanna Budwig - niemiecka lekarz i naukowiec, doktor nauk biochemicznych oraz przyrodniczych. Całe swoje życie spędziła na badaniu wpływu żywienia człowieka na stan jego organizmu i podatność na choroby. Już na początku lat pięćdziesiątych poprzedniego wieku ułożyła zbiór zasad żywieniowych, które określane są dietą jej nazwiska. Jak zapewne już przeczytałeś, zakładają one spożywanie oleju lnianego, ponieważ zawiera on kwasy Omega-3. Aby dieta była skuteczna, całkowicie trzeba tez zrezygnować ze spożywania żywności przetworzonej: jemy tylko świeże, zdrowe i lekkie produkty.
- Dr Bircher-Benner -odkrył lecznicze i regeneracyjne właściwości odżywiania., twórca energetycznej teorii całości pokarmowych , słynna jego surówka piękności z płatków owsianych i utartego jabłka
- Dr Edyta Biernat Kałuża i dietetyczka Małgorzata Desmond
- Dr Colin Campbel i jego książka NOWOCZESNE ZASADY ODŻYWIANIA. Przełomowe badanie wpływu żywienia na zdrowie
- Dr med. Hermann Geesing, dr med. Thomas Adrian LECZENIE GŁODEM w medycynie naturalnej - lekarze z niemieckiej kliniki
- Dr.Kinga Roszkowska-Wiśniewska GŁODÓWKA JAKO METODA LECZENIA
- Dr.Ornish , który leczył Billa Clintona
- Dr.Esselstyn, który popiera leczenie dietą Billa Clintona
Nie lekarze
- Michał Tombak
- George’a Malkmusa - Dieta Alleluja , dziś dobiegającego osiemdziesiątki, który jest na surowej diecie ponad 30 lat dieta ta jest bardzo podobna do diety Maxa Gersona, dlatego wierzę w jej działanie.
Jednak jeśli nawet przyjąć, że faktycznie surowa dieta prowadzi do niedoborów, próchnicy czy niedowagi, to jak mało istotne wydają się to „dolegliwości” przy pokonaniu raka, chorób układu krążenia czy chorób reumatoidalnych (lista jest bardzo długa).
Etykiety:
dr Bisci,
dr Caldwell Esselstyn,
dr Colin Campbel,
dr Cousens,
dr Ewa Dąbrowska,
dr Gerson,
dr Graham,
dr Hankiewicz-Miącz,
dr Johanna Budwig,
dr Ornish,
lekarz
sobota, 1 czerwca 2013
Dieta roślinna leczy - efekty diety przy RZS !
Dieta roślinna leczy
21.05.2012
Z Małgorzatą Desmond, dietetykiem, rozmawia Maciej Müller
Spójne wyniki pochodzące z badań na dziesiątkach tysięcy wegetarian wykazują, że mają oni niższą zachorowalność na chorobę niedokrwienną serca (o ok. 32 proc.), cukrzycę, nadciśnienie tętnicze, zespół metaboliczny, niższe stężenie cholesterolu i niższe BMI.
Maciej Müller: Jak ocenia Pani społeczne podejście w Polsce do stosowania diet roślinnych? Dużo się różni od zachodniego?
Małgorzata Desmond, specjalista w dziedzinie medycyny żywienia i dietetyki: Na Zachodzie kobiety w ciąży czy matki z dziećmi, kiedy informują lekarza o stosowaniu diet wegetariańskich czy wegańskich, zazwyczaj nie spotkają się ze sprzeciwem. Lekarze przyjmują to ze spokojem, sugerując wizytę u dietetyka. Tymczasem z rozmów z rodzicami dzieci biorących udział w moim badaniu w Centrum Zdrowia Dziecka wiem, że niektórzy spotkali się nie tyle z agresją, co nawet odmową prowadzenia ich jako pacjentów, a w skrajnych przypadkach nawet groźbą podania do sądu. Reakcje takie zdarzały się, choć oczywiście nie były regułą.
Stanowiska wszystkich większych organizacji medycznych i żywieniowych na świecie są zgodne: diety roślinne można stosować na każdym etapie życia i przynoszą one korzyści zdrowotne.
Skąd ten brak zrozumienia?
Myślę, że częściowo z ignorancji. Studiowałam dużo za granicą i widzę, że w Polsce w programach studiów żywieniowych wegetarianizmowi poświęca się bardzo mało uwagi. Dlatego pokutuje powszechny pogląd, że on szkodzi i powoduje niedobory. To nieprawda, trzeba tylko wiedzieć, jak z takiej diety korzystać.
Stanowiska wszystkich większych organizacji medycznych i żywieniowych na świecie są zgodne: diety roślinne można stosować na każdym etapie życia i przynoszą one korzyści zdrowotne. Od lat 50. XX wieku naukowcy prowadzą – na setkach tysięcy wegetarian – badania epidemiologiczne. Wykonuje się też więcej badań klinicznych poświęconych tym dietom. Wzrost popularności diet roślinnych to nieunikniony trend, bo korzyści z ich stosowania potwierdza coraz więcej badań. Na szczęście także w Polsce ukazuje się więcej artykułów, które raczej informują niż straszą.
14-latka wraca ze szkoły i informuje mamę, że zamierza od dzisiaj przejść na wegetarianizm, bo tak zrobiły już wszystkie jej koleżanki. Jak powinna postąpić matka, żeby córka sobie nie zaszkodziła?
Najgorsze co mogłaby zrobić, to na siłę zabronić jej przejścia na wegetarianizm. Wtedy córka pewnie i tak to zrobi, tylko na własną rękę i rzeczywiście sobie zaszkodzi. Więc warto podejść do sprawy spokojnie i wybrać się z nastolatką przede wszystkim do specjalisty w zakresie żywienia po poradę dietetyczną. Ale powinien być to dietetyk, który zna literaturę medyczną na temat wegetarianizmu.
W wieku dojrzewania można sobie pozwolić na eksperymenty żywieniowe?
Powtórzę, nie jako osoba prywatna, tylko przywołując stanowiska amerykańskich, kanadyjskich i brytyjskich stowarzyszeń dietetyków, amerykańskich i kanadyjskich stowarzyszeń pediatrów oraz Departamentu Zdrowia USA: prawidłowo zbilansowana dieta wegetariańska, w tym wegańska, jest odpowiednia dla człowieka na każdym etapie życia.
Oczywiście zaleceń żywieniowych np. dla 14-latki nie można po prostu opublikować w sieci czy podyktować przez telefon. Dieta musi być ściśle dostosowana do wzrostu, masy ciała, aktywności fizycznej, płci itd. Możemy jednak mówić o ogólnych zasadach konstruowania diety roślinnej. Powinna się opierać na 4-5 grupach produktów: warzywach, owocach, produktach pełnoziarnistych, roślinach strączkowych oraz niewielkich ilościach orzechów i pestek. Tzw. laktoowowegetarianizm dopuszcza też mleko, sery i jaja. W przypadku produktów mlecznych, od drugiego roku życia powinno się spożywać produkty o obniżonej zawartości tłuszczu, ponieważ ich regularne spożywanie, szczególnie w formie pełnotłustej, skutkuje podwyższonym stężeniem cholesterolu.
Odpowiednio zbilansowana dieta wegetariańska zapewni dziecku wszystkie potrzebne składniki odżywcze. Białko i żelazo znajdują się nie tylko w mięsie: to chyba największy mit dotyczący diet roślinnych.
Wspomniała Pani, że na dietę roślinną można przejść w każdym wieku. Czy dotyczy to także dzieci?
Stanowiska światowych towarzystw pediatrycznych są jednoznaczne: jest to całkowicie bezpieczne. Jednak musi to być dieta odpowiednio zbilansowana i zawsze należy się udać po poradę do wykwalifikowanego w tym temacie dietetyka. Według szacunków, w Stanach Zjednoczonych żyje ok. 7,5 mln wegan, w tym dzieci. Odpowiednio zbilansowana dieta wegetariańska zapewni dziecku wszystkie potrzebne składniki odżywcze. Białko i żelazo znajdują się nie tylko w mięsie: to chyba największy mit dotyczący diet roślinnych. Wspólnie z prof. Januszem Książykiem prowadziłam w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie badania dzieci 2-10-letnich stosujących diety wegańską, wegetariańską i tradycyjną. Okazało się, że w tych trzech grupach takie parametry jak morfologia krwi, stężenie albumin w surowicy (wskaźnik stanu odżywienia dziecka białkiem) były na takim samym poziomie. Potwierdzają to badania na dzieciach wegetariańskich z innych krajów.
Może sprzeciw bierze się stąd, że małe dziecko kojarzy się z mlekiem – jak więc mu go odmawiać?
Po pierwsze nie trzeba go odmawiać. Diety wegetariańskie zawierają w sobie też produkty mleczne. Ale jeżeli już ktoś decyduje się na dietę wegańską, można ją odpowiednio skomponować tak, aby nie brakło w niej niczego, co dostarcza mleko. Dla mnie skomponowanie wegańskiej diety właściwej dla małego dziecka jest łatwe, bo wiem, według jakich zasad się to robi. Ale rodzic absolutnie musi udać się do dietetyka. W naszym badaniu często obserwowaliśmy u dzieci wegańskich niedostateczną podaż wapnia w diecie. To wynikało nie tyle z braku nabiału, ale z tego, że rodzice nie wiedzieli, czym go zastąpić. Niestety w Polsce nie wydano do tej pory oficjalnych zaleceń na temat żywienia dzieci wegańskich i wegetariańskich. W wielu krajach zachodnich, m.in. w USA, takie zalecenia istnieją.
A czy na wegetarianizm może sobie pozwolić kobieta w ciąży?
Jak najbardziej. Stanowiska wyżej wymienionych towarzystw są w tej kwestii takie same, jak w przypadku małych dzieci. Tylko znowu: trzeba wiedzieć, jak to zrobić. Wstępne wyniki badań – wymagające jeszcze potwierdzenia – wskazują, że dieta roślinna obniża ryzyko stanu przedrzucawkowego i rzucawkowego.
Jednak w ostatnim czasie wskazano na stosowanie diety wegetariańskiej (a zwłaszcza spożywanie soi) przez matkę w pierwszym i drugim trymestrze ciąży jako na jedną z przyczyn spodziectwa (wady układu moczowego cechującej się nieprawidłowym ujściem cewki moczowej na brzusznej powierzchni prącia) u noworodków.
Do tej pory wykonano trzy badania, które oceniały ryzyko spodziectwa potomstwa związane z wegetariańską dietą matki. Dwa z nich wskazują na zwiększone ryzyko, jedno z nich nie wykazało żadnego związku. Niestety badania te nie były wykonane z dużą dokładnością, np. autorzy jednego z nich sugerowali, że zwiększone ryzyko może wiązać się z wyższym spożyciem soi przez matki wegetarianki, jednakże w badaniu tym nie mierzono spożycia soi przez jego uczestniczki. Inne z tych badań nie znalazło żadnego związku między spożyciem soi przez matki wegetarianki a ryzykiem tej przypadłości. Są one, więc w dużej mierze sprzeczne i na ich podstawie nie możemy wyciągnąć żadnych mocnych wniosków. Nie skłoniły one też żadnego dużego towarzystwa żywieniowego do zmiany pozytywnego stanowiska względem diet roślinnych w ciąży.
Czy są jakieś składniki odżywcze, które trzeba suplementować?
Owszem: witaminę B12, której w produktach roślinnych nie ma. Znajduje się ona wprawdzie w produktach mlecznych i jajkach, ale z badań wynika, że także u laktoowowegetarian jej stężenie we krwi jest zbyt niskie. W Polsce coraz częściej pojawiają się na szczęście w sprzedaży produkty fortyfikowane witaminą B12, np. mleko roślinne (sojowe czy ryżowe). Kwestię sposobu suplementacji dietetyk omawia z każdym pacjentem indywidualnie.
Suplementuje się także witaminę D, ale to zalecenie (wydane przez konsultanta krajowego) dotyczy wszystkich, bez względu na przyjętą dietę, w okresie od października do marca, a w zależności od wyników stężenia witaminy D w surowicy – u niektórych też i w okresie letnim, choć to trzeba indywidualnie omówić z dietetykiem czy lekarzem.
Czyli za pomocą diet roślinnych można osiągnąć korzyści zdrowotne?
