sobota, 9 marca 2013

Sylwia i RZS

Następna historia z życia wzięta potwierdzająca, że jestem na dobrym tropie. Nieustannie utwierdzam się w tym, że moje poszukiwania mają sens a dietą można i nawet trzeba  leczyć niektóre choroby. 
Chora od 23 lat na RZS i tarczycę Sylwia po zastosowaniu diety leczniczej , odstawiła całkowicie leki i czuje się świetnie.



Sylwia 27 -letnia dziewczyna jako 3 letnie dziecko zachorowała na reumatyzm. 

W ciągu 23 lat leczenia wymieniono jej obydwa stawy biodrowe, straciła możliwość ruszania nogą, co doprowadziło do powstania przykurczu w kolanie. Miała przycięte ścięgna z komplikacjami, przycinano drugi raz. Zakładano jej gipsy, rozciągali ścięgno na siłę ciężarkami, itd. Niestety efekt był chwilowy. Z czasem doszło do tego, że w ogóle przestała ruszać prawą nogą…


Pisze o sobie tak:

"Przez 24 lata zjeździłam całą Polskę szukając pomocy. Niestety bez skutku. Przeszłam już 7 operacji w tym 3 razy próbowano walczyć o kolano. Mam endoprotezy w obu biodrach, oraz usztywniony nadgarstek w prawej ręce. Zmiany reumatologiczne na moim ciele należą raczej do tych z kategorii nieodwracalne.

To ile przeszłam wiem ja i Ci, którzy podobnie jak ja walczą z chorobami. Ból… Cierpienie… Ryzyko… Wszystko po to żeby poprawić jakość życia. Nie chcę tu nikogo obwiniać za to co przechodziłam, ale do dnia dzisiejszego zastanawiam się czy choroba wyniszczyłaby mnie tak jak to zrobiła bez wczesnego rozpoznania…"


Zakładano jej na nogę taki oto aparat tortur


Zaczęło się wszystko tak:

http://sylwii.wordpress.com/2010/01/17/od-tego-sie-zaczelo/#more-217
http://sylwii.wordpress.com/2010/01/22/krolik-doswiadczalny/#more-238
http://sylwii.wordpress.com/2010/01/30/zabieg-estetyczny/
http://sylwii.wordpress.com/2010/02/11/przygoda-bioderkowa-cz-i/
http://sylwii.wordpress.com/2010/02/18/przygoda-bioderkowa-cz-ii/

W tym czasie była leczona lekami na RZS. Choroba postępowała i co chciała to robiła.


"Pewnego dnia Łukasz zaczął ze mną rozmawiać na temat lekarzy. Do tej pory nie ma on dobrego zdania na ich temat. Ja kiedyś się z nim nie zgadzałam. Ciągle się z nim o to kłóciłam. Mówiłam, że żeby nie oni teraz jeździłabym na wózku. No i po części tak właśnie jest. Chodzę o własnych siłach z czego jestem dumna. Łukasz z czasem już nie wiedział jak do mnie dotrzeć, aż pewnego dnia powiedział „Jedziemy na wykład do doktora Kubata”. Nie wiedziałam co powiedzieć. Wiedziałam, że z jednej strony nie chciałam jechać, ale z drugiej czułam, że jak nie pojadę nie będę wiedziała co tracę."

"Wykład trwał przeszło godzinę. To co usłyszałam dało mi do myślenia, ponieważ dowiedziałam się czemu prawdopodobnie tak cierpię przy swojej chorobie. Zaczęłam też zauważać co robią lekarze. Dotarło do mnie wszystko dopiero po wykładzie, że to co mówił mi chłopak miało sens! Oni nie leczyli mi przyczyn choroby, a tylko maskowali objawy! To właśnie dlatego przeszłam te siedem operacji. To przez to mam usztywnione dwa stawy co sprawia, że czuję się osobą niepełnosprawną. To przez to choroba i leki, które brałam całe ćwierćwiecze wyniszczyło mi prawie wszystkie stawy, oraz wymęczyło mi wątrobę. Byłam załamana."