Tak, te diety pełnią ważną funkcję w prewencji pierwotnej chorób. Spójne wyniki pochodzące z badań na dziesiątkach tysięcy wegetarian wykazują, że mają oni niższą zachorowalność na chorobę niedokrwienną serca (o ok. 32 proc.), cukrzycę, nadciśnienie tętnicze, zespół metaboliczny, niższe stężenie cholesterolu i niższe BMI.
Ale niezwykle istotna jest również kwestia prewencji wtórnej. Niskotłuszczowa dieta wegańska oparta o niskoprzetworzone produkty jest w stanie obniżyć stężenie cholesterolu w stopniu porównywalnym do leków (o ok. 40 proc.), a także cofnąć zmiany miażdżycowe. Terapia taką dietą została obecnie zaaprobowana przez Amerykański Departament Zdrowia i Amerykanie, którzy kwalifikują się do operacji wszczepienia by-passów czy angioplastyki, są uprawnieni do jej refundowania jako opcji terapeutycznej. Tego typu dieta jest też skuteczniejsza niż diety tradycyjnie zalecane przez towarzystwa diabetologiczne w terapii cukrzycy typu 2 (potwierdzono to w wielu badaniach klinicznych, w tym w dwóch badaniach bardzo wysoko cenionych w medycynie, tzw. badaniach z randomizacją )
Niskotłuszczowa dieta wegańska oparta o niskoprzetworzone produkty jest w stanie obniżyć stężenie cholesterolu w stopniu porównywalnym do leków (o ok. 40 proc.), a także cofnąć zmiany miażdżycowe.
W jednym z programów telewizyjnych powiedziała Pani kiedyś, że dieta roślinna wycisza układ immunologiczny.
Z badań w dziedzinie reumatologii wynika, że diety roślinne, wegetariańskie, wegańskie, czy wręcz surowe wegańskie (witariańskie), skutkują korzystnymi efektami np. przy reumatoloidalnym zapaleniu stawów(!). Przegląd badań sugeruje, że zmniejszają się pod ich wpływem dolegliwości bólowe, i towarzyszy temu wyciszenie nadreaktywności układu immunologicznego poprzez zmniejszenie stanu zapalnego.
W moim poradnictwie żywieniowym współpracuję z reumatologiem dr n. med. Edytą Biernat-Kałużą. W leczeniu pacjentów reumatologicznych stosujemy najczęściej dietę roślinną (choć niekoniecznie w 100 proc. wegańską) ale eliminacyjną – bezglutenową, wykluczającą często też inne antygeny (jak np. białko mleka krowiego, kukurydzę, ryż).
Badania w tej dziedzinie sugerują, że efekt terapeutyczny osiągany jest na trzech poziomach. Po pierwsze następuje wyciszenie reakcji zapalnych organizmu poprzez dietę bogatą w warzywa i owoce, zawierające substancje przeciwzapalne, jak również poprzez unikanie produktów nasilających reakcje zapalne (np. czerwone mięso). Po drugie – ze względu na brak stymulacji układu odpornościowego przez antygeny (na które niektóre osoby reagują z racji uwarunkowań dziedzicznych) organizm produkuje mniej autoprzeciwciał i kompleksów immunologicznych, co skutkuje zmniejszeniem nasilenia procesu chorobowego. Po trzecie zachodzi zmiana bakteryjnej flory jelitowej z prozapalnej na przeciwzapalną. Dziś wiemy, że bakterie w naszym jelicie pozostają w ścisłej komunikacji z naszym układem odpornościowym. Możemy to osiągnąć za pomocą eliminacyjnej diety roślinnej.
Mówię to podstawie nie tylko opublikowanych wyników badań, ale także klinicznych efektów u naszych pacjentów. Diety takie stosujemy z korzystnymi efektami terapeutycznymi w przypadkach wspomnianego reumatoidalnego zapalenia stawów, ale także łuszczycowego i reaktywnego zapalenia stawów, zesztywniającego zapalenia stawów kręgosłupa, a nawet tocznia rumieniowatego układowego. Na naszej stronie internetowej można posłuchać samych pacjentów, którzy po przejściu terapii dietą opowiadają o swoich sukcesach terapeutycznych: http://www.carolina.pl/pacjent/1028-historie_sukcesow_terapeutycznych_pacjentow_cmz_filmy.html
Czy dietę wegańską ocenia Pani wyżej niż laktoowowegetariańską?
Większość badań długoterminowych, kohortowych nie daje jednoznacznej odpowiedzi, która dieta jest najkorzystniejsza z punktu widzenia prewencji chorób. Jednak najnowsze wyniki badania Adventist Heath Study II, prowadzonego na 90 tys. osób ( w tym w dużej części na wegetarianiach i weganach) wykazują, że weganie dzięki stosowanej diecie w największym stopniu ograniczają u siebie ryzyko wystąpienia cukrzycy, nadciśnienia i zespołu metabolicznego, jak również nadwagi i otyłości. Na kolejnych miejscach plasują się wegetarianie, potem tzw. fish-eaters, a na końcu „wszystkożercy”.
Wróćmy do diety stosowanej prewencyjnie. Czy można przejść na wegetarianizm zarabiając średnią krajową?
To zależy, na jakie produkty się zdecydujemy. Jeśli do diety włączymy papaję, mango i daktyle medjool, to rzeczywiście musimy zarabiać ponadprzeciętnie. Ale takie produkty jak kasze, rośliny strączkowe, soczewica, jabłka, gruszki itp. są niedrogie. Trudniej jest z warzywami i owocami poza sezonem, ale można z powodzeniem stosować mrożonki. Podobną „inwestycję” muszą jednak wykonywać także osoby na diecie tradycyjnej, chcące się zdrowo odżywiać.
Proszę na koniec zaproponować coś zdrowego i smacznego na wegańskie śniadanie.
Warto zjeść np. owsiankę na mleku sojowym, ryżowym czy migdałowym z dodatkiem cynamonu, owoców suszonych albo startego jabłka. Spróbujmy też coraz popularniejszego na zachodzie koktajlu owocowego na mleku roślinnym z dodatkiem zielonych warzyw liściastych. Miksujemy mleko sojowe, mrożone jagody albo maliny, dwa banany, a do tego dodajemy garść szpinaku sałatkowego. A jeśli wolimy coś na słono, proponuję kanapkę z chleba pełnoziarnistego z humusem (pastą z cieciorki) z dodatkiem warzyw albo omlet z tofu.
Muszę wspomnieć, że pacjenci, którzy przechodzą u mnie na dietę w dużej mierze roślinną czy nawet wegetariańską w większości twierdzą, że odkryli zupełnie nowe smaki, a ich żywienie stało się o wiele bardziej urozmaicone.
Mgr Małgorzata Desmond jest specjalistą w dziedzinie medycyny żywienia i dietetyki. Studiowała w University of West London i na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, ukończyła także kurs epidemiologii żywienia w Imperial College London oraz kurs zdrowia publicznego w Harvard School of Public Health. Pracuje w Carolina Medical Center w Warszawie, gdzie współtworzy pierwsze w Polsce Centrum Medycyny Żywienia. W ramach doktoratu prowadzi również badania dotyczące wpływu diet roślinnych na czynniki ryzyka chorób krążenia w Institute of Child Health, University College London oraz w Klinice Pediatrii Centrum Zdrowia Dziecka.
poniedziałek, 13 maja 2013
Dieta w chorobach reumatycznych - z www.reumatolog.com
A teraz UWAGA!
Na specjalistycznym portalu www.reumatolog.com znalazłam taki artykuł ! który potwierdza, że amerykańscy i niemieccy lekarze opracowali dietę wegańską , bezglutenową, która ma według nich właściwości terapeutyczne.
Wyciągajcie wnioski , próbujcie coś zrobić sami dla siebie.
Wszystkie części układanki do siebie pasują, wystarczy spojrzeć na całość i zobaczyć, co jest na obrazku.
http://www.reumatolog.com/dieta,dieta_w_chorobach_reumatycznych.html
Na specjalistycznym portalu www.reumatolog.com znalazłam taki artykuł ! który potwierdza, że amerykańscy i niemieccy lekarze opracowali dietę wegańską , bezglutenową, która ma według nich właściwości terapeutyczne.
Wyciągajcie wnioski , próbujcie coś zrobić sami dla siebie.
Wszystkie części układanki do siebie pasują, wystarczy spojrzeć na całość i zobaczyć, co jest na obrazku.
http://www.reumatolog.com/dieta,dieta_w_chorobach_reumatycznych.html
DIETA W CHOROBACH REUMATYCZNYCH
Być może nie wszystkie osoby zdają sobie sprawę z tego, że odpowiednia dieta nie musi być koniecznie związana ze schorzeniami układu pokarmowego lub alergią. Również w przypadku takich chorób jak dolegliwości reumatyczne właściwy jadłospis może pomóc nam walczyć z chorobą i na dłużej zachować sprawność fizyczną. Jest to związane przede wszystkim z tym, że otyłość i nadwaga dodatkowo obciążają osłabione chorobą stawy, które nie są w stanie utrzymać ciężaru ciała pacjenta. Ale niektórzy lekarze wskazują także na lecznicze działanie na organizm odpowiednio dobranego żywienia (na przykład diety wegańskiej bezglutenowej) w terapii takich chorób jak na przykład RZS lub łuszczyca, ponieważ dieta ta ma działanie przeciwzapalne oraz immunosupresyjne, jednak niewłaściwie stosowana może przyczynić się do wyniszczenia organizmu.
Dieta leczy
W przypadku chorób reumatycznych, które przy obecnym stanie medycyny, nie są niestety uleczalne, ważne jest stosowanie kompleksowego leczenia. Terapia powinna obejmować także różnorodna dietę, która dostarczy osłabionemu organizmowi wszystkich niezbędnych do życia i walki z chorobą mikroelementów i witamin. Na pewno nie zastąpią takiej diety żadne suplementy diety lub witaminy w kapsułkach, chociaż niewykluczone, że nasz lekarz zaleci nam także przyjmowanie dodatkowo takich preparatów. Trzeba jednak koniecznie pamiętać, że szkodliwy dla zdrowia jest zarówno nadmiar jak i niedobór tych składników odżywczych. Bez nich szybciej będzie rozwijać się osteoporoza, stan zapalny może się zaostrzyć, mogą też wystąpić objawy niedożywienia. Zbyt duża ilość witamin i minerałów może nasilić ból oraz przyspieszyć degenerację stawów. Dlatego tak ważne jest, aby dietę ułożył dla nas lekarz, który zna nasz konkretny przypadek, zwłaszcza jeżeli ma to być radykalna zmiana sposobu żywienia. Na pewno uwzględni ona także możliwe działania niepożądane przyjmowanych przez nas środków farmakologicznych związanych z terapią przeciwreumatyczną w stosunku do pozostałych organów ciała, a szczególnie zaś wątroby i nerek. Odpowiednio dobrany jadłospis pomoże lepiej chronić te ważne narządy.
Co jeść
Ze swojej strony powinniśmy starać się kupować żywność bez konserwantów i barwników, które niekorzystnie wpływają nawet na zdrowy organizm. W przypadku osób z chorobami reumatycznymi wolne rodniki powstające na skutek spożywania produktów wysoko przetworzonych mogą zwiększyć stan zapalny. Równie niekorzystne są w nadmiarze tłuszcze, które osłabiają układ krążenia i także sprawiają, że w stawach zapalenie się zaostrza. Znacznie lepiej jest w dietę włączyć produkty zbożowe, które powinny być podstawą naszej kuchni – jednak o wiele lepiej jest zdecydować się na ciemne pieczywo, brązowy ryż i kasze, niż bułki i makaron jajeczny. Ponadto pamiętajmy o owocach i warzywach, jajkach (ale uwaga na cholesterol) i przetworach mlecznych o niskiej zawartości tłuszczu, będącymi cennym źródłem wapnia dla zdrowia osłabionych chorobą kości. Aż wreszcie nie zapominajmy o często niedocenianych roślinach strączkowych, które zawierają przecież wiele białka lub o chudych mięsach i rybach. Trzeba też koniecznie sporo pić – oczywiście najlepiej wody, świeżych soków warzywnych i owocowych, maślanki, herbat ziołowych. Unikajmy za to kawy. Należy także ograniczyć ilość soli w przyprawianiu potraw, ponieważ powoduje ona zatrzymywanie wody i dodatkowo obciąża nerki (które muszą poradzić sobie także z usuwaniem z organizmu leków przeciwreumatycznych oraz przeciwbólowych).