"Cała wizyta trwała chyba około godziny, jak nie dłużej. Dowiedziałam się czego muszę unikać w diecie, żeby przestały boleć mnie stawy, oraz zlikwidować stany zapalne, w tym m.in. warzywa psiankowate, nabiał, cukier. Zalecił kurację odkwaszenia i odgrzybienia organizmu. Na koniec usłyszałam, że wcale tak źle nie jest. Dostałam wszelkie instrukcje na kartkach, co mam robić po kolei, żeby poszło to sprawnie, oraz zalecenia z suplementacją. Na kolejną wizytę miałam się stawić za pół roku wraz z Analizą Pierwiastkową Włosa"

"Herbatki przeciwbólowe i odkwaszające organizm. Skąd ja wezmę herbatki? No tak od czego mamy Internet? Znalazłam fajny sklepik zielarski. Tanio, szybko i sprawnie.

Na koniec została najgorsza rzecz – dieta. Pewnie zastanawiacie się dlaczego? Powiem szczerze, ze nie spodziewałam się, że tyle rzeczy muszę odstawić.


Z czego musiałam zrezygnować?

  1. Z jedzenia mięsa (zwłaszcza wołowiny) i wędlin, bo mają dużo konserwantów, które zaostrzają objawy reumatyzmu.
  2. Tłustego nabiału (mleka, śmietany, serów żółtych, pleśniowych, topionych). Produkty te zawierają kwas arachidonowy, który ułatwia wytwarzanie prostaglandyn – hormonów pro-zapalnych.
  3. Oleju kukurydzianego i słonecznikowego oraz margaryny roślinnej – dostarczają dużo kwasów tłuszczowych, które blokują korzystne działanie tłuszczu rybiego i nasilają stany zapalne.
  4. Potraw smażonych, cukru, alkoholu. Musiałam też ograniczyć spożycie soli.
  5. Na czarnej liście znajdują się też pszenica, ryż, owies, kukurydza oraz niektóre warzywa, np. psiankowate: ziemniaki, pomidory, bakłażany, ogórki kapusta i papryka. Po zjedzeniu tych produktów u części chorych pojawia się ból i sztywność stawów.

Co mi wolno przy reumatyzmie?

  1. Owoce morza. W leczeniu reumatoidalnego zapalenia stawów najlepsze efekty daje dieta wegetariańska, wzbogacona w tłuste ryby z zimnych mórz (makrela, łosoś, śledź, sardynki, tuńczyk).W rybim mięsie jest dużo cennego wapnia, jodu i dobrze przyswajalnego białka. Jednak przede wszystkim jest to bogate źródło wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3, które chronią serce, usprawniają funkcje mózgu i poprawiają ruchomość stawów.
  2. Warzywa i owoce. Warzywa i owoce dostarczają mnóstwo witaminy C (uczestniczy ona w wytwarzaniu kolagenu oraz odpowiada za kondycję stawów i ścięgien), a także bioflawonoidów. Substancje te wymiatają z organizmu wolne rodniki, które inicjują i podtrzymują stan zapalny.
  3. Przyprawy. Moi sprzymierzeńcy to kurkuma, imbir, anyż i goździki. Działają przeciwzapalnie, zmniejszają ból, sztywność stawów, obrzęki.

Tak mniej więcej wyglądają zalecenia doktora. Wszystko co tak uwielbiałam musiało iść z dnia na dzień w odstawkę. Nie powiem, że było łatwo. Ale powiem jedno – WARTO!Teraz żyje mi się lepiej. Reumatyzm już tak nie dokucza. Wrócił też uśmiech na mojej twarzy, i chęć do życia.

Obecnie leczę się metodą niekonwencjonalną o której przeczytasz w kolejnych wpisach:

http://sylwii.wordpress.com/2010/04/23/zmiana-myslenia/
http://sylwii.wordpress.com/2010/05/19/ach-te-zalecenia/
http://sylwii.wordpress.com/2010/06/01/wlos-prawde-ci-powie/

"Ostatnio robiłam sobie badania krwi. Morfologie mam świetną :) OB spadło już o połowę. Aż byłam w szoku jak zobaczyłam wynik. Nigdy nie miałam takiego OB odkąd pamiętam. Potrafiłam mieć przeszło 100 teraz mam raptem 30. :) Więc czeka mnie jeszcze trochę pracy nad sobą. Ale jak widać afekty to czemu nie? :)"