Dieta ekstremalna
Amerykańscy i niemieccy lekarze opracowali ponadto dietę wegańską, bezglutenową, która ma według nich właściwości terapeutyczne. Jednak z uwagi na to, że obejmuje ona głodówki oraz bardzo ograniczony jadłospis po pierwsze nie może być wprowadzana poza kontrolą lekarza, a po drugie na pewno nie jest zalecana u wszystkich pacjentów. Dozwolone produkty to przede wszystkim surowa żywność (owoce, warzywa, orzechy, ziarna dyni lub słonecznika, kiełki), ale także np. suszone owoce oraz gotowane warzywa i jarzyny (m. in. w postaci zup), dodatkowo zboża nie zawierające glutenu czyli ryż, kukurydza, gryka i proso, brak jest tu cukru, soli, białek i tłuszczy zwierzęcych i generalnie dieta ta obejmuje potrawy z bardzo niewielką zawartością tłuszczu (w zasadzie dopuszcza się jedynie spożywanie oleju lnianego). W diecie tej zabronione jest także picie herbaty i kawy, ale pić należy oczywiście sporo. Posiłki spożywamy bezpośrednio po ich przygotowaniu. Dietę taką stosuje się z reguły około 3 m-cy a następnie stopniowo włącza inne rodzaje pokarmów.
Pamiętaj!
Powyżej przedstawione informacje nie mogą zastąpić porady lekarza i mają charakter wyłącznie informacyjny, oparty na powszechnie dostępnych źródłach. Należy także pamiętać, że u różnych osób choroby reumatyczne mogą przebiegać w zupełnie odmienny sposób, zalecenia lekarza mogą być w związku z tym bardziej zindywidualizowane i nie pokrywać się z informacjami przedstawionymi w powyższym artykule. Nie należy samodzielnie przerywać kuracji ani podejmować leczenia na własną rękę, ponieważ może to mieć negatywne skutki dla zdrowia.
sobota, 4 maja 2013
Nasz organizm jest genialny
Dwie części wywiadu z dr Dąbrowską, najlepiej przesłuchać i zapisać gdzieś na dysku , bo jakiś czas temu zniknęły z sieci. Może znowu komuś przyjdzie do głowy głupi pomysł to usunąć .
"Nasz organizm jest genialny. Jakże by to było gdyby nie posiadał zdolności samoleczących ? Byłoby to wręcz niemożliwe. Nasz organizm posiada niewyobrażalne zdolności samoleczenia, regeneracji i wydłużenia życia. Wszystko to jest zapisane w genach. Nie zdajemy sobie z tego sprawy a ja jestem pierwsza, która sobie z tego nigdy w życiu sprawy nie zdawała , ponieważ kończąc studia medyczne byłam święcie przekonana, że tylko tabletki, tylko lekarz jest w stanie (wyleczyć choroby?).
Dzisiaj mam inne zdanie. Lekarz bardzo dużo pomaga, bardzo , ponieważ musimy w nagłej sytuacji użyć leki, zastosować bypass, żeby człowiek przeżył. Musimy obniżyć wysokie ciśnienie, które grozi wylewem krwi.
Ale w tych wszystkich przewlekłych chorobach jak przewlekłe zapalenie zatok,cukrzycy , gośćcu , i in. ratunkiem jest zmienić styl życia, zastosować post i zmienić później żywienie. "
100 lat temu nie było takich chorób jak teraz. Statystyka amerykańska 100 lat temu mówiła, że pierwszą przyczyną śmierci była grypa , drugą gruźlica a trzecią choroby żołądka i jelit. Obecnie jest pandemia miażdżycy czy zawału lub udaru. Jeżeli nie na to umrzemy, to umrzemy na drugą przyczynę, którą jest nowotwór.
Przyczyna kryje się w żywieniu. Wiąże się to z przetwórstwem , żywność została przetworzona.
Co jest żywnością naturalną dla człowieka zgodną z gatunkiem? To jest bardzo ważne.
Żywność, która nosi w sobie życie . Im bardziej to jest żywność surowa, tym ona bardziej jest dla człowieka lecznicza, im bardziej jest zdenaturowana np. gotowana tym gorsza jest dla człowieka. Zwierzęta nie pożyją długo na gotowanych jarzynach - szczury zdychają na gotowanych jarzynach po miesiącu, małpy zdychają na gotowanych warzywach po 3-ch miesiącach, cielak po przegotowanym mleku swojej matki zdycha po 3-ch miesiącach.
Człowiek jednaj przeżywa ponieważ ma niewyobrażalne zdolności adaptacyjne. Budowa niezdenaturowanego białka pasuje do naszego organizmu jak klucz do zamka.
" W czasie gdy mamy stan zapalny, organizm produkuje obronne przeciwciała z naszych mięśni, bolą mięśni , bolą oczy. Szczególnie widać te procesy w gośćcu, wystarczy popatrzeć na ręce chorego z gośćcem, często nie ma mięśni, z których produkowane są przeciwciała.
U chorego z gośćcem boimy się wysokiego opadu , dajemy szybko sterydy, żeby to przerwać.
A prawda jest zupełnie inna.
Gdyby on miał jeszcze troszeczkę wyższe OB, to on by zwyciężył cały proces zapalny.
To było ciekawe dla mnie kiedy ludziom na diecie warzywnej wzrastał po tygodniu opad od 70 do 120. Ale oni się lepiej czuli, bóle się zmniejszały,po czym wracał opad do normy. O co tu chodzi ? Otóż organizm , który walczy wytwarza białka przeciwzapalne, te białka są znane - wątroba je produkuje - białka ostrej fazy, do nich należy m.in. fibrynogen, ceruloplazmina, CRP, to są wszystko lecznicze dla nas białka , bardzo korzystne, które dają wzrost opadu, którego my się panicznie boimy. Ale jak zrobisz post, opad ci jeszcze bardziej narośnie, ale ty masz szansę wyleczyć tą chorobę. Natomiast tłumiąc cały czas sterydami, cytostatykami proces własny obrony - jest to droga donikąd .
Dlaczego się ludzie tak boją gorączki? Pomyślcie, kochani, jaki to skarb mieć gorączkę jeśli jest bakteria, im wyższa , tym lepsza. Organizm zrobi interferon przeciw wirusowi i jesteś zdrowy.
Tymczasem na najmniejszą gorączkę daje się leki przeciwgorączkowe. Wynika to z totalnej ignorancji własnych mechanizmów leczniczych.
I dlatego dzisiaj to wszystko chcę przedstawić Państwu, tak jak było mi dane poznać , o co w tym wszystkim chodzi."
"Nasz organizm jest genialny. Jakże by to było gdyby nie posiadał zdolności samoleczących ? Byłoby to wręcz niemożliwe. Nasz organizm posiada niewyobrażalne zdolności samoleczenia, regeneracji i wydłużenia życia. Wszystko to jest zapisane w genach. Nie zdajemy sobie z tego sprawy a ja jestem pierwsza, która sobie z tego nigdy w życiu sprawy nie zdawała , ponieważ kończąc studia medyczne byłam święcie przekonana, że tylko tabletki, tylko lekarz jest w stanie (wyleczyć choroby?).
Dzisiaj mam inne zdanie. Lekarz bardzo dużo pomaga, bardzo , ponieważ musimy w nagłej sytuacji użyć leki, zastosować bypass, żeby człowiek przeżył. Musimy obniżyć wysokie ciśnienie, które grozi wylewem krwi.
Ale w tych wszystkich przewlekłych chorobach jak przewlekłe zapalenie zatok,cukrzycy , gośćcu , i in. ratunkiem jest zmienić styl życia, zastosować post i zmienić później żywienie. "
100 lat temu nie było takich chorób jak teraz. Statystyka amerykańska 100 lat temu mówiła, że pierwszą przyczyną śmierci była grypa , drugą gruźlica a trzecią choroby żołądka i jelit. Obecnie jest pandemia miażdżycy czy zawału lub udaru. Jeżeli nie na to umrzemy, to umrzemy na drugą przyczynę, którą jest nowotwór.
Przyczyna kryje się w żywieniu. Wiąże się to z przetwórstwem , żywność została przetworzona.
Co jest żywnością naturalną dla człowieka zgodną z gatunkiem? To jest bardzo ważne.
Żywność, która nosi w sobie życie . Im bardziej to jest żywność surowa, tym ona bardziej jest dla człowieka lecznicza, im bardziej jest zdenaturowana np. gotowana tym gorsza jest dla człowieka. Zwierzęta nie pożyją długo na gotowanych jarzynach - szczury zdychają na gotowanych jarzynach po miesiącu, małpy zdychają na gotowanych warzywach po 3-ch miesiącach, cielak po przegotowanym mleku swojej matki zdycha po 3-ch miesiącach.
Człowiek jednaj przeżywa ponieważ ma niewyobrażalne zdolności adaptacyjne. Budowa niezdenaturowanego białka pasuje do naszego organizmu jak klucz do zamka.
" W czasie gdy mamy stan zapalny, organizm produkuje obronne przeciwciała z naszych mięśni, bolą mięśni , bolą oczy. Szczególnie widać te procesy w gośćcu, wystarczy popatrzeć na ręce chorego z gośćcem, często nie ma mięśni, z których produkowane są przeciwciała.
U chorego z gośćcem boimy się wysokiego opadu , dajemy szybko sterydy, żeby to przerwać.
A prawda jest zupełnie inna.
Gdyby on miał jeszcze troszeczkę wyższe OB, to on by zwyciężył cały proces zapalny.
To było ciekawe dla mnie kiedy ludziom na diecie warzywnej wzrastał po tygodniu opad od 70 do 120. Ale oni się lepiej czuli, bóle się zmniejszały,po czym wracał opad do normy. O co tu chodzi ? Otóż organizm , który walczy wytwarza białka przeciwzapalne, te białka są znane - wątroba je produkuje - białka ostrej fazy, do nich należy m.in. fibrynogen, ceruloplazmina, CRP, to są wszystko lecznicze dla nas białka , bardzo korzystne, które dają wzrost opadu, którego my się panicznie boimy. Ale jak zrobisz post, opad ci jeszcze bardziej narośnie, ale ty masz szansę wyleczyć tą chorobę. Natomiast tłumiąc cały czas sterydami, cytostatykami proces własny obrony - jest to droga donikąd .
Dlaczego się ludzie tak boją gorączki? Pomyślcie, kochani, jaki to skarb mieć gorączkę jeśli jest bakteria, im wyższa , tym lepsza. Organizm zrobi interferon przeciw wirusowi i jesteś zdrowy.
Tymczasem na najmniejszą gorączkę daje się leki przeciwgorączkowe. Wynika to z totalnej ignorancji własnych mechanizmów leczniczych.
I dlatego dzisiaj to wszystko chcę przedstawić Państwu, tak jak było mi dane poznać , o co w tym wszystkim chodzi."
sobota, 27 kwietnia 2013
Leczenie RZS i innych chorób dietą - wywiad z dr Edytą Biernat-Kałużą
Jest reumatologiem, ale rozszerzyła swoją działalność o tzw. medycynę żywienia, czyli poza leczeniem farmakologicznym prowadzi leczenie dietetyczne z bardzo dobrymi efektami dla pacjentów. Jest zwolenniczką diety opartej na roślinach, czyli diety wegańskiej. W leczeniu stosuje również dietę warzywno-owocową opracowana przez dr Ewę Dąbrowską. Rezultat takiej terapii jest jeszcze efektywniejszy. Organizm na tej niskokalorycznej diecie zaczyna trawić sam siebie , w pierwszej kolejności spala niepotrzebne tkanki, blaszki miażdżycowe, tłuszcz, cholesterol, kwas moczowy,wytłumia również układ immunologiczny.
Wiedza ta została zweryfikowana w Stanach Zjednoczonych podczas międzynarodowych kongresów reumatologicznych.Na jednym z wykładów poświęconemu niefarmakologicznym metodom leczenia chorób reumatologicznych, zadała pytanie prowadzącej pani profesor Kolasińskiej, jakie są w Stanach doświadczenia z dietami niskokalorycznymi. Usłyszała odpowiedź , że diety niskokaloryczne wytłumiają układ immunologiczny.
Podobne doniesienia są ze Skandynawii z Carolinska Institute , gdzie są publikacje w piśmiennictwie międzynarodowym, że dieta np. wegańska niskotłuszczowa wytłumia proces reumatoidalnego zapalenia stawów, a poprawa jest związana z redukcją przeciwciał przeciwko antygenom żywieniowym (czyli nietolerancje pokarmowe) i dlatego stara się ustawić dietę dla każdego pacjenta.
Dr Biernat mówi, że dieta wegańska czyli warzywa, owoce, kasze i rośliny strączkowe dostarcza wszystkich składników pokarmowych oprócz wit B12, którą trzeba uzupełniać. W związku z pandemią na całym świecie braku witaminy D , powinny uzupełniać niedobory również tej witaminy.
Taka dieta na 6 tygodni jest bezpieczna, mówi dr Biernat. Aby ustalić dietę wegańską czy nawet witariańską trzeba skonsultować się z doświadczonym dietetykiem, który zna takie diety.
W najnowszych badaniach przeprowadzonych w Centrum Zdrowia Dziecka wykazano, że współczesna dieta Polaków i dzieci prowadzi do miażdżycy ze względu na spożycie zbyt tłustego mleka. Dlatego zaleca poszukiwanie wapnia ze źródeł roślinnych np wszystkie kapusty plus kalafior, brokuł, brukselka, sezam, mak. Figi mają dobry stosunek wapnia do fosforu. A także orzechy i migdały. Dziennie wystarcza zjadać 1/4 szklanki orzechów , najlepiej każdego dnia innego gatunku, ponieważ orzechy są bardzo alergenne.
Zbyt duże spożycie nabiału i mleka może prowadzić do tzw. kwasicy metabolicznej, która doprowadza do wypłukiwania wapnia z organizmu. Przy zmianie diety ku warzywno-owocowej następuje poprawa gęstości kości.
Mówi również o nietolerancji pokarmowej na mleko.
Spożywanie dużych ilości mięsa zwłaszcza czerwonego prowadzi do wielu chorób cywilizacyjnych.
Dwóch głównych zabójców to choroby krążenia - zawały udary, oraz choroby nowotworowe.
Największa instytucja badań nad rakiem - World Cancer Research Fund wykazała, że spożywanie mięsa czerwonego prowadzi do nowotworów jelita grubego. Są nowotwory dietozależne np rak sutka u kobiet u mężczyzn rak prostaty.
Co do chorób krążenia - przełomem stała się publikacja dr Dean Ornisha z Harwardu w czasopiśmie medycznym Lancet dotycząca efektu rocznej pracy nad badaniem diety u pacjentów z zaawansowaną chorobą wieńcową. Okazało się, że zalecana przez Harward piramida żywienia, dała postęp choroby czyli pogorszenie , nawet o 186% dusznicy bolesnej . Natomiast dieta roślinna spowodowała obniżenie cholesterolu i nawet na 3 lata nie było potrzeby stosowania takich procedur jak bypasy czy angioplastyka.
W mediach amerykańskich było pytanie czy dieta dr Ornisha stanowi przełom w medycynie? Przez 20 lat badano jaki jest wpływ diety bazującej na roślinach, W rezultacie Departament Zdrowia Stanów Zjednoczonych w grudniu 2010r uznał metodę bazującą na roślinach jako porównywalną do bypassów, do angioplastyki i wszczepiania stentów. Od tego czasu firmy ubezpieczeniowe finansują leczenie dietą roślinną. Ta wiedza powoli będzie do nas docierała.Warto więc już skorzystać z tego co tu przekazujemy, że im bardziej prowadzimy dietę opartą na roślinach tym będziemy zdrowsi.
Dieta wegańska oparta na roślinach najprawdopodobniej da zmniejszenie rozwoju takiej choroby, która jest bardzo popularna czyli reumatoidalnego zapalenia stawów. Ostatnie badania pokazują , że na 10 lat przed wystąpieniem reumatoidalnego zapalenia stawów , mamy bardzo wysokie stężenia cholesterolu i jest duża zależność między tym co się dzieje z cholesterolem a rozwojem procesu reumatoidalnego.
Podsumowując:
Nie jemy tyle ile potrzebujemy, jemy za dużo i z otyłością są związane również choroby metaboliczne , układu krążenia, cukrzyca, dna moczanowa, choroby dotyczące narządu ruchu, choroby nowotworowe.
Popularne diety białkowe np dieta Dukana owszem odchudzają , ale jest określona jako zawał na talerzu.
Natomiast proponowana dieta warzywno-owocowa - leczy i odchudza.
Dr Biernat sama od 19 roku życia choruje na tzw reaktywne zapalenie stawów i 15 lat na stwardnienie rozsiane i ma duże doświadczenie bycie także pacjentem , nie tylko lekarzem. Przed 3 laty miała bardzo ciężki rzut zapalenia stawów w przebiegu jej choroby reumatologicznej. Musiała zastosować sterydy i chemioterapię, nie mogła wziąć leczenia biologicznego ponieważ głównym przeciwwskazaniem było stwardnienie rozsiane. Poruszała się z trudem o kulach. Mąż ją woził po domu na foteliku na kółkach. Miała poczucie że leczenie farmakologiczne plus codzienne kroplówki, zastrzyki przez wiele miesięcy nie dawały poprawy. Wreszcie zdecydowała się pojechać na dietę warzywno-owocową dr Dąbrowskiej do ośrodka. Odstawiła tam leki, schudła wiele kilogramów, układ immunologiczny się wytłumił i od tamtej pory jak to nazywa, od uzdrowienia , prowadzi leczenie pacjentów z bardzo dobrymi efektami.
Jej współpracownikiem jest Małgorzata Desmond, która ukończyła studia Medycyna Żywienia w Anglii.
Obecnie dr Biernat jest bez leków i porusza się swobodnie.
Tu jest film i reszta informacji:
Wiedza ta została zweryfikowana w Stanach Zjednoczonych podczas międzynarodowych kongresów reumatologicznych.Na jednym z wykładów poświęconemu niefarmakologicznym metodom leczenia chorób reumatologicznych, zadała pytanie prowadzącej pani profesor Kolasińskiej, jakie są w Stanach doświadczenia z dietami niskokalorycznymi. Usłyszała odpowiedź , że diety niskokaloryczne wytłumiają układ immunologiczny.
Podobne doniesienia są ze Skandynawii z Carolinska Institute , gdzie są publikacje w piśmiennictwie międzynarodowym, że dieta np. wegańska niskotłuszczowa wytłumia proces reumatoidalnego zapalenia stawów, a poprawa jest związana z redukcją przeciwciał przeciwko antygenom żywieniowym (czyli nietolerancje pokarmowe) i dlatego stara się ustawić dietę dla każdego pacjenta.
Dr Biernat mówi, że dieta wegańska czyli warzywa, owoce, kasze i rośliny strączkowe dostarcza wszystkich składników pokarmowych oprócz wit B12, którą trzeba uzupełniać. W związku z pandemią na całym świecie braku witaminy D , powinny uzupełniać niedobory również tej witaminy.
Taka dieta na 6 tygodni jest bezpieczna, mówi dr Biernat. Aby ustalić dietę wegańską czy nawet witariańską trzeba skonsultować się z doświadczonym dietetykiem, który zna takie diety.
W najnowszych badaniach przeprowadzonych w Centrum Zdrowia Dziecka wykazano, że współczesna dieta Polaków i dzieci prowadzi do miażdżycy ze względu na spożycie zbyt tłustego mleka. Dlatego zaleca poszukiwanie wapnia ze źródeł roślinnych np wszystkie kapusty plus kalafior, brokuł, brukselka, sezam, mak. Figi mają dobry stosunek wapnia do fosforu. A także orzechy i migdały. Dziennie wystarcza zjadać 1/4 szklanki orzechów , najlepiej każdego dnia innego gatunku, ponieważ orzechy są bardzo alergenne.
Zbyt duże spożycie nabiału i mleka może prowadzić do tzw. kwasicy metabolicznej, która doprowadza do wypłukiwania wapnia z organizmu. Przy zmianie diety ku warzywno-owocowej następuje poprawa gęstości kości.
Mówi również o nietolerancji pokarmowej na mleko.
Spożywanie dużych ilości mięsa zwłaszcza czerwonego prowadzi do wielu chorób cywilizacyjnych.
Dwóch głównych zabójców to choroby krążenia - zawały udary, oraz choroby nowotworowe.
Największa instytucja badań nad rakiem - World Cancer Research Fund wykazała, że spożywanie mięsa czerwonego prowadzi do nowotworów jelita grubego. Są nowotwory dietozależne np rak sutka u kobiet u mężczyzn rak prostaty.
Co do chorób krążenia - przełomem stała się publikacja dr Dean Ornisha z Harwardu w czasopiśmie medycznym Lancet dotycząca efektu rocznej pracy nad badaniem diety u pacjentów z zaawansowaną chorobą wieńcową. Okazało się, że zalecana przez Harward piramida żywienia, dała postęp choroby czyli pogorszenie , nawet o 186% dusznicy bolesnej . Natomiast dieta roślinna spowodowała obniżenie cholesterolu i nawet na 3 lata nie było potrzeby stosowania takich procedur jak bypasy czy angioplastyka.
W mediach amerykańskich było pytanie czy dieta dr Ornisha stanowi przełom w medycynie? Przez 20 lat badano jaki jest wpływ diety bazującej na roślinach, W rezultacie Departament Zdrowia Stanów Zjednoczonych w grudniu 2010r uznał metodę bazującą na roślinach jako porównywalną do bypassów, do angioplastyki i wszczepiania stentów. Od tego czasu firmy ubezpieczeniowe finansują leczenie dietą roślinną. Ta wiedza powoli będzie do nas docierała.Warto więc już skorzystać z tego co tu przekazujemy, że im bardziej prowadzimy dietę opartą na roślinach tym będziemy zdrowsi.
Dieta wegańska oparta na roślinach najprawdopodobniej da zmniejszenie rozwoju takiej choroby, która jest bardzo popularna czyli reumatoidalnego zapalenia stawów. Ostatnie badania pokazują , że na 10 lat przed wystąpieniem reumatoidalnego zapalenia stawów , mamy bardzo wysokie stężenia cholesterolu i jest duża zależność między tym co się dzieje z cholesterolem a rozwojem procesu reumatoidalnego.
Podsumowując:
- musimy nauczyć się wypijać duże ilości wody najlepiej z cytryną, która daje odczyn zasadowy w organizmie.
- spożywamy dużą ilość warzyw i owoców przy każdym posiłku, każda porcja ok 80 g
- spożywamy dużą ilość kasz i produktów pełnoziarnistych najlepiej bezglutenowych a gluten jest w takich zbożach jak pszenica, żyto, jęczmień i owies ( w/g badań amerykańskich co 4 osoba na świecie ma nietolerancję glutenu) dlatego jadamy takie produkty jak kasza jaglana , którą produkuje się z prosa, kasza gryczana, ryż niełuskany, kukurydza w kolbach,
- źródłem białka mają być rośliny strączkowe - groch, fasola, soczewica, ciecierzyca
- unikamy olejów nawet oliwy z powodu tego, że u niektórych pacjentów bardzo rośnie cholesterol
- ziarna i orzechy około garści.
Nie jemy tyle ile potrzebujemy, jemy za dużo i z otyłością są związane również choroby metaboliczne , układu krążenia, cukrzyca, dna moczanowa, choroby dotyczące narządu ruchu, choroby nowotworowe.
Popularne diety białkowe np dieta Dukana owszem odchudzają , ale jest określona jako zawał na talerzu.
Natomiast proponowana dieta warzywno-owocowa - leczy i odchudza.
Dr Biernat sama od 19 roku życia choruje na tzw reaktywne zapalenie stawów i 15 lat na stwardnienie rozsiane i ma duże doświadczenie bycie także pacjentem , nie tylko lekarzem. Przed 3 laty miała bardzo ciężki rzut zapalenia stawów w przebiegu jej choroby reumatologicznej. Musiała zastosować sterydy i chemioterapię, nie mogła wziąć leczenia biologicznego ponieważ głównym przeciwwskazaniem było stwardnienie rozsiane. Poruszała się z trudem o kulach. Mąż ją woził po domu na foteliku na kółkach. Miała poczucie że leczenie farmakologiczne plus codzienne kroplówki, zastrzyki przez wiele miesięcy nie dawały poprawy. Wreszcie zdecydowała się pojechać na dietę warzywno-owocową dr Dąbrowskiej do ośrodka. Odstawiła tam leki, schudła wiele kilogramów, układ immunologiczny się wytłumił i od tamtej pory jak to nazywa, od uzdrowienia , prowadzi leczenie pacjentów z bardzo dobrymi efektami.
Jej współpracownikiem jest Małgorzata Desmond, która ukończyła studia Medycyna Żywienia w Anglii.
Obecnie dr Biernat jest bez leków i porusza się swobodnie.