"Choruję na RZS już 24 lata i już zaczynałam się dołować, że nie ma już dla mnie szansy, ponieważ żadne leczenie nie było dla mnie odpowiednie. Obecnie stosuję dietę pod reumatyzm oraz dodatkowo stosuje suplementację diety. wszystko po to żeby nie dopuszczać do stanów zapalnych, a suplementację żeby dostarczyć odpowiednie witaminy, gdyż po odstawieniu pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie ich dostarczać w odpowiednich ilościach. Dodatkowo przez leczenie i złe odżywianie “zaniedbałam” swój organizm. Oczywiście wszystko odbywa się pod okiem lekarza i dietetyka.
Czy jest możliwe odstawić leki?
Jeżeli o to chodzi, to odpowiem w ten sposób: Ja odstawiłam wszystkie leki, które brałam na RZS oraz tarczycę. i powiem szczerze, że wreszcie czuje się świetnie. Chyba mój organizm nie tolerował tych wszystkich tabletek, bo były momenty, że nie miałam siły wstać z łóżka z bólu. Teraz nie mam takich problemów.
Czy to konieczne aby zmienić sposób odżywiania?
Tak konieczna jest zmiana odżywiania jeżeli jesz rzeczy, które tylko rozbudzają stany zapalne w Twoim organizmie, a przecież reumatyzm (RZS) to przewlekły stan zapalny. Przez to czujesz się bardzo źle i mimo, ze bierzesz leki, wszystko Cie boli, i nie wdać poprawy, a wręcz obserwujesz jak choroba postępuje. Nie będę wymieniać z czego musisz zrezygnować. Najlepiej przeczytaj sobie na spokojnie mój wpis na blogu: Ach te zalecenia. :)
Teraz kolejna kwestia:
I co, jeśli będę musiał rezygnować z czegoś, co mi bardzo smakuje, na coś, co jest niesmaczne (podobno zdrowa żywność smakuje gorzej)?
Uwierz mi, nie jest trudno zrezygnować z tego, co się uwielbiało. Jest tyle pyszności dostępnych, że na pewno będziesz miał je czym zastąpić. Dodatkowo kiedy przejdziesz kurację, sporo rzeczy przestanie Ci smakować. Dla mnie teraz ser żółty to jedna sól, a te wszystkie jogurty to sam cukier. Nie smakuje to tak jak kiedyś. Jeżeli chodzi o mleko. Nie wolno pic nam mleka ani jeść nabiału. Niestety to właśnie przez mleko grozi nam osteoporoza. Jeszcze jedna z ciekawostek, otóż przy piciu mleka odczuwamy ból (my, chorzy na RZS). Ja przynajmniej tak miałam. Nawet wypróbowałam po pewnym czasie, jak będę się czuła, gdy napiję się kakao. Nigdy więcej nie wpadnę już na taki głupi pomysły… ;)
Co do zdrowej żywności, to czemu ma smakować gorzej jak to jest ta sama tyle, że hodowana bez tych wszystkich chemikaliów? :) Co do cen, to może nie jest tania, ale i nie droga. Ja uważam, że lepiej wydać pieniądze, i wiedzieć co się je, niż kupić sobie kiełbasę za 6 zł za kg, i jeść białko spożywcze, a nie mięso w kiełbasie. :)
No i na końcu zastanawiam się, czy Tobie to na prawdę pomaga?
To najważniejsze pytanie. Tak pomaga mi. Już przeszło rok czasu nie biorę żadnych leków, w tym przeciwbólowych, a brałam już Tramal. Pewnie wiesz, że to jeden z najmocniejszych leków przeciwbólowych. Przestały mi skrzypieć stawy. Wreszcie nie marznę jak kiedyś. Dodatkowy plus: nie zauważyłam żadnego pogorszenia choroby, wręcz przeciwnie.
Mam nadzieję, że ten list rozjaśnia sytuację i wyjaśnia pewne nurtujące kwestie. Jeśli ktokolwiek z was miałby kolejne pytania, albo chciałby wiedzieć więcej, nie bójcie się skorzystać z formularza kontaktowego na moim blogu. Dla ułatwienia podam link tutaj. Pozdrawiam."


Całość przeczytasz na blogu SYLWII




2 komentarze:

  1. Ciekawe co u Sylwii... a ja myślałam, że to wieprzowiny nie można jeść, a nie wołowiny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio właśnie jest nacisk na czerwone mięso. Ja nie mam tego dylematu bo nie jem mięsa wcale :)
    No właśnie co u Sylwii ? szkoda że przestała pisać...

    OdpowiedzUsuń