Tu jest film i reszta informacji:
Dieta w chorobach - wywiad z dr n med Edyta Biernat Kałuża
wtorek, 16 kwietnia 2013
Choroby autoimmunologiczne - przyczyny i leczenie
Nie pozwól swojemu organizmowi atakować samego siebieSzanowny Czytelniku,częstość występowania chorób autoimmunologicznych, podczas których nasz organizm atakuje sam siebie,w ciągu ostatnich dziesięcioleci wzrosła aż trzykrotnie! We Francji choruje na nie już od 5 do 10% populacji; choroby te znajdują się na trzecim miejscu pod względem obciążenia budżetu państwa, ponieważ ich leczenie jest niezwykle ciężkie, a czas leczenia bardzo długi. Rachunek jest prosty: obecnie więcej kobiet cierpi na choroby autoimmunologiczne niż na choroby układu krążenia czy raka piersi razem. Choroby te są niezwykle różnorodne: stwardnienie rozsiane, cukrzyca typu 1 (nazywana kiedyś „cukrzycą dziecięcą” lub „cukrzycą insulinozależną”), toczeń, choroba Hashimoto (przewlekłe limfocytowe zapalenie gruczołu tarczowego), reumatoidalne zapalenie stawów, zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa, zespół Sjögrena, choroba Leśniowskiego-Crohna czy łuszczyca są chorobami autoimmunologicznymi. Istnieje również wiele innych tego rodzaju chorób, które atakują układ nerwowy, stawy, mięśnie, skórę, gruczoły wydzielania wewnętrznego czy serce. Krótko mówiąc: choroby autoimmunologiczne to choroby, w których układ odpornościowy zamiast atakować ciała obce takie jak bakterie (co jest jego podstawowym zadaniem), atakuje Twój własny organizm. Oznacza to, że bierze za wroga kogoś innego niż powinien. Takie sytuacje zdarzają się wtedy, gdy działanie układu odpornościowego zostaje zakłócone. Coraz częściej okazuje się, że tym „elementem zakłócającym” są toksyny, których ogromne ilości znajdują się w naszym środowisku. Główna przyczyna chorób autoimmunologicznychW naszym środowisku znajdują się naprawdę ogromne ilości toksyn. Od roku 1900 do chwili obecnej pojawiło się ponad 80 000 nowych produktów chemicznych (nie oznacza to, że wszystkie są toksyczne). Co roku uwalniane są do środowiska ogromne ilości toksycznych substancji; według EPA (Amerykańskiej Agencji ds. Ochrony Środowiska) jest to ponad 10 milionów ton. Poziom rtęci w wodzie morskiej, rzekach i pożywieniu stale wzrasta; w środowisku naszych przodków rtęci było niewiele, mimo że była ona powszechnie stosowana w medycynie. Co roku uwalniane jest do atmosfery 3500 ton rtęci pochodzenia przemysłowego. Należy zauważyć, że gwałtowne wzrosty stężenia rtęci widoczne podczas badania rdzeni lodowych są spowodowane wybuchami wulkanów, podczas których do atmosfery mogą uwalniać się tysiące ton rtęci. Również mięso ryb zawiera coraz więcej rtęci; dotyczy to szczególnie dużych ryb, które żywią się mniejszymi, ponieważ w ich mięsie zbiera się najwięcej toksyn; w niektórych najbardziej zanieczyszczonych regionach Ameryki Południowej zawartość rtęci w kilogramie ryby wynosi nawet 1,67 mg (badanie INVS z 1997 r.). Dlatego też należy unikać jedzenia dużych ryb takich jak tuńczyk, miecznik lub rekin. Jedno ze stowarzyszeń amerykańskich, Environmental Working Group, badało krew pępowinową (znajdującą się w pępowinie) noworodków w momencie narodzin. Stwierdzono, że we krwi pępowinowej znajduje się 287 substancji chemicznych pochodzących z produkcji przemysłowej, w tym pestycydy, ftalany, parabeny, dioksyny, środki opóźniające zapłon, teflon i rtęć. To wszystko znajduje się w organizmie dziecka jeszcze przed narodzeniem! Nasze ciało, prawdziwa „oczyszczalnia ścieków”Obecność niewielkich ilości toksyn w naszym ciele to zjawisko całkowicie normalne, ponieważ nasze ciało wytwarza produkty przemiany materii. Ludzki organizm spala składniki odżywcze, produkując w ten sposób „spaliny”, czyli toksyny. Oczywiście zostaliśmy również wyposażeni w system ich odprowadzania. W naszym ciele znajdują się cztery narządy służące do oczyszczania krwi, które wyłapują toksyny i pomagają w ich wydalaniu. Są to: wątroba, nerki, płuca i skóra. Część znajdujących się w naszym ciele toksyn powstaje również podczas starzenia się tkanek. Nasze ciało musi codziennie pozbywać się resztek martwych komórek, czerwonych krwinek oraz minerałów. Jednakże najwięcej toksyn pochodzi z rozkładu substancji odżywczych. W procesie rozpadu białek wytwarzany jest mocznik i kwas moczowy; podczas spalania glukozy wytwarza się kwas mlekowy oraz dwutlenek węgla, a podczas utleniania tłuszczów â ciała ketonowe. Toksyny te są tolerowane przez organizm do momentu przekroczenia pewnego progu stężenia. Jednakże po przekroczeniu tego progu stają się one realnym zagrożeniem dla naszego ciała. Działają one jak trucizna, zatruwając tkanki i narządy, a ich nadmiar zaburza funkcjonowanie organizmu. Ciało zaczyna zachowywać się jak źle wyregulowany silnik, z którego wydobywa się czarny, gęsty dym i który przestaje w rezultacie działać. Jeżeli produktów przemiany materii jest w organizmie więcej niż jest on w stanie usunąć, toksyny zaczynają gromadzić się w tkankach i stają się przyczyną przyszłych chorób. Oto kilka liczb, które pozwolą nam lepiej zrozumieć, jak ważnym czynnikiem jest prawidłowa eliminacja toksyn z organizmu: nerki powinny usuwać od 25 do 30 g mocznika w ciągu 24 godzin. Jeżeli są w stanie usunąć tylko 20 g, to pozostałe 5 g zostaje w organizmie â a to już 150 g na miesiąc! Jeśli nerki usuwają jedynie 12 g soli w ciągu 24 godzin, a my z pożywieniem dostarczamy 15 g soli lub więcej, to codziennie w organizmie pozostaje 3 g soli, czyli 90 g na miesiąc! Leki syntetyczne (wytwarzane wyłącznie chemicznie) oraz szczepionki to kolejne źródła toksyn. Stosowane rzadko i w wyjątkowych przypadkach, leki te nie wywierały nigdy tak negatywnego wpływu na nasz organizm jak obecnie, ponieważ niestety wszyscy zażywamy coraz więcej różnych lekarstw. Ponadto do naszych organizmów trafia coraz więcej barwników, emulgatorów, stabilizatorów, substancji wzmacniających smak, przeciwutleniaczy, środków konserwujących itp., czyli dodatków, które nie poprawiają wartości odżywczej jedzenia, ale sprawiają, że lepiej ono wygląda i można je dłużej przechowywać. Co prawda są one tylko drobnym dodatkiem do jedzenia, ale obliczono, że rocznie zjadamy od 2 do 3 kilogramów tych substancji! Na szczęście nie są one toksyczne; większość z nich jest dla nas całkowicie obojętna. Z kolei niektóre kosmetyki, talki, kremy, farby do włosów, pudry, dezodoranty itp. zawierają szkodliwe substancje lub takie, które znajdują się na granicy toksyczności. Wiele substancji toksycznych przedostaje się do naszego ciała poprzez drogi oddechowe. To nie tylko dym tytoniowy, ale także substancje trujące uwalniane do powietrza przez kominy fabryczne, elektrociepłownie oraz rury wydechowe naszych samochodów. Nie przedstawiam tej listy po to, aby Ciebie, Szanowny Czytelniku, przestraszyć, tylko po to, aby zaprezentować Ci wszystkie możliwe źródła toksyn w Twoim organizmie. Weź pod uwagę fakt, że większości z nich możesz uniknąć, i pamiętaj, że Twoje ciało to nie kosz na śmieci, do którego można wrzucać, co popadnie. W jaki sposób wiąże się to z chorobami autoimmunologicznymi?Według dr. Douglasa Kerra, profesora wydziału medycyny amerykańskiego Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore, „choroby autoimmunologiczne są coraz częstsze, a ekspozycja na toksyny i inne substancje chemiczne sprawia, że ryzyko zachorowania na nie staje się coraz większe. Badania naukowe są niezwykle wiarygodne, a ich wyniki niepodważalne”. Znajdujące się w naszym otoczeniu toksyny są głównym czynnikiem prowadzącym do powstawania chorób autoimmunologicznych. Jednakże medycyna konwencjonalna zupełnie nie bierze tego pod uwagę. Lekarze próbują zatrzymać reakcje obronne za pomocą leków o gwałtownym działaniu, takich jak NLPZ (niesteroidowe leki przeciwzapalne), sterydy (np. kortyzon), oraz nowoczesne leki zwane immunosupresantami, takie jak inhibitory TNF-alfa. Jednakże leki te blokują działanie układu odpornościowego na tyle skutecznie, że pacjent jest z kolei narażony na rozwój infekcji lub zachorowanie na raka. Powodowane przez nie skutki uboczne stawiają pod znakiem zapytania skuteczność ich działania. Na krótką metę mogą one uratować życie, jednakże na dłuższą nie mają żadnego wpływu na przyczyny chorób autoimmunologicznych. Dr Mark Hyman ze Stanów Zjednoczonych, twórca „medycyny funkcjonalnej”, wyjaśnia, w jaki sposób leczył niektórych pacjentów cierpiących na choroby autoimmunologiczne. Otóż likwidował podstawowe przyczyny tych chorób, czyli nadmiar toksyn, alergenów, obecność infekcji, a także złej diety i stresu. Opowiada on też o swoich doświadczeniach: „Wiele lat temu cierpiałem na zespół przewlekłego zmęczenia. Choroba ta częściowo wywoływana jest przez reakcję autoimmunologiczną; badania wykazały, że moje ciało próbuje zwalczać samo siebie. Po wyeliminowaniu z organizmu rtęci byłem jednak w stanie zwalczyć przewlekłe zmęczenie oraz inne problemy autoimmunologiczne. U mojej żony również pojawiły się objawy choroby autoimmunologicznej, takie jak bóle stawów oraz zmęczenie. Zastosowaliśmy intensywną dietę oczyszczającą, która pomogła jej pozbyć się z organizmu metali ciężkich i byliśmy w stanie zwalczyć wszelkie objawy. Podobnie stało się w przypadku wielu moich pacjentów. W przypadku każdego pacjenta najpierw znajduję wszystkie przyczyny choroby: toksyny, alergeny, infekcje, problemy z odżywianiem lub stres, a następnie stosuję wszystko to, czego organizm potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania: odpowiednią, zdrową dietę, starannie dobrane składniki odżywcze, gimnastykę, relaks, wodę lub spotkania towarzyskie, które nadają sens życiu. Wyniki są rewelacyjne. Jedna z moich pacjentek chorowała na ciężką łuszczycę oraz chorobę zwyrodnieniową stawów. Miała 42 lata, a nie potrafiła wchodzić po schodach i schodzić z nich, wykąpać się samodzielnie czy zajmować własnymi dziećmi. Jednakże zaledwie dziewięć miesięcy od rozpoczęcia leczenia (które polegało na wyeliminowaniu z diety glutenu oraz innych alergenów, oczyszczeniu organizmu ze śladów metali ciężkich oraz unormowaniu pracy układu odpornościowego) wyszła z mojego gabinetu nie tylko lżejsza o 15 kilogramów (stany zapalne powodują tycie), ale także całkowicie wyleczona z bólu i łuszczycy. Nie był to odosobniony przypadek: miałem też pacjenta, który od lat cierpiał na krwawe biegunki i wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Stosował specjalne diety oraz środki wspomagające trawienie, które nieco mu pomogły, lecz nie były w stanie go wyleczyć… aż w końcu pomogło wyeliminowanie z jego organizmu rtęci. Ostatnio przyszła do mnie pacjentka, która cierpiała z powodu zmęczenia oraz zmian w mózgu spowodowanych przez stwardnienie rozsiane; jej objawy ustąpiły całkowicie po usunięciu plomb zawierających rtęć oraz zastosowaniu diety oczyszczającej. Podczas kolejnego badania metodą rezonansu magnetycznego okazało się, że nie ma już żadnych objawów stwardnienia rozsianego”. Istnieje więc wiele sposobów leczenia chorób autoimmunologicznych, na które cierpimy my czy nasi bliscy. Oto kilka zaleceń dr. Hymana.
Zdrowia życzę, Jean-Marc Dupuis Źródło tu: http://piotrkiewra.pl/choroby-autoimmunologiczne-nie-pozwol-swojemu-organizmowi-atakowac-samego-siebie/ |
niedziela, 14 kwietnia 2013
Jedzenie może leczyć również RZS
Wywiad z lekarką reumatologiem Edytą Biernat-Kałużą, ordynator Oddziału Reumatologii i kierownik Centrum Medycyny Żywienia, która sama chora na chorobę reumatyczną, po nie zadowalającym leczeniu lekami, zaczęła poszukiwania innych metod leczenia. Znalazła metodę leczenia dietą, którą z wielkim powodzeniem zastosowała u siebie a teraz stosuje również u swoich pacjentów.Od kilku lat prowadzi (poza leczeniem farmakologicznym) terapię dietetyczną u chorych nie z tylko problemami reumatologicznymi.
Jedzenie może leczyć
Wojciech Moskal
25.01.2011 ,
Jedząc nieprzetworzone pokarmy roślinne szybciej się nasycamy. (Fot. Szymon Rogiński / AG)
Jesteśmy w stanie cofnąć zmiany miażdżycowe bez użycia leków czy zabiegu chirurgicznego. Wystarczy się zdrowo odżywiać
Według Światowej Organizacji Zdrowia 90 proc. osób umierających na chorobę niedokrwienną serca prowadzi niezdrowy styl życia, w tym źle się odżywia. Z kolei według Światowego Funduszu Badań nad Rakiem, poprzez zmianę diety i zwiększoną aktywność fizyczną można byłoby zapobiec od 30 do 60 proc. nowotworów. Nasze złe nawyki żywieniowe obwiniane są również za epidemię cukrzycy (liczba zachorowań w krajach uprzemysłowionych od II wojny światowej wzrosła o prawie 700 proc.!).
Z drugiej strony naukowców od dawna intrygował fakt, że jeszcze niedawno w Japonii, Tajlandii, Papui-Nowej Gwinei czy Meksyku choroby krążenia, cukrzyca, rak jelita grubego występowały niezwykle rzadko lub prawie w ogóle. Wszędzie tam dieta oparta jest na niskoprzetworzonych produktach roślinnych: warzywa, owoce, rośliny strączkowe i pełne ziarna zbóż.
Mieszkańcy wyspy Okinawa w Japonii, gdzie zachorowalność na chorobę niedokrwienną serca należała do najniższej na świecie, odżywiali się do niedawna głównie patatami, ryżem, warzywami, owocami, soją i niewielką ilością ryb.
Obserwacje te zainspirowały wiele ośrodków w USA, m.in. Uniwersytet Harvarda, do przeprowadzenia długoletnich badań i stworzenia medycyny żywienia.
W Polsce zaczęło właśnie działać pierwsze Centrum Medycyny Żywienia przy warszawskiej klinice ortopedii i medycyny sportowej Carolina Medical Center. Kieruje nim dr Edyta Biernat-Kałuża i mgr Małgorzata Desmond.
Wojciech Moskal: Co to jest medycyna żywienia?
Dr n. med. Edyta Biernat-Kałuża*: To kluczowy element tzw. Medycyny Stylu Życia (Lifestyle Medicine). Badania ostatnich lat wykazały, że odpowiedni styl życia, w tym odżywianie, działa nie tylko prewencyjnie. Odpowiednią dietą można także leczyć, niekiedy uzyskując efekty porównywalne z terapią farmakologiczną. W USA wielu uważa dziś takie podejście za istotę medycyny XXI wieku. Pacjentem zajmuje się zespół, w którym lekarz zleca terapię żywieniem, a specjaliści od żywienia ustalają, jak trzeba zmienić nawyki żywieniowe. I jest to leczenie przyczyn, a nie tylko objawów choroby. Ale tego nie da się osiągnąć po pojedynczej 15-min wizycie u lekarza. Nowego stylu życia trzeba się nauczyć, konieczna jest wielotygodniowa praca z pacjentem.
Czym się to różni od tradycyjnej dietetyki?
Mgr Małgorzata Desmond**: W skład zespołu medycyny żywienia, oprócz lekarza, musi wejść dietetyk. Ważne jest jednak, aby orientował się w literaturze medycznej z zakresu Lifestyle Medicine i był świadomy, że zmiany żywieniowe, które są konieczne aby uzyskać efekt terapeutyczny, muszą być bardziej kompleksowe niż te powszechnie zalecane.
Dla przykładu: za pomocą tradycyjnie zalecanej diety chorym z miażdżycą można obniżyć stężenie "złego cholesterolu" (tzw. LDL) maksymalnie o 5 proc. A dzięki medycynie żywienia spadek ten może wynieść nawet do 36 proc., czyli podobnie jak przy użyciu leków.
W chorobach krążenia, cukrzycy czy w reumatoidalnym zapaleniu stawów staramy się zupełnie wyeliminować produkty wysoko przetworzone oraz ograniczyć do minimum te pochodzenia zwierzęcego. To tradycyjna dieta społeczeństw Azji Wschodniej, ale nie tylko. Większość Polaków i mieszkańców Europy Zachodniej odżywiała się w ten sposób jeszcze przed wojną, gdy takie produkty jak masło czy mięso były na talerzach rzadkością. Wysokotłuszczowa, wysoko przetworzona dieta zachodnia, jaką dzisiaj znamy, zagościła u nas na dobre dopiero po II wojnie światowej.
Czyli nasz tradycyjny schabowy tak naprawdę nie jest tradycyjny?
M.D.: Właśnie. Gdy rozmawiałam ze swoją babcią i pytałam, jak jej rodzina odżywiała się przed wojną, okazało się, że mięso gościło na stole od święta, ewentualnie w niedzielę. Na co dzień to były różnego rodzaju żury, barszcze, ciemny chleb, ziemniaki, kasze, kapusta z grochem itd. Potrawy z mięsa, takie jak schabowy, były codziennością tylko dla najbogatszych (i dlatego też na serce chorowali wtedy tylko oni).
Czym wasze zalecenia różnią się od oficjalnych?
M.D.: Już ponad 10 lat temu badania prowadzone na Uniwersytecie Harvarda w USA wykazały, że przestrzeganie zaleceń żywieniowych według oficjalnej piramidy praktycznie nie zmniejszało ryzyka zachorowania na choroby krążenia czy nowotwory. Ryzyko to było prawie takie samo jak u osób, które jadły, co chciały.
Dlatego takie instytucje, jak Światowy Fundusz Badań nad Rakiem czy Uniwersytet Harvarda, zalecają trochę odmienny model żywienia, bardziej oparty na niskoprzetworzonych produktach roślinnych. Jest to zgodne z postulatami Medycyny Stylu Życia.
Z badań wiadomo, że jedyną dietą, która jest w stanie nie tylko zatrzymać, ale nawet odwrócić chorobę wieńcową, jest niskotłuszczowa dieta oparta na produktach roślinnych. Ale takiej diety oficjalnie się w Polsce nie zaleca.
Specjaliści o tym nie wiedzą? Przecież ktoś tę piramidę układał i akceptował?
E.B.K.: Naukowcy od dawna o tym wiedzą, ale w grę wchodzi kilka skomplikowanych mechanizmów. Wiadomo, że np. amerykańskie zalecenia odnośnie do diety, za którymi idzie reszta świata, są kompromisem pomiędzy tym, co chcą lekarze, naukowcy i pacjenci, a tym czego domaga się przemysł spożywczy i rolniczy. W USA zalecenia żywieniowe akceptuje tamtejszy Departament Rolnictwa. Od razu mamy więc konflikt interesów.
Prof. Marion Nestle, która w latach 90. była członkiem rady naukowej tworzącej piramidę żywienia, opisała później w swojej książce, że gdy weszła po raz pierwszy do ministerstwa rolnictwa, na samym początku usłyszała, że nie wolno jej używać takich sformułowań jak "jedz mniej mięsa", "jedz mniej cukru" czy "jedz mniej soli".
Z drugiej strony naukowców od dawna intrygował fakt, że jeszcze niedawno w Japonii, Tajlandii, Papui-Nowej Gwinei czy Meksyku choroby krążenia, cukrzyca, rak jelita grubego występowały niezwykle rzadko lub prawie w ogóle. Wszędzie tam dieta oparta jest na niskoprzetworzonych produktach roślinnych: warzywa, owoce, rośliny strączkowe i pełne ziarna zbóż.
Mieszkańcy wyspy Okinawa w Japonii, gdzie zachorowalność na chorobę niedokrwienną serca należała do najniższej na świecie, odżywiali się do niedawna głównie patatami, ryżem, warzywami, owocami, soją i niewielką ilością ryb.
Obserwacje te zainspirowały wiele ośrodków w USA, m.in. Uniwersytet Harvarda, do przeprowadzenia długoletnich badań i stworzenia medycyny żywienia.
W Polsce zaczęło właśnie działać pierwsze Centrum Medycyny Żywienia przy warszawskiej klinice ortopedii i medycyny sportowej Carolina Medical Center. Kieruje nim dr Edyta Biernat-Kałuża i mgr Małgorzata Desmond.
Wojciech Moskal: Co to jest medycyna żywienia?
Dr n. med. Edyta Biernat-Kałuża*: To kluczowy element tzw. Medycyny Stylu Życia (Lifestyle Medicine). Badania ostatnich lat wykazały, że odpowiedni styl życia, w tym odżywianie, działa nie tylko prewencyjnie. Odpowiednią dietą można także leczyć, niekiedy uzyskując efekty porównywalne z terapią farmakologiczną. W USA wielu uważa dziś takie podejście za istotę medycyny XXI wieku. Pacjentem zajmuje się zespół, w którym lekarz zleca terapię żywieniem, a specjaliści od żywienia ustalają, jak trzeba zmienić nawyki żywieniowe. I jest to leczenie przyczyn, a nie tylko objawów choroby. Ale tego nie da się osiągnąć po pojedynczej 15-min wizycie u lekarza. Nowego stylu życia trzeba się nauczyć, konieczna jest wielotygodniowa praca z pacjentem.
Czym się to różni od tradycyjnej dietetyki?
Mgr Małgorzata Desmond**: W skład zespołu medycyny żywienia, oprócz lekarza, musi wejść dietetyk. Ważne jest jednak, aby orientował się w literaturze medycznej z zakresu Lifestyle Medicine i był świadomy, że zmiany żywieniowe, które są konieczne aby uzyskać efekt terapeutyczny, muszą być bardziej kompleksowe niż te powszechnie zalecane.
Dla przykładu: za pomocą tradycyjnie zalecanej diety chorym z miażdżycą można obniżyć stężenie "złego cholesterolu" (tzw. LDL) maksymalnie o 5 proc. A dzięki medycynie żywienia spadek ten może wynieść nawet do 36 proc., czyli podobnie jak przy użyciu leków.
W chorobach krążenia, cukrzycy czy w reumatoidalnym zapaleniu stawów staramy się zupełnie wyeliminować produkty wysoko przetworzone oraz ograniczyć do minimum te pochodzenia zwierzęcego. To tradycyjna dieta społeczeństw Azji Wschodniej, ale nie tylko. Większość Polaków i mieszkańców Europy Zachodniej odżywiała się w ten sposób jeszcze przed wojną, gdy takie produkty jak masło czy mięso były na talerzach rzadkością. Wysokotłuszczowa, wysoko przetworzona dieta zachodnia, jaką dzisiaj znamy, zagościła u nas na dobre dopiero po II wojnie światowej.
Czyli nasz tradycyjny schabowy tak naprawdę nie jest tradycyjny?
M.D.: Właśnie. Gdy rozmawiałam ze swoją babcią i pytałam, jak jej rodzina odżywiała się przed wojną, okazało się, że mięso gościło na stole od święta, ewentualnie w niedzielę. Na co dzień to były różnego rodzaju żury, barszcze, ciemny chleb, ziemniaki, kasze, kapusta z grochem itd. Potrawy z mięsa, takie jak schabowy, były codziennością tylko dla najbogatszych (i dlatego też na serce chorowali wtedy tylko oni).
Czym wasze zalecenia różnią się od oficjalnych?
M.D.: Już ponad 10 lat temu badania prowadzone na Uniwersytecie Harvarda w USA wykazały, że przestrzeganie zaleceń żywieniowych według oficjalnej piramidy praktycznie nie zmniejszało ryzyka zachorowania na choroby krążenia czy nowotwory. Ryzyko to było prawie takie samo jak u osób, które jadły, co chciały.
Dlatego takie instytucje, jak Światowy Fundusz Badań nad Rakiem czy Uniwersytet Harvarda, zalecają trochę odmienny model żywienia, bardziej oparty na niskoprzetworzonych produktach roślinnych. Jest to zgodne z postulatami Medycyny Stylu Życia.
Z badań wiadomo, że jedyną dietą, która jest w stanie nie tylko zatrzymać, ale nawet odwrócić chorobę wieńcową, jest niskotłuszczowa dieta oparta na produktach roślinnych. Ale takiej diety oficjalnie się w Polsce nie zaleca.
Specjaliści o tym nie wiedzą? Przecież ktoś tę piramidę układał i akceptował?
E.B.K.: Naukowcy od dawna o tym wiedzą, ale w grę wchodzi kilka skomplikowanych mechanizmów. Wiadomo, że np. amerykańskie zalecenia odnośnie do diety, za którymi idzie reszta świata, są kompromisem pomiędzy tym, co chcą lekarze, naukowcy i pacjenci, a tym czego domaga się przemysł spożywczy i rolniczy. W USA zalecenia żywieniowe akceptuje tamtejszy Departament Rolnictwa. Od razu mamy więc konflikt interesów.
Prof. Marion Nestle, która w latach 90. była członkiem rady naukowej tworzącej piramidę żywienia, opisała później w swojej książce, że gdy weszła po raz pierwszy do ministerstwa rolnictwa, na samym początku usłyszała, że nie wolno jej używać takich sformułowań jak "jedz mniej mięsa", "jedz mniej cukru" czy "jedz mniej soli".
A to dlaczego?
- Wolno jej było mówić "jedz mniej tłuszczu nasyconego czy jedz mniej cholesterolu". Nie można było nazwać po imieniu tych produktów, które należałoby ograniczyć w diecie. Choć ostatnia piramida żywieniowa z USA (z 2010 r.) jest już o wiele lepsza, naukowcy tacy jak prof. Walter Willet z Uniwersytetu Harvarda, nadal mają do niej zastrzeżenia.
Kiedy narodziła się medycyna żywienia?
M.D.: Już pod koniec lat 50. badacze z USA sprawdzali, czy to, że w niektórych społeczeństwach nie ma chorób krążenia czy cukrzycy, może być efektem stylu życia, w tym diety. Przełom nastąpił w 1990 r., kiedy dr Dean Ornish z Harvardu dowiódł, że niskotłuszczowa dieta oparta na produktach roślinnych może zatrzymać, a nawet cofnąć zmiany miażdżycowe.
W eksperymencie Ornisha wzięły udział osoby z zaawansowaną chorobą niedokrwienną serca. Naukowiec podzielił ich na dwie grupy. Jedna odżywiała się dietą roślinną o bardzo niskiej zawartości tłuszczu, druga - oficjalnie zalecaną dietą dla osób z chorobą wieńcową.
Po roku okazało się, że stan zdrowia w drugiej grupie, tej na oficjalnie zalecanej diecie, nie polepszył się - miażdżyca postępowała. Tymczasem u prawie 80 proc. osób z pierwszej grupy zauważono wyraźne obniżenie stężenia cholesterolu i częściowe cofnięcie się zmian miażdżycowych w tętnicach wieńcowych, które odżywiają serce.
Wnioski były dla wielu szokujące - jesteśmy w stanie cofnąć zmiany miażdżycowe bez użycia leków czy zabiegu chirurgicznego. W następnych latach podobne eksperymenty przeprowadzili inni, również w przypadku innych schorzeń, np. cukrzycy.
Po prawie dwóch dekadach w 2010 r. program Ornisha uzyskał aprobatę amerykańskiego Departamentu Zdrowia i jest refundowany jako jedna z form leczenia dla pacjentów z niedokrwienną chorobą serca, kandydatów do operacji wszczepienia by-passów oraz dla pacjentów po zawale serca.
Jak zamierzacie leczyć chorych za pomocą diety?
E.B.K.: W Centrum Medyny Żywienia pacjenci będą mieli możliwość skorzystania z wielotygodniowych programów terapii żywieniowej chorób układu krążenia, otyłości, cukrzycy czy chorób o podłożu reumatologicznym. Nasz pierwszy program nosi nazwę „Przez żołądek do zdrowego serca”. Pacjent będzie prowadzony „za rączkę” - powiemy mu dokładnie, co ma jeść i dlaczego, jak ma przygotowywać produkty itp. Będziemy również monitorować postęp terapii za pomocą badań.
Czy całkowicie wyeliminujecie mięso z diety pacjentów?
M.D.: Chcemy przede wszystkim uczyć pewnego stylu życia. Dla każdego jadłospis będzie inny, indywidualnie dostosowany do choroby, branych leków i zapotrzebowania na składniki odżywcze. Będziemy stosować dietę opartą na produktach roślinnych - ale taką, którą będzie można stosować przez długi czas, a może całe życie. W zależności od schorzenia będą w niej od czasu do czasu ryby, drób czy nabiał.
* Dr n. med. Edyta Biernat-Kałuża - ordynator Oddziału Reumatologii i kierownik Centrum Medycyny Żywienia w Carolina Medical Center w Warszawie. Od kilku lat prowadzi (poza leczeniem farmakologicznym) terapię dietetyczną u chorych nie z tylko problemami reumatologicznymi.
**Małgorzata Desmond ukończyła Medycynę Żywienia na University of West London w Wielkiej Brytanii, studia magisterskie na kierunku dietetyka na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Obecnie udziela konsultacji żywieniowych w Carolina Medical Center oraz prowadzi badania w Klinice Pediatrii Instytutu Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu.
Więcej o medycynie żywienia, będzie można dowiedzieć się podczas wykładu, który odbędzie się 29 stycznia w Carolina Medical Center w Warszawie
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75476,8993227,Jedzenie_moze_leczyc.html?as=2#ixzz2QHJ9kdZL
- Wolno jej było mówić "jedz mniej tłuszczu nasyconego czy jedz mniej cholesterolu". Nie można było nazwać po imieniu tych produktów, które należałoby ograniczyć w diecie. Choć ostatnia piramida żywieniowa z USA (z 2010 r.) jest już o wiele lepsza, naukowcy tacy jak prof. Walter Willet z Uniwersytetu Harvarda, nadal mają do niej zastrzeżenia.
Kiedy narodziła się medycyna żywienia?
M.D.: Już pod koniec lat 50. badacze z USA sprawdzali, czy to, że w niektórych społeczeństwach nie ma chorób krążenia czy cukrzycy, może być efektem stylu życia, w tym diety. Przełom nastąpił w 1990 r., kiedy dr Dean Ornish z Harvardu dowiódł, że niskotłuszczowa dieta oparta na produktach roślinnych może zatrzymać, a nawet cofnąć zmiany miażdżycowe.
W eksperymencie Ornisha wzięły udział osoby z zaawansowaną chorobą niedokrwienną serca. Naukowiec podzielił ich na dwie grupy. Jedna odżywiała się dietą roślinną o bardzo niskiej zawartości tłuszczu, druga - oficjalnie zalecaną dietą dla osób z chorobą wieńcową.
Po roku okazało się, że stan zdrowia w drugiej grupie, tej na oficjalnie zalecanej diecie, nie polepszył się - miażdżyca postępowała. Tymczasem u prawie 80 proc. osób z pierwszej grupy zauważono wyraźne obniżenie stężenia cholesterolu i częściowe cofnięcie się zmian miażdżycowych w tętnicach wieńcowych, które odżywiają serce.
Wnioski były dla wielu szokujące - jesteśmy w stanie cofnąć zmiany miażdżycowe bez użycia leków czy zabiegu chirurgicznego. W następnych latach podobne eksperymenty przeprowadzili inni, również w przypadku innych schorzeń, np. cukrzycy.
Po prawie dwóch dekadach w 2010 r. program Ornisha uzyskał aprobatę amerykańskiego Departamentu Zdrowia i jest refundowany jako jedna z form leczenia dla pacjentów z niedokrwienną chorobą serca, kandydatów do operacji wszczepienia by-passów oraz dla pacjentów po zawale serca.
Jak zamierzacie leczyć chorych za pomocą diety?
E.B.K.: W Centrum Medyny Żywienia pacjenci będą mieli możliwość skorzystania z wielotygodniowych programów terapii żywieniowej chorób układu krążenia, otyłości, cukrzycy czy chorób o podłożu reumatologicznym. Nasz pierwszy program nosi nazwę „Przez żołądek do zdrowego serca”. Pacjent będzie prowadzony „za rączkę” - powiemy mu dokładnie, co ma jeść i dlaczego, jak ma przygotowywać produkty itp. Będziemy również monitorować postęp terapii za pomocą badań.
Czy całkowicie wyeliminujecie mięso z diety pacjentów?
M.D.: Chcemy przede wszystkim uczyć pewnego stylu życia. Dla każdego jadłospis będzie inny, indywidualnie dostosowany do choroby, branych leków i zapotrzebowania na składniki odżywcze. Będziemy stosować dietę opartą na produktach roślinnych - ale taką, którą będzie można stosować przez długi czas, a może całe życie. W zależności od schorzenia będą w niej od czasu do czasu ryby, drób czy nabiał.
* Dr n. med. Edyta Biernat-Kałuża - ordynator Oddziału Reumatologii i kierownik Centrum Medycyny Żywienia w Carolina Medical Center w Warszawie. Od kilku lat prowadzi (poza leczeniem farmakologicznym) terapię dietetyczną u chorych nie z tylko problemami reumatologicznymi.
**Małgorzata Desmond ukończyła Medycynę Żywienia na University of West London w Wielkiej Brytanii, studia magisterskie na kierunku dietetyka na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Obecnie udziela konsultacji żywieniowych w Carolina Medical Center oraz prowadzi badania w Klinice Pediatrii Instytutu Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu.
Więcej o medycynie żywienia, będzie można dowiedzieć się podczas wykładu, który odbędzie się 29 stycznia w Carolina Medical Center w Warszawie
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75476,8993227,Jedzenie_moze_leczyc.html?as=2#ixzz2QHJ9kdZL
czwartek, 11 kwietnia 2013
NIE MA DIETY-CUD, JEST DIETA-FAKT
Lekarka reumatolog, która leczy RZS dietą ! To dla tych , którzy są zapatrzeni tylko w lekarzy, jak im lekarz diety nie przepisze to nie uwierzą, że dietą można leczyć. Dr Edyta Biernat-Kałuża sama jest chora na chorobę reumatyczną. Jest na Youtube kilka filmików z wywiadami dr.warto poszukać i obejrzeć.
W mojej praktyce lekarskiej stosuję przede wszystkim sześciotygodniowy cykl oczyszczający organizm dietą warzywno-owocową. Ponieważ duża część chorób z dziedziny reumatologii czy ogólnie chorób cywilizacyjnych, w tym miażdżyca, cukrzyca czy nadciśnienie, ma związek z dietą, pacjent tak naprawdę nigdy już nie powinien wracać do dotychczasowego sposobu odżywiania. Pacjent, wspólnie ze mną, podejmuje decyzję o zmianie diety i rozkładamy terapię na etapy.
Niekorzystnie wpływa na nerki i może być źródłem wystąpienia nadciśnienia tętniczego, a później zatorów i zakrzepów oraz wylewów do mózgu. Co ciekawe, w przypadku warzyw wysokobiałkowych, takich jak fasola czy groch, nie wykazano częstszego występowania ataków dny moczanowej. Trzeba więc podkreślić, że czym innym jest spożywanie białka zwierzęcego, bogatego w puryny, które może doprowadzić do ataku dny moczanowej, a czym innym spożywanie roślin strączkowych, które mimo dużej zawartości puryn nie podwyższają ryzyka wystąpienia podagry.
Czy ból stawów może być skutkiem nieodpowiedniej diety? Co to jest dna moczanowa i jak jej zapobiegać? O leczeniu chorób reumatologicznych rozmawiamy z dr Edytą Biernat-Kałużą, ordynator Oddziału Reumatologii Carolina Medical Center w Warszawie, kierowniczką pierwszego w Polsce Centrum Medycyny Żywienia.
Od jak dawna stosuje Pani dietę owocowo-warzywną oraz wegańską w terapii pacjentów z chorobami reumatologicznymi?
Dr E.Biernat- Kałuża: To zależy od tego, o jakich jednostkach chorobowych mówimy. Dietę bazującą na warzywach i owocach oraz wegańską zaczęłam wprowadzać około 1,5 roku temu, natomiast już wcześniej w leczeniu np. dny moczanowej zalecałam pacjentom ograniczenie spożycia czerwonego mięsa. Od wielu lat, a właściwie od starożytności, wiadomo, że spożycie dużej ilości mięsa może stymulować rozwój dny moczanowej i pogarszać stan chorego.
Co Panią skłoniło do tego, żeby wprowadzić terapię dietą w leczeniu swoich pacjentów?
Tak naprawdę przyczyną było to, że sama miałam problemy reumatologiczne i niestety nie satysfakcjonowało mnie leczenie sterydami, chemioterapią, dużą liczbą antybiotyków i niesteroidowymi lekami przeciwzapalnymi. Zdecydowałam się na tzw. post Daniela, czyli pobyt w ośrodku doktor Ewy Dąbrowskiej, z dietą owocowo-warzywną. Mój stan zdrowia znacznie się poprawił. Notabene dietę tę poznałam już kilkanaście lat wcześniej, pracując jeszcze w Instytucie Reumatologii. Wówczas zalecałam ją niektórym pacjentom jako leczenie uzupełniające w przypadku chorób układowych tkanki łącznej.
Na czym polega ta terapia?
Pierwszym jest właśnie sześciotygodniowe oczyszczenie organizmu za pomocą diety warzywno-owocowej. Później zalecam jeden, dwa dni diety warzywno-owocowej w tygodniu, ale najbardziej zachęcam do przejścia na stałe na dietę wegańską, bogatą w owoce, warzywa, pełnoziarniste produkty zbożowe, takie jak kasze, ryż, ciemne makarony oraz rośliny strączkowe, w tym soczewicę, fasolę, ciecierzycę, soję itp.
Czy pacjentom trudno się przystosować do takiego sposobu odżywiania i zrezygnować ze starych przyzwyczajeń?
Zazwyczaj zmiana starych przyzwyczajeń żywieniowych jest heroicznym wydarzeniem dla pacjenta, ale bardzo dużo zależy od motywacji. Jeśli ktoś cierpi przez wiele lat, ma duże nasilenie różnych objawów choroby i nie chce wciąż łykać tabletek, a tym bardziej jeśli ma objawy niepożądane po dotychczas stosowanym leczeniu farmakologicznym, zwykle jest bardziej skłonny zdecydować się na zmianę diety.
Czy u takich pacjentów przy terapii dietą możliwe jest zmniejszenie dawek albo wręcz wyeliminowanie leków?
W mojej praktyce tak. Pacjenci często po pierwsze zmniejszają dawki niesteroidowych leków przeciwzapalnych, a czasem decydują się spróbować, jak zadziała dieta bez leczenia farmakologicznego. Cześć pacjentów nie decyduje się jednak na dietę i preferuje leczenie farmakologiczne. Wiele osób mówi mi początkowo, że trudno jest im uwierzyć, że dieta może przynieść takie efekty, ale dzięki dużemu zaufaniu decydują się na zmianę. Przed oczami mam mojego pacjenta – młodego, trzydziestokilkuletniego mężczyznę z łuszczycowym zapaleniem stawów. Mówił mi: Pani doktor, nie wierzyłem. A już po kilku dniach przejścia na owoce i warzywa nastąpiła u niego tak duża poprawa kliniczna, że teraz nie używa określenia dieta-cud, tylko dieta-fakt.
Proszę opowiedzieć o swoich najciekawszych przypadkach klinicznych.
Przede wszystkim chciałabym opowiedzieć o przypadku pewnej pacjentki, który był dla mnie pierwszym dużym zaskoczeniem. Dietę owocowo-warzywną można podejmować samemu w domu, można wyjechać na wczasy terapeutyczne lub na rekolekcje, tzw. post Daniela. Kiedy sama uczestniczyłam w takim poście, spotkałam kobietę od wielu lat cierpiącą na reumatoidalne zapalenia stawów. Stężenie CRP (białko C-reaktywne, którego stężenie wzrasta w przebiegu procesów zapalnych, przyp. redakcji) w jej krwi wynosiło około 30, przy normie 5 mg/L. Po powrocie z postu przyjechała do mnie na konsultację. Była to moja pierwsza pacjentka na diecie owocowo-warzywnej. Stężenie CRP po 35 dniach tej diety, przy niezmienionej terapii, zmniejszyło się do około 4,5 mg/l, czyli wróciło do normy.
To było moje pierwsze zaskoczenie. Zobaczyłam wtedy konkret, dowód – wysokie wskaźniki zapalne przed dietą i ich zmianę po zastosowaniu diety. Bo czym innym jest subiektywne odczucie pacjenta i poprawa samopoczucia, a czym innym dowód medyczny, poprawa określonego parametru. Kolejnym wyjątkowo ciekawym dla mnie przypadkiem była pacjentka cierpiąca na chorobę Hashimoto, czyli autoimmunologiczne zapalenie tarczycy, z wysokim stężeniem przeciwciał przeciwtarczycowych. Pacjentka ta zdecydowała się zastosować sześciotygodniową dietę owocowo- warzywną. Po jej zakończeniu wykonała badanie. Steżenie przeciwciał, które przed rozpoczęciem zmiany diety przekraczało pięciokrotnie górną granicę normy, były podwyższone jedynie o 20-30 proc.
Drugi parametr (przekraczający normę o 50 proc. przed terapią) znormalizował się. Pacjentka przychodziła na kolejne wizyty, jej stan coraz bardziej się poprawiał. Przy ostatniej wizycie poziom przeciwciał przeciwtarczycowych był poniżej poziomu oznaczalności. To było dla mnie niesamowite i cały czas jestem pod wrażeniem tego, ile dobrego przynosi pacjentom diametralna zmiana diety.
Zazwyczaj tak. Trudno wytrwać przy dobrym postanowieniu. Część pacjentów wraca do starego sposobunodżywiania i obserwuje nawrót choroby, wówczas często chcą wrócić do zaleconej diety. Jeśli pacjenci pamiętają o głównych zasadach, czyli wypijaniu dużej ilości płynów z cytryną, która daje metaboliczny efekt odkwaszenia, spożywaniu dużej ilości warzyw i owoców – pięciu porcji warzyw, czterech porcji owoców (porcja rozumiana jako 80 g) – oraz dużej ilości kasz, a jedynie okazjonalnie pozwalają sobie na mięso czerwone (chociaż zalecam, aby wybierali raczej białe mięso i ryby), to często nawroty nie mają dużego nasilenia.
Czy są znane mechanizmy powstawania zaburzeń reumatologicznych na skutek nieprawidłowego odżywiania?
W przypadku dny moczanowej sprawa jest jasna, ponieważ przyczyną choroby jest krystalizacja kwasu moczowego. Kwas moczowy powstaje na ostatnim etapie metabolizmu puryn, a puryny zawarte są głównie w białku zwierzęcym, zawartym w dużej ilości w mięsie czerwonym, a w mniejszym stopniu, chociaż również, w owocach morza i rybach, np. w łososiu czy węgorzu. W tkankach (zwłaszcza w stawach) pojawia się nadmierna ilość kwasu moczowego, który krystalizuje, gdy stężenie we krwi wynosi 6-7 mg%.
Krystalizacja jest zjawiskiem biochemicznym. Mają na nią wpływ m.in. kwasica, związana z dietą bogatą w białko zwierzęce, spożycie soli, czyli chlorku sodu (ponieważ krystalizują kryształy sodowe) oraz temperatura (im niższa, tym łatwiej powstają kryształy). Norma stężenia kwasu moczowego we krwi dla mężczyzn i kobiet po menopauzie wynosi do 6 mg%. Stężenie przekraczające tę wartość traktujemy jako hiperurykemię. Nie zawsze musi ona prowadzić do rozwoju dny moczanowej. Jest wielu pacjentów z hiperurykemią, ale nie wszyscy mają dnę moczanową. Jednak według doniesień naukowych ze Stanów Zjednoczonych, tzw. bezobjawowa hiperurkemia nie istnieje, ponieważ wysoki poziom kwasu moczowego ma również inne działania niepożądane.
A inne choroby reumatologiczne?
Nie mamy jeszcze pewności. Publikacje naukowe zwracają uwagę, że szereg aminokwasów w białku mleka krowiego ma budowę podobną do szeregu aminokwasowego kolagenu, co może odgrywać dużą rolę w mechanizmie powstawania m.in. reumatoidalnego zapalenia stawów. Prawdopodobnie dochodzi tutaj do tzw. mimikry antygenowej, kiedy przeciwciała wytworzone w trakcie reakcji immunologicznej przeciwko białku mleka są kierowane przeciwko kolagenowi, ze względu na jego podobną budowę aminokwasową. Przeciwciała te niszczą kolagen, który wchodzi w skład chrząstek stawowych. Jest to jeden z mechanizmów. Z drugiej strony okazuje się, że diety niskokaloryczne wytłumiają układ immunologiczny i mogą wspomagać leczenie np. reumatoidalnego zapalenia stawów.
Czy można powiedzieć, że dieta wegetariańska czy wegańska pomaga zapobiegać chorobom reumatologicznym?
Bardziej można to powiedzieć o diecie wegańskiej niż wegetariańskiej, ze względu na to, że w diecie wegetariańskiej znajduje się również białko zwierzęce. Zgodnie z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia dorosła osoba powinna spożywać zaledwie 0,8 g białka na kg należnej masy ciała. Oczywiście również dieta wegetariańska wykazuje działanie zapobiegawcze.
Czy w literaturze medycznej można znaleźć publikacje na temat leczenia pacjentów reumatologicznych dietą wegańską i owocowo-warzywną?
Oczywiście. Są to liczne publikacje w fachowej literaturze medycznej, głównie amerykańskiej i skandynawskiej, nie tylko związanej z tzw. medycyną alternatywną i uzupełniającą. Wiele artykułów na ten temat można znaleźć w prestiżowych czasopismach medycznych, takich jak „Lancet” czy „Rheumatology”. Jako przykład podam publikację z Karolinska Institute ze Szwecji, przedstawiającą wyniki badań wpływu diety niskokalorycznej, wegańskiej z ograniczeniem spożycia glutenu w leczeniu reumatoidalnego zapalenia stawów.
Polskie tłumaczenie tytułu tej pracy brzmi „Dieta wegańska bezglutenowa poprawia objawy RZS – efekt koreluje ze stężeniem przeciwciał przeciwko antygenom żywieniowym” (RZS – reumatologiczne zapalenie stawów, przyp. red.). Wobec tak wielu dowodów naukowych świadczących o pozytywnym wpływie diet wegetariańskich na ludzkie zdrowie aż trudno uwierzyć, że w Polsce nadal duża część lekarzy krytykuje ten sposób odżywiania.
Z czego to może wynikać?
Przeważnie krytykujemy te zagadnienia, których nie znamy, a problem tkwi w wiedzy. Generalnie nieznajomość zasad leczenia dietetycznego w ramach najnowszych badań poświęconych diecie wegańskiej i wegetariańskiej plus przyzwyczajenia, dotychczas zebrana wiedza i sposób kształcenia lekarzy są przyczyną tego, że większość z nas stosuje głównie farmakoterapię. Mamy dużą wiedzę w dziedzinie farmakoterapii, natomiast w zakresie zagadnień diety nie jesteśmy właściwie kształceni. Tak jak wspomniałam wcześniej, w moim przypadku zainteresowanie dietą wyniknęło z moich własnych problemów zdrowotnych.
Jak koledzy po fachu odnoszą się do Pani sukcesów terapeutycznych?
Nie jestem w stanie odpowiedzieć bezpośrednio, bo prawdopodobnie większość nawet nie wie o moich sukcesach terapeutycznych. Chociaż muszę przyznać, że część z nich, patrząc na fantastyczną poprawę mojego zdrowia, była zaskoczona, że uzyskałam ją dzięki zmianie diety na warzywno-owocową, a nie poprzez leczenie farmakologiczne immunosupresją i sterydami. Koledzy ortopedzi z Carolina Medical Center bardzo mnie zachęcają, żebym opublikowała moje wyniki leczenia chorób reumatologicznych, w tym równocześnie dobrych efektów redukcji masy ciała, które towarzyszą najczęściej leczeniu dietą owocowo-warzywną i wegańską.
Rozmawiała: Urszula Rzeszutek
Źródło tu:
Subskrybuj:
Posty (Atom